Węgry – kraj samobójców

chat-dymki
3

Węgrzy wiodą prym w międzynarodowych statystykach jak chodzi o ilość samobójstw wśród mężczyzn. Każdego roku, na 100 tys. zmarłych Węgrów, śmierć samobójczą wybiera tam aż 53 mężczyzn. Zjawisko to zaczyna mieć negatywny wpływ na gospodarkę kraju, zwłaszcza, że Węgrzy nie są narodem zbyt licznym, a gros osób targających się na własne życie, to ludzie młodzi, w sile wieku.

W kwestii wyjaśnienia tej ponurej determinacji świat naukowy jest wciąż podzielony.

Teoria muzyczna

Przez długi czas uczeni podejrzewali czardasza, narodowy taniec braci Węgrów. Jednakże badania prowadzone przez Magyar Nesjkjhgagatualaklahjn (jedną ze znanych węgierskich fundacji) wykazały, że to raczej nastroje samobójcze zrodziły czardasza, a nie odwrotnie. Muzyka jest zwykle obrazem duszy narodu – twierdzi Miklos Kablos z węgierskiej Akademii Nauk – który ją tworzy, dlatego np. Polacy z Kongresówki, ze swoim polonezem są narodem eleganckim, sunącym przez życie z dystynkcją i charakterystyczną flegmą, górale podhalańscy zaś rozwrzeszczaną gromadą nerwusów i nożowników. Wróćmy jednak do Węgrów.

Teoria zamknięcia

Kolejną cechą narodu węgierskiego, która – podobnie jak samobójstwa – wyróżnia go z rodziny innych narodów – jest brak dostępu do morza. Rezultatem tego spostrzeżenia jest „teoria zamknięcia”, utrzymująca że Węgrów w ponury nastrój wpędza właśnie brak dostępu do wielkiej wody. Jako dowód słuszności tej teorii, przytaczano przypadek Nicholasa Horthyego, jednego z największych bohaterów węgierskich, którego tytułowano…admirałem. Przyznanie komuś tytułu dowódcy floty, w kraju, który nie ma dostępu do morza świadczyć może o kabotynizmie, ale także o ogromnej tęsknocie za morzem. Tym bardziej, że Horthy z tej tęsknoty oddalił się aż do Portugalii, gdzie dokonał żywota, przesiadując całymi dniami nad jedną z zatok atlantyckich.
Przez jakiś czas podejrzewano także, że skłonność do samobójstw wynika z monotonni węgierskiej puszty, czyli bezkresnych stepów, ale to nie może być, gdyż morze, za którym Węgrzy tęsknią znacznie silniej (patrz: admirał Horthy) jest jeszcze bardziej bezkresne i monotonne.

Teoria komunikacji

Inna z teorii, tłumaczących dużą ilość samobójstw wśród Węgrów opierała się na języku. Powszechnie wiadomo, że język węgierski należy do grupy języków ugro-fińskich. Grupa ta charakteryzuje się tym, że języki w jej skład wchodzące nie są do siebie w ogóle podobne. (Aż dziw bierze, że nie należy do niej język polski, który jest przecież zupełnie niepodobny ani do tureckiego, ani do fińskiego, ani tym bardziej do węgierskiego). Co więcej, są to języki do żadnego innego języka niepodobne. Taka izolacja językowa miała swoje dobre strony w czasach totalitaryzmu. Dzięki niej, Węgrzy mogli wprowadzić szereg reform ustrojowych, gdyż Sowieci nie rozumieli o co im chodzi i dlatego nie protestowali. Jednakże z chwilą pęknięcia żelaznej kurtyny, kiedy wymiana handlowa ze światem stała się modus vivendi, odmienność języka zaczyna być przeszkodą w kontaktach ze światem. Wprawdzie izolację tę próbuje od kilku lat przełamać, mówiący po angielsku Amerykanin węgierskiego pochodzenia, George Soros, pomagając Węgrom na lewo i prawo (bardziej jednak na lewo), ale – pomimo swego niekwestionowanego bogactwa – ma wciąż za mało pieniędzy na to, by Węgry mogły całkowicie zrezygnować z wymiany handlowej. I w ten sposób brną od stresu w stres, nie mogąc się porozumieć ze światem, co przy autarkicznej gospodarce opartej na tokaju i salami wzmacnia w nich determinację do odbierania sobie życia.

Teoria podatkowa

Podobny, a więc ekonomiczny charakter ma teoria podatkowa, która zdobyła sobie popularność po wstąpieniu Węgrów do Unii Europejskiej. Zgodnie z nią, najsilniejszą determinantą do samobójstw na Węgrzech jest podatek VAT, który jest tam najwyższy spośród krajów Unii Europejskiej i wynosi 25 proc. Potwierdza to autor teorii, Lajos Pafawag, które zdaniem „przy tak wysokim opodatkowaniu Węgrom się po prostu żyć nie chce”. Teoria ta – jako jedyna – wyjaśnia różnicę między dużą ilością samobójców wśród mężczyzn i stosunkowo nie dużą liczbą odbierających sobie życie kobiet. Otóż, o ile panie dominują przy zakupach drobnych, gdzie kwoty VAT są stosunkowo niewielki, o tyle duży VAT, przy kupnie samochodu, łodzi lub działki nad Balatonem, płacą panowie.
Niestety wniosek rządu w Budapeszcie o zezwolenie Węgrom na obniżkę VAT został przez Komisję Europejską odrzucony. Okazało się bowiem, że znacznie wyższy wskaźnik samobójstw (76,5 ) mają Litwini, którzy mają VAT na poziomie 18 proc., posiadają dostęp do morza, nie tańczą czardasza, a jedynym czynnikiem upodabniającym ich do Węgrów jest trudny do zrozumienia język. Bruksela doszła jednak do wniosku, że uzasadnianie obniżki VAT trudnościami językowymi mogłoby stworzyć szkodliwy precedens, mający negatywny wpływ na budżet Unii, który jest jak wiadomo napięty.
z cyklu: Ekonomia jakiej nie znamy
Jan M. Fijor
„rózne” 2005-03-06

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Metalking pisze:

    Malo powazny i rzeczowy artykul, jakbym byl Wegrem, to bym sie wkurzyl

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Bo to jest „ekonomia jakiej nie znamy”. Wyluzuj sie! czolko

  3. Wolski pisze:

    Artykul przedstawia prawdziwy obraz i konsekwencje bycia w unii. „Oscar” za satyryczny styl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *