Kraina wysokich cen

chat-dymki
23

Siedmiodaniową, naprawdę wykwintną kolację, w najdroższej restauracji Las Vegas, „Picasso” (kandelabry, srebrne nakrycia, kawior, homar, super ciasta, francuskie sery, kelner na cztery osoby), jednej z sześciu najdroższych restauracji USA można zjeść za niespełna 300 zł. na osobę.

W Polsce za podobną, lecz znacznie skromniejszą (rydze, krem z pomidorów, dziczyzna, spaghetti, sernik wiedeński) kolację, w średniej klasy stołecznej restauracji („San Antonio” lub „Kuźnia”) trzeba zapłacić o połowę więcej. Nie tylko wykwintne jadło jest u nas droższe. Big Mac w chicagowskim McDonald’s jest od 30 – 50 groszy tańszy niż w lokalu tej samej sieci w Częstochowie czy Zakopanem.,BR> Perfumy „Feminine” (100 ml) firmy Dolce and Gabbana, w strefie bezcłowej lotniska Okęcie, gdzie przecież powinno być najtaniej, kosztują o ponad 80 zł drożej niż w sklepie perfumeryjnym w najdroższym miejscu globu, przy nowojorskim Times Square. Buteleczka (100 ml) męskiej wody toaletowej „Hugo Boss” kosztuje na Okęciu o 100 proc., zaś w centrum Warszawy o 150 proc. więcej niż w Londynie. W Polsce ponadto droższa jest bielizna męska i damska, swetry, ubrania markowe, a także obuwie oraz sprzęt sportowy.
Od lat pogodziliśmy się z tym, że o ile benzyna w Stanach Zjednoczonych nie jest najtańsza na świecie, to na pewno jest ona o połowę tańsza niż w Polsce. Ostatnio jednak kupowałem benzynę….we Włoszech, płacąc o 20 groszy na litrze taniej niż przy trasie katowickiej. Dwadzieścia groszy, niby niewiele, ale pamiętajmy, że Włochy uchodzą za bardzo drogie, zaś Włosi zarabiają statystycznie o 65 proc. więcej niż Polacy. Jeszcze dwa lata temu Niemcy tankowali w Świnoujściu czy Gorzowie, dzisiaj Polacy jeżdżą po benzynę i olej napędowy za Odrę.
Więcej o 10 proc. niż statystyczny mieszkaniec Unii płacimy za produkty chemii gospodarczej, za środki do prania, wyroby elektroniczne, komputery, sprzęt audio, wideo, płyty czy artykuły gospodarstwa domowego, przy czym raz, że ich dochody są co najmniej dwukrotnie od naszych wyższe, dwa, że na zachodzie Europy, nie mówiąc o USA, obowiązujące obyczaje zmuszają handel do częstszych promocji i przecen, co dodatkowo potania zakupy.
Nawet polskie towary bywają w Polsce droższe niż zagranicą.
Wedlowskie „Ptasie mleczko” jest o połowę droższe w ursynowskim „Geant” niż w delikatesach „Wally’s deli” na chicagowskim Jackowie. Tańsze są tam także ogórki konserwowe i konserwy ze znakiem „made in Poland”. O ile 10 lat temu polskie wędliny w Polsce nie miały sobie równych zarówno pod względem jakości jak i cen, o tyle dzisiaj trudno znaleźć nad Wisłą kabanos, metkę czy polędwicę wędzoną tańszą i smaczniejszą od „polonijnej”. Droższe są w Polsce najpopularniejsze w świecie konserwy rybne (tuńczyk sardynki), przyprawy, droższe wina, koniaki, szkocka, a ostatnie nawet niektóre gatunki wódki. Konkurujemy jeszcze w pieczywie, ale już chleb toastowy w Filadelfii czy LA jest tańszy niż w Krakowie.
Znaczek na zwykły list (do 30 g) kosztuje w Stanach Zjednoczonych mniej niż 1,20 zł, w Polsce – 1,30 zł. Pamiętajmy jednak, że z Nowego Jorku do LA jest ok. 3800 km, które list przemierza w czasie krótszym niż przesyłka z Ochoty na Żoliborz. Wprawdzie bilet do kina premierowego kosztuje w USA ekwiwalent 26 zł, (w Polsce przeważnie 22 zł), to jednak w dwa tygodnie po premierze, każdy film można obejrzeć tam w kinach drugiego obiegu, których u nas nie ma, za równowartość…6 zł.
Rozmowa o cenach usług telefonicznych przyprawić może Polaka o silny stres. Sieć telefonii cyfrowej Era z dumą reklamuje się na bilbordach, że za „roaming” liczy swoim abonentom tylko po 2 zł (ok. 63 centy) za minutę, w Stanach Zjednoczonych można za te pieniądze rozmawiać z Polską co najmniej 15 minut, a roaming od lat jest darmowy! Internet w TP jest o połowę droższy niż w USA czy Korei Pd.
Najdroższa taksówka świata, nowojorski „yellow cab” liczy za pierwszy kilometr tylko 5 zł, wobec 6 zł w Warszawie, sama jazda kosztuje co prawda nieco więcej niż w Krakowie lub Warszawie, bo ok. 3 zł za kilometr, ale też w Nowym Jorku nikt nam nie dolicza za przekroczenie II strefy, jazdę w nocy czy w kurs w niedzielę. Przy obecnych cenach komunikacji miejskiej (2,40 za jeden przejazd) płacimy mniej więcej tyle ile płacą Hiszpanie, o wiele więcej niż Meksykanie i Argentyńczycy. Wliczając jednak w koszty komunikacji udział dotacji budżetowych (z kieszeni podatnika) zaczynamy mieć jeden z najdroższych systemów komunikacji miejskiej, przy bardzo niskiej jego jakości.
Samochody. Dealerzy narzekają, że sprzedaż samochodów spada, ale np. nowy Saab 95 kosztuje w UE o ok. 1500 euro taniej niż w Polsce, w Stanach Zjednoczonych różnica ta wynosi aż 11 tys. euro. Samochody używane są u nas o połowę droższe niż za miedzą zachodnią, 2,5 razy droższe niż w USA.
Mieszkania uchodzą w Polsce za stosunkowo tanie, bo tani jest jeszcze grunt, na którym stoją. Uwzględniając jednak jakość budownictwa i poziom infrastruktury, taniej można kupić np. na Florydzie (Stany Zjednoczone), na Costa Brava (Hiszpania) czy choćby w Tunezji.
Drożej niż w UE (o ok. 10 proc.) i w USA (o ok. 30 proc.) płacimy za ubezpieczenia samochodowe, ubezpieczenie na życie kosztuje w Stanach Zjednoczonych do 60 proc. taniej niż w Polsce, podobna jest proporcja cenowa ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej. Droższy jest też dostęp do systemu sprawiedliwości (wpisy) oraz obsługa notarialna transakcji biznesowych.
Cena plomby u prywatnego dentysty (ok. 300-700 zł) dorównuje cenom w Stanach Zjednoczonych, gdzie – podobno – dentyści są najdrożsi.
Ceny rosną wraz ze spadkiem konkurencyjności biznesu, hamowanej kolejnymi licencjami, zezwoleniami, promesami i regulacjami. Jeśli nie puścimy gospodarki na żywioł, czekają nas kolejne podwyżki spowodowane niewydolnym sektorem państwowym, wysokimi kosztami pracy i kolejnymi programami „opieki na obywatelami”. Jak tak dalej pójdzie, bez pomocy państwa, Polak nie będzie w stanie kupić nawet szelek. Pytanie: kto mu to państwo sfinansuje?

Jan M. Fijor, USA, Tunezja, Sycylia, Niemcy, Holandia , Korea Pd.

Jan M. Fijor
„różne” 2005-11-04

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. liberty pisze:

    Zupełnie niedawno byłem w UK, banany (moja miłość jeszcze z późniego PRLu) w sieci ALDI były po 0,80p/kg, co daje 5,70(za tyle wymieniałem funty)*0,8=4,56 zł/kg. W moim prowincjonalnym mieście, najtańsze są w INTERMARCHE-4,99 zł/kg…Generalnie żywność w Zjednoczonym Królestwie jest nieznacznie droższa niż w Polsce, przy nieporównywalnie wyższych dochodach

  2. Art pisze:

    Faktycznie czytalem wczoraj komentarze Elemel’a. Dzisiaj juz ich nie ma.

    Pozdrawiam,
    Art

  3. Jan M. Fijor pisze:

    To prosze je powtorzyc, bo ja niczego takiego nie widzialem. Ale moge sie rzecz jasna mylic. Uklony Jan M. Fijor

  4. Andrzej pisze:

    Ogólnie z większością się zgadzam.
    Ale plomba u prywatnego dentysty 300-700 zł ?
    Nie wiem skąd takie ceny. U mnie w mieście 30-50 zł.

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Wraz z leczeniem kanalowym zaplacilem 770 zl. jmf

  6. Arek pisze:

    Do Andrzeja, a ja zapłaciłem w sumie więcej, bo zanim założona została plomba to były trzy wiercenia i dwa trucia, więc w sumie wyszło 120zł. No to i tak oczywiście mniej jak 300 zł. Ale może są takie gabinety gdzie tyle wyjdzie.
    P.S. Żeby było taniej zrezygnowałem ze znieczulenia.

  7. Elemel pisze:

    Skoro oprócz mnie ktoś jeszcze mój komentarz widział na tej stronie tzn. że ja dobrze wszystko zapisałem. Czyzby jakiś złosliwy wirus internetowy skasował selektywnie ten komentarz? Nie za bardzo mi się chce w to wierzyć-:(.

  8. Jan M. Fijor pisze:

    Jesli wykasowalem ja, to przez przypadek, przepraszam, choc sobie tego nie przypominam. Wprawdzie strona jest moja i moge na niej robic co mi sie zywnie podoba, ale szanuje wolnosc slowa do bolu. Uklony Jan M. Fijor

  9. Elemel pisze:

    Ale dla pewności przytoczę go jeszcze raz, może trochę skracając.
    Nigdy w Niemczech nie opłacało się tankować benzyny czy ropy. Taką bzdurę puściły media w wakacje i Pan Jan Fijor tę bzdurę powielił. Sam to zresztą sprawdziłem ostatnio jadać z Berlina. W Niemczech beznyna kosztowała 1,25 – 1,35 Eur (w zależnosci od jakości) u nas od 4,30 do 4,70 zł, przy granicy. Bo w okolicach Radomia to nawet za 4,10 mozna kupić. Owszem ta w Radomiu może byc rasowana tego nie wiem.

  10. Elemel pisze:

    Ciekawi mnie w jaki sposób Niemiec przyjeżdza do Świnoujscia tankować. Chyba w kanistrze tę benzynę nosi do przejscia. Bo w Świnoujsciu jest tylko przejście piesze i aby przyjechać samochodem po beznyne trzeba by tak ze 100 km zrobić extra-:).

  11. Jan M. Fijor pisze:

    Prosze pojechac i zobaczyc. To znaczy, terz akurat Polacy jezdza do Niemiec.

  12. Elemel pisze:

    Stawka 2 zł Ery jest bardzo korzystna dla klienta. Niestety gros ceny w Roamingu zalezy od tzw. stawek IOT operatora, u którego się roamujemy, a są one bardzo wysokie – w przypadku USA przekraczają grubo 1 USD / min, co oznacza, że do tych połączeń Era nawet dopłaca. A tak na marginesie to ile w USA kosztuje minuta połaczenia do Polski z sieci tamtejszego operatora komórkowego np. Verizona. Ostatnio jak sprawdzałem to było to ponad 2 USD. Cena Ery – 2 zł to taniocha przy tym.

  13. Jan M. Fijor pisze:

    Koszt roamingu nie obejmuje ksoztow polaczenia zagranicznego. To tylko wyimaginowany koszt zekomego laczenia sie operatorow zagranicznych. Era i T-mobile to prawie ten sam operator, ale licza sobie obaj za polaczenie sie ze soba samym. 1 minuta w sieci Verizon rozmowy z Polska kosztuje ok. 40-80 centow (zalezy od kontraktu), ale co z tego, skoro na karte pre-paid kosztuje 1,5 centa. Cena 2 zl nie jest korzystna, lecz korzystniejsza, bo do tej pory cena roamingu w niektorych krajach wynosila az 10 zl za minute. To wszystko zdzierstwo, w USA nie placi sie za roaming.

  14. efka pisze:

    Najdroższym miejscem do mieszkania w Polsce są wsie. Drogo, drożej jak w miastach, płacę obniża daleki koszt dojazdu do pracy. Oferowana płaca w dostępnych miejscach pracy jest na poziomie minimalnym, a koszty dojazdu to rząd wielkości od 150-300zł miesięcznie. Lepiej płatna praca najemna jest dla „znajomych króliczka” lub z politycznego klucza. Drożyzna jest najbardziej dotkliwa dla tych co sami nigdy nie zdecydują się na własną firmę(z różnych względów) i są skazani na pracę najemną. Oto jeszcze jeden skutek zbyt wysokiego bezrobocia.

  15. HEO pisze:

    Bez watpienia koszty zycia w Polsce dla przecietnie zarabiajacego Polaka sa horrendalne. Zgadza sie tez ze cena przetworow polskich w Chicago jest niezwykle niska, ale te same przetwory w np. stanie Ohio sa juz znacznie drozsze. Wedliny w kilku polskich sklepach w Chicago, ktore odwiedzilam sa rowniez b. tanie, o mniej wiecej polowe tansze niz w typowym supermarkecie. Co do plomb to chyba wszedzie, istnieje zasadnicza roznica pomiedzy cena z leczeniem kanalowym czy bez, w USA leczenie kanalowe plus ploma kosztuje ok 850$, z czego czesc (do 80%) pokrywa ubezpieczenie, jesli sie je ma, a plomba bez leczenia 50-80$ (nie znam obecnego kursu dolara. Zawsze zaskakuja mnie wysokie ceny sprzetu elektronicznego i gospodarstwa domowego w porownaniu z cenami USA. Na pocieszenie dodam, ze okulary optyczne sa zdecydowanie tansze w Polsce. Mam w tych cenach sporo doswiadczenia bo mieszkam w USA od ponad 20 lat.

  16. Jan M. Fijor pisze:

    Ja wlasnie kupilem okulary w USA (150 dol za dwa szkla, podczas gdy w Polsce 1000 zl). Co do cen w Ohio i w Chicago, to roznica wynika z istnienia konkurencji. W Chicago jest jej duzo, w Ohio niewiele. Uklony Jan M. Fijor

  17. HEO pisze:

    Wydaje mi sie, ze pewne porownania cenowe wyrwane z kontekstu nie daja prawdziwego obrazu rzeczywistosci. Moze i udalo sie Panu kupic takie tanie okulary, ja natomiast zaplacilam w zeszlym miesiacu za okulary meza $500 (reszte czyli ok. $200 pokrylo ubezpieczenie) Co do aut, to pewnie sa tutaj tansze ale za to w zwiazku z zanikiem innych srodkow komunikacji w wiekszosci aglomeracji miejskich w USA auto jest absolutna koniecznoscia i czesto rodzina musi miec ich 4 i wiecej zeby moc normalnie funcjonowac. Nie twierdze, ze w Polsce jest swietnie i tanio, bo mam tam duza rodzine i wiem jakie maja problemy finansowe. Jednakze jesli sie porownuje ceny to wypada tez porownac koszty zycia, bo wtedy daje to pelniejszy obraz i nie wyglada na propagande. Prosze przyjzec sie cenom za leki. Czy czytal Pan o Amerykanach kupujacych leki w Kanadzie? Co bedzie jesli porowna Pan n.p. ceny za studia? W tej dziedzinie USA bije na glowe chyba wszystkie kraje. Z relacji moich francuskich, niemieckich i brytyjskich a takze polskich znajomych wynika, ze oplata za rok studiow jest rzedu setek dolarow natomiast w USA sa to tysiace albo dziesiatki tysiecy dolarow za rok. Tu topia sie wszystkie oszczednosci zycia i zazwyczaj jest ich i tak za malo. Mam nadzieje ze w Polsce nigdy nie dojdzie do takiego szalenstwa cenowego przynajmniej w tej dziedzinie. Pozdrowienia.

  18. mmm pisze:

    Pana komentarze sa bardzo ciekawe, ale ten artykul jest wyjatkowo nierzetelny. Przykladowo pisze Pan o cenie plomby, majac na mysli leczenie kanalowe (btw. w Polsce nadal duzo tansze, dwa miesiace temu placilem ok. $350 co jest i tak wiecej niz 700 zl, i tylko i wylacznie dlatego, ze mam bardzo korzystne ubezpieczenie; normalna cena jest powyzej $1000). Jesli chodzi o chleb to pomija Pan zupelnie jego jakosc (to samo dotyczy wielu innych produktow spozywczych). W LA, chleb z sieci Wholefoods, ktory jakoscia dorownuje polskiemu kosztuje pomiedzy $2.5 – $5. Chleb toastowy o ktorym Pan wspomnial jest zupelnie niejadalny. Jesli chodzi o komorki to w USA naliczany jest tez czas rozmowy przychodzacych, czego w Polsce sie nie robi. (To samo dla SMS, wysylajac SMS do zony place 10c i ona 10c, w sumie z budzetu odejmujemy 20). Karty pre-paid sa tez w Polsce. Cena rozmow/jakosc jest porownywalna. (W USA mozna nawet placic 1c/h, ale wtedy nie slychac drugiej osoby 😉 ) Nie mam na celu obalenia glownej tezy artykulu, tylko zwrocenie uwagi, ze rzeczywistosc jest nieco bardziej skomplikowana, niz probuje Pan nakreslac.

  19. Jan M. Fijor pisze:

    Chleb, to jest`chleb. Ja nie psize o polskim chlebie, albo o chlebie preferowanym nad Wisla. Jesli nawet placi pan za komorke w dwie strony, to majac za 40 dol. (137 zl) 2500 minut, ma pan mimo wzystko wiecej niz ja za 120 zl majac 100 minut wychodzacych. Plombe zaklada sie na zab chory, ktory uprzednio trzeba wyleczyc. Nie mozna wstawic samej plomby, chyba ze w ubezpieczalnie spolecznej w Polsce.

  20. mmm pisze:

    Dziekuje za odpowiedz. Jesli porownujemy ceny to powinnismy porownywac ceny za uslugi i produkty podobnej jakosci. Stary chleb w sklepie w LA mozna dostac prawie za darmo, ale to nie znaczy, ze chleb jest tu tanszy. Zab rzeczywiscie nalezy najpierw wyleczyc, ale leczyc mozna na wiele roznych sposobow (niekoniecznie kanalowo) a kazda metoda moze kosztowac roznie. Nawet plomby moga byc rozne. Trzeba wiec byc bardziej dokladnym.

    Mam pytanie z innej beczki – co uwaza Pan na temat tzw. patentow software’owych. Czy powinny byc w Europie zalegalizowane?

  21. Jan M. Fijor pisze:

    Polski chleb w Chicago kosztuje niewiele wiecej niz polski chleb w Polsce. Ja pisalem o toastowym – w Polsce, i w USA. Toastowe chleby sa mniej wiecej takie same samokowo i jakosciowo. Ja bym nawet powiedzial, ze jesli chodzi o taka wlasnie „wate”, to Amerykanie robia ja lepsza. Ja nie pisalem o stomatologii, tylko podawalem orientacyjne dane cenowe. Na pewno mozna zrobic plombe taniej w Polsce niz w USA, choc ja bym nie ryzykowal. Kanalowe leczenie w Polsce moze kosztowac nawet wiecej niz kanalowe w USA, zwlaszcza w rejonie o nasilonej konkurencji. Jako skrajny liberal jestem przeciwko patentom, w tym przeciwko patentom software’owym, chyba ze ktos z nich korzysta (w postaci produktu), wtedy rzecz jasna musi zaplacic. Uklony Jan M. Fijor

  22. lala pisze:

    szkoda tylko, że pan dziennikarz błędy ortograficzne sadzi

  23. Marek pisze:

    Ceny u dentystów mnie przerażają. Za plombę w żywym zębie (bez leczenia kanałowego) zapłaciłem 300zł (Warszawa) i to podobno tylko ze względu na rodzinne powiązania z protetyczką – koleżanką dentystki, Normalna cena (materiał Miris) to rzekomo 500zł… Natomiast ceny materiałów dentystycznych w sklepach internetowych to nie więcej niż 150-200 zł za opakowanie, które zapewne starcza na kilka zębów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *