Alternatywa

Pol­ski podat­nik ma już alter­na­tywę — może z Pol­ski wyje­chać tam, gdzie go potrak­tują łaska­wiej. Jeśli rząd pol­ski tego nie zro­zu­mie, może stra­cić co naj­mniej 10 mld zł rocz­nie – nie­mal dwu­krot­nie wię­cej niż otrzy­muje z Bruk­seli. Bez tych pie­nię­dzy gospo­darka się zała­mie.

Kon­ku­ren­cja

W epoce monar­chii, podatki w więk­szo­ści księstw i kró­lestw były niskie (od 10 – 15 proc.) i mniej wię­cej podobne. Zróż­ni­co­wa­nie ich wyso­ko­ści, a wraz z nim kon­ku­ren­cja podat­kowa nastą­piło dopiero z chwilą poja­wie­niem się w Euro­pie i Ame­ryce sys­te­mów demo­kra­tycz­nych. Kon­ku­ren­cja podat­kowa była fun­da­men­tem auto­no­mii sta­nów, wcho­dzą­cych w skład unii, zna­nej dzi­siaj jako Stany Zjed­no­czone. Ojcom Zało­ży­cie­lom cho­dziło bowiem o stwo­rze­nie dla oby­wa­teli alter­na­tywy. Jeśli komuś źle się żyło w Illi­nois, mógł się prze­nieść do Wir­gi­nii lub Ala­bamy. Reak­cją rzą­dów sta­no­wych Okla­homy i Mis­so­uri na silny spa­dek popu­la­cji, w dru­giej poło­wie XIX stu­le­cia, była gwał­towna obniżka podat­ków, dzięki któ­rej zalud­nie­nie tych sta­nów zaczęło się popra­wiać. Zja­wi­sko to obser­wu­jemy do dzi­siaj. Tłu­ma­czy ono m.in. ogromną mobil­ność ame­ry­kań­skiego spo­łe­czeń­stwa. Zresztą kon­ku­ren­cja podat­kowa wyszła już poza gra­nice sta­nów, a nawet rządu fede­ral­nego. Tak na przy­kład, w 1964 roku — w odpo­wie­dzi na wpro­wa­dze­nie przez pre­zy­denta Lyn­dona John­sona, podatku od docho­dów kapi­ta­ło­wych osią­ga­nych na obli­ga­cjach skarbu pań­stwa – powstała w Lon­dy­nie giełda Euro­bond, która wyjęła z rynku ame­ry­kań­skiego ponad bilion dola­rów. Kon­ku­ren­cja nie oszczę­dza nikogo. Bry­tyj­ski praw­nik i eko­no­mi­sta, Richard Teather w opu­bli­ko­wa­nym przed paroma mie­sią­cami best­sel­le­rze, zaty­tu­ło­wa­nym Korzy­ści kon­ku­ren­cji podat­ko­wej pisze, że z chwilą opu­bli­ko­wa­nia w 2003 roku euro­unij­nej Dyrek­tywy Podat­ko­wej (2005 Savings Tax Direc­tive) o wpro­wa­dze­niu podatku od odse­tek od oszczęd­no­ści (dyrek­tywa pro­po­nuje na począ­tek poda­tek 15 proc, wzra­sta­jący z cza­sem do 35 proc.), hong­kong­ska Komi­sja Papie­rów War­to­ścio­wych i Futer­sów zano­to­wała, nie­spo­ty­kany od lat, wzrost wolu­menu kapi­tału inwe­sty­cyj­nego aż o 56 proc. Nie­mal wszyst­kie te pie­nią­dze pocho­dziły od ciu­ła­czy z Europy. I odwrot­nie, o czym pisze Char­les Adams w epo­pei o podat­kach, For Good and Evil, znaczne obni­że­nie podatku docho­do­wego w USA (Reagan) i Wiel­kiej Bry­ta­nii (That­cher) przy­cią­gnęło na rynki tych państw nie­spo­ty­kany wcze­śniej stru­mień kapi­tału inwe­sty­cyj­nego i pro­spe­ritę trwa­jącą do dzisiaj.

Koszt uto­pii

Ronald Reagan i Mar­ga­ret That­cher byli przy­wód­cami wyjąt­ko­wymi. Dla więk­szo­ści poli­ty­ków kon­ku­ren­cja podat­kowa jest zmorą. Cho­dzi zwłasz­cza o tzw. pań­stwa soli­darne, zdo­mi­no­wane przez spo­łeczną gospo­darkę ryn­kową, oparte na modelu socjal­nym i podob­nych uto­piach, które stały się uspra­wie­dli­wie­niem wyso­kiego opo­dat­ko­wa­nia. Jed­nakże utrzy­my­wa­nie wyso­kich podat­ków w obli­czu kon­ku­ren­cji zagra­nicz­nej długo trwać nie może. Groźba ucieczki kapi­tału z kra­jów opre­syj­nego opo­dat­ko­wa­nia, jak Niemcy, Fran­cja, Holan­dia czy Skan­dy­na­wia spo­wo­do­wała więc naci­ski poli­tyczne na uni­fi­ka­cję sta­wek podat­ko­wych, naj­pierw w Euro­pie, póź­niej w resz­cie świata. Zakazy kon­ku­ro­wa­nia na płasz­czyź­nie podat­ko­wej – na co zwra­cają uwagę eks­perci waszyng­toń­skiego think tank, Cato Insti­tute — poja­wiły się w trak­ta­tach Świa­to­wej Orga­ni­za­cji Han­dlu, OECD, a nawet ONZ.
Nie poma­gają ewi­dentne dowody fia­ska nad­mier­nie opo­dat­ko­wa­nego pań­stwa opie­kuń­czego — zerowe tempo wzro­stu, ogromne bez­ro­bo­cie (się­ga­jące już w Unii 20 mln osób), a także ostat­nie napię­cia spo­łeczne we Fran­cji, Niem­czech i we Wło­szech. Poli­tycy euro­pej­scy chcą kon­ku­ren­cję podat­kową zdła­wić, gdyż sta­nowi dla nich być albo nie być. Dla­tego z taką gor­li­wo­ścią zwal­czane są m.in. raje podat­kowe: Lich­ten­stein, San Marino, Monaco, Andora, a nawet Szwaj­ca­ria. O ile w ramach Europy naci­ski przy­no­szą jakie takie efekty, o tyle reszta świata nadal się opiera. Mimo stra­szaka w postaci walki z pra­niem brud­nych pie­nię­dzy, z prze­my­tem nar­ko­ty­ków, a ostat­nio także z ter­ro­ry­zmem, nie udało się utem­pe­ro­wać Wysp Kaj­mań­skich, Panamy, Makau, a nawet pod­le­głych Holan­dii, Anty­lach i Aruby. Na prze­szko­dzie utrzy­my­wa­nia wyso­kich podat­ków w Niem­czech, Fran­cji czy Danii stoją także nie­które nowo­przy­jęte kraje unii, które w niskim opo­dat­ko­wa­niu widzą szansę roz­woju. Jeśli za przy­kła­dem Esto­nii pójdą Litwini, Czesi i Sło­wacy, kapi­tał zamiast tra­fić do Nie­miec, Fran­cji czy Holan­dii powę­druje do Tal­lina, Pragi i Bra­ty­sławy. I trudno się dzi­wić. Dla prze­cięt­nego biz­nes­mena zapła­cić 0 proc., 12,5 proc. albo 28 proc. podatku CIT, to róż­nica w zyskach rzędu 100 – 500 pro­cent, nie mówiąc o niż­szych cenach i więk­szej kon­ku­ren­cyj­no­ści wytwa­rza­nych prze­zeń pro­duk­tów czy usług. Gdyby nawet udało się euro­so­cja­li­stom dopro­wa­dzić do uni­fi­ka­cji podat­ko­wej w Euro­pie, to pozo­staje jesz­cze świat: wciąż Stany Zjed­no­czone, coraz bar­dziej Ame­ryka Łaciń­ska, ale głów­nie Azja. Przy­czyną feno­me­nal­nych wyni­ków gospo­dar­czych Chin, Wiet­namu, a ponie­kąd także Indii, jest nie tylko tania siła robo­cza, lecz także niskie opo­dat­ko­wa­nie i rów­no­waga budże­towa w tych kra­jach. Niż­sze podatki są źró­dłem prze­wagi gospo­dar­czej Sta­nów Zjednoczonych.

Pol­ska też

Dla Pol­ski kon­ku­ren­cja podat­kowa to nowe zja­wi­sko. Z jego ist­nie­nia nie zdaje sobie sprawy więk­szość poli­ty­ków. Tym­cza­sem rząd pol­ski – z opre­syj­nym i nie­sta­bil­nym sys­te­mem podat­ko­wym — także stoi przed wid­mem utraty podat­ni­ków. Sejm może nadal wymy­ślać dowolne podatki, wolno mu, jeśli jed­nak prze­kro­czy masę kry­tyczną odpor­no­ści oby­wa­teli, ci ostatni z Pol­ski wyjadą. Ame­ry­kań­ska pisarka i filo­zof, Ayn Rand pisała przed laty, że idee mają swoje kon­se­kwen­cje. Jeśli zde­cy­do­wa­li­śmy się na wol­ność i demo­kra­cję, to musimy się liczyć z ich kon­se­kwen­cjami. A te są naprawdę poważne. W ciągu nie­spełna 22 mie­sięcy od wstą­pie­nia do Unii stra­ci­li­śmy nie­mal pół miliona podat­ni­ków. Duża część z nich trak­tuje swoje saksy w Wiel­kiej Bry­ta­nii, Szwe­cji czy Irlan­dii cza­sowo. Wystar­czy jeden nie­prze­my­ślany krok fiskusa, jak choćby ostat­nia, krzyw­dząca Pola­ków zatrud­nio­nych w Wiel­kiej Bry­ta­nii, inter­pre­ta­cja zasady podwój­nego opo­dat­ko­wa­nia, by ludzie ci masowo zwró­cili się o prawo sta­łego pobytu w Zjed­no­czo­nym Kró­le­stwie. Tak się już dzieje. Pod zna­kiem zapy­ta­nia sta­nąć więc mogą korzy­ści, jakie osiąga Pol­ska z dota­cji unij­nych i wstą­pie­nia do Unii Euro­pej­skiej. Bry­tyj­czycy, któ­rzy na exo­du­sie pra­cow­ni­ków z Pol­ski i Europy Wschod­niej zara­biają kro­cie, prawa do sta­łego pobytu nie będą Pola­kom żało­wać. Obie­cał to w ub. tygo­dniu, pod­czas wizyty na Węgrzech, pre­mier Wiel­kiej Bry­ta­nii Tony Blair.
Zamiast więc prze­ga­dy­wać się, które ugru­po­wa­nie wię­cej beci­ko­wego oby­wa­te­lom poda­ruje (czy­taj: zabie­rze w postaci podat­ków), zamiast two­rzyć nowe kosz­towne urzędy, powie­lać ist­nie­jące agen­cje i rzecz­ni­ków od dobrego samo­po­czu­cia, pol­scy poli­tycy powinni czym prę­dzej szu­kać spo­sobu zasad­ni­czych reform sys­temu; obni­że­nia podat­ków, wydat­ków i uwol­nie­nia gospo­darki z gor­setu kosz­tow­nych regu­la­cji. Jeśli tego nie uczy­nią, już nie­długo może zabrakną pie­nię­dzy nawet na wyży­wie­nie rządu.

O kon­ku­ren­cji podat­ko­wej
Jan M. Fijor
„Nczas” 2006-03-03

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 18

  1. kamfit pisze:

    Świetny arty­kuł. Ja jestem zwo­len­ni­kiem pań­stwa fede­ral­nego (tak jak w USA) w Pol­sce, gdzie każdy region decy­do­wałby o podat­kach (kon­ku­ren­cja podat­kowa), jest taka orga­ni­za­cja Ruch Auto­no­mii Ślą­ska, która pro­pa­guje taką ideę. Poza tym RAŚ ma ogól­nie wol­no­ryn­kowy pro­gram i włą­cza się w akcje na rzecz wol­no­ści gospodarczej(np. udział w akcji „Pol­ska bez PITów”).

    Pozdra­wiam sym­pa­ty­ków RAŚ i idei konserwatywno-liberalnej :)

  2. Christoph pisze:

    Jerona, mosz recht kam­fit, terozki jes tak ze pinion­dze lecom do jed­nego worka i potym o wiela mnij wraco, tak niy jes yno na Ślon­sku ale w WLKP.

  3. Psycho pisze:

    Lokal­nie się zro­biło:)
    Nie­stety idea niskich/konkurencyjnych podat­ków nie może się prze­drzeć do „świa­do­mo­ści spo­łecz­nej”. Bez libe­ral­nej wier­chuszki w sej­mie i na urzę­dach nic się nie zrobi. A takiej siły brak…

  4. Christoph pisze:

    Teraz w sej­mie jes jak w cyrku. Kożdy sie wadzi bo kce mieć wiyn­cyj, czy cho­cioż jedyn pamiynto o tym ze łązi o dobro ludzi?? Niy rozu­mia jich:(((

  5. kamfit pisze:

    w Pol­sce ciemny lud przez 17 lat kupo­wał obie­canki cacanki, ostat­nio beci­kowe… Poli­tycy zamiast obi­żać podatki deba­tują nad tym ile wypła­cić beci­ko­wego (czyt. ile zabie­rze od nas). :/

  6. SpySweeper pisze:

    Sly­sza­lem kie­dys przed laty, ze taka nie­za­le­zna enklawa po upadku prl-u mial byc Kamien Pomor­ski, gdzie niskie podatki i male regu­la­cje gospo­darki dopro­wa­dzac mialy rze­komo Kamien Pomor­ski do gospo­dar­czego roz­kwitu. Czy ktos moze wie wie­cej na ten temat i wyja­sni, pro­sze. A byc moze to byla jakas ilu­zja wyma­rzona i jesz­cze nie spelniona?

  7. geo pisze:

    Idee maja swoje kon­se­kwen­cje, jest to prawda oczy­wi­sta dla Pana i dla nie­wielu. Z pew­no­scia nie jest to prawda oczy­wi­sta dla pro­fe­so­row uni­wer­sy­te­tow w Pol­sce, dla spo­lecz­nych dok­to­ran­tow. Oni na idee i ich kon­se­kwen­cje patrza zupel­nie ina­czej, bo wciaz uto­pij­nie, bez wzledu na to co histo­ria poka­zuje. Oprocz socja­li­stycz­nych idei na euro­pej­skich uni­wer­kach, wla­cza­jac w to i pol­skie uczel­nie, to panuje tu, nie­kwe­stio­no­wany wcale prag­ma­tyzm, czyli posu­wa­nie sie w poli­tyce, a zatem i w gospo­darce po omacku, bez koniecz­nej pryn­cy­pial­no­sci. Brak pryn­cy­pial­no­sci w przed­siew­zie­ciach, to sku­tek sla­bej, pod­sta­wo­wej edu­ka­cji, a gdy nastapi ruina oso­bi­sta czy biz­ne­sowa to ratun­kiem nie­szcze­snika cze­sto jest ucie­ka­nie sie do nie­uczci­wo­sci (prag­ma­tyzm), a juz osta­tecz­nie gdy trwoga to do Boga.
    Prag­ma­tyzm to mile i lech­ta­jace slowo, ktore kojazy sie kaz­demu z prak­tycz­no­scia. Wybral­bym raczej chi­rurga pryn­cy­pial­nego, ktory mnie bedzie ope­ro­wal, niz chi­rurga prag­ma­tyka. Wybral­bym raczej budow­ni­czego, ktory zna swoj fach, do budowy domu czy mostu, niz prag­ma­tyka, ktory powie „Panie. Nie ma sprawy, zoba­czymy co da sie zro­bic”. Bez wzgledu na to, ze wypadki sie zda­rzaja, to jed­nak budowe obiektu, ktory sie zawa­lil pod cie­za­rem sniegu, powie­rzono kiep­skim fachow­com co spo­wo­do­walo tra­ge­die na lokalna skale. Poli­tycy na wyso­kich stol­kach i ich bez­pryn­cy­pialne (prag­ma­tyczne) rza­dze­nie pan­stwem powo­duje bala­gan w skali narodowej.

  8. geo pisze:

    Jak zruj­no­wac gospo­darke.…. Swietna ksiazka, bar­dzo poucza­jaca, oba­la­jaca taki m.inn. mit, ze wojny powo­duja boga­ce­nie sie panstw zaan­ga­zo­wa­nych w wojny. Chcia­lem dodac tylko, ze Key­nes zda­wal sobie sprawe, ze jego teo­rie ciezko bedzie prze­for­so­wac i zasto­so­wac prak­tycz­nie w kra­jach kapi­ta­li­stycz­nych, a zwlasz­cza w USA, dla­tego tez podzi­wial Hitlera i nazi­stow zwie­rza­jac sie, ze jego teo­rie naj­le­piej sie by spraw­dzily w takiej wla­snie dyk­ta­tu­rze jak nazi­stow. Co wie­cej, o czym sie nie pisze, to Key­nes byl pelen podziwu dla bol­sze­wic­kiej rewo­lu­cji i nazy­wal ja „labo­ra­to­rium zycia”. Jeden z naj­mil­szych Euro­pej­czy­kom pre­zy­den­tow ame­ry­kan­skich byl Jimmy Car­ter. To wla­snie Car­ter i jego admi­ni­stra­cja open­tani byli teo­riami Kaynes’a, dopro­wa­dza­jac do wyso­kiej infla­cji, a przeto i do upadku gospo­darki USA. Infla­cja to nic innego jak ukryte podatki, powo­do­wane nad­mier­nym wytwa­rza­niem pie­nia­dza, jak i eks­pan­sja kre­dy­tow, co powo­duje brak zaufa­nia do takiej waluty, nie­mo­zli­wosc pla­no­wa­nia biz­ne­so­wego, sta­gna­cja dzia­lal­no­sci gospo­dar­czej, a sta­gna­cja gospo­dar­cza, wia­domo, pro­wa­dzi do bez­ro­bo­cia. Row­niez Key­nes odpo­wie­dzialny jest za zli­kwi­do­wa­nie waluty w opar­ciu o stan­darty zlota.

  9. Christoph pisze:

    Znisz­czyć gospo­darka to kcom nasi super poli­tycy wto­rzi sie wadzom i pier­ni­czom same gupoty. Jo pomayn­tom ze kożdy z nich obiy­cy­woł nom sta­bilne i spo­kojne panm­stwo a terozki to som hasiok jes. Obiy­cali z eby­dzie lepij.…… i jes ale do nich.

  10. Wolski pisze:

    Nie­dawno w ame­ry­kan­skiej loterji byla wygrana ok. $350 milio­now, po pdat­kach suma stop­niala do ok. $140 milio­now.
    Potrzeby mi jest prag­ma­tyk i prin­cy­pia­li­sta aby wyli­czyli stope (%)
    podat­kowa w usa?.

  11. pragmatyk pisze:

    Dla mnie tak na oko to pew­nie ponad 40%. Cus kolo 35% ta stopa podat­kowa. Czy ponad 40%, czy poni­zej 40%, a co to za roz­nica. Wazne zeby byly rezul­taty. Prze­cie sam pan Rurarz uwiel­bia chin­skie przy­slo­wie: „Nie­wa­zne czy kot jest czarny, czy bialy. Wazne zeby myszy lapal”. Wiec moze naj­le­piej by bylo, gdyby takim boga­czom zadac poda­tek jakie 90%. Z mysla o naro­dzie, o kla­sie robot­ni­czej, tak jak to bylo kie­dys w Szwecji.

  12. Pryncypialny pisze:

    Stopa ta wynosi w tym przy­padku wygra­nej loteri, rowne 40% w USA. Jed­nak milio­ne­rzy, czy miliar­de­rzy, korzy­staja z tzw. loopho­les, co zna­czy dziur do uni­ka­nia odpo­wie­dzial­no­sci podat­ko­wej. Gene­ral­nie to za kaden­cji demo­kra­tow w USA, zawsze ten­den­cje do zwiek­sza­nia podat­kow, a zwlasz­cza dla wie­cej zara­bia­ja­cych. Jed­nak idzie to wtedy w parze z roz­nymi regu­la­cjami i prze­pi­sami, pozwa­la­ja­cymi zamo­znym kon­gres­me­nom i sena­to­rom na korzy­sta­nie wla­snie z takich dziur podat­ko­wych. Wtedy naj­wiek­sze obcia­ze­nie podat­kowe spada na barki klasy sred­niej. Repu­bli­ka­nie gene­ral­nie sa za obni­za­niem podat­kow, jak to mialo miej­sce za pre­zy­denta Reagana, i teraz za pre­zy­denta Geo­rga Busha. Row­niez par­tia Demo­kra­tyczna uszczu­pla zawsze wydatki na zbro­je­nia i na dobrze wyszko­lona armie, co mialo miej­sce za kaden­cji Clin­to­now. I stad te braki tak w reduk­cji per­so­nelu, baz woj­sko­wych, sprzetu co sie scile wiaze z uszczu­ple­niem wydat­kow na armie, ktore to braki odzie­dzi­czyl pre­zy­dent Bush. To sie wyra­zilo wiek­szymi stra­tami w ludziach i sprze­cie w obec­nych dzia­la­niach w Afga­ni­sta­nie i w Iraku. Reduk­cja wydat­kow na armie USA, spo­wo­do­wala rze­kome nad­wyzki w budze­cie gospo­darki USA, ktora to gospo­darka, juz sie walila przed uply­wem kaden­cji Clin­to­now. Wtedy, Bialy Dom, przy pomocy sprzy­ja­ja­cym demo­kra­tycz­nej lewicy, srod­kow maso­wego prze­kazu, ukry­wal neu­ro­tycz­nie nega­tywne wska­zniki gospo­dar­cze. Trzeba tutaj row­niez nad­mie­nic, ze histo­rycz­nie, kie­dy­kol­wiek USA, mili­tar­nie byly slabe, wtedy wielki kapi­tal zagra­niczny wyco­fy­wal swoj kapi­tal, jak row­niez i nowy kapi­tal nie naply­wal. Powo­do­wane to jest zawsze bra­kiem zaufa­nia tak do ame­ry­kan­skij waluty jak i do gospo­darki. USA, mili­tar­nie byla silna za prez. Reagana, dla­tego tez obcy kapi­tal naply­wal w wiel­kich ilo­sciach i nape­dzal gospo­darke. To samo jest teraz za prez. Busha, ktory wydaje na armie wie­cej niz jego poprzed­nik i dla­tego tez kapi­tal swia­towy inwe­stuje w bar­dziej w USA, niz w innych rejo­nach swiata, co widac po roz­pe­dza­ja­cej sie gospo­darce Sta­now i zmniej­sza­niu sie bez­ro­bo­cia. Ina­czej na obni­za­nie podat­kow patrzyla Europa, trak­tu­jac poczy­na­nia podat­kowe „glu­piego” Busha, jako pocza­tek pro­wa­dzacy do zawa­le­nia sie gospo­darki USA, co mialo pocia­gnac zala­ma­nie sie swia­to­wych gospo­da­rek. Kazdy juz teraz powi­nien zda­wac sobie sprawe, ze przez obni­ze­nie podat­kow, roz­woj gospo­dar­czy wzra­sta. No ale to juz tak jest w tych tzw. socjal­de­mo­kra­cjach, ktore w Euro­pie, budza sie wciaz z reka w noc­niku i wciaz nie wie­dza dla­czego. A ja im moge pod­po­wie­dziec, ze taki stan rze­czy w Euro­pie to kara za pogwal­ca­nie boskiego Prawa Przy­czyny i Skutku, kto­rego nie da sie pogwal­cac bez­kar­nie. A kto jesz­cze nie jest prze­ko­nany i na szybko chcialby sie prze­ko­nac czy to Natu­ralne Prawo Przy­czyny i Skutku pra­cuje, to suge­ro­wal­bym mu doswiad­cze­nie, aby wysko­czyl z pedza­cegp pociagu.

  13. Wolski pisze:

    40% dostaje wygrany a 60% panstwo.Social Secu­rity pod­nie­siono za Reagana o 100%. Zmiana ustawy podat­ko­wej z 1986 roku wyeli­mi­no­wala wiele „deductions„itd. Obec­nie sly­sze ze 5% obnizki „capi­tal gains” przy­nio­slo
    87 bil­jona $ dochodu. Skoro to az tak to jest kla­rowne obni­zmy wszyst­kie podatki do zera (0) czego ja jestem wie­li­kim zwo­len­ni­kiem. Wtedy to wszy­scy bysmy pla­cili tyle samo i spra­wie­dli­wie.
    Budzet pekl by z nad­miaru dochodow.

  14. Pryncypialne pisze:

    Panie Wol­ski. Nie badz pan lalka. Do inte­re­sow to masz Pan glowe, ale emo­cjo­nal­nys Pan czlek i na poli­tyce sie nie znasz. Zajme sta­no­wi­sko, jak tylko znajde chwile czasu. Naj­pierw trzeba zaczac od roli rzadu, aby gadac o wyso­ko­sci podatkow.…Klaniam sie nisko.…..Pryncypialny

  15. geo pisze:

    Dziwne doprawdy oby­czaje i prawo. Winny nasto­lat, ale nie doro­sly, ktory otrzy­my­wal od nasto­lata oralny seks. A odpo­wie­dzial­nosc nasto­lata powinna byc wzgle­dem rodzi­cow, a nie wladz pan­stwo­wych, czy urzed­ni­kow. Karany powi­nien byc doro­sly upra­wia­jacy seks z malo­la­tem. I oby ewen­tu­alny kura­tor nasto­lata nie eks­plo­ato­wal, majac do niej wylacz­nosc. Pew­nie znowu by zatrzy­my­wano i kwe­stio­no­wano nasto­lata. Dzie­ciak nie zdaje sobie sprawy na jakie nie­bez­pie­czen­stwo wirusa HIV jest nara­zony.
    19 to latka, wie­kiem i uroda wsam raz dla Playboy’a. Dobrze, ze w koncu sa pry­watne szkoly. Wszyst­kie szkoly powinny byc pry­watne, a wtedy mozna by sobie wybie­rac szkole w/g oso­bi­stego rodzi­cow i ucznia pro­filu, jak i wedlug oso­bi­stego kodeksu moral­nego. Nie widzia­lem, aby Play­boy wul­ga­ry­zo­wal cialo kobiety. PB poka­zuje raczej to co w kobie­cie, w jej wygla­dzie zewnetrz­nym najpiekniejsze.I wymu­sza mysle­nie u mezsz­czyzn, ze warto zyc, warto dbac o swoje wla­sne meskie cialo cwi­cze­niami, dobrym odzy­wia­niem, fry­zura, sty­lem bycia, meskim wygla­dem, a przede wszyst­kim dobrymi zarob­kami, dobrym busi­nessem, zycz­liwa i pozy­tywna filo­zo­fia zycia, aby zwa­biac do sie­bie piekno, i ewen­tu­al­nie naj­le­piej w parze z powyz­szym row­niez i inte­li­gen­cje.
    A ksieza nie lubia ofi­cjal­nych, nor­mal­nych roz­mow na temat gejow, bo ksieza maja kom­pleksy, ze to sie wla­snie o nich mowi. Wiec nic dziw­nego w zacho­wa­niu ksiezy. Dziwne tylko to co w nich sie­dzi. Nie mowie o wszyst­kich ksie­zach, ale zawod ten przy­ciaga sklon­nych do homo­sek­su­ali­zmu mezsz­czyzn. A wnio­ski wycia­gam, po roz­nych, ofi­cjal­nych afe­rach ksiezy kato­lic­kich anga­zu­ja­cych sie w homo­sek­su­alizm. Byc moze jestem w ble­dzie i chcial­bym byc w ble­dzie. Jed­nak mowie­nie, ze wszystko jest wzgledne, rela­tywne, ze zaden rodzaj seksu nie jest ani gor­szy ani lep­szy, to chyba dla­tego tylko, ze brak wyobra­zni. Mezsz­czy­zni zaan­ga­zo­wany w homo­sek­su­alny, analny seks, maja powa­zne pro­blemy zdro­wotne, a naj­gor­sze powi­kla­nia kon­cza sie AIDS’em, co stwa­rza zagro­ze­nie dla spo­lecz­nego zdro­wia, a zwlasz­cza dla zupel­nie nie swia­do­mych zagro­ze­nia nasto­la­tow. Zaden homo­sek­su­ali­sta nie wlo­zylby czlonka do noc­nika z odcho­dami. Jed­nak pod wply­wem sil­nego, nie­nor­mal­nego moim zda­niem popedu, zrobi to z wielka pasja. I wcale nie mowie, ze homo­sek­su­ali­stow trzeba dys­kry­mi­no­wac. Z pew­no­scia nie powinno sie isc z nimi na kom­pro­mis, bo na kom­pro­mi­sie hete­ro­sek­su­al­nego sto­sunku ze sto­sun­kami homo­sek­su­al­nymi, tylko smierc moze zwy­cie­zyc. Zapewne ist­nieja szcze­rze w sobie zako­chane les­bijki jak i faceci, bo albo sie z taka psy­chika uro­dzili, albo cos „drgnelo” w ich zyciu i to nie wia­domo z jakiego powodu, cze­sto w dzie­cin­stwie. Psy­cho­lo­gia, jako nauka jest jesz­cze w zupel­nych powi­ja­kach i nie jest w sta­nie zro­zu­miec tych pro­ce­sow dewial­nych zmian psy­chicz­nych. Naj­wa­zniej­szym na ziemi jest szcze­scie czlo­wieka, a cze­ka­nie prze dwa wieki na odpo­wied­niego psy­cho­loga, nie­re­alne. Nego­wa­nie daze­nia do szcze­scia komu­kol­wiek, wla­cza­jac w to homo­sek­su­ali­stow, powinno byc kon­sty­tu­cyj­nie zabro­nione. Jed­nak wiek­szosc homo­sek­su­al­nego ruchu to kwe­stia wyni­ka­jaca z mod­nych, kul­tu­ro­wych ten­den­cji, cze­sto pod wply­wem nie­po­ha­mo­wa­nych impul­sow o korze­niach nihi­li­stycz­nych. Dla­tego dobre wycho­wa­nie, dobre przy­klady, dobra lite­ra­tura, dobre filmy, mial­byby zba­wienny wplyw na kul­tury przy­szlych poko­len. Jezeli nie to akty sek­su­alne ze naj­prze­ro­zniej­szymi zwie­rze­tami, moga byc rela­tyw­nie dobre na rowni z hete­ro­sek­su­al­nymi. Tak bywa, gdy kul­tury nie maja zadnych ram odnie­sie­nia. Kilka mie­siecy temu czy­ta­lem, ze na far­mie spe­cja­li­zu­ja­cej sie w sek­su­al­nych igrasz­kach ze zwie­rze­tami, ogier, zabil kopy­tami roz­grza­nego milo­scia faceta, pod­cho­dza­cego ogiera od tylca. Tak nam dopo­moz Bog. geo

  16. KGB pisze:

    Ze zdzi­wie­niem prze­czy­ta­łem w Por­talu onet.pl arty­kuł p. Jana Berety pt. „Bogaty jak Polak” dato­wany na 16 marca 2006. (http://wiadomosci.onet.pl/1318978,242,kioskart.html)

    Wydaje się on b. podobny do pań­skiego arty­kułu pt. „Good­bye Jackowo!”.

  17. CIA pisze:

    Widocz­nie Jan Bereta scia­gnal od autora. CIA

  18. Nanotechnolog pisze:

    Patrze w dzi­siej­sza prase i widze arty­kul pro­fe­sora Tho­mas Sowell’a, ktory pisze o Stu­denc­kich pro­te­stach w Paryzu, kto­rec to pro­te­sty, zda­niem Sowell’a, przy­po­mi­naja nam, ze edu­ka­cja w aka­de­mic­kich eli­tach insty­tu­cyj­nych nie wystar­cza aby uczy wyzszej moral­no­sci, czy pod­sta­wo­wej eko­nomi.
    Dla­czego stu­denci z Sor­bony i z innych uczelni zasmie­caja ulice i ata­kuja poli­cjan­tow? Zadaje sobie pyta­nie pro­fe­sor.
    Ponie­waz chca oni przy­wi­le­jow w imie Praw, a jed­no­cze­snie sa zbyt­nimi ingo­ran­tami eko­no­micz­nymi aby zda­wac sobie sprawe, ze te przy­wi­leje sa kosz­tem utraty prac.
    Tak jak nie­ktore inne kraje Uni Euro­pej­skiej, Fran­cja ma Prawa, ktore czy­nia iz ciezko jest zwol­nic kogo­kol­wiek z pracy. Poli­tyczna lewica od dawna wie­rzy, ze takie Prawa sa spo­so­bem na zmniej­sze­nie bez­ro­bo­cia.
    Co wazniej­sze lewica ta pozo­staje glu­cha na fakt, ze kraje z takimi pra­wami jak Fran­cja i Niemcy, zazwy­czaj maja wiek­sze bez­ro­bo­cie niz kraje bez takich Praw, jak np.Stany Zjed­no­czone.
    Na szcze­scie, nie­kto­rzy fran­cy­scy ofi­cja­li­sci zaczy­naja dostrze­gac, ze Prawa Ochrony Pra­cow­nika przed Utrata Pracy, powo­duja to, ze dla pra­co­dawcy, przyj­mo­wa­nie nie­do­swiad­czo­nego pra­cow­nika, bez histo­rii pracy i bez mozli­wo­sci ewen­tu­al­nego zwol­nie­nia go gdyby sie nie nada­wal, jest bar­dzo ryzy­kowne. Bez­ro­bo­cie we Fran­cji siega 23% posrod pra­cow­ni­kow do lat 25.
    Aby jakos zara­dzic wyso­kiemu bez­ro­bo­ciu pomie­dzy mlo­dymi ludzmi, prawo ochrony pra­cow­nika przed zwol­nie­niem zostalo ostat­nio mody­fi­ko­wane, co zezwoli pra­co­dawcy na prawo zwol­nie­nia przy­je­tego pra­cow­nieka.
    Z tego wla­snie powodu fran­cu­scy stu­denci sa wzbu­rzeni i sza­leja po uli­cach Paryza. Oni nie chca aby pra­co­dawca posia­dal prawo do zwol­nie­nia jak oni ukon­cza uczel­nie o pojda do pracy.
    Stu­denci i ci co ich poli­tycz­nie popie­raja, wla­cza­jac w to i zwiazki zawo­dowe, okre­slaja stu­den­tow jako ofiary bez­li­to­snego prawa. I postrzega sie to zja­wi­sko jako dys­kry­mi­na­cja ze wzgledu na wiek.
    Fakt, ze wielu stu­den­tow mysli tylko kate­go­riami Praw, ale nie kate­go­riami kon­se­kwen­cji, poka­zuje glowne braki w ich wyksztal­ce­niu. Prawo do pracy, zda­niem Sowell’a, nie zna­czy to samo co Praca. Gdyby zna­czylo Praca, to nie byloby 23% towego bez­ro­bo­cia posrod mlo­dych Fran­cu­zow.
    Prawo moze stwo­rzyc „rowne prawa” dla nie­do­swiad­czo­nych mlo­dych pra­cow­ni­kow i dla star­szych pra­cow­ni­kow z dowo­dem na ich histo­rie pracy, ale nie moze uczy­nic ich jed­na­kowo wydaj­nymi w pracy i z jed­na­ko­wym ryzy­kiem zatrud­nie­nia.
    Oceny szkod wyrza­dza­nych przez stu­dencki roz­ra­bia­czy — nazy­wa­nych tutaj pro­te­stu­ja­cymi, czy demon­stru­ja­cymi przez zle­wi­co­wane srodki maso­wego prze­kazu — sie­gaja setki tysiecy jak nie milio­now dola­row. Roz­ru­chy te spo­wo­do­waly row­niez zamknien­cie ponad dzie­sie­ciu uni­wer­kow, wla­cza­jac w to Sor­bone, tak wiec unie­mo­zli­wia­jac edu­ka­cje innym stu­den­tom.
    Poje­cie „praw” — a zwlasz­cza poje­cie prawa pogwal­ca­ja­cego prawa innych ludzi, kiedy ci inni naleza do podej­rza­nej klasy „sze­fow” — jest znana cecha wspol­cze­snego pan­stwa opie­kun­czego.
    Fran­cu­ski Pre­mier Domi­ni­que de Vil­le­pin, ktory poparl nowe prawo pracy, otrzy­mal 36 pro­cen­towy spa­dek jego popu­lar­no­sci. Tak sie wla­snie zdaza kiedy Pre­mier mowi z sen­sem, a ludzie wola wie­rzyc w non­sensy.
    Ele­men­tarna eko­no­mia mowi, ze doda­jac koszta, wla­cza­jac w to i ryzyko przyj­mo­wa­nia do pracy, redu­kuje ilosc przy­je­tych pra­cow­ni­kow. I nie powinno byc nowo­scia dla kaz­dego, badz to z wyzszym wyksztal­ce­niem czy tez nie, ze rosna­cym kosz­tom towa­rzy­szy prze­wa­znie mniej­sza ilosc trans­ak­cji.
    Fakt takiego gle­bo­kiego ingo­ranc­twa pod­sta­wo­wej eko­nomi i samo­po­gra­za­nie sie w emo­cjo­na­li­zmie to rezul­taty edu­ka­cji na wyzszych i rze­komo pre­sti­zo­wych uczel­niach Zjed­no­czo­nej Europy. Taka kon­klu­zja kon­czy swoj arty­kul pro­fe­sor szkoly dzien­ni­kar­stwa Tho­mas Sowell. Z Ser­decz­nymi Pozdro­wie­niami z mokrej Bry­ta­nii. Nanotechnolog.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts