Racja stanu

chat-dymki
4

Umowa niemiecko rosyjska o budowie rurociągu gazowego, omijającego Polskę, wywołała ożywioną dyskusję n.t. naszego bezpieczeństwa energetycznego. Większość tzw. mądrych Polaków jest zdania, że polityka energetyczną powinna pozostać w rękach państwa, podporządkowana polskiej racji stanu.

Kryterium

Słownik języka polskiego definiuje rację stanu, jako „wzgląd na dobro państwa; uznanie potrzeb i dobra państwa za najwyższą normę działania”. Zaś państwo, to „organizacja polityczna obejmująca zakresem swojego działania ogół członków społeczeństwa, zamieszkujących określone terytorium, istniejąca dla zapewnienia panowania politycznego klasie panującej pod względem ekonomicznym i wyposażona w tym celu w zorganizowany aparat przymusu”. Pomijając nawet podstawową zasadę ludzkiego działania wyłożoną przez Ludwiga von Misesa, że „działanie” może być dokonane wyłącznie przez jednostkę, a nie grupę czy organizację, widać, że racja stanu jest pojęciem tyleż nieprecyzyjnym, co złożonym.
Skoro państwem kieruje jakaś organizacja (partia, klasa, grupa interesów) posiadająca władzę, to racją tego państwa będzie interes tej właśnie grupy. A ponieważ interes grupy realizowany jest zwykle przez jej kierownictwo, racja stanu sprowadzi się do dbałości o korzyść kilkunastu czy kilku osób, które kierownictwo to stanowią. W praktyce jest to przeważnie jedna osoba, która grupą kieruje i stoi na jej czele. Jeśli nawet osoba ta działa w interesie szerszym niż jej własny, robi to tylko dlatego, żeby nie narazić się tym, którzy ją na stanowisko kierownicze wybrali czy mianowali. I to się pokrywa z potoczną intuicją – tak w systemie totalitarnym, jak i demokratycznym. A skoro tak, to mówienie o racji stanu jako o interesie ogółu jest ryzykowne. Może się bowiem zdarzyć, że nie będzie ona interesem nawet wąskiej części społeczeństwa. Tym bardziej, że dotarcie do społeczeństwa, a tym samym zrozumienie prawdziwego jego interesu jest znacznie trudniejsze niż dotarcie do osoby czy grupy sprawującej władzę i poznanie jej preferencji.
I tak się stało właśnie z gazem, gdzie interesy wąskiej oligarchii kierownictwa sektora energetycznego zdecydowały, że mamy praktycznie jednego dostawcę (Gazprom) i dlatego płacimy za gaz więcej niż inni, co gorsza, znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy ten dostawca (co gorsza, pozostający pod silnym wpływem nieżyczliwego nam rządu prez. Putina) decyduje o cenie, jakości, a nawet terminach dostaw gazu do Polski. Udało mu się bowiem dostać do grupy ludzi decydujących o polskiej racji stanu i to wystarczyło, żeby zignorować interes ogółu społeczeństwa, któremu energetyka ma służyć. Dlatego, że racja stanu jest najczęściej sprzeczna z racją ogółu!

Co dla kogo dobre

Pozostawienie polskiej racji stanu na pastwę grupy politycznej jest niebezpieczne, chociaż teoretycznie może się zdarzyć, że reprezentować ona będzie naprawdę interes ogółu, a przynajmniej większości. Ale nawet w takim przypadku, o wiele bezpieczniej będzie pozwolić aby ten interes większość reprezentowała i wyrażała osobiście. Tym bardziej, że określenie tego, co jest korzystne dla jakiejś osoby – i to nie tylko w sferze energetyki – może być zadaniem trudnym nie tylko dla kogoś, kto tę osobę reprezentuje, ale nawet dla niej samej.
Załóżmy dla prostoty, że państwo jest demokratyczne i na jego interes czy rację stanu, składa się interes większości. Czy w takiej sytuacji polityka energetyczna prowadzona będzie w interesie większości Polaków? Oczywiście, że nie; coś takiego jest wręcz niemożliwe! Większość Polaków posiada przecież różne interesy, często ze sobą sprzeczne. I tak, pracownicy sektora energetycznego, którzy są jej częścią, wolą żeby energii brakowało. Wyższy popyt na jakieś dobro gwarantuje jego wytwórcy pewną pracę i dobre dochody. Tak myśli górnik, pracownik elektrociepłowni, inżynier zatrudniony przy budowie gazociągów etc. To co dla nich jest korzyścią, staje się niekorzystne dla właścicieli linii lotniczych, producentów aluminium, firm chłodniczych etc., których usługi czy produkty wymagają znacznego udziału energii. Rolnicy, korzystając z droższego paliwa, drożej muszą sprzedawać swoje produkty, wskutek czego mogą ich sprzedać mniej, a tym samym mniej na nich zarobić. Podobnie dzieje się z wszystkimi innymi użytkownikami energii. Mówimy wtedy, że ma miejsce transfer majątku narodowego z kieszeni konsumenta energii do kieszeni jej producenta. Łączna wartość majątku narodowego nie ulega zmianie, zmienia się tylko jego właściciel. Pieniądze, które mógł zarobić krawiec, szewc czy diler samochodowy znalazły się w kieszeni producentów energii.
Sprzeczność interesu zachodzi nie tylko między różnymi grupami, lecz nawet w łonie samej władzy. minister finansów cieszy się z rosnących wpływów z akcyzy na gaz, zastanawiając się równocześnie skąd weźmie pieniądze na dofinansowanie kosztów ogrzewania ludziom żyjącym poniżej poziomu ubóstwa. Co tam minister, każdy z nas jest źródłem sprzeczności. Jesteśmy przecież zarówno konsumentami, jak i producentami. Pracownik platformy wiertniczej korzysta na drogiej energii jako producent, lecz traci jako posiadacz samochodu czy mieszkania, które musi ogrzać. Raz więc jego interes jest przez grupę trzymającą władzę reprezentowany, innym razem, grupa ta działa na jego niekorzyść. Czy ktoś jest w stanie ogarnąć wszystkie takie zależności? Jak w tej sytuacji ustalić rację stanu czyli interes ogółu? Co jest dla ogółu korzystniejsze – zamożność pracowników platform wiertniczych czy troska o rodziny, które nie stać na opłacenie rosnących kosztów energii? Jeśli poprawimy jednym, pogorszymy drugich. Skąd grupa trzymająca władzę wie, co jest dla kogo ważniejsze? Albo co jest dla większości korzystniejsze? Albo nawet co jest dla niej samej korzystne? Odgórna kontrola cen energii może doprowadzić do potanienia energii, ale równocześnie do spadku jej podaży, gdyż przestanie się ona opłacać. Tego żaden człowiek, a tym bardziej grupa ludzi nie jest w stanie ogarnąć.

Racja ludzi, a nie stanu

Sytuacja jest tak skomplikowana, że nawet przejście opozycji do rządu i podniesienie standardów moralnych władzy niczego nie zmieni. Jeśli nawet zmienią się metody, cele czy środki, to i tak stopień skomplikowania pozostaje. Nie wiadomo bowiem, czy całkowite zerwanie z Gazpromem będzie lepsze od utrzymania jego monopolu na dostawy gazu do Polski. Co zatem jest dla narodu, kraju, ogółu czy dla większości najlepsze? Co jest jego rzeczywistą racją stanu? Czy ktoś to wie? Tak. O tym wiedzą konsumenci i producenci, wszyscy konsumenci i producenci gazu czyli rynek. Ich miara nie jest doskonała, ale jest najbardziej obiektywna.
Z chwilą, gdy gaz staje się za drogi, a obowiązuje wolna konkurencja, czyli wolny wybór, konsument niezadowolony z dostawcy A, wybiera dostawcę B lub C. Jeśli takiego wyboru dokona duża ilość konsumentów, dostawca A może poważnie ucierpieć. Rosnące ceny gazu spowodują napływ nowych dostawców i zwiększenie wydobycia do poziomu gwarantującego spadek cen. U nas, właśnie z powodu istnienia enigmatycznej racji stanu, taki mechanizm nie jest możliwy. Blokuje go układ polityczny, rzekomo w interesie ogółu. O tym jakie są tego konsekwencje dowiedzieliśmy się właśnie przy okazji rurociągu, który wręcz zagraża naszemu – waszemu, twojemu, mojemu – bezpieczeństwu. Dlatego, w imię dobra ogółu, czyli w interesie mieszkańców, a nie wyimaginowanego „stanu”, należy gospodarkę energetyczną odebrać z rąk polityków i pozostawić rynkowi czyli ludziom. Tak będzie dla nas wszystkich najkorzystniej i najbezpieczniej.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2005-09-14

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Stud pisze:

    Jak zwykle mądrze pan pisze, ale w Polsce to wszystko jest popaprane. Sprywatyzują i kontrolować będą oligarchowie, może to będzie własność prywatna, ale i tak monopol – a monopol jest czymś szkodliwym. Lepiej państwowy monopol niż prywatny! Chyba że prywatyzują tak: duże monopolistyczne przedsiębiorstwo dzieli się na kilka i każde sprzedają innemu prywatnemu kapitałowi.

  2. Jan M. Fijor pisze:

    W 100 proc. ma pan racje. Napisalem o zasadzie, a nie o praktyce Uklony Jan M. Fijor

  3. Kret Cezary pisze:

    Ciekaw jestem w czym monopol państwowy jest lepszy niż prywatny? Chyba tylko w tym że działa mniej efektywnie, więc jest większa szansa na ,,ocyganienie” go?

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Taka jest glowna przewaga monopolu panstwowego nad prywatnym, ktory jest najgorszym z monopoli i moze istniec jedynie pod ochrona panstwa. JM Fijor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *