Psychologia sprzedaży cz. 2

chat-dymki
0

Podstawowym warunkiem osiągnięcia sukcesu – bez względu na dziedzinę, jakiej ma on dotyczyć – jest zdrowie psychiczne. Podstawowym warunkiem zdrowia psychicznego jest konstruktywny stosunek do własnej osoby. Polega on głównie na samoakceptacji, czyli umiejętności godzenia się z własnymi możliwościami i ograniczeniami. Sprowadza się to do pozytywnego myślenia o samym sobie, czyli do wiary w siebie i szacunku dla siebie. Nie sposób osiągnąć świadomie sukces życiowy nie wierząc w możliwość jego osiągnięcia.

Człowiek, który wątpi w swoje możliwości, umiejętności nie dojdzie do niczego, a jeśli już, to wyłącznie przez przypadek.

Umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach jest – jak twierdzą psychologowie – pochodną dobrego przekonania na swój temat. Filozofię tę, niekiedy wręcz do przesady, opanowali Amerykanie. Od małego przekonuje się ich do własnej wartości; jesteś piękna, wspaniała, mądra, atrakcyjna – powtarzają rodzice małej Mary, bez względu na to, czy istotnie jest piękna, mądra i atrakcyjna. Jeśli nawet świat dostrzeże, że dorosła Mary nie odpowiada cechom, co do których istnienia jest przekonana, nie ona, lecz świat ma z tym problem. I mimo iż przesadne utwierdzanie dziecka w posiadaniu zalet, których akurat mu brak, może być dla niego krzywdzące, człowiekowi przekonanemu o tym, że jest lepszy niż jest w rzeczywistości po prostu łatwiej żyć. Przekonanie to jest bowiem poprzeczką, do której przymierza się on w życiu. Im jest ono lepsze (poprzeczka wyżej) tym dalej zajdzie.
Dobre przekonanie o samym sobie, to większa odporność na stresy i niepowodzenia. Negatywne nastawienie do tego co robimy, samo w sobie jest źródłem porażek. Człowiekowi, który uważa, że nic mu się nie udaje, czy że niczego nie potrafi, z reguły nic się nie udaje i niewiele potrafi.
Skonfrontujmy tę, na poły teoretyczną wiedzę z polską rzeczywistością. W obowiązującym w Polsce modelu wychowawczym, dzieci są raczej karcone niż nagradzane. Matka urągająca swemu synowi (przykłady zaczerpnąłem z warszawskiej ulicy) za to, że kupił nie te jabłka, które mu kazała: „Ty matole, nie wiesz nawet, jakie jabłka kupić! Albo inna, w reakcji na to, że dziecko poplamiło sobie lodem bluzkę: „Jak ty wyglądasz! Co z ciebie wyrośnie! ” wychowają najprawdopodobniej matołów i nieudaczników, którzy będą się ciągle lękali, że cokolwiek kupią czy zrobią, kupią i zrobią źle.
Nie popełnię błędu jeśli powiem, że

w polskim modelu wychowawczym rodzice zauważają dziecko wtedy, gdy zrobi coś źle, gdy przeskrobie, a nie wtedy, gdy zachowa się należycie.

W pierwszym przypadku reakcją jest ukaranie dziecka. W drugim, zignorowanie go. Ja sam nie pamiętam, żeby mnie matka (ojciec zmarł we wczesnym moim dzieciństwie) kiedykolwiek pochwaliła. Ilekroć zachowałem się niewłaściwie, gdy dostałem w szkole złą ocenę, byłem karany. Kiedy dostałem ocenę dobrą, albo zrobiłem coś akurat szlachetnego, nie zostałem nawet dostrzeżony. Wiele lat później, już w wieku dorosłym, zapytałem matki, dlaczego tak postępowała, odpowiedziała, że oczywiście cieszyła się moimi sukcesami, ale bała się, że swoją radością może mnie zepsuć, że może mi w ten sposób przewrócić w głowie. A poza tym przygotowywała mnie do życia, które jak wiadomo „nikogo nie pieści”. Wiem, że nas kochała, że chciała dla swoich dzieci jak najlepiej, ale jej wizja „tego co dla dziecka dobre” mijała się z tym, co naprawdę było dla dziecka dobre. Taka była moda, taki styl wychowania – „wszyscy tak robią, więc musi być dobrze”.

Agresja, przemoc

Kaleczenie osobowości dziecka jest w Polsce nadal czymś nagminnym. Zwłaszcza bicie, jako metoda wychowawcza. Zastanówcie się kiedyś, czym jest bicie takiej małej istoty, jakież to dla niej bolesne – zarówno fizycznie, jak i psychicznie – a gwarantuję, że wam serce pęknie z żalu. Jak dorosły, duży, silny człowiek może bić małe, niedojrzałe, bezbronne stworzenie? Nie jestem ortodoksyjnym przeciwnikiem stosowania klapsa w wychowaniu, ale katowanie kilkuletniej dziewczynki czy nawet chłopca grubym, skórzanym pasem to zbrodnia, której skutki trwać będą być może do końca ich życia. Krzyki, wyzwiska, obraźliwe epitety pod adresem dzieci budują, a raczej rujnują ich kruchą strukturę psychiczną. Dorosłemu, który z takiego dziecka wyrośnie niewiele się w życiu uda. Będzie sfrustrowany, zbuntowany, nastroszony do innych, bo nauczył się za młodu, że z zewnątrz czeka go tylko agresja i przemoc.
I odwrotnie,

ludzie pogodni, spokojni, weseli, to najczęściej ludzie sukcesu.
Tacy ludzie lubią siebie, takich ludzi lubi świat. A świat nagradza tych, których lubi. Sukces życiowy, to umiejętność radzenia sobie z innymi ludźmi.
Ten sukces – czy to gospodarczy, zawodowy, naukowy czy sportowy – rodzi się w wieku pięciu, sześciu lat. Ilu polskich rodziców wie o tym, że właśnie wtedy należy być szczególnie dla dziecka delikatnym, że należy wzmacniać jego psychikę, samoocenę, bez czego nie ma będzie miało ono pewności siebie gwarantującej sukces czy choćby wiarę w możliwość jego osiągnięcia? Niewielu. Spójrzcie gołym okiem – te matki wydzierające się z balkonów głosem nie znoszącym sprzeciwu: „Marek, natychmiast do domu!”, wykręcające uszy, znęcające się na swoich dzieciach tylko dlatego, że coś je akurat podenerwowało i mogą sobie pozwolić na wyładowanie się i przemoc w stosunku do małej istoty, która jest bezsilna i nie może się odciąć.
Jeśli kochający rodzice są w stanie tak źle odnosić się do nas, to czego możemy oczekiwać od obcych, od otoczenia? Czy trudno się potem dziwić, że jesteśmy wobec siebie tacy agresywni i niemili?

Sukces a zdrowie psychiczne
Jan M. Fijor
„różne” 2005-08-05

Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *