Bądź lojalny w powietrzu

Czy nale­żysz już do jed­nego z wielu pro­gra­mów lojal­no­ścio­wych linii lot­ni­czych? Jeśli nie, to szybko się zapisz­cie. Gdy­by­ście nie zdą­żyli sko­rzy­stać w tym roku, to może­cie zapra­co­wać na dar­mowy bilet w roku przy­szłym. To się opłaca, zwłasz­cza że sezon podróży wła­śnie nadszedł.

Nie tylko gadget

Jed­nym z naj­sym­pa­tycz­niej­szych gadge­tów ryn­ko­wych są nie­wąt­pli­wie lot­ni­cze pro­gramy lojal­no­ściowe dla osób czę­sto podró­żu­ją­cych. Linie lot­ni­cze, chcąc takich pasa­że­rów do sie­bie przy­wią­zać, wymy­śliły dla nich nagrodę w postaci „mil kre­dy­to­wych”, które pasa­żer – czło­nek pro­gramu lojal­no­ścio­wego — otrzy­my­wał za każdy zaku­piony dla sie­bie bilet. Jeśli ktoś leciał do Paryża, a dłu­gość trasy wyno­siła 1224 mil, to na jego kon­cie zapi­sy­wano co naj­mniej 1224 mile. Z chwilą uzbie­ra­nia jakiejś okrą­głej sumki, powiedzmy 20 – 30 tys. mil, osoba taka miała prawo do dar­mo­wego prze­lotu biletu na tra­sie odpo­wia­da­ją­cej zebra­nemu mila­żowi. Mile kre­dy­towe peł­nią więc rolę pie­nią­dza. Z jed­nej strony nagra­dza się nim lojal­ność pasa­że­rów, z dru­giej linia lot­ni­cza ma wier­nego, powta­rzal­nego klienta. Jest to ide­alna forma walki kon­ku­ren­cyj­nej – wszy­scy odno­szą z niej korzyść.
Pol­skie linie LOT zwią­zane są pro­gra­mem Miles and More, któ­rego prze­woź­ni­kiem stra­te­gicz­nym jest Lufth­hansa. Obie te linie trak­tują swe pro­gramy raczej jak zło konieczne, stąd pole­cam inne soju­sze. Na euro­pej­skim nie­bie domi­nują dwa: Star Alliance oparty na Bri­tish Air­ways oraz Sky­Team, zdo­mi­no­wany przez KLM i Air France. Warun­kiem przy­stą­pie­nia do pro­gramu lojal­no­ścio­wego jest wypeł­nie­nie nie­wiel­kiego (dostęp­nego na wszyst­kich lot­ni­skach) for­mu­la­rza. Iden­ty­fi­ka­to­rem pasa­żera jest karta podobna do karty kre­dy­to­wej, którą apli­kant otrzy­muje pocztą. Przy każ­dej podróży prze­woź­ni­kiem zrze­szo­nym w soju­szu, do któ­rego nale­żymy, w ciągu 6 mie­sięcy od dnia wylotu, otrzy­mu­jemy kre­dyt milowy odpo­wia­da­jący dłu­go­ści prze­le­cia­nej trasy. O ile naj­ko­rzyst­niej jest zbie­rać mile na jedno konto, jed­nego pro­gramu lojal­no­ścio­wego, o tyle nie ma ogra­ni­czeń co do ilo­ści kart człon­kow­skich. Dora­dzam posia­da­nie kart co naj­mniej dwóch waż­nych pro­gra­mów lojal­no­ścio­wych. Może się bowiem zda­rzyć, że wybrany prze­woź­nik nie lata do Delhi, a nas aku­rat Indie inte­re­sują. Wybie­ra­jąc prze­woź­nika wybie­rajmy jed­nak tak, aby kre­dytu mil nie roz­pra­szać na kilka kont.

Lot­ni­cze pieniądze

O ile pie­nią­dze się nie sta­rzeją, o tyle mile kre­dy­towe mają ogra­ni­czoną żywot­ność, zwy­kle 3 – 5 lat. Jeśli ich w tym cza­sie nie wyko­rzy­stamy, prze­pa­dają.
Mile kre­dy­towe można zbie­rać nie tylko lata­jąc. Więk­szość waż­niej­szych pro­gra­mów posiada umowy z wypo­ży­czal­niami samo­cho­dów, hote­lami, biu­rami tury­stycz­nymi, restau­ra­cjami, a ostat­nio także z ban­kami. Za każdą zło­tówkę wydaną w wypo­ży­czalni Hertz, Alamo czy Avis otrzy­mu­jemy pre­mię milową, za noc w hotelu Hil­ton, Mar­riott, Wyn­dham czy jakimś innym nie­ko­niecz­nie aku­rat luk­su­so­wym, przy­bywa nam na kon­cie 500 mil, a nie­kiedy wię­cej. Rewe­la­cją są karty kre­dy­towe, które za każ­dego zło­tego wyda­nego na zakupy zasi­lają konto posia­da­cza karty pro­gramu lojal­no­ścio­wego kre­dy­tem milo­wym. Zebra­nie 20 tysięcy, 30 tysięcy czy 50 tysięcy mil nie wymaga więc wcale podróży dookoła świata. Bilet na tra­sie Pol­ska – Ame­ryka Pół­nocna, tam i z powro­tem kosz­tuje tylko od 40 do 50 tys. mil. Na miej­scu, w Euro­pie można pole­cieć już za 20 — 25 tys. mil. Za tyle samo mil można sobie popra­wić nastrój, pod­no­sząc klasę prze­lotu, z eko­no­micz­nej do „biz­nesu”. Prze­cięt­nie mobilny pasa­żer dba­jący o swoje konto milowe jest w sta­nie w ciągu roku zaro­bić na bilet (tam i z powro­tem) do Nowego Jorku, Mek­syku czy cho­ciażby Paryża. Popra­wia rów­no­cze­śnie kom­fort swo­jej podróży. Przy pew­nym puła­pie mil odpra­wiany jest poza kolej­no­ścią, ma prawo do kilku kilo­gra­mów bagażu wię­cej, może korzy­stać z luk­su­so­wej, dobrze wypo­sa­żo­nej w dar­mowe trunki i prze­ką­ski pocze­kalni, a nie­kiedy nawet otrzy­muje zniżki na zaku­pach w stre­fie wolnocłowej.

Ogra­ni­cze­nia

Pew­nym man­ka­men­tem lot­ni­czych pro­gra­mów lojal­no­ścio­wych jest ogra­ni­czona ilość dostęp­nych miejsc. Zna­le­zie­nie dar­mo­wego miej­sca w okre­sie waka­cji jest bar­dzo trudne, chyba że się je zare­zer­wuje na 6 czy nawet 12 mie­sięcy wcze­śniej. Żeby się nie czuć roz­cza­ro­wa­nym dora­dzam wyko­rzy­sty­wa­nie dar­mo­wych prze­lo­tów w mar­twym sezo­nie. W końcu Wene­cję czy Edyn­burg można zwie­dzać nie tylko latem. Co prawda pasa­że­rom nie wolno mil od sie­bie poży­czać, coraz wię­cej pro­gra­mów pozwala na doku­po­wa­nie mil za praw­dziwe pie­nią­dze. Nie­które pro­gramy pozwa­lają też zacią­gnąć kre­dyt milowy a konto przy­szłych podróży.
Tanie linie, nie­stety, pro­gra­mów lojal­no­ścio­wych nie pro­wa­dzą, a jeśli już to bar­dzo rzadko i w bar­dzo ogra­ni­czo­nym zakre­sie. Dla­tego wła­śnie są „tanie”. Decy­du­jąc się na tanie lata­nie trzeba to także wkal­ku­lo­wać w koszty podróży. Lojal­ność z reguły bar­dzo się opłaca! Zwłasz­cza, że za samo wstą­pie­nie do pro­gramu otrzy­muje się pre­mię w wyso­ko­ści kilku tysięcy mil.

Jan M. Fijor
„Kurier Finan­sowy” 2007-05-27

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 4

  1. Nataniel pisze:

    Za dlu­gie to pisa­nie. Wole Panie Janku te dzien­niar­skie quicky. No ale sa gusta i gusciki, goscie i inte­lek­tu­alne przy­chod­nie. Odkla­dam dluga lite­ra­ture na week­end, a tym cze­sem Pozdra­wiam i o dal­sze Nega­tywy w zyciu pro­sze. Kiedy w koncu ta pol­ska prasa zacznie klasc nacisk na pozy­tywne zmia­aany, a nie tylko ta cia­aagla kry­tyka wszy­skiego, jak w demo­kra­tycz­nej, hame­ry­kan­skiej pra­sie. Gdy­bym spadl tutaj z innej pla­nety i czy­tal felie­tony Jana Fijora, to bym myslal, ze to juz koniec swiata tj naszej pla­nety, a dobroc po stro­nie prze­cie Islaaaamu.…a nie Chrze­sci­jan­stwa, ktory to Islam Pan Jan stara sie udo­bru­chac, ze dobry, ze wie­rzy w tego samego Boga, ze nie­szko­dliwy i ze to Hame­ry­kance z Islamu zla wiare uczynili..hmmmmmm??? Ale prze­stane juz wypi­sy­wac pod wply­wem lampki wina. Moze mi jaki tutaj Niki­for odpo­wie po szkla­nicy bim­bru, za Zie­mie i Wlo­sci Odzy­skane. Bo wszagze to kapi­ta­lizm ogar­nia takie prawa do wla­sno­sci. A puki co to spa­dam. Nataniel

  2. Nataniel pisze:

    Czy nie mozna by Panie Janku tego wszyst­kigo wyra­zic w kilku, polo­ni­jych slo­wach.???? Albo czy polo­nijny rynek nie­ru­cho­mo­sci, jest po pro­stu tera zdo­lo­wany, fuk­cet up.…Zeeeerooo…Ale czy nie jest to dobra oka­zja, aby zaczac inwe­sty­wo­wac wla­snie teeeeraaa, kiedy glu­pie pie­nia­dze ucie­kaja, a madrzy inwe­sto­rzy kupu­uuja… I gdzie smart money among Polish????

  3. Jacek pisze:

    No tak, ale teraz polecę North West Air­li­nes, przed­tem Lotem, przed­tem Air­France, itd. Nie­stety to się nie sumuje, a nie ma jed­nej grupy linii, która by latała wsze­dzie, gdzie chcę.
    To działa tylko, jak ktoś podró­żuje cią­gle na tej samej trasie.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Nie­ko­niecz­nie, mam 3 karty, ktore pokry­waja prak­tycz­nie caly swiat. Latam glow­nie KLM i tak kie­ruje, zeby jak naj­cze­sciej zbie­rac mile na Fly­ing Blue (Air France i KLM), ale jesli nie mam dobrego pola­cze­nia, lub znajde lep­sza cene u innego prze­wo­znika, to z nim lece. W ten spo­sob glow­nie zbie­ram mile na KLM, a na innych pro­gra­mach tylko przy oka­zji. Naj­wa­zniej­szym kry­te­rium jest cena biletu, pro­gram lojal­no­sciowy jest na drugi mmiej­scu. Sze­ro­kiej drogi! JM Fijor

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*