Seria błędów

chat-dymki
14

Umorzenie śledztwa przeciwko Włodzimierzowi Cimoszewiczowi, w związku z jego transakcją kupna/sprzedaży akcji PKN Orlen na przełomie 2001 i 2002 roku jest ze strony prokuratury czynem pochopnym, żeby nie powiedzieć nadużyciem.

Przyjęcie założenia, że urzędujący marszałek Sejmu, zatajając swój stan majątkowy, popełnił niewinny błąd, jest równoznaczne z twierdzeniem, że ktoś, kto ukradł samochód czy skłamał pod przysięgą również popełnił tylko błąd. Jeśli nawet tak jest, to przecież większość przestępstw jest wynikiem popełnionego błędu, a mimo to podlegają one karze. Trzykrotne popełnienie błędu w oświadczeniu majątkowym – panie marszałku Nałęcz – świadczy nie tyle o beztrosce błądzącego, co o jego poczuciu bezkarności czy wręcz arogancji i powinno być tym surowiej ukarane. O ile jednak składanie fałszywych zeznań podatkowych można, od biedy, zakwalifikować jako czyn nieetyczny, o tyle sama transakcja to jedno wielkie pasmo błędów czyli przestępstw.
Zacznijmy od osoby inwestora. Wedle oświadczenia Włodzimierza Cimoszewicza była nim córka marszałka, Małgorzata Cimoszewicz Harlan, obywatelka Stanów Zjednoczonych. To na jej rzecz marszałek kupował akcje. No, tak, ale prospekt emisyjny wyraźnie ogranicza Amerykanom prawo nabywania akcji PKN Orlen. Nie wiem jaki był powód tego ograniczenia, sądzę jednak, że Włodzimierz Cimoszewicz, nie tylko jako człowiek światły i wykształcony, członek kierownictwa ekipy sprawującej władzę i kupujący akcje poza biurem maklerskim, powinien o nim wiedzieć. Tym bardziej, że pomijając zakaz naraził mimo woli córkę na naruszenie ustawy o obrocie papierów wartościowych. Twierdzenie rzecznika Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy, jakoby do przestępstwa nie doszło, jest tylko kolejnym przykładem konspiracji ze strony organów władzy tuszujących „błędy” szefa.
Ukręcając sprawie łeb, prokuratorzy zapomnieli, że marszałek naruszył nie tylko polski porządek prawny. Wszedł ponadto w zakres jurysdykcji amerykańskiej. Wszystko można o amerykańskim wymiarze sprawiedliwości powiedzieć, tylko nie to, że będzie chronił marszałka polskiego Sejmu.
Weźmy chociażby sam sposób finansowania transakcji. Jak wiadomo, pieniędzy na zakup akcji dostarczyła córka, która stała się również beneficjantem wzbogacenia uzyskanego na transakcji. Jeśli nawet córka dopełniła przepisów i zgłosiła do IRS informację o przelewie ok. 100 tys. dol. na rachunek ojca, co może ją uwolnić (na chwilę) od podejrzenia o pranie pieniędzy, zagadką pozostaje sama procedura opodatkowania zysków, a także sam sposób ich osiągnięcia. Zakładając nawet, że Małgorzata Cimoszewicz Harlan zapłaciła podatek od wzbogacenia, sam zakup akcji PKN Orlen w tamtych okolicznościach był z punktu widzenia przepisów amerykańskich przestępstwem. Okoliczności wskazują bowiem w sposób wyjątkowo przejrzysty na korzystanie z informacji poufnej (insider trading). Polska Komisja Papierów Wartościowych i Giełdy może na takie konspiracje patrzeć przez palce, ale amerykańska SEC (Securities and Exchange Commission) tego nie przepuści, tym bardziej, że p. Małgorzata Cimoszewicz Harlan jest obywatelką Stanów Zjednoczonych. Korzystanie z informacji poufnej (insider trading) to bardzo groźne przestępstwo, za które poszli siedzieć w USA, płacąc gigantyczne grzywny wybitni finansiści amerykańscy, chińscy czy brytyjscy.
Wracając do „technologii” finansowania zwracam uwagę, że polska ustawa o obrocie papierami wartościowymi wymaga, aby kupujący (marszałek, córka marszałka?) akcje wartości 500 tys. zł. przy ówczesnej redukcji zamówień, wykazali się majątkiem (poręczeniem) kilkakrotnie wyższym. Kto miał te pieniądze? Córka czy ojciec? Dlaczego ich nie ujawnili? Pranie pieniędzy, zwłaszcza w dobie terroryzmu, jest przestępstwem międzynarodowym nr 1! Jeśli strona polska marszałkowi przepuści, dołoży mu (lub córce) strona amerykańska.
Zwolennicy spiskowej teorii utrzymują, że zawiadamianie władz amerykańskich (Suspicious Activity Report) o przestępstwie Cimoszewiczów – co niejako sugerowałem we wcześniejszych tekstach – nie ma sensu. Amerykanie – twierdzą – zarówno w IRS, jak i w Departamencie Sprawiedliwości wszystko dobrze wiedzą, otrzymują bowiem na bieżąco informację z ambasady w Warszawie oraz działających w Polsce rezydentów wywiadu amerykańskiego. Gdyby nawet chcieli kogoś ukarać, to przecież w obecnej sytuacji wygodniej jest im mieć na ojca haka. A nuż wygra wybory i zostanie prezydentem?! Osobiście bardzo wątpię, chociażby dlatego, że Amerykanie prawdopodobnie dobrze wiedzą, że marszałek na prezydenturę szans większych nie ma, o czym świadczy chociażby postępowanie władz SLD, które wyraźnie wstrzymują się od energicznego poparcia (kasą) swego kandydata do Belwerderu. A jeśli chodzi o haka, to go już pewnie dawno posiadają.
Podobną iluzją jest przekonanie, że całej sprawie łeb ukręcą polskie służby specjalne, czy – w ostateczności – bliski krewny żony marszałka, rzekomo agent CIA. Amerykański Urząd Skarbowy (IRS) dowiódł już nieraz, że nie boi się ani CIA, ani nawet Białego Domu. Wystarczy tu przypomnieć aferę Moniki Lewinsky i próby zastraszania (pod wpływem nacisków samego Billa Clintona) niewygodnych świadków oskarżenia.
Władze skarbowe (IRS) domagać się więc będą rozliczenia z posiadania pożyczonych ojcu (teściowi) ponad 100 tys. dol. Innymi słowy, zażądają udowodnienia, że córka/zięć weszli w ich posiadanie legalnie, oraz że zapłacili od tych pieniędzy podatek. Nie będzie to wcale łatwe. Skuteczność IRS w analizowania łańcucha przyczynowo – skutkowego jest duża. Przypominam, że w ten sposób zniszczono potęgę finansową mafii włoskiej i kartelu narkotykowego z Medellin, które nie potrafiły udowodnić legalności posiadanego przez siebie majątku.
Udowodnienie choćby jednego z powyższych zarzutów wiązać się może z natychmiastowym uruchomieniem zmasowanego śledztwa przeciwko małżeństwu Harlan, w którym Departament Sprawiedliwosci będzie chciał udowodnić im udział w konspiracji w celu prania pieniędzy, osiągnięcia korzyści majątkowej w oparciu o informację poufną, a kto wie, może i działanie przeciwko ustawie o zwalczaniu terroryzmu. Osoby oskarżone o te przestępstwa traktuje się – nie tylko w Stanach Zjednoczonych – jak trędowatych. Zwłaszcza – przypominam – że zięć marszałka jest prawnikiem.
Piszę o tym wszystkim nie dlatego, że skłonili mnie do tego politycy PO, PiS, członkowie komisji śledczej czy agenci służb specjalnych. Po prostu, pp. marszałek Cimoszewicz, jego rzecznik, prof. Nałęcz, przewodniczący KPWiG i prokuratorzy krajowi obrazili moją inteligencję. Chcę im dać do zrozumienia, że mam już tego dość.

c.d. sprawy Cimoszewiczów
Jan M. Fijor
„Nczas” 2005-09-04

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Wiesław L. pisze:

    Szanony Panie! Oni nie obrazili Pana inteligencji. Będę się powtarzał, już raz pod jednym z tekstów to pisałem, ale w Polsce panuje ustrój feudalny. Jest warstwa ludzi – jak sądzę około 10% – żyjąca ponad prawem i 90%, które jest niemiłosiernie gnębione i tylko teoretycznie ma jakieś prawa. Jeśli ktoś ma wątpliwości, to przy pierwszym zetknięciu z polskimi sądami straci wszelkie złudzenia. Tak jak za tzw. złotej wolności było około 10% ponad prawem, tak i teraz. To jest, niestety, polska tradycja. Brak warstwy średniej daje o sobie znać. Te 90% to zawsze była wielka bieda i ciemnota. „Awans” tych ludzi za komuny był pozorny, a gdzieś głęboko ukryta świadomość swojego pochodzenia odbija się teraz czkawką w postaci różnorakich kompleksów, chamstawa itp. To nie tak jak w starych mieszczańskich społeczeństwach, w których ludzie mają świadomość swoich interesów i coś mają do stracenia.

    „Klasa polityczna” ma świadomość tego faktu, dlatego robi co chce i wie, że pozostanie bezkarna.

  2. Władysław pisze:

    Cały wywód trzyma się całości. Tylko zięć marszałka nie jest prawnikiem, a chemikiem. Tak mówi marsałek.

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Jesli chemikiem, to nie straci licencji prawniczej. Moje zrodla amerykanskie mowia, ze jest jednak prawnikiem, ale tu sie nie upieram.

  4. Wolski pisze:

    Nie jstem zwolennikiem pana Cimoszewicza
    ale pozyczanie pieniedzy od rodziny uwazam za prywatna strone zycia w odroznieniu od publicznej.Wedlug pana ktos kto otrzymal pieniadze od wujka z ameryki jest przestepca? Czy musi on zawiadomic wladze o tym? Budujmy wiec wiezienia. Nie obalajmy wiezi rodziny, jedynej sily jaka nam zostala.

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Ma pan racje, ale prawo jest prawem. Poza tym, ja nie wierze w zadna pozyczke, wiec szukam sposobu aby dowiesc jej niestnienia. Jestem przeciwnikiem podatku od wzbogacenia, ale dopoki istnieje sam go place (bo musze). Cimoszewicze tez musza. Wreszcie, chce otworzyc oczy osobom, ktore tego nie wiedza, ze nawet sprytne kretactwa wyjda na jaw i – oby – zostana ukarane. Generalnie jednak uwazam, ze opodatkowanie pozyczek – czy to w rodzinie, czy nie – jest chore. Jan M. Fijor

  6. Herennius pisze:

    Do Pana Wolskiego: Ma Pan rację. Państwo nie powinno wtrącać się w stosunki między rodzicami a dziećmi. Choć w większości krajów lepiej przepić pieniądze niż podarować je córce, z czym wiąże się konieczność zapłaty podatku. Ale pana Cimoszewicza nie żałuję… Sam za takimi rozwiązaniami podatkowymi głosował. Niech cierpi. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.

  7. x11 pisze:

    Mam pytanie. Czy nasz wielce uczony, po raz kolejny udający bezpartyjnego, marszałek zapłacił podatek od czynności cywilno-prawnych (PCC)? Przy takiej dużej sumie darowizny/pożyczki, nawet od bliskiej osoby, trzeba to chyba zgłosić i opłacić podobnie jak w przypadku kupna samochodu czy udziałów.

  8. x11 pisze:

    Jeśli marszałek nie ujawnił faktu otrzymania pieniędzy od córki w Urzędzie Skarbowym to i w Polsce może się tłumaczyć z pochodzenia pieniędzy. W naszym kraju były już takie przypadki że ludzie poskąpili na haracz (PCC, lub dochodowy) dla US a potem gdy już wykorzystywali otrzymane od rodziny pieniądze (np na zakup domu, akcji, udzielenia pożyczki – „bo jakby syn udzielił to by wszedł w drugi próg” 🙂 🙂 ) oskarżani o to że zdobyli je na drodze przestępstwa!! Jedyne co w takiej sytuacji można zrobić to chyba tylko przyznać się że się „zapomniało” i prosić o nadanie pokuty tj. odsetek za opóźnienie.

  9. Gordianus pisze:

    Szanowny Panie!
    Stwierdził Pan w artykule, iż strona amerykańska marszałkowi nie przepuści. Włodzimierz Cimoszewicz jest mimo wszystko inteligentnym człowiekiem i wątpię, aby tak pochopnie narażał córkę i zięcia na kłopoty prawne w USA. PZałóżmy hipotetycznie, iż p. Cimoszewicz w jakiś sposób „zasłużył” się Amerykanom ( mam tu na myśli nie tylko pewną znaną agencję wywiadowczą )MByć może wtedy darują mu, że w obawie o własną skórę „wsypał” członków własnej rodziny ( niezły z niego ojciec !!! ) Czy możliwa jest taka wersja zdarzeń, a jeśli nie – to dlaczego wciągnął w to wszystko państwa Harlan ?

  10. salmotrutta pisze:

    Tak jak w poprzednim artykule na ten temat, posunal sie pan do bezczelnych klamstw – np. stwierdzenie o zakazie transferu gotowki, tak teraz wypisuje pan niebotyczne glupoty.
    Kilka przykladow…
    1.Corka Cimoszewicza dokonujac przelewu na konto ojca nie musiala przejmowac sie zglaszaniem tej operacji do IRS, bowiem uczynil to bank za posrednictwem ktorego dokonano przelewu. Amerykanskie przepisy sa tutaj bardzo precyzyjne o nie jest trudno zapoznac sie z ich trescia.
    2. Jesli Cimoszewicz dysponowal gotowka w wysokosci 500 tys. zl nie potrzebowal poreczenia majatkowego w celu zakupu akcji za taka sume. Logiczne prawda?
    3. Cimoszewicz przyznal ze kupil akcje za pieniadze pozyczone od corki i ziecia. Nigdzie natomiast nie obwieszczal ze kupil akcje NA RZECZ corki i ziecia, a wiec jego corka nie jest zobowiazana do zaplaty podatku od wzbogacenia. Nie ma wiec takze podstaw do stwierdzenia ze IRS bedzie sie od niej czegokolwiek domagac.
    3. Zarzuca pan Cimoszewiczowi „insider trading”. Na jakiej wlasciwie podstawie? Bo nie widze w zadnym z panskich artykulow argumentow ktore wskazywalyby na to ze obrot akcjami przez Cimoszewicza rozni sie czymkolwiek od tego samego procederu uprawianego przez niezliczone rzesze Smith’ow czy Kowalskich.

    Pisze pan, ze Cimoszewicz itd „obrazaja panska inteligencje”. Mam pan prawo myslec co panu sie zywnie podoba. Jakim prawem jednak obraza pan inteligencje moja i innych osob narazonych na czytanie panskich produkcji?

  11. salmotrutta pisze:

    Jeszcze jedno panie Fijor. Nie chce byc posadzany o sympatie dla Cimoszewicza. Nie uwazam by byl on wlasciwym kandydatem na urzad Prezydenta RP. Jednak nie z powodow insynuowanych mu naduzyc finansowych, bo insynuacje owe „nie trzymaja sie kupy”.
    Cimoszewicz nie powinien zostac prezydentem poniewaz:
    1. Wraz z prezydentem Kwasniewskim i premierem Millerem byl sprawca wyslania polskiego kontygentu wojskowego do Iraku. Czy bylo to dzialaniem konstytucyjnym? Jaka korzysc odniosla Polska z zaantagonizowania kraju z ktorym przedtem miala dobre stosunki?
    2. Jako minister spraw zagranicznych kompletnie zaniedbal ksztaltowanie „polityki wschodniej”. Taka polityka nie istnieje w obecnej chwili, a jakie sa tego skutki nie musze chyba przypominac.
    3. Cimoszewicz jak dotad nie przedstawil zadnego konkretnego programu. (Nie przedstawili go takze i inni, poza Kaczynskich kandydaci, ale nie o nich teraz mowa. Samo doswiadczenie polityczne nie jest dla mnie wystarczajacym argumentem za jego kandydatura.
    4. Jak pokazuje przyklad Jaruckiej, nie potrafi dobierac wspolpracownikow.
    5. Przyjmowanie pozy „primadonny” jest moze i niezlym chwytem wyborczym, ale nie przekonuje mnie do zaufania kandydatowi ktory posuwa sie do tego typu chwytow.
    6. Cimoszewicz obwiescil nam, ze chce byc prezydentem ponad podzialami. Jego niewatpliwa i wielokrotnie ukazywana publicznie arogancja wydaje sie przeczyc ze byloby to mozliwe.

    Ale to oczywiscie nie wystarcza, wszak Lud potrzebuje igrzysk…

  12. piotr pisze:

    witam,
    bardzo spodobało mi się uzasadnienie myślę że wielu ludzi ma podobne zdanie na ten temat i mam nadzieje że się w końcu obudzą , zavczną używać mózgu i dadzą temu wyraz w wyborach.

  13. higashinohito pisze:

    Pana świetny tekst, „ojcowska przysługa” był przysłowiowym kijem wsadzonym w mrowisko i odbił się dużym echem na forum interii/ onet ani wp nie publikują niczego co wyrasta ponad obraźiwe inwektywy/ bardzo prosimy o ciąg dalszy. ja osobiście nie jestem w stanie uwierzyć, że córka p. Cimoszewicza postąpiła aż do tego stopnia lekkomyślnie, żeby wystosować pozew do sądu USA, moim skromnym zdaniem, pozew będzie odrzucony, a nawet jeśli by nie był, córka będzie musiała oświadczyć, że nie pożyczała ojcu pieniędzy. A zatem, zgodnie ze starym przysłowiem, tak czy owak, Zenon Nowak- jedno z nich będzie musiało ponieść konsekwencje lekkomyślnych słów pana marszałka, najwyraźniej rzuconych w biegu i ot, tak sobie. Z całym szacunkiem, czekamy na ciąg dalszy!

  14. Zdajemisię pisze:

    A mi się cóś tak zdaje, że te akcje to on dostał (może nie tylko za pół darmo, ale może całkiem za darmo, jak akcje Agory?)Dlatego nie było żadnego transferu. A dokumenty kupna-sprzedaży zawsze można stworzyć. Aż tak głupi chyba nie jest….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *