rynek-i-wolnosc-4_0_b[1]

Rynek i wolność

chat-dymki
0
  • Autor: Linda i Morris Tannehill
  • Tłumaczenie: Witold Falkowski
  • ISBN: 83-907621-8-8
  • Strony: 271
  • Cena: 29 zł (cena hurtowa)
Zamów

(Fragmenty)

Człowiek i społeczeństwo

W całej udokumentowanej historii ludzkości nigdy nie zdołano ustanowić takiego porządku społecznego, który by nie prowadził do zinstytucjonalizowanego gwałcenia wolności, pokoju i sprawiedliwości – czyli takiego porządku, w którym człowiek mógłby w pełni realizować swoje możliwości. Brak powodzenia na tym polu jest konsekwencją faktu, że myśliciele nigdy nie pojęli wystarczająco jasno i wyraźnie trzech rzeczy, a mianowicie: 1 – jaka jest ludzka natura, 2 – jakiego społeczeństwa potrzebuje człowiek, by realizować w pełni swoje możliwości, 3 – w jaki sposób zbudować takie społeczeństwo i zapewnić mu trwanie.
Większość samozwańczych planistów i inżynierów społecznych nie brała nawet pod uwagę, że natura człowieka jest specyficzna. Uważali oni człowieka za coś bezgranicznie plastycznego, za wytwór środowiska kulturowego lub gospodarczego, rodzaj bezkształtnej, nieposiadającej tożsamości masy, którą należy wymodelować zgodnie z ich wyobrażeniami. Ów brak zrozumienia, że człowiek ma specyficzną naturę określającą szczególny sposób jego działania, stał się przyczyną przelania morza łez i krwi… gdy projektanci społeczeństw usiłowali rozebrać człowieka na części i poskładać z powrotem w formie, która bardziej im odpowiadała.
Ponieważ jednak człowiek istnieje, to jest czymś – bytem o specyficznej naturze, który dla właściwego funkcjonowania jako istota ludzka wymaga określonego rodzaju społeczeństwa.
Od czasów Darwina dzięki badaniom naukowym odkrywamy coraz więcej świadectw ewolucji, które pokazują, w jaki sposób natura ludzka rozwijała się w istocie człekokształtnej. Ludzie, żeby przetrwać, musieli zdobyć pewne umiejętności i wiedzę o tym, jak się zachować – na przykład umiejętność powstrzymywania się od wzajemnych mordów oraz wiedzę o tym, że dobrowolna współpraca jest korzystna. Większość ludzi wiedzie życie w zgodzie z tą wiedzą i – o ile nikt się w ich sprawy nie wtrąca – pozostaje z innymi w dobrych stosunkach. Największymi ignorantami w dziedzinie natury ludzkiej byli zawsze społeczni planiści. Wciąż przybywa dowodów na to, że człowiek ma specyficzną naturę biologiczną, której nie można przekształcić zgodnie z upodobaniami inżynierów społecznych. Jednakże przywódcy polityczni nadal te dowody lekceważą. Jeśli ludzie mają być szczęśliwi i odnosić sukcesy, to muszą żyć w zgodzie z wymaganiami, jakie im stawia ich natura.

Czy można uciec z Matrixa?

Na okładce amerykańskiego wydania książki Tannehillów w tle tytułu widnieje charakterystyczne „A” w nieregularnym, odręcznie nakreślonym kółku. Jest to jedyne w tej książce nawiązanie do anarchizmu. Sami autorzy ani jednym słowem nie sugerują czytelnikowi takich konotacji. Walka z państwem, jaką podejmują na kartach „Rynku i wolności” jest bowiem czymś zupełnie innym niż kojarzona stereotypowo z anarchizmem działalność wywrotowa – pełna negacji, destrukcji, pociągająca za sobą ofiary.
Tannehillowie walczą orężem myśli, dokonują przewrotu kopernikańskiego w naszych głowach, obnażają cesarza z jego iluzorycznych szat. Przede wszystkim jednak proponują pozytywne rozwiązania; niektóre błyskotliwe i osadzone na silnych podstawach teoretycznych (jak projekt systemu sprawiedliwości opartego na arbitrażu i odpowiedzialności cywilnej, pomysł budowy współżycia społecznego na gruncie kontraktów, rękojmi i ubezpieczeń), inne bardziej dyskusyjne (jak idea, żeby osobę odmawiającą odpracowania zobowiązań traktować jak chorą psychicznie). Pryncypialność i skrajność niektórych rozstrzygnięć wynika niewątpliwie z tego, że rozwiązania Tannehillów są kontynuacją i przezwyciężeniem idei Ayn Rand, rozwinięciem postulatu ograniczonego rządu w kierunku społeczeństwa bez rządu. Książka ukazała się w USA w roku 1970 i wywołała ferment wśród randystów i libertarian. Stała się klasyczną pozycją alternatywnej literatury społeczno-politycznej, a jej fani zamiast pełnym tytułem posługują się pieszczotliwym skrótem TMFL.
Bez względu na to, jakie poglądy polityczne i przekonania moralne miałby czytelnik, książka będzie dla niego prawdziwą przygodą intelektualną. Można się nie zgadzać z niektórymi rozstrzygnięciami proponowanymi przez Tannehillów, ale nie można lekceważyć ich argumentów. Nie można też odmówić ich prozie walorów żywej polemiki, nawiązującej do najlepszych tradycji dialogu filozoficznego.
Rynek i wolność od pierwszych stron – niczym dobry film akcji – wprowadza nas w centrum zagadnień współczesnego świata i – jak dobry kryminał – stawia pytanie o przyczynę problemów, o sprawcę zła. Problemem jest rząd, państwo, aparat wyzysku i przemocy – zło wcale niekonieczne, choć przez agentów Matrixa-Lewiatana przedstawiane jako coś absolutnie niezbędnego. I tu dochodzimy do punktu kulminacyjnego, mianowicie do pytania, czy mieszkańcy Matrixa chcą – jak optymistycznie zakładają Tannehillowie – wyzwolić się z niego, czy też może wolą pozostać w ciepłych objęciach bezpiecznej niewoli. Gdy ludzkość pozbyłaby się już rządu „tylko jedno mogłoby zagrozić temu stanowi ogólnoświatowego pokoju i wolności: powrót dużej liczby ludzi do wiary w hasła typu ‘dajcie nam przywódcę’ i żądanie przywrócenia rządów na całym świecie”. Autorzy odrzucają taką możliwość, argumentując, że „w świecie kierującym się rozsądkiem trudno byłoby rozwijać się takiemu ruchowi”. Czy mają rację? Czy kiedyś będzie nam dane przekonać się o tym?

Witold Falkowski

Rynek i wolność Linda i Morris Tannehill Tłumaczenie: Witold Falkowski Wydawnictwo Fijorr Publishing Company, Warszawa-Chicago, 2004 Na ilustracji – okładka wydania amerykańskiego

Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *