To dopiero początek

chat-dymki
7

Pan Cimoszewicz (ksywa: Gajowy) oświadczył, że „w proteście przeciwko deprawowaniu obyczajów w Polsce przez część polityków i część dziennikarzy” rezygnuje z udziału w wyborach, wsiadł w samochód i pojechał do Hajnówki, uznawszy, że sprawa jego kwestionowanych transakcji giełdowych została zamknięta.

Tymczasem, rezygnacja to dopiero początek. Teraz opinia publiczna chciałaby się dowiedzieć, jakie były kulisy (rzekomej) pożyczki udzielonej mu przez córkę. I chociaż prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, bez odpowiedzi na pytania: czy przy kupnie akcji korzystał z informacji poufnej, czy zapłacił należne podatki oraz czy przypadkiem nie doszło tu do prania pieniędzy, trzeba je będzie czym prędzej wznowić!

Pożyczka

Mimo pogróżek i buńczucznych wypowiedzi samego Cimoszewicza, okoliczności pożyczki zaciągniętej przez niego u córki Małgorzaty są wciąż niejasne. Nie wiadomo nawet czy pożyczka ta miała miejsce. Zdziwiłbym się zresztą, gdyby jakakolwiek pożyczka miała miejsce naprawdę. Jeśli córka była inwestorem i ojciec kupił akcje PKN Orlen w jej imieniu, to przecież nie musiała pieniędzy ojcu pożyczać; zarówno akcje, jak i środki na ich zakup były wyłącznie jej własnością. Jaki był zatem prawdziwy cel powoływania się na pożyczkę?
Jeśli z jakiegoś tajemniczego powodu W. Cimoszewicz naprawdę pożyczył pieniądze od córki, wówczas – aby być w zgodzie z prawem polskim – powinien fakt ten czym prędzej udowodnić. W przeciwnym razie zostanie mu postawiony zarzut posługiwania się brudnymi pieniędzmi. Wystarczy więc, że pokaże kopię przelewu od córki lub oświadczenie graniczne dowodzące wwiezienia do Polski 100 tys. dol. i będzie czysty. Powinien to zrobić chociażby po to, by uwolnić swoją rodzoną córkę i jej małżonka od podejrzeń o przekroczenia ustawy o papierach wartościowych, zakazującej obywatelom USA kupna jakichkolwiek akcji PKN Orlen (str. 30 prospektu emisyjnego) z oferty z 30 czerwca 2000 roku, której sprawa dotyczy. Fakt istnienia pożyczki dowodzi niewinności córki; nie kupowała akcji dla siebie, lecz dla ojca. Wiąże się to z oskarżeniem ojca o kłamstwo przy sporządzaniu oświadczenia majątkowego oraz fałszywe zeznania przed komisją śledczą, ale to nic w porównaniu z tym, co w przeciwnym razie grozi córce. Wprawdzie władze skarbowe Stanów Zjednoczonych mogą być zainteresowane pochodzeniem pieniędzy pożyczonych ojcu, ale to drobiazg wobec tego, czym może grozić kupienie akcji przez córkę. W takim przypadku bowiem dochodzi nie tylko do naruszenia postanowień ustawy o papierach wartościowych, korzystania z informacji poufnej, lecz także do konieczności zapłaty podatku od wzbogacenia, który – jak mnie poinformowało kilku ekspertów prawa podatkowego – o ile związany jest z popełnieniem przestępstwa, nie podlega jednak przedawnieniu.
Nieco więcej światła rzuciłby na sprawę pozew złożony (rzekomo) przez córkę b. kandydata na prezydenta, Małgorzatę Harlan i jej małżonka, Russella. Mimo iż od daty oświadczenia o złożeniu pozwu przez rodzinę Harlan minęło blisko 2 tygodnie, nikt z pozwanych – a niżej podpisany jest jednym z nich – zawiadomienia nie otrzymał. Co gorsza, dochodzą do nas sprzeczne informacje; raz, że pozew obejmuje tylko dystrybutora Wprost, innym razem, że tylko niżej podpisanego, słyszeliśmy nawet rewelację, że żadnego pozwu nie ma. Poczekamy. Zobaczymy.

Informacja poufna

To, że W. Cimoszewicz obraził się na prasę i zrezygnował z kariery politycznej nie zwalnia go ani od wyjaśnień, ani od odpowiedzialności karnej za popełnione przestępstwa. Wyjazd do Hajnówki nie wystarczy. To tak jakby człowiek przyłapany w sklepie na kradzieży oddał skradziony towar i obrażony na tych, którzy go przyłapali, ze sklepu wyszedł. Co prawda, w przypadku pewnych, uprzywilejowanych osób przywykliśmy do tego typu rozstrzygnięć, ale cierpliwość społeczna i tolerancja dla bezprawia zaczyna się kończyć. Chcemy ukarania winnych, bez względu na to do jakich „służb” przynależą.
Z relacji b. premiera i b. marszałka wynika, że jak nic korzystał z informacji poufnej. Świadczy o tym chociażby moment sprzedaży udziałów w PKN Orlen. Obiektywnemu prokuratorowi nie trudno będzie dowieść, że do zbycia akcji doszło niemalże w przeddzień aresztowania b. prezesa Orlenu, co musiało mieć wpływ na notowania akcji. Wprawdzie Cimoszewicz może się tłumaczyć „przeczuciami” czy „plotkami z zewnątrz”, fakt pozostaje faktem. Insider trading to korzystanie osoby uprzywilejowanej (insidera) z informacji, do której inni ludzie nie mają dostępu. Nie trzeba być źródłem tej informacji. Wystarczy źródło znać. Tym bardziej, jeśli jest się człowiekiem światowym z doktoratem i ambicjami prezydenckimi. Pachnie tu arogancją, żeby nie powiedzieć bezczelnością.
Dopóki p. Cimoszewicz nie odpowie przed sądem na te wszystkie zarzuty, dopóty uważam, że w Polsce panuje bezprawie i bezkarność. Pan Cimoszewicz groził zemstą prasie, może wreszcie prasa mu pogrozi?!

Nietykalni

Nieoficjalnym powodem rezygnacji z wyścigu o Belweder była ochrona czci rodzinnej zagrożonej przez „zdeprawowanych dziennikarzy”. Ja w to nie wierzę. Gdyby chodziło o honor rodziny, to by jej W. Cimoszewicz nie narażał na takie przejścia. To nie prasa, lecz on ujawnił związki córki z transakcją kupna akcji Orlenu. Uczynił tak, by chronić swoje plecy zagrożone przez komisję śledczą. Jeśli córka Cimoszewicza poniesie jakiekolwiek konsekwencje będzie to wyłącznie winą ojca. A nie ulega wątpliwości, że groźba jest poważna. Powiększa ją pokrętne tłumaczenie się ojca, co w przypadku amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości narzuca podejrzenie o utrudnianie pracy wymiarowi sprawiedliwości, a nawet konspirację, w tym przypadku, konspirację ojca i córki.
Przeanalizowałem wszystkie możliwe alternatywy i nie ma innego wyjścia; córka i jej mąż są w tarapatach. Nawet jeśli okaże się, że pożyczki nie było, będą musieli wytłumaczyć swój udział w całej tej podejrzanej transakcji. Bardzo pomocne byłoby tu działanie sądu polskiego, którego wyrok w sprawie ojca może się stać dowodem winy lub niewinności Małgorzaty Cimoszewicz Harlan. Dla dobra córki, ojciec albo powinien poddać się dobrowolnej egzekucji, albo prosić polski sąd o szybki wyrok w swojej sprawie.
A przy okazji może udałoby się wyjaśnić udział b. premiera w innych aferach, np. o poręczenie przez rząd kredytu na budowę Laboratorium Frakcjonowania Osocza i paru innych transakcjach, które inicjował, promował czy nadzorował. Można by się także zająć powodem łaskawości prokuratora Napierskiego, który lekką ręką zrezygnował ze śledztwa w sprawie transakcji giełdowych Cimoszewicza. To mógłby być dobry pretekst do powrotu do sprawy „Polisy”, podejrzanych, a głośnych transakcji ziemskich osób z otoczenia prezydenckiego i w ogóle okazja do zbadania źródeł wzbogacania się wszystkich innych nietykalnych (dotąd) polityków III Rzeczpospolitej.

sprawa Cimoszewicza c.d.
Jan M. Fijor
„Nczas” 2005-09-20

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. haen1950 pisze:

    Zgadzam się z panem. To będzie solidny test dla nowej władzy. Jezeli zamiotą sprawę WC pod dywan, to będzie szczyt pogardy dla prasy, opinii publicznej, a własciwie wszystkich na nią głosujących.
    Pan uważnie śledzi wszystkie wątki tej sprawy. Uprzejmie proszę o wyjaśnienie na jakiej podstawie Anna Jarucka została uznana przez media winną prowokacji i osądzoną. Jak wiem, zarzuty prokuratora wobec niej istnieją tylko na papierze i do ich udowodnienia przed sądem daleka droga.

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Co do Jaruckiej – nie wiem, to sa jakies rozgrywki „sluzbowe”. Pozdrawiam JM Fijor

  3. haen1950 pisze:

    Z tym złodziejem sklepowym to nie tak. To złodziej wezwał policjanta, który pogroził właścicielowi sklepu i pozwolił złodziejowi oddalić się do lasu z łupem.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    No niech bedzie, w kazdym razie bezkarnie lupow zabierac nie wolno. jmf

  5. Jarek Sz. pisze:

    Gratulacje Panie Janie! Pana artykuł to przykład dla ludzi jak z czerwonymi należy rozmawiać i argumentować! Tak trzymać i nie popuścić!!!

  6. Imię i nazwisko pisze:

    Zadnego pozwu przeciwko Fijorowi nie bedzie (no chyba, ze Cimoszewiczowie sa samobojcami). W procesie Cimoszewicz-Harlan i jej ojciec musieliby pod przysiega odpowiedziec na pare niewygodnych pytan. Gdyby sklamali, to w USA krzywoprzysiestwo traktuje sie bardzo powaznie (wsadza do paki). Gdyby powiedzieli prawde, narobiliby sobie klopotow w USA (IRS) i w Polsce.

    Dla pana Fijora taki pozew to byloby win-win situation.

  7. Miłosz Śliwka pisze:

    Ciekawy jestem co będzie dalej. Bardzo proszę śledzić tą sprawę i napisać jak będzie coś nowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *