Chmury nad Ameryką?

chat-dymki
16

Wygląda na to, że George W. Bush będzie miał to na co zasłużył. I chociaż Nowy Jork jest nadal pępkiem świata, a Ameryka na pozór tętni życiem, coraz więcej znaków na giełdzie i w bankach wskazuje na to, że zbliża się nieuchronnie Wielki Wybuch – ciężka, głęboka recesja, porównywalna do tej, jaka przeszła przez gospodarkę Stanów Zjednoczonych na początku XXI stulecia. I nie ma to nic wspólnego ze skutkami huraganu, Katrina

Przyczyna: tani pieniądz

Ostatnia recesja odcisnęła się najmocniej na rynku papierów wartościowych, który – z wyjątkiem indeksu Dow Jones Industrial – nadal znajduje się ok. 70 proc. poniżej swych rekordowych notowań z marca/kwietnia 2000 roku. Nadchodząca zogniskuje się na rynku nieruchomości, który od trzech lat przeżywa prawdziwy boom. Mówi się co prawda, że bessa 2000 roku wywołana została zawiedzionymi nadziejami na rewolucję naukowo – techniczną, znaną jako „technologiczna bańka”, w rzeczywistości przegrzanie rynku spowodowane zostało polityką taniego pieniądza.
Nauka poszła w las. Powodem kolejnego kryzysu będzie również tani pieniądz, czyli inflacja.
W przypadku kryzysu papierów wartościowych była to inflacja notowań giełdowych, tym razem chodzi o przegrzanie koniunktury w dziedzinie nieruchomości, których średnia cena w ciągu minionych trzech lat wzrosła w niektórych rejonach o ok. 180 proc. i znajduje się na najwyższym poziomie w historii.
Między obiema recesjami istnieje ścisły związek przyczynowo – skutkowy. Pierwsza wywołała drugą, a powodem obu z nich była dość łatwa do przewidzenia polityka monetarna banku centralnego (Federal Reserve Board). Łatwe kredyty ulokowane na giełdach, system rezerw cząstkowych, a zwłaszcza brak standardu odniesienia dla pieniądza doprowadziły do przegrzania koniunktury i wielkiej korekty cenowej, której skutki trwać będą najprawdopodobniej przez najbliższe 15-20 lat. Zagrożeni widmem straty inwestorzy giełdowi znaleźli sobie następną niszę. Stały się nią nieruchomości. Co prawda, silnym stymulatorem prosperity na rynku nieruchomości była clintonowska reforma podatkowa, zwalniająca dużą część zysków (do 500 tys. dol. raz na dwa lata, na jedno małżeństwo) osiągniętych na nieruchomościach od podatku od wzbogacenia, bez niskiego oprocentowania kredytów boomu by jednak nie było. Ucieczka kapitału z giełdy na rynek nieruchomości i łatwy kredyt spowodowały lawinę zakupów.
Mechanizmem sprzyjającym była i tym razem polityka FED, który od lat prowadzi – usłużnie, na zlecenie Białego Domu – politykę taniego pieniądza.
Nie muszę dodawać, że powadzi ją w sposób sztuczny. A przecież każdy mądry ekonomista wie, że bazą kredytu są oszczędności. W zdrowej gospodarce banki pożyczają to, co deponują w nich ludzie. W Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza w ciągu ostatnich 20 lat związek ten został zerwany. Podstawą kredytu nie są oszczędności, lecz obligacje skarbu państwa. W ten sposób, pieniądz powstaje z niczego, z papieru. Zalew rynku pieniądzem kreowanym przy pomocy różdżki czarodziejskiej Alana Greenspana, musiał doprowadzić do inflacji. Co prawda wciąż istnieje możliwość, że rynek znajdzie sobie kolejną niszę, do której wpłynie pieniądz inflacyjny, ale możliwości są mocno ograniczone. Mówi się o przemyśle energetycznym, rozwijającego się gwałtownie dzięki łaskawości prezydenta, a także o sektorze finansowym. Czy to wystarczy? Bardzo wątpię. Finanse mogą wchłonąć wiele, ale rozwój tego sektora to napędzanie spirali inflacji; jeszcze większa ilość pieniędzy pochodzących z powietrza.

Reakcja

Przebieg nachodzącej recesji zależeć będzie od zachowania się Amerykanów. Jeśli okażą zaufanie prezydentowi, recesja będzie łagodna. Jeśli nie, a na to się zanosi – ludzie coraz głośniej krytykują wojnę w Iraku, administracja skompromitowała się ponadto akcją ratunkową podczas huraganu Katrina – może nastąpić gwałtowny spadek produkcji, konsumpcji, a więc kryzys. Nie pomogą zabiegi Chińczyków, którzy na zlecenie Białego Domu zdewaluowali swoją walutę o blisko 3 proc., czy polityka stawiania barier w imporcie. Gospodarka poddana została przez Busha ciężkiej próbie, której nie wytrzymuje. Wskaźnik optymizmu konsumentów od dwóch miesięcy spada. Dostrzegły to nawet mainstream media z legendarną stacją Fox News, w której coraz częściej pojawia się….prawda, której na imię: kosztowna, nikomu (poza sektorem energetycznym) niepotrzebna wojna o kopmpletny rbak odpowiedzialności fiskalnej!
Kryzysowe nastroje wyzwoliła ostatnio nieporadność, z jaką rząd Busha zmagał się z kataklizmem, jaki przeszedł przez południe kraju, a zwłaszcza Luizjanę. Opieszałość agencji federalnych poruszyła nawet niemrawy ostatnio Kongres, który nie wytrzymał i wyrzucił z pracy szefa FEMA, agencji ds. pomocy w sytuacjach nadzwyczajnych.
Co prawda, prezydent cieszy się wciąż dużym poparciem wyborców i mediów, ale nawet życzliwa mu prasa popularna (Investor’s Business Daily, Barron’s czy New York Times) zaczyna kwestionować fenomenem tej popularności. Tym bardziej, że mnożą się głosy wzywające Biały Dom do zaprzestania troski o grupy interesu, a zadbania o interes Amerykanów. Denerwująca staje się retoryka George’a W., to jego ciągłe odwoływanie się do terroryzmu i spisku Al-Kaidy. Strach się w Ameryce dewaluuje i coraz więcej ludzi wybiera terror Al-Kaidy nad terrorem funkcjonariuszy i polityków. Ich reakcją jest właśnie systematyczny spadek indeksu nastrojów konsumenckich.
Zmiana nastrojów nie otrzeźwiła jednak prezydenta, który jest nadal przekonany, że sytuacja polityczna, a zwłaszcza gospodarka jest pod kontrolą. Świadczy o tym nieustanne podgrzewanie nastrojów wojennych, zapowiedź twardego kursu w Iraku o Iranie i nieustanna wiara w to, że bez względu na sposób sprawowania władzy, rozwiązaniem są niskie podatki. Ufny w swoją nieomylność nie zauważa nawet, że od amerykańskiej gospodarki odwraca się jeden z jej najwierniejszych sympatyków, sam Warren Buffett. Czarodziej z Omaha w dolara zwątpił dwa lata temu, amerykańskich obligacji nie kupuje już od ponad roku, zaś w ostatnich tygodniach sprzedał kilkadziesiąt milionów akcji firm amerykańskich, a za uzyskane w ten sposób pieniądze, zakupił udziały w firmach…chińskich. Mimo iż Buffett ma nadal kilka miliardów dolarów ulokowanych w amerykańskich firmach energetycznych, opinia o tym, że nie są dobrą lokatą poszła w świat. W tym samym czasie, 155 firm wchodzących w skład indeksu S&P 500, dwukrotnie więcej niż przed rokiem, ogłosiło prognozy wyników poniżej oczekiwań ekspertów. Inwestorzy zaczynają nawet uciekać z rynku nieruchomości, rośnie oprocentowanie kredytu, spadają obroty na giełdzie i inwestycje w środki trwałe, najgorsze jednak jest to, że ludzie tracą wiarę w Amerykę Busha.

Fiasko wojny

Wojna miała ochronić Amerykę przed dyktatem OPEC, w praktyce ropa jest coraz droższa. Wprawdzie do poziomu cen europejskich brakuje jeszcze ok. 25-30 proc., to jednak pamiętajmy, że przeciętny Amerykanin tylko na dojazd do pracy zużywa tyle paliwa, ile wynosi całkowita konsumpcja Europejczyka.
Ludzie liczą się z groszem, więc Ford zwalnia pracowników. Jeszcze nigdy w dziejach Stanów Zjednoczonych galon benzyny (3,6 litra) nie kosztował 3 dol. Ceny benzyny wywołały spadek krajowego ruchu turystycznego, co daje się we znaki hotelom. W luksusowym hotelu Reneissance przy Times Square zeszli z cenami do poziomu z lat 1980. Amerykanie masowo odwołują loty, bankrutują największe linie lotnicze. W najbliższym czasie czeka wszystkich – wywołana ostatnimi klęskami żywiołowymi – podwyżka cen ubezpieczeń, a za nią także opieki zdrowotnej i najprawdopodobniej także podatków. Kryzys jest wodą na młyn populistów i lewactwa, które tylko zaciera ręce. Rośnie więc deficyt budżetowy, wzrasta liczba bankructw, spada poziom oszczędności bankowych, a prezydent z Kongresem – dla ratowania twarzy – wydają hojną ręką kolejne miliardy: na nikomu niepotrzebne programy kosmiczne, spektakularne procesy wymierzone w biznes czy przygotowania do nowej interwencji, tym razem w Iranie. Bal na Titanicu trwa…

Jan M. Fijor
„Nczas” 2005-10-02

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. jozek z jackowa pisze:

    Przeciez Bush i Republikanie i neokonserwatysci to byli pana idole na czele z Rush’em Limbaugh, ktorego Pan nawet przetlumaczyl i wydal. Czyzby sie Pan zmienil? I zmadrzal moze? Czy tez pan tak, wie pan, tak z wiaterkiem? Malo to pan ludzi przekonal, ze liberalowie to sa be i straszne be, a tylko republikanie moga rzadzic bo maja zawsze racje i kazal pan na nich glosowac. Rush to przeciez pana idol. Nie mowiac juz o Rodmanie. Skadta zmiana? To co? Ignorka, nie?

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Nie jestem za liberałami, a w moich`czasach neocon jeszcze nie było. Żyjemy, madrzejemy, glupiejemy – wszystko sie zmienia, pan Tarej tez! Ale niech pan pilnuje ludzi, sledzi i kontroluje, to bardzo pozyteczne dzialanie. Pozdrawiam Jan M. Fijor (narazie anarchokapitalista, ale nie powiedzialem ostatniego slowa)

  3. andrzej pisze:

    Po przeczytaniu tego artykulu to nic tylko sie spakowac i wyjezdzac z Ameryki, ale dokad uciekac? do Polski? a moze do Chin? Nie jest jeszcze tak zle jak pan opisuje. No to co , ze benzyna podrozala? mniej sie jezdzi, mniej tzw pustych przebiegow i niech martwia sie ci ktorzy kupili np Hummera, forda expedition albo innego suv. Zreszta tych napewno na drogie paliwo stac.
    Jeszcze zadna linia lotnicza nie zbankrutowala. Piloci United zarabiaja po 150 000$ rocznie pracujac dwa dni w tygodniu, to jak tu nie aplikowac o bankructwo?
    Prosze wspomniec w swoim kolejnym artykule o tym , ze wydatki na wojne i na „katrine” beda wkrotce pocket money w porownaniu z soc. security dla baby boomers ktorzy juz zaczynaja przechodzic na emeryture. I troche wiecej optymizmu.

  4. Psycho pisze:

    Nie ma gdzie uciekać, albo zrobimy u siebie porządek,albo pogodźmy sie z rolą niewolników aka. taniej siły roboczej. A jeśli chodzi o neoconów, to owszem- banda neoCH buraków, ale i tak lepiej sobie radzą niż nasi rodzimi pseudoliberałowie. Inaczej- wysłali ludzi na księżyc, nie na marsa, ale MY nie mamy nawet RAKIET. Pozdrowienia.

  5. Adam Kiepul pisze:

    „Mechanizmem sprzyjającym była i tym razem polityka FED, który od lat prowadzi – usłużnie, na zlecenie Białego Domu – politykę taniego pieniądza.”

    Panie Janie. Pan przeciez chyba wie, ze FED jest prywatnym konsorcjum bankow kontrolowanych przez londynksich Rotschildow a czlonkowie mianowani przez Bialy Dom to tylko listek figowy, ktory ma na potrzeby spoleczesntwa sprawiac wrazenie, iz FED to instytucja rzadowa. Bialy Dom nie ma nic do powiedzenia w kwestii polityki pienieznej. Jest tajmnica poliszynela, iz kazdy prezydent, ktory probowal… zostal odstrzelony. Ostatnim z nich byl JFK, ktory polecil drukowac „amerykanskie narodowe banknoty” omijajac FED.
    Prosze zajrzec chocby do „Rule by Secrecy” (Jim Marrs).

    Serdeczne pozdrowienia z San Jose, CA.

  6. Jan M. Fijor pisze:

    No, wiem, ale boje sie wyciagac tak dalekie wnioski. Pozdrawiam z chlodnej juz Polski JM Fijor

  7. Adam Kiepul pisze:

    „Nie pomogą zabiegi Chińczyków, którzy na zlecenie Białego Domu zdewaluowali swoją walutę o blisko 3 proc.”

    J.W. Kluczem do tego „paradoksu” (co Chinczycy zrobiliby na zlecenie Bialego Domu, kiedy to USA jest uzaleznione gospodarczo od taniej produkcji w Chinach a nie odwrotnie) jest to, ze glowne banki w Chinach sa juz od przynajmniej 20 lat kontrolowane przez Rotschildow (oficjalnie byly to joint-venture…)

  8. ladnies pan przywali pisze:

    „a w moich`czasach neocon jeszcze nie było” no tak, Rumsfeld, Perle i Kristol i Wolfowitz to sie urodzili zaraz po 911 pewnie, co? I maja po pare latek. Zalosny Pan jest. O czym Fijor nie slyszal, to tego nie bylo. Mogl sie pan przejsc w Chicago na grob Leo Straussa, nauczyciela Wolfowitza i Perlego chyba. Pisali u niego prace w o tym jak zaplanowac falszywy atak terorystyczny w celu kontroli narodu. Obaj dostali A. Za wypracowanka. Lata temu. Dzis do wgladu. Czego Fijor nie wie, tego nie ma. Wa pana czasach nie bylo slowa „neocons” w MEDIACH moze…a jak w mediach nie bylo to wedlug Fijora … nie bylo i juz. Teraz widac skad pana wiedza.

  9. Jan M. Fijor pisze:

    Mylenie „konserwatystow” (Kristola ojca) z „neokonserwatystami”(Kristol syn) jest tak zludne, jak mylenie demokracji z demokracja socjalistyczna. JMF

  10. fijor alert pisze:

    „Ale niech pan pilnuje ludzi, sledzi i kontroluje, to bardzo pozyteczne dzialanie” – no wlasnie, mezczyzni maja rozne pasje, jedni kupuja harleye, inni robia karmiki w garazach, jeszcze inni lowia ryby, jeszcze inni maja rozne inne hobby i pasje – moja od dziecinstwa bylo i jest to co pan wymienil, oprocz KONTROLOWANIA. Ale sledzenie i pilnowanie swietnie mi idzie. Mam dlugoletnia wprawe i nic mi nie umknie. No i ze to pasja a nie praca, wiec wykonuje to PERFEKT. Pasuje? To co, nie bylo neoconow za pana czasow? Czego jeszcze nie bylo?

  11. jozek z jackowa pisze:

    Tak, tak…mylenie Powella ojca z baby Powellem z FCC czy starego Busha z mlodym Bushem jest zgubne tez, nie? bo oni sa przecie tacy inni i nie maja ze soba nic wspolnego. Jak stary Miodowicz i mlody Miodowicz, nie? Zmiana tematu jak jest brak argumentow, jest fijora specjalnoscia. Jak wiaterek zawieje. To pan moze wciskac tym omamionym medialnym malpkom w Polsce. Dobrze to panu tam idzie bo Polacy w Polsce kazde g. kupia byle mialo „usa” napisane. Co za bzdury. Jak pan nie masz co napisac to lepiej pan nie pisz w ogole. Takie argumenty to mozesz pan sobie posuwac mitomanskim tumanom w Polsce, ktorym pana „amerykanskie bycie” imponuje. Pana wymyslone zycie w USA wyglada tak jak polskich zespolow „tourne po USA”. W Polsce brzmi bardzo dobrze i swiatowo a naprawde to jest kotlet z kapusta i cztery zawalone ryje w smierdzacej knajpie. No to co, slyszal Pan w ogole o Leo Straussie? Szybko na internet idz pan i poczytaj, a potem walnij tu pan jakies pierdniecie.

  12. Laik pisze:

    A jakie możliwosci inwestowania w firmy chińskie(i inne np. w Azji płd.- wsch.)ma Polak z odrobiną oszczędności?

  13. Specs pisze:

    Jak tak dalej pojdzie, to kaze sie, ze pan Fijor przewidzial cos, czego nikt dotad nie mowil. Przypadek czy znajomosc rzeczy…Juz piaty dzien gielda wali w dol mimo ze wiadomosci sa niezle. No, no, no…!Skora mi cierpnie.

  14. Wolski pisze:

    Zaleta czlowieka jest zmiana pogladow po poznaniu faktow. Sila ameryki w ich expoecie #1 papierowym dollarze. Sadam odmowil ich za jego rope, teraz robi to Iran, Wenezuela.Wybieram wolnosc ekonomiczna- Chiny. Dollar jest porownywany do koszyka walut, nie do dollara. Musle ze Chiny opra sie swiatowym bakowcom. Koszt produkcji banknota 100$ wynosi 1 cent.Ile pracy zajmie polakowi zaoszczedzic 100$?.Los ameryki nie jest w ich rekach.Przestanmy uzywac ich pepier!

  15. altavista pisze:

    nie wiem czy państwo zwrócili uwagę ale tylko ktoś pisze niewygodne dla Fijora fakty ten albo milczy albo wypisuje jakieś żenujące bzdety mające ośmieszyć komentarz, najczęściej jednak ma mało do powiedzenia
    ukłony Panie żałosny neocons Fijor

  16. Adam Gurgiel pisze:

    w pańskich czasach był za to zbrodniarz konserwatywno-liberalny Reagan

    szczególnie tego bydlaka nienawidzą w Salwadorze, Nikaragui i Gwatemali

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *