Dwururka

chat-dymki
22

Nikczemność części polskich elit politycznych, bezwzględność i cynizm Niemców oraz rosnąca wrogość ze strony Kremla zagrażają polskim interesom gospodarczym i narodowym.

Droga wolna

Ledwie ucichły echa słów potępiających układ Ribentrop – Mołotow, a ponad głowami pozostałych sojuszników z Unii Europejskiej, Niemcy znowu dogadały się z Rosją i budują dwie rury gazociągu z Rosji do Niemiec. Jak poinformował kilka tygodni temu sam prezydent Władimir Putin, nowy rurociąg z syberyjskim gazem pobiegnie wzdłuż dna Bałtyku, z Rosji do Niemiec. Rurociąg ominie w ten sposób „nieprzyjazną” Polskę, co było od pewnego czasu ideą fix Kremla. Popłynie nim 27 mld m. sześć. rosyjskiego gazu, równowartość połowy zużywanego dzisiaj przez Niemcy rosyjskiego gazu. Polska tym samym przestanie stawać na drodze rosyjskiego gazu dla Niemiec, który dotychczas transportowany był tranzytem przez nasz kraj. Kurek z gazem może więc stać się dla Rosji wygodnym argumentem do wywierania na nas nacisków.
Zaskakuje kompletne zignorowanie przez Niemcy sojuszników z Unii Europejskiej: Litwy. Łotwy, Estonii, no i nas. O ile Rosjanie nie muszą się z Polską liczyć, o tyle postawa Niemców co najmniej budzi zdumienie. Dziwne jest także to, że Niemcom całkowicie nie przeszkadza dramatyczna sytuacja środowiska naturalnego, do jakiej doprowadzili Rosjanie w rejonach północy Syberii i Morza Barentsa gdzie znajdują się największe pola gazonośne. Współrządząca z SPD, Partia Zielonych patrzy przez palce na spustoszenia ekologiczne, przy których wycinanie puszczy amazońskiej jest niewinną igraszką brazylijskich chłopów. Cierpi naturalne środowisko syberyjskie. W dramatycznej sytuacji znajdują się aborygeni z Półwyspu Jamał i znad Obskiej Guby należący do prastarych paleoazjatyckich narodów, Chantów i Mansów. Wyniszczani przy pomocy dostaw prawie darmowego, prawdopodobnie skażonego alkoholu. Średnia długość ich życia nie przekracza 35-40 lat.

A można było

Pomysł dwururki nie jest nowy. Pojawił się co najmniej 5 lat temu. Jednakże wtedy, Rosjanom i Niemcom można było jeszcze pokrzyżować plany. Narzędziem do tego celu miał być stosunkowo niedrogi (350 mln dol.) i krótki (230 km) rurociąg biegnący w poprzek Bałtyku z Polski do Danii, znany jako BalticPipe. Jego atrakcyjność polegała na tym, że koszty budowy mieli pokryć Duńczycy.
Gorącym orędownikiem budowy rury łączącej Polskę (Niechorze) z duńskimi złożami gazu, zarządzanymi przez firmę DONG był w 2001 roku jeden z ówczesnych wicedyrektorów w PGNiG, Piotr Woźniak. Głównym celem budowy BalticPipe miała być dywersyfikacja dostaw gazu do Polski, z myślą o uniezależnieniu się od Rosjan i Gazpromu. Woźniak czuł ponadto, że budowa BalticPipe odetnie, a przynajmniej poważnie utrudni Rosjanom, ewentualne ominięcie Polski, czyli budowę nitki gazowej wzdłuż Bałtyku do Niemiec, Francji, do Europy Zachodniej, chroniąc nas przed tym, co Putin właśnie ogłosił.
Niestety, z jakichś „tajemniczych” powodów, zarówno dyr. Woźniak, jak i inni zwolennicy dywersyfikacji dostaw gazu zostali z pracy zwolnieni tuż przed podpisaniem porozumienia o budowie BalticPipe. Dyrektorem PGNiG, który ich wtedy zwolnił był Michał Kwiatkowski, do niedawna specjalista od zarządzania państwowym przemysłem węglowym, a ściślej od jego skutecznej likwidacji. Najpierw, z namaszczenia ówczesnego ministra gospodarki, Janusza Steinhoffa, przez cztery lata szefował Gliwickiej Spółce Węglowej, a kiedy popadła w ruinę, z równą energią zabrał się za państwowego monopolistę eksportu węglem, Węglokoks. Kiedy się jednak okazało, że kuszące dotąd „przeceny węgla”, z racji dociekliwego charakteru poprzedniego dyrektora firmy, Sebastiana Czypionka, stają się coraz trudniejsze, Kwiatkowski odkrył w sobie nowe powołanie: gaz! Dzięki wstawiennictwu nowomianowanego w 2001 roku, wiceministra gospodarki ds. energetyki, Marka Kossowskiego, postawiono go na stanowisku dyrektora PGNiG, gdzie spisał się znakomicie, ukręcając od razu łeb projektowi budowy BalticPipe. Asystował mu w tym dzielnie ówczesny prezes Rady Nadzorczej PGNiG, Andrzej Arendarski. Projekt odłożono, potem zarzucono. Dzisiaj stracił rację bytu chociażby dlatego, że Duńczycy sprzedali swoje pola gazowe Anglikom, a ci ostatni – w związku z pogorszeniem się rentowności ich własnych złóż gazu i ropy naftowej – bardzo liczą na tańszy gaz rosyjski i nie zechcą Moskwy drażnić jakimiś rurami w poprzek ich interesów.

Gazyfikacja węgla

Tak naprawdę, Kwiatkowski poczuł gaz jeszcze w czasie prezesowania Węglokosowi, kiedy – również za wstawiennictwem ministra Steinhoffa – został członkiem rady nadzorczej, EuroPolGazu, firmy zajmującej się eksploatacją, biegnącego przez Polskę rurociągu jamalskiego. Dziś jest jej prezesem Zarządu. Ci, którzy Kwiatowskiego znają podejrzewają, że to właśnie EuroPolGaz (a dokładniej stojący za nim ludzie Gazpromu) był głównym powodem niechęci do BalticPipe i ostatecznego utrącenia planu jego budowy.
Jednakże odchodząc do gazu, Kwiatkowski nie tylko o węglu nie zapomniał, on się nim zajął z jeszcze większa energią i zajadłością. Nie sam, lecz za pośrednictwem wspomnianego już ministra od węgla i energetyki, Marka Kossowskiego, który patrzył w swego mentora jak w obraz. Trudno zresztą, żeby było inaczej. Kwiatkowski na węglu się znał, zaś wiedza Kossowskiego n.t. górnictwa węglowego ograniczała się do znajomości symbolu C. Początki kariery ministra sięgają końca peerelu, kiedy był dyrektorem agenturalnej, kierowanej przez służbę bezpieczeństwa firmy Dipservice, zajmującej się „opieką” nad dyplomatami.
Pod dyktando Kwiatkowskiego, obaj panowie rozpoczęli proces „gazyfikacji węgla”, czyli zastępowania węgla…gazem. (Ciekawe, czy sami na tę technologię wpadli, czy może ktoś im ją zasugerował?) Najpierw więc utrącono dywersyfikację, której symbolem miał być BalticPipe, potem stopniowo wypierano węgiel…gazem. Równocześnie ograniczano produkcję poszukiwanego i bardzo opłacalnego węgla grubego, likwidowano kopalnie, ośmieszano przemysł węglowy, czuwając nad tym, aby przypadkiem nie doszło do jego prywatyzacji; tani, opłacalny ekonomicznie węgiel jest przecież wrogiem gazu. Na straży tych działań stało tzw. lobby gazowe, któremu od lat asystuje obecny minister gospodarki, Jacek Piechota, zażarty wróg prywatyzacji kopalń, utrzymujący, że jest ona niemożliwa, gdyż „prywatne kopalnie stanowiłyby konkurencję dla górnictwa państwowego”, albo że „prywatny biznes kupuje kopalnie wyłącznie dla kasy”. Ten „pies ogrodnika”, woli za pieniądze „wdów i sierot” utrzymywać państwowe molochy, zatrudniające 30 razy więcej administracji niż potrzeba, dające krociowe zarobki ich prezesom i kadrze związków zawodowych. Marnuje w ten sposób majątek narodowy i pomaga….Rosjanom.

Niebezpieczeństwo energetyczne

Czy w takiej sytuacji trudno zrozumieć, dlaczego obecny prezes PGNiG, Marek Kossowski – jak podaje „Gazeta Wyborcza” – otrzymuje za udział w zdominowanej przez rosyjski Gazprom radzie nadzorczej EuroPolGazu, spółki eksploatującej rurociąg jamalski, prawie 2,5 raza (486 tys. zł rocznie) więcej niż za swoją pierwszą pracę (197 tys. zł), to jest szefowanie PGNiG? Równie hojnie wynagradzany jest inny członek rady nadzorczej, Andrzej Arendarski (również członek rządu Hanny Suchockiej), który z PGNiG otrzymuje 29 tys. zł, a z EuroPolGaz aż 12,5 raza tyle, czyli 371 tys. zł rocznie. Jest to cyniczna prywata fundowana przez podatnika. Udziałowcami EuroPolGazu jest PGNiG (48 proc.), Gazprom (48 proc.) oraz Trading Gas, Aleksandra Gudzowatego (4 proc.) Ta ostatnia firma istnieje właściwie tylko po to, aby nie przekroczyć limitów „ustawy kominowej”, co mogłoby utrudnić krociowe zarobki zarządu. N. b. obaj wspomniani panowie wiedzę o rurociągach i gazie zdobywali przy gotowaniu na gazie. Arendarski zas przy herbacie w kancelarii prawniczej. Pikanterii dodaje fakt, że PGNiG, które dla Kossowskiego i Arendarskiego jest przecież głównym miejscem zatrudnienia, przynosi de facto straty. Zyski wykazywane na papierze są li tylko wynikiem kreatywnej księgowości i minimalizacji inwestycji; firma mniej wydaje na remonty i rozwój niż wynosi jej stawka amortyzacyjna. Podobno w ten przewrotny sposób PGNiG przygotowuje się do prywatyzacji i wejścia na giełdę. Rosjanie a może i Niemcy, którzy ostrzą sobie na PGNiG apetyty, nie będą musieli dużo za tę spółkę płacić?

Haniebny kontrakt

Mantra o bezpieczeństwie energetycznym służy maskowaniu prawdziwych intencji grupy trzymającej władzę nad polską energetyką. B. wicepremier Henryk Goryszewski, autor porozumienia z 1993 roku w sprawie budowy rurociągu jamalskiego, utrzymuje, że powstał on wyłącznie po to, by Rosjanie nie mogli wybudować „dwururki”. Jest to akurat nieprawda. Ochronę zapewniał nie rurociąg jamalski, lecz BalticPipe. Było to rozwiązanie chroniące nas przed dyktatem rosyjskiego monopolisty, Gazpromu. Oddanie się na wyłączność Rosjanom – w czym udział Goryszewskiego jest niekwestionowany – powoduje, że płacimy za gaz dwukrotnie więcej niż płaci taka Turcja, która nie dała się zmonopolizować. Nie dość, że kupujemy gaz drożej (o ile nie najdrożej), to nam Rosjanie za tranzyt gazu do Niemiec, gdzie idzie gros jamalskiego gazu, nie płacą. Jak to się stało, że strona polska, reprezentowana wówczas przez rząd Hanny Suchockiej, zrezygnowała z pobierania opłat za przesył gazu z Rosji przez Polskę pozostaje do dzisiaj zagadką? Opłaty te, zwyczajowo sięgające nawet 4 – 5 dol. za 1000 m sześć. gazu przesłanych na odległość 100 km w przypadku gazociągu jamalskiego, Urząd Regulacji Energetyki wycenił na 2,7 dol., co powinno dawać ok. 1,5 mld dol. rocznie plus VAT. EuroPolGaz, formalny użytkownik liczącego 682 km polskiego odcinka rurociągu, pieniędzy tych nie otrzymuje. Rosjanie nie płacą, bo wicepremier, dr Henryk Goryszewski, który reprezentował stronę polską przy podpisaniu umowy jamalskiej z pobierania ich zrezygnował. Jakie argumenty „przekonały” polskiego premiera do rezygnacji z takich pieniędzy?
Dokładnie nie wiadomo. Może hojność? Albo nieuwaga? A może słabość? Goryszewski przecież przez lata pracował na rzecz Armii Czerwonej, organizując jej – w ramach ówczesnego Ministerstwa Transportu – kanał tranzytowy wojsk przez Polskę do NRD. A może miłość teścia do zięcia, Mariusza Rz., którego władze celne przyłapały na przemycie samochodów do Rosji? Bez względu na powód, decyzja premiera świadczy o tym, do czego może doprowadzić oddanie bezpieczeństwa gospodarczego w ręce polityków. On sam w tej sprawie uparcie milczy.
Jak by tego wszystkiego było mało, to urzędnikiem ministerialnym odpowiedzialnym bezpośrednio za podpisanie tak haniebnej umowy był Kazimierz Adamczyk, przywieziony do Warszawy przez Tadeusza Syryjczyka, ministra w rządzie p. Suchockiej; on równie dzielnie bronił interesów rosyjskich.
Nazajutrz po zakończeniu rozmów i podpisaniu porozumienia w sprawie rurociągu jamalskiego, Adamczyk otrzymał w nagrodę – jak doniosła „Gazeta Wyborcza” – 30 mln zł, za które kupił sobie dwie pokaźne rezydencje, w Piasecznie i w Jankach. Po wybuchu wojny z Irakiem, wysłano Adamczyka do Bagdadu, gdzie miał zdobywać i nadzorować kontrakty naftowe dla polskich firm. Niestety, Amerykanie zaglądnęli mu w papiery i dopatrzyli się jakichś plam politycznych na jego przeszłości, Adamczyka wycofano do Polski. Obecnie jest Dyrektorem Generalnym spółki Bartimpex.
O ile jednak Aleksandrowi Gudzowatemu (właścicielowi Bartimpexu) wolno nie dbać o interesy przemysłu państwowego, bo jest przedsiębiorcą prywatnym, którego ustawowym obowiązkiem jest troska o zarządzaną przezeń firmę, o tyle działalność taka w wykonaniu pracowników państwowych, Adamczyka, Kwiatkowskiego, Arendarskiego, Kossowskiego czy Goryszewskiego, których podstawowym obowiązkiem jest tzw. dobro społeczne, jest karygodna. Nie dość, że została podporządkowana ich własnej korzyści, to na dodatek naraża na szwank interes całego narodu.
Wprawdzie Prokuratury Okręgowa w Gdańsku już 4 lata temu skierowała do sądu akt oskarżenia w stosunku do kilku urzędników PGNiG za to, że dopuścili się przekroczenia uprawnień i podpisania tak „haniebnego” (jak go nazwał nawet min. Marek Pol) kontraktu i rezygnacji z opłat, ale szansa ukarania kogokolwiek była bliska zeru. Sprawę „gdański wymiar sprawiedliwości” skierował do Warszawy aby ją umorzyć na skutek przedawnienia!!!. Obecnie pod wpływem wniosku ekspertów zgrupowanych wokół redakcji kwartalnika RUROCIAGI, temat wzięła na warsztat ABW i sprawa toczy się ponownie. Stojący niewątpliwie za oskarżonymi rosyjski Gazprom może sobie pozwolić na najlepszych adwokatów. Jeśli nie uda im się obrona merytoryczna, przeciągną proces aż do przedawnienia.
Zwracamy jednak uwagę, że to nie rosyjski biznes, który szuka sposobów uniezależnienia się od konkurencji i monopolizacji swoich dostaw jest winien. Bez polskich „panów” nie byliby w stanie tak swobodnie rozgrywać. Dopóki macherami od energii byli biznesmeni i firmy prywatne, dopóty zagrożenia politycznego czy militarnego ze strony Rosjan nie było. Biznes musi sprzedawać, to jego racja bytu, nie będzie zakręcał kurka, bo sam na tym najwięcej straci. Ostatnio jednak, prezydent Putin zaczął firmy energetyczne nacjonalizować. Symbolem tej polityki jest dewastacja Yukosa, w czasie której Putin pokazał, że nie boi się nikogo i niczego. W szczególności może nam zakręcić kurek. Już raz to zrobił Białorusi. W środku zimy kraj ten odcięty został od gazu. To była demonstracja siły. Ostrzeżenie. Na nic poważniejszego nie mógł sobie pozwolić, gdyż obawiał się reakcji Niemców z Ruhrgasu, do których gaz dochodził dotąd za polskim pośrednictwem. Po wybudowaniu dwóch nowych nitek przez Bałtyk, a nie przez Polskę, Litwę czy Białoruś, groźba dokuczenia Niemcom zniknie. Putina już nic nie powstrzyma przed daniem „Polszy” nauczki, jeśli do takiego akurat wniosku dojdzie kremlowska kamaryla, na której czele stoi. Zakręcenie kurka gazowego ich akurat kosztować nie będzie ani kopiejki. Zapłaci naród rosyjski. Taka alternatywa jest wielce prawdopodobna, zwłaszcza, że od pewnego czasu między Kremlem a Warszawą trwa zimna wojna. Najpierw złośliwe zignorowanie przywódców Polski (i Litwy), nie zaproszajac ich na obchody 750.lecia Królewca, ostatnio sa to zwyczajne napady bandyckie na polskich dyplomatów.
Bezpieczeństwo energetyczne, które nie opacznie pozostawiono w rękach polityków, przerodza się w coraz bardziej realne zagrożenie.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2005-08-15

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. realista pisze:

    należy szukać technik alternatywnych do ruskiego gazu jak i państwowego monopolu, powszechnych, tanich, i jak najbardziej niezależnych od rządu = biopaliwo, „zielony wegiel”, energia wiatru i wody, energia słoneczna / już obecnie technologie te nie są drogie, a w miarę wzrostu zainteresowania tanieją jeszcze bardziej

  2. psychopath pisze:

    w 100% zgoda z artylułem. co do „alternatywnych paliw” to w tej chwili najciekawszą alternatywą są ogniwa wodorowe, jedyne co trzeba to uruchomić nasową produkcję nieskomplikowanych ogniw no i stworzenie farm przerobowych, gdzie różne rodzaje źródeł(tak ropa, jak i „zielone” geotermy, energia wody itp) można zamieniać w wodorowy nośnik.Z tego co fiem na islandii mocno inwestuję w tą technologię- mają duże ilości gorących źródeł, których „stacjonarną” energię wykorzystuje się do pozyskiwania „mobilnego” wodoru. Tylko trzeba kogoś kto mógłby szybko zainwestowac pieniądze- przemysł samochodowy już zaczyna węszyć monopol- patenty w drodze. w każdym razie do osiągnięcia bezpieczeństwa energetycznego trzeba być tak uniezależnionym od jednego nośnika, jak od jednego dostawcy.Ale takiego luksusu uwikłani w przekręty i układy, wierzący w „nadrzędność celów” politycy nigdy nam nie zafundują

  3. Wolski pisze:

    Mysle ,ze Nimcy i Rosja robia to karajac nas za bezmyslne calowanie tylka wielkiemu diablowi z Waszyngtonu.

  4. Frost pisze:

    A JA POPIERAM POWSTANIE RUROCIąGU NIEMCY ROSJA POD DNEM BAłTYKU, TAK JAK POPIERAłBYM KAżDą IDIOTYCZNą, NIE POPARTą EKONOMICZNYM RACHUNKIEM DECYZJę WROGóW NASZEGO KRAJU.
    NIECH TRWONIą SWOJE PIENIąDZE NA COś CO I TAK W OSTATECZNYM ROZRACHUNKU (ROZWóJ ALTERNATYWNYCH TECHNOLOGII) MOżE SIę OKAZAć NIEOPłACALNE. GDYBY TYLKO NASI RZąDZąCY BYLI ODROBINę MąDRZEJSI ROSJANIE I NIEMCY UDłAWILI BY SIę Tą RURą

  5. Ewa pisze:

    „Opłaty te, zwyczajowo sięgające nawet 4 – 5 dol. za 1000 m sześć. gazu przesłanych na odległość 100 km w przypadku gazociągu jamalskiego, Urząd Regulacji Energetyki wycenił na 2,7 dol., co powinno dawać ok. 1,5 mld dol. rocznie plus VAT.”
    Mamy maj 2006. Z tego, co wiem, placi sie dzis kolo 2,30-2,70 Euro za taka przesylke. Ukraina miala mniejsze stawki, chciala je renegocjowac i zle na tym wyszla. Polska chciala uzyskiwac gaz na trasie pasujacej jej w plany, ale niestety te plany byly „nie po drodze” sprzedajacemu. A to on dyktuje dzisiaj warunki.
    Nawet jezeli budowa rurociagu podmorskiego jest kolo 4 miliardow Euro drozsza, niz rurociagu naziemnego, to dla Niemeic jest to pewnosc, ze bedzie w dalszym ciagu, jak od wioelu lat, dostawal swoj gaz bez przeszkod i nie bedzie wciagniety w konflikt polsko-rosyjski. To bezpieczenstwo jest warte takiej ceny. Kazde panstwo powinno bronic swoich interesow, Polska nie ma prawa oczekiwac w takim przypadku jakiejkolwiek lojalnosci. Racja stanu stoi ponad wszelkimi sojuszami.

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Racja stanu jest milionowa pensja Schmidta, nic wiecej oraz silna wladza Putina. Nie istnieje zadna racja stanu – tylko prywatny interes ludzi posiadajacych moc decyzjna. Uklony Jan M Fijor

  7. Pimpus pisze:

    Panie Janie M. Fior, pisze Pan: „Racja stanu jest milionowa pensja Schmidta, nic wiecej oraz silna wladza Putina.”
    Nie milionowa (Jaka waluta, brutto czy netto?) i nie Schmidta. Troche sie obawiam, ze chorobliwa nienawisc do Rosji odbiera juz Panu rozum.
    Przesylam uklony i zycze zdrowia

  8. Jan M. Fijor pisze:

    B. Kanclerz Schmidt zarabia jako prezes rurociagu ponad 1 mln euro rocznie. Co to ma wspolnego z chorobliwa nienawiscia do Rosji. Zreszta ja nie darze Rosjan nienawiscia, co najwyzej wspolczuciem, a rzadziej pogarda. Uklony Jan M Fijor

  9. Orłowski Zygmunt pisze:

    Ogólnoludzkie kłopoty energetyczne można zlikwidować. Energię można tworzyć. Na przeszkodzie stoi fanatyczna wiara polskich i nie tylko polskich naukowców , w dogmat fizyki nazywany prawem zachowania energii. Ten dogmat można doświadczalnie unieważnić i jednocześnie także doświadczalnie można udowodnić , że energię można tworzyć. Wystarczy znaleźć stronę z opisem podstawowego doświadczenia
    http://www.nets.pl/~metozor/polpar.html

    i zapoznać się z kilkoma bardzo wyraźnymi obrazkami. Naukowcy nie chcą wykonać tego prostego doświadczenia, gdyż pozytywny jego wynik nie byłby zgodny z w / w. dogmatem o energii. Cała trudność polega na dobraniu do wagi dwu szalkowej, odpowiednich ciężarów, q: G; Q; / G = Q / które będą zdolne do wywołania ustawień szalek jak na kolejnych obrazkach. / Mnie się to udaje od 1980 r /
    Proponuję następujące postępowanie: osoba wskazana przez odpowiedniego adresata zakupuje taką wagę w jakimś sklepie ze starociami. Adresat poleca wykonać takie doświadczenie osobie, która nie będzie powiadomiona o celu przeprowadzenia doświadczenia. Następnie należy zaprosić jakiemuś naukowca i pokazać mu komplet tych obrazków.
    Prawdopodobnie ten naukowiec będzie twierdzić , że ostatni obrazek jest fałszem. Należy przeprowadzić doświadczenia w jego obecności i zapytać go co on o tym sądzi. Jeżeli doświadczenie wzbudzi jego zainteresowanie, należy podać mu mój adres i zaproponować nawiązanie kontaktu z moją osobą. Proponuję powyżej opisane postępowanie przeprowadzić z innymi naukowcami. Ciąg dalszy tego dziecinnie prostego eksperymentu wygląda jak poniżej:
    http://www.nets.pl/~metozor/prolog_metoz.html

    Zygmunt Orłowski
    metozor@nets.pl
    P.S. Podejrzewam, że nieudolność naukowców jest wspierana finansowo przez osoby zainteresowane w utrzymaniu wysokich cen ropy naftowej.

  10. Jan M. Fijor pisze:

    Byli tez tacy, ktory usilowal uniewaznic teorie wzglednosci i teorie pola. Nie chce pana straszyc ale skonczyli u czubkow. Pozdrawiam Jan M Fijor

  11. Orowski Zygmunt pisze:

    Proponuję zapoznać naukowców z:
    http://www.nets.pl/~metozor/prolog_metoz.html , który jest pogardzany z powodu niezgodności z tzw. „ prawem zachowania energii.” Następnie należy zapytać tych doktorów nauk technicznych w jaki sposób oni i cała ludzkość hamuje samochody przy pomocy hamulca hydraulicznego. W całym procesie hamowania przy pomocy hamulca hydraulicznego nie występuje to cudowne „prawo zachowania energii „ a jednak rozpędzony samochód można zatrzymać jedną słabą kobiecą nóżką wywołując przy okazji pisk i lekki dymek z opon. Skąd pochodzi ta energia zdolna do zahamowania samochodu. Energię można tworzyć posługując się rozumem i prawem Pascal’a.

  12. Orowski Zygmunt pisze:

    CYKLE PRACY MODELU MASZYNY METOZ
    ==============================================
    Bardzo łatwy do zrozumienia jest cykl
    ciężarowy.
    ***************************************************
    Metalowy zbiornik, wypełniony wodą, zamontowany jest na pospolitej dwuszalkowej wadze.
    Na pokrywie zbiornika zamontowany jest zawór trójdrożny z pionową wypełnioną wodą rurką o długości 100 cm i średnicy 1 cm. Zawór trójdrożny oddziela wodę w zbiorniku od wody w pionowej rurce. w TRAKCIE CYKLU WYCHYLENIE ZAWÓR TRÓJDROŻNY ŁĄCZY WODĘ W ZBIORNIKU Z WOLNĄ ATMOSFERĄ.
    Dno zbiornika to elastyczna i nieprzemakalna tkanina ułożona na obydwu szalkach. Po napełnieniu wodą przestrzeni nad szalkami, następuje SAMOCZYNNE wychylenie dżwigni np. na prawą stronę. Jest to cykl WYCHYLENIE.
    ***************************************************
    Po wykonaniu cyklu „wychylenie”,moment obrotowy lewej części dźwigni wagi / dłuższe ramię dźwigni / jest mały, ponieważ nad lewą szalką jest niski słup wody.
    ***************************************************
    Moment obrotowy prawej części dźwigni / krótsze ramię dźwigni / jest większy, ponieważ nad prawą szalką jest wysoki słup wody. Prawa szalka znalazła się w swoim dolnym martwym punkcie.
    W czasie trwania cyklu WYCHYLENIE JEST ODDAWANA NA ZEWNĄTRZ, OKREŚLONA, UŻYTECZNA ENERGIA.
    ***************************************************
    ///////////////////////////////////////////////////
    ***************************************************
    Cykl „PROSTOWANIE” wykonywany jest ZGODNIE Z uproszczonym prawem Pascal’a:
    CIŚNIENIE ZEWNĘTRZNE WYWIERANE NA CIECZ ZNAJDUJĄCĄ SIĘ W NACZYNIU ZAMKNIĘTYM ROZCHODZI SIĘ JEDNAKOWO WE WSZYSTKICH KIERUNKACH.
    ***************************************************
    ABY WYWOŁAĆ CYKL PROSTOWANIE :
    WYSTARCZY PRZESTAWIĆ TRÓJDROŻNY ZAWÓR NA POKRYWIE ZBIORNIKA I POŁĄCZYĆ WODĘ W ZBIORNIKU Z WODĄ W PIONOWEJ RURCE.W ZBIORNIKU PODNIESIE SIĘ CIŚNIENIE ZGODNE Z PRAWEM PASCALA:
    ********************************************************************************************************************************
    CIŚNIENIE ZEWNĘTRZNE WYWIERANE NA CIECZ ZNAJDUJĄCĄ SIĘ W NACZYNIU ZAMKNIĘTYM ROZCHODZI SIĘ JEDNAKOWO WE WSZYSTKICH KIERUNKACH.
    ********************************************************************************************************************************
    SŁUP WODY W RURCE o wysokości 100cm wywołuje zgodnie z prawem Pascala , ciśnienie hydrostatyczne = 100 G na każdy cm2 powierzchni szalki . Każda szalka ma powierzchnię = 100 cm2
    ***************************************************
    Powstała następująca sytuacja:
    lewa i prawa szalka otrzymały identyczne naciski.
    ***************************************************
    Lewa szalka o powierzchni 100 cm2 OSADZONA NA WYDŁUŻONYM LEWYM RAMIENIU DŹWIGNI znalazła się pod naciskiem 100 cm słupa wody.
    100cm2 x 100 G = 10 000 g . = 10 kG.
    ***************************************************
    Prawa szalka O POW. 100 CM2 OSADZONA NA krótszym ramieniU dżwigni znalazła się TAKŻE pod naciskiem 100 cm słupa wody.
    100 cm2 x 100 G = 10 kG.
    ***************************************************
    Naciski na obydwie szalki są identyczne.RÓŻNE SĄ długości ramion dżwigni i RÓŻNE są MOMENTY OBROTOWE.
    W tej sytuacji dźwignia wagi dąży do uzyskania położenia poziomego i uzyskuje takie położenie.Po zakończeniu cyklu PROSTOWANIE Momenty obrotowe dźwigni wagi są identyczne. Dźwignia uzyskała położenie poziome.W CZASIE TRWANIA CYKLU PROSTOWANIE- ODDAWANA JEST NA ZEWNĄTRZ OKREŚLONA, UŻYTECZNA ENERGIA.
    ***********************************************
    Przeważnie uwaga o wydłużonym lewym ramieniu dżwigni i skróconym prawym ramieniu tej samej dżwigni wywołuje uśmieszek politowania.MOJA PROPOZYCJA:
    proszę otworzyć Google i http://metozor.nets.pl/dzwigniar.html
    Dokładniejsze informacje: metoz@wp.pl

  13. Moze znajdzie sie ktos odwazny i wytlumaczy mi moj blad. Ja opieram sie na doswiadczeniu a moi przeciwnicy na wierze w prawdy objawione. Decydujace doswiadczenie mozna wykonac za 300 do 500 zl. Nadmiar gotowki w budzecie panstwa latwiej wydac na wycieczke na biegun poludniowy niz na doswiadczenie naukowe.

  14. Orlowski Zygmunt pisze:

    W POLSCE PRODUKUJE SIE POMPY CIEPLA WYNALAZIONE W 1852 r PRZEZ B.TOMPSONA. NATOMIAST W POLSCE NIE WOLNO NAWET ZAINTERESOWAC SIE WYNALAZKIEM O NAZWIE ” METOZ”, KTORY MOZE ZASTAPIC POMPY CIEPLA, TAKZE PRODUKUJAC CZYSTA ENERGIE. POLSCY NAUKOWCY MOCNO WIERZA W PRAWO ZACHOWANIA ENERGII I JEDOCZESNIE WIERZA, ZE POMPA CIEPLA MOZE PRODUKOWAC BEZPLATNE CIEPLO WBREW WIARY W PRAWO ZACHOWANIA ENERGII. KTOS IM ZA TA WIARE I NIEWIARE PLACI.

  15. Metoz jest pospolitą prasą hydrauliczną o dwu tłokach, korzystającą z prawa Pascal’a. Metoz

    może zawierać 4 tłoki, 6 tłoków i t.p.ale zawsze wykorzystuje prawo Pascal’a.Prawo Pascala nie

    pasuje do prawa zachowania energii i dlatego maszyna METOZ nie może być uznana przez

    naukowców. Inne prasy hydrauliczne o jednym tłoku są uznawane przez naukowców mimo,że

    także nie korzystają z prawa zachowania energii.

  16. Metoz jest pospolitą prasą hydrauliczną o dwu tłokach, korzystającą z prawa Pascal’a. Metoz może zawierać 4 tłoki, 6 tłoków i t.p.ale zawsze wykorzystuje prawo Pascal’a.Prawo Pascala nie pasuje do prawa zachowania energii i dlatego maszyna METOZ nie może być uznana przez naukowców. Inne prasy hydrauliczne o jednym tłoku są uznawane przez naukowców mimo,że
    także nie korzystają z prawa zachowania energii.

  17. Ponizej podaję nazwy uczelni i instytutów zawodowo zajmujących się fizyką, do których zwracałem się listownie z propozycją zajęcia się moim odkryciem w celu wykorzystania go do ochrony naszego klimatu. Instytut Fizyki Słupsk, wpłynęło 2010-20-08.Polska Akademia Nauk wpłynęło 2010-20-08. Instytut Fizyki Doświadczalnej wpłynęło 2010-23-08. Politechnika Krakowska wpłynęło 2010-25-08.Instytut Inżynierii Mechanicznej wpłynęło 2010-31-08.Politechnika Radomska wpłynęło 2010-31-08.Politechnika Poznańska wpłynęło 2010-31-08. W w/w instytucjach są zatrunieni ludzie w podeszłym wieku, którzy przez całe aktywne życie naukowe głosili publicznie, że energii nie można tworzyć. Będąc starym trudno zmienić swoje poglądy na diametralnie przeciwne. Nie otrzymałem ani jednego słowa odpowiedzi. W Polsce wolno budować pompy ciepła, które produkują ciepło z niczego. W Polsce nie wolno produkować maszyn METOZ, które także mogą produkować ciepło z niczego.

  18. Termodynamika Techniczna.Autor mg.inż. SLawomir Wilk. Wyd. PWT Warszawa 1961 str.133, ćwiczenie 118. Schronisko turystyczna ogrzewane jest wyłącznie przy pomocy zwykłych grzejników elektrycznych. Za energię elektryczną zużywaną do ogrzewania tego schroniska PTTK opłaca średnio 14 000 zł / rok. Obliczyć ile trzeba by płacić rocznie za zużywaną w tym celu energię elektryczną gdyby w schronisku tym zainstalo- wano pompę ciepła o wydajności właściwej epc= 7. ( Przyjąć, że energia elektryczna pobierana z sieci byłaby w całości zamieniana przez silnik elektryczny na pracę potrzebną do nąpędu pompy ciepła.) Odpowiedż: 2 000 zł. 14 000 zł – 2 000 zł = 12 000 zł w jaki sposób pompa ciepła stworzyła darmową energię o wartości = 12 000 zł??? Gdyby zainsalowano w tym schronisku maszynę METOZ , koszt energii wynosiłby 0.000 zł.

  19. Poniżej podaję nazwy uczelni i instytutów zawodowo zajmujących się fizyką, do których zwracałem się listownie z propozycją zajęcia się moim odkryciem w celu wykorzystania go do ochrony naszego klimatu. Instytut Fizyki Słupsk, wpłynęło 2010-20-08. Polska Akademia Nauk wpłynęło 2010-20-08. Instytut Fizyki Doświadczalnej wpłynęło 2010-23-08. Politechnika Krakowska wpłynęło 2010-25-08 Instytut Inżynierii Mechanicznej wpłynęło 2010-31-08. Politechnika Radomska wpłynęło 2010-31-08. Politechnika Poznańska wpłynęło 2010-31-08. W w/w instytucjach są zatrudnieni ludzie nauki w produkcyjnym wieku. Zaślepienie naukowe zaflancowane w ich rozumy przez Henri Poicare’a , o nazwie „Prawo zachowania energii” nie pozwala im zająć się maszyną METOZ. Maszyna METOZ jest pospolitą prasą hydrauliczną funkconującą przy pomocy tajemniczego i nieznanego im prawa Pascal’a. Cały pomysł o nazwie zamieszczonej w Internecie:” CZYSTA ENERGIA MASZYNY METOZ ” jest zbyt skomplikowany dla polskich naukowców. Wynalazca METOZ Zygmunt Orłowski

  20. DLACZEGO NAUKOWCY NIE CHCA PRZEPROWADZIC DECYDUJACEGO DOSWIADCZENIA Z MASZYNA METOZ. KTO IM PLACI I ILE ZA KAZDY DZIEŃ ZWŁOKI???? PRODUKCJA CIEPLA Z POMINIĘCIEM KOPALIN ENERGETYCZNYCH PODWAŻA EGZYSTENCJĘ LICZNYCH POTĘG MILITARNYCH I POLITYCZNYCH. ORLOWSKI ZYGMUNT

  21. W przeszłości w Internecie cały METOZ był szczegółowo opisany obrazkami pod hasłami : „Index of metoz” i „index of metozor”. Obecnie w Internecie hasło „index of metoz” występuje 1830 razy ale wszystkie obrazki zostały zlikwidowane. ” Index of metozor” występuje 2580 razy ale po obrazkach pozostał jedynie szyfr elektroniczny. Obecne w Polsce siły, finansowane przez producentów kopalin energotwórczych, starają się zniszczyć nawet pamięć o maszynie METOZ. Orłowski Zygmunt, wynalazca METOZ.

  22. Wiadomość dla osób zainteresowanych problemem METOZ.Niniejszym zobowiązuję wypłacić 10 PROCENT Z MOICH DOCHODÓW UZYSKANYCH Z REALIZACJI BUDOWY MASZYNY METOZ. ORŁOWSKI ZYGMUNT. orlowskizygmunt@tlen.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *