Psychologia sprzedaży cz. 4

chat-dymki
38

Po napisaniu trzech odcinków, a zwłaszcza po otrzymaniu kilku listów krytykujących mnie za „bezpardonową krytkę Polaków”, zastanawiałem się nad sensem kontynuowania tych rozważań, jednakże dłuższy pobyt w Stanach Zjednoczonych sprawił, na zasadzie kontrastu z tym co dzieje się nad Wisłą, że nie byłem w stanie powstrzymać się od powrotu do tematu. Obcując na co dzień z miłymi, uprzejmymi, pewnymi siebie, zadowolonymi z siebie, a przede wszystkim niezmiernie życzliwymi dla innych, Amerykanami, zrozumiałem jak ogromne spustoszenie dokonuje się w sferze tzw. współżycia międzyludzkiego w Polsce. Szczególnie wyrazistym jego przejawem jest właśnie handel, sprzedaż.

Introspekcja

O ile klient ma zawsze rację, nawet jeśli jej nie ma, i jego ewentualna agresja jest faktem życiowym, z którym strona sprzedająca (biznes) musi się pogodzić i nauczyć sobie z nią radzić, o tyle postawa sprzedającego (agenta, komiwojażera, handlowca) wpływa na relację z klientem, to jest na wyniki jakościowe i ilościowe biznesu. Nie popełnię dużego błędu jeśli napiszę, że

ludzie mający problemy z własną osobowością nie potrafią należycie prowadzić biznesu.
Ich relacje z otoczeniem (klientami, partnerami, kontrahentami) są albo sztuczne i nieszczere, co natychmiast widać, albo mają charakter konfrontacyjny i konfliktowy, co jest jeszcze gorsze.
Człowieka posiadającego niskie wyobrażenie o sobie samym cechuje brak pewności, lęk o to, że nie sprosta stawianym mu wyzwaniom, że sobie nie poradzi. Pochodną tego lęku jest agresja. W społeczeństwie pewnym siebie, spełnionym, ludzie również mają swoje lęki, towarzyszy im jednak przekonanie, że nie są sami, że w razie zagrożenia ktoś inny, silniejszy im pomoże, ktoś ich zrozumie, a przede wszystkim że sami zrozumieją siebie. Odbywa się to w licznych i popularnych – zwłaszcza na Zachodzie – sesjach introspekcji, w czasie których człowiek przeprowadza swój „świecki” rachunek sumienia; zastanawia się nad swoim postępowaniem, nad celem i sensem życia, swoim systemem wartości, zachowaniem, oceną samego siebie i ewentualną receptą na poprawę. W Stanach Zjednoczonych, taka wiwisekcja jest dla wielu ludzi czymś rutynowym, żeby nie powiedzieć codziennym. Zastanawiając się nad sobą, w towarzystwie psychologa (psychoanalityka) czy bez, ludzie starają się określić swoje miejsce w życiu, a jeśli nie jest to możliwie, to przynajmniej miejsca takiego poszukiwać. To nie tylko pomaga im samym, na tym korzysta otoczenie, które ma do czynienia z ludźmi spełnionymi, a przy najmniej z poszukującymi spełnienia.
Wprawdzie ludzie wierzący w Polsce udają się kilka razy w roku do spowiedzi, która jest formą introspekcji, poprzedzonej rachunkiem sumienia, czyli właśnie refleksją nad samym sobą, nawyk ten – w związku z reformami liturgicznymi w kościele katolickim, a także źle pojętą nowoczesnością – staje się coraz rzadszy, a jeśli już, to raczej dotyczy relacji człowieka z Bogiem, a rzadziej z innym człowiekiem.
Skoro jesteśmy przy tym temacie, to zwracam uwagę, że jedną z bolączek czy nawet słabości polskiego katolicyzmu jest stosunkowo słabe przełożenie nauki Kościoła na codzienne życie doczesne. Sprowadza się to do traktowania wskazań wiary w sposób rytualny czy wręcz ceremonialny.
Zachowujemy się tak, aby zadowolić Boga, nie zastanawiając się nad tym, że zadowolenie Boga osiągamy właśnie poprzez miłość bliźniego. Tylko dwa przykazania Dekalogu dotyczą stosunku do Boga, pozostałe osiem, to wyłącznie opis norm regulujących nasze relacje z drugim człowiekiem. Opatrzność zsyłając nam Dekalog dawała nam do zrozumienia, że miłość Bogu okazujemy poprzez miłość bliźniego, a nie (tylko) odwrotnie. Na Zachodzie, gdzie dominuje protestantyzm, nauczenie wiary dotyczy raczej sfery moralnej i życia doczesnego, a mniej pozagrobowego, jak u nas – choć i tam, i tu zbawienie jest celem i sensem wiary i religijności.

Jak być lepszym?

Piszę o tym, gdyż uważam, że właśnie refleksja filozoficzna czy nawet religijna może być sposobem korygowania błędów w naszym wychowaniu.
Podniesienie samooceny człowieka w wieku 50 lat jest żmudne, trudne, a często w ogóle niemożliwie. Można się jednak samo-korygować. Pierwszym krokiem do tego jest postawienie problemu: analiza samego siebie, zastanawianie się nad sobą i ewentualne zrozumienie, że coś ze sobą musimy zrobić. Drugim, to nauczenie się sposobów wdrażania tych wniosków i refleksji w życie. Jeśli tego nie uczynimy, nie będziemy dobrymi sprzedawcami (agentami, komiwojażerami, maklerami, handlowcami etc.). Nie mówiąc o tym, że w ogóle będzie nam się gorzej żyło.

Nie można zrozumieć drugiego człowieka, czy to współmałżonka, podwładnego, czy własnego dziecka, nie rozumiejąc samego siebie.

Nie można być dobrym biznesmenem, nie rozumiejąc drugiego człowieka – klienta, kontrahenta, partnera w interesach. Biznesmen, który nie widzi drugiego człowieka nie osiągnie prawdziwego sukcesu. Pytałem kiedyś Tadeusza „Tad’a” Witkowicza, amerykańskiego elektronika i biznesmena polskiego pochodzenia, człowieka który wymyślił trzy świetne firmy, tak zwane start-upy, z których dwie wprowadził na giełdę NASDAQ, w jaki sposób rodzą się u niego pomysły produkowania czegoś nowego, słowem, w jaki sposób wymyśla swoje produkty.
– Obserwuję, co ludziom sprawia najwięcej problemów i staram się znaleźć na nie jakieś antidotum – odpowiedział Witkowicz.
W podobnym sposób Michael Dell zauważył, że tym, co najbardziej rozwściecza posiadaczy komputerów jest konieczność korzystania (w razie awarii) z serwisu. Trzeba komputer zawieść do warsztatu, potem czekać wiele dni, wreszcie jechać po niego. Dell to zmienił; jego specjalista przyjeżdża do klienta i wymienia uszkodzony moduł na miejscu. Preferencjom klientów przyglądał się Ray Kroć, założyciel McDonald’sa, Bill Gates założyciel Microsoftu, robią to także właściciele Maspexu, Eris i kilku innych polskich przedsiębiorstw osiągających największe sukcesy.
Wszystkie wielkie biznesy świata powstały na zrozumieniu tej prawdy.
Żeby osiągnąć sukces trzeba kochać ludzi. Jedną z form okazywania im miłości jest…słuchanie. I o tym w następnym odcinku.

Rachunek sumienia
Jan M. Fijor
„rozne” 2005-11-20

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Wiesław L. pisze:

    Szczerze mówiąc, to dziwię się, że ktoś Pana krytykuje za krytykę Polaków. Osobiście jednak uważam, że szuka Pan przyczyn nie tu gdzie one są. Nie nazwałbym tego problemem z osobowością tylko mentalnością. Polacy brzydzą się handlem. Przez wieki zajmowali się tym Żydzi. Polacy to było ziemiaństwo albo chłopstwo. Wtedy i dziś uważają, że jest to coś pośledniego, czym nie uchodzi się zajmować. Posada na urzędzie, w dużej firmie za biurkiem – to jak najbardziej! Ale handel – to takie przyziemne. Przecież to może robić każdy dureń. A my jesteśmy stworzeni do wyższych celów.

    Wielu z tych, którzy prowadzą własne firmy robi to z przymusu, bo nie ma innego wyjścia. I efekt jest taki jaki jest – obrażanie się na cały świat. Z drugiej strony klienci też nie są bez winy. Traktują sprzedawców jak maszynkę do podawania towaru i nic więcej. I koło sie zamyka. A przecież sprzedawca jest nie tylko od podawania towaru, ale głównie od poznania potrzeb i preferencji klienta.

    Trzeci problem to podejście państwa do osób prowadzących własną działalność, stosunek urzędów skarbowych. W takiej atmosferze odechciewa się snucia dalekosiężnych planów i poważnego podchodzenia do tego co się robi.

    Gdzie więc można przerwac ten zaklety krąg? Tylko po stronie sprzedawcy czy osoby prowadzącej działność. Musi ona zmienić podejście do tego co robi. Np. chcę byc najlepszy w tym co robię i obsługiwać klientów tak, by do mnie wracali. Po jakimś czasie zacznie to działać. Tu nie trzeba psychanalityka, tylko uświadomienia sobie, że najważniejszy jest profsjonalizm w tym co robię, a co robię to już mniej ważne.

  2. Gawrylo pisze:

    Zgadzam sie, ze „ludzie majacy problem z wlasna osobowoscia nie potrafia nalezycie (tu mozna wpisac to, czego nie potrafia)”. Jednakowoz nie mieszalbym chrzecijanstwa z problemami handlowcow czy biznesmanow. Nie nazwalbym tego ani problemem z osobowoscia ani z mentalnoscia. Nie ocenialbym tez tego jako wywyzszanie sie bo kazdy duren ect. Tu nie ma problemu, albo jest on raczej po drugiej stronie. Czy jest to problem nieznajomosci nauk Kosciola, czy jest to problem samego protestantyzmu, malej wiary czy czegos innego nie bede sie wypowiadal. Pozostawie autorowi „Psychologi sprzedazy”… „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?” Mt. 6:24-26 BT.

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Dziękuję ze pomysł, rozwinę go nieco w najbliższym czasie. Pozdrawiam Jan M. Fijor

  4. REGAN PASY71 pisze:

    TAK ZGADZAM SIE Z PANEM . I DODAM JESZCZE TO ZE 95 PROCENT POLAKOW TO SOCJALISCI A ZARAZEM KATOLICY NIBY WIERZA W BOGA ALE CHCA SIE SKROBAC , NIBY CHCA SIE BOGACIC ALE WIERZA W SOCJALIZM DALEJ MOWIA BADYLARZEIZLODZIEJE NA TYCH KTORZY PROWADZA MALE CZY DUZE FIRMY , A URZEDY SKARBOWE WYLOZONE MARMURAMI Z JEZDZACYMI PRZESZKLONYMI WINDAMI IM NIE PRZESZKADZAJA !! BA MUWIA ZE TO JEST OK.!!!

  5. Edward K. pisze:

    może sprawa jest prostsza? Może Amerykanom opłaca się być miłym i uprzejmym. Gdy korzystam z usług oferowanych mi przez polski rynek, moim marzeniem jest nie zostać oszukanym. Niestety usługodawcy, których spotykam mają tylko jeden cel: jak szybko nabić kabzę i wykiwać frajera. W Polsce nie opłaca się zlecać komuś cokolwiek, najlepiej trzeba zrobić to samemu, choćby gorzej. W innym razie zostajemy z uczuciem niezadowolenia i wrażeniem, że znowu dałem się wykołować. Widzę, że ludzie oferujący mi jakiś towar lub usługę w ogóle nie myślą o tym, że tracą bezpowrotnie swojego klienta. Widocznie mają na widoku następne ofiary. Wniosek nasuwa się samoistnie. Musi opłacać się dbanie o klienta, staranie się aby przyszedł jeszcze raz, i jeszcze raz….

  6. Tadeusz Luczyn pisze:

    Janek-Jak zawsze ,madrze piszesz.Pozdrawiam ,Tadeusz i Ezbieta .

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Bardzo mi milo goscic Was na mojej stronie. Pozdrawiam i ja JM Fijor

  8. Krinia pisze:

    To problem innej wagi, nie osobowości. Jeśli cię „biją” z każdej strony urzędowe sępy, które same na siebie nie są w stanie wyciągnąć z ziemi leżącej odłogiem żadnej złotówki, by się utrzymać, muszą wyssać ją z każdego handlowca, czy producenta, jak z dojnej krowy, ile się tylko da. Tu, rodzi się agresja, która przenosi się na kontakt z klientem. Stąd, jak Pan pisze: „ich relacje z otoczeniem (klientami, partnerami, kontrahentami) są albo sztuczne i nieszczere, co natychmiast widać, albo mają charakter konfrontacyjny i konfliktowy, co jest jeszcze gorsze”.
    Nie wchodzi zatem w grę pojęcie „niskie wyobrażenie, o samym sobie”, nie w tym rzecz; agresja ma inne podłoże niż się to Panu wydaje. Każdy musi żyć, fakt utrzymania, a właściwie harowania na polityków i urzędników, którym z racji zajmowanych stanowisk wynikłych z mentalności społecznej iż im się beż żadnego ale należy tyle, a nie tyle, a więc więcej niż jest im to potrzebne do normalnego życia, staje się być odpowiedzią „na relację z klientem, to jest na wyniki jakościowe i ilościowe biznesu”. On musi „wyrwać” te pieniądze, nie ważne jakim sposobem, by oddać tamtym (urzędnikom nie przynoszącym żadnego wkładu produkcyjnego – dochodowego, a więc rozwojowego), inaczej zostanie ukarany.
    Przy takim funkcjonowaniu państwa nie ma miejsca na Boga, nie możesz służyć dobru i złu. Z tego względu nie możesz obniżyć ceny, bo nie wyrobisz finansowo, nie możesz lepiej wynagrodzić pracownika, bo zostaniesz ukarany podatkiem, nie możesz oddać za darmo czegoś, co jutro będzie bezużyteczne, jak chleb, za który ukarano piekarza, sądem gdy oddał go głodnym. Nie możesz nawet dla własnego dziecka być dobrym, dając mu cos w formie pieniężnej, czy materialnej(dom), bo zostanie ukarany. Nie ma więc miejsca na służbę Bogu, na czynienie dobra drugiemu człowiekowi; nie możesz być dobrym, bo zostaniesz ukarany, a więc musi służyć złu czy tego chcesz, czy nie chcesz, tak jest ustanowione prawo powstałe w wyniku fałszywych nauk, za które Jezus ganił ówczesnych nauczycieli. „Biada wam zakonoznawcy, że pochwyciliście, klucz poznania; sami nie weszliście, a tym, którzy chcieli zabroniliście” Jan 11,52. Oto dlaczego człowiek nie może być dobrym dla człowieka, dlaczego nie może przestrzegać drugiego z największych przykazań Bożych. ‘Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego”. Dlatego, że prawo mu na to nie pozwala, jeśli to uczyni, zostanie ukarany, a więc musi służyć złu by nie być ukaranym.
    Fałszywe nauki powstałe przy przeobrażeniu kraju przyczyniły się do przewrotu w świadomości ludzkiej. One to sprawiły, że świadome struktury ludzkiego rozumowania zostały wyparte przez nieświadome, tak została rozerwana jednolitość osobowości człowieka, znikło ogniwo jego postrzegania obejmujące funkcje poznawcze. Z tego to powodu nie widzimy czynionego zła przez siebie w sobie, lecz na zewnątrz nas w drugim człowieku, w komuniście, tak, jak Żydzi w nierządnicy przyprowadzonej do Jezusa(Jan 8,3-11). Dopiero on zwraca ich ku własnej psyche, własnemu zachowaniu, postępowaniu. Wtedy dopiero (własny rachunek) sumienia ich ruszył, uprzytomnili sobie że tak nie wolno czynić – karać ludzi, zostawili więc nierządnicę, nie uczynili jej żadnej krzywdy. Kto zwróci uwagę dzisiejszym przedstawicielom prawa, by nie karali ludzi za dobre uczynki, kto sprawi, by ta społeczność ozdrowiała, nawróciła się ze złej drogi wywodzącej się z ego manii Zachodu?

  9. http://lee.blox.pl pisze:

    Polacy za dużo teoretyzują. Myślę że nie ma u nas równowagi pomiędzy czasem na refleksję a działaniem.
    Jeżeli chodzi o spełnianie się, żeby to miało miejsce w naszym kraju potrzeba przestrzeni życiowej a takowej nie ma. Młodzi ludzie są marnotrawieni i spychani na margines systemu kastowego, który staje się coraz szczelniejszy. To zapowiada katastrofę w przyszłości czego władze zdają sie nie zauważać.

  10. P. Chmielewski pisze:

    Problem polskiego katolicyzmu interesuje mnie od bardzo dawna. Ciekawe jest to co Pan pisze: „..jedną z bolączek czy nawet słabości polskiego katolicyzmu jest stosunkowo słabe przełożenie nauki Kościoła na codzienne życie doczesne. Sprowadza się to do traktowania wskazań wiary w sposób rytualny czy wręcz ceremonialny…”

    Pokrywa się to ze zdaniem Józefa Marii Bocheńskiego. Jego diagnoza jest taka: Kościół Polski tworzyli franciszkanie, a to co obsewujemy, to ich efekty ich nauk.

    Zacytuję fragment wywiadu Parys-Bocheński z roku 1986:
    (B) ..franciszkanie są znacznie liczniejsi, są zakonem ludowym. To oni przez dwa wieki duszę polską przeorali.
    (P) W jakim kierunku?
    (B) W swoim. . Oni to przed każdym posiłkiem powtarzają. To jest zakon, który jest nastawiony na serce i uczucia. To oni ukształtowali polską religijność.
    […]
    (B) ..kazania w rodzaju ks. Tischnera mają powodzenie, bo polskie dusze zostały w ciągu wieków wychowane na sentymentaliźmie. My dominikanie uważamy, że Bogu trzeba służyć nie tylko sercem, ale i głową. Nie tylko kiszkami, ale także mózgiem.
    [-koniec cytatu-]

    Pozdrawiam Serdecznie
    Przemysław Chmielewski

  11. Jan M. Fijor pisze:

    Bardzo panu dziekuje. POtrzebowalem tego cytatu, tym bardziej, ze w nastepnych odcinkach chcialem sie zajac poszukiwaniem przyczyn takiego stanu rzeczy. Wesolych Swiat! Jan M. Fijor

  12. OxO d'OVIS pisze:

    Bardzo dobrze Pan pisze, ale faktem jest że spora część majątków w Polsce powstała w wyniku działalności sprowadzającej się do grabienia publiczneg mienia i to są obowiązujące wzorce biznesowe w Polsce – kto pierwszy u koryta ten lepszy. Druga sprawa to opieranie biznesu o krótkookresową kalkulację zysków i strat a nie o długotrwałą współpracę niędzy stronami.
    A trzecia to że ludzi, którzy ie są otwarci na inne opcje widzenia ciężko czegokolwiek nauczyć, bo gdy tylko usłyszą coś niezgodnego z własnymi poglądami wlącza im się opcja „ATAK”

    I jeszcze jedno – pracuję w firmie w dziale obsługi posprzedażnej, mam klientów z zachodu i święty spokój, bo zawsze można się z nimi spokojnie dogadać, ale w dziale krajowym jest to wieczna walka między firmą a klientami – w myśl zasady że jak nie wyszarpiesz to nie masz – tragedia.

    Pozdrawiam,
    OxO d’OVIS

  13. Salatka pisze:

    Dzieki za szczerosc.Religia to opium narodu. Katolicyzm zniszczyl Polska mentalnosc- jaka religia takie spoleczenstwo. Nie ma dla mnie w Polsce przyszlosci, bo wszystko co nie katolickie „uswiadamiane” jest jako sekta.Ludzie zacznijcie czytac biblie- ona wcale nie jest tylko dla ksiezy!

  14. Jan M. Fijor pisze:

    Teraz spokojnie: 1. gdzie ja napisalem, ze katolicyzm zniszczyl Polske? 2. czy religia na pewno nie ma wplywu na spoelczenstwo? 3. czy religa, Kosciol i iblia to na pewno to samo? 4. czy zle rozumiana religijnosc moze przyniesc szkode? Przeciez nawet w lonie zywego Kosciola toczy sie dyskusja na ten temat, chociazby o ksztalce katolickich mediow (na przykladzie Radia Maryja. Prosze sie spokojnie zastanowic i jesli ma pan ochote, napisac, jakie panskim zdaniem sa przyczyny grzchow, ktore opisuje? Uklony Jan M. Fijor

  15. Duo pisze:

    A ja wcale nie uwazam, ze Gates, Kroc, wlasciciele Maspexu, Eris, Dell czy inni zaczeli rozwijac biznesy, produkcje z milosci do innego czlowieka. Zwroc pan uwage, ze wszyscy swieci najbardziej kochali blizniego swego i zaden z nich bogactw nie stworzyl jak tylko trwonili dziedziczne fortuny doprowadzajac siebie i ich otoczenie, czy spoleczenstwa do skrajnej nedzy. Czlowiek czynu, bizmesma mysli przede wszystkim o sobie egoistycznie, zarabia na zyskach egoistycznie, daje jak najlepszy i jak najtanszy produkt z mysla o sobie, z mysla o zyskach dla siebie i ewentualnie dla tych, na ktorych mu najbardziej zalezy tj. dla swoich (nie cudzych) dzieci, zony itp. Kazdy z nich bedzie chcial konkurenta wyelyminowac i jezeli bedzie uczciwy, jezeli bedzie przestrzegal prawo, to jedyne co mu pozostanie do wyeleminowania „blizniego”, czy pomniejszania jego zyskow, bedzie wyprodukowanie tanszego i lepszego produktu, co zmusi „blizniego” albo do bankructwa, albo do jeszcze wiekszego wysilku. I wcale nie jest to zle dla konsumenta. Jest to zdrowe a nie jakies tam opowiadanie niedorzecznosci, ze producent „poswieca sie dla ludu”. Jak bedzie sie rygorystycznie objektywne prawo(trzeba to prawo najpierw stworzyc) w panstwie przestrzegac, to jedyna droga do spelnienia takich samolubnych pragnien bedzie realizacja pomyslow przez taka wlasnie produkcji. Gdyby nie wolna konkurencja a tylko przyzwolenie na produkcje z taryfami zaprowymi to zobaczylby pan jakie buble potrafiliby produkowac Amerykanie, czy Polacy, albo i inne kraje. Juz tak bylo w latach chyba 70 tych w USA kiedy to byly duze taryfy na importowane samochody. Ford produkowal male samochody, ktore sie psuly, braly olej i stale oddawane byly do serwisow naprawczych. Dopiero jak zniesiono taryfy i zwiekszyla sie konkurencja dopiero sie producent Fordow postaral o lepsza jakosc bo nikt nie chcial jego bubli kupowac jak tylko lepsze, japonskie, czy niemieckie samochody wtedy.

  16. Jan M. Fijor pisze:

    Zgadzam sie, ale zeby sobie zrobic dobrze, musi sie starac zadowolic klienta. Czyli jednak blizniego. Od samego chcenia, jak sam pan zauwazyl, majatek nie powstanie. JMF

  17. baron pisze:

    czemu pan wrocil do polski? kto nam bedzie bryndze produkowal?ciszej tu bez pana .

  18. Tak mi dopomoz Bog pisze:

    Dobry szmal zbija Ksiadz Dyrektor Rydzyk, wiec objektywnie mowiac, jezeli popyt na jego towary (moralnosc i krasomowstwo)duze, to widocznie i towar dobry. A niektorzy Ksiedzu zazdroszcza, ze tak piknie mowi ze az sie czlowiekowi cieplo w sercu robi. Ogien ten pasterz potrafi nawet i we mnie starszemu wzbudzic. Ostrzega ten pastez i ostrzega aby ludzie sie nie bogacili a jak juz cus maja to zeby podzielili sie z bliznim bo tak nakazuje milosierdzie Boze. Jeden ma mercedesa albo i trzy, a drugiemu nie wystarcza nawet na butelke piwa. Pod Twoja Obrone. Tak mi dopomoz Bog

  19. Jan M. Fijor pisze:

    Wydaje mi sie, ze pan nie slucha audycji Radia Maryja, a ostatnio to na pewno nie. Swiat sie zmienia, O. Rydzyk tez. Zycia oklamac sie nie da. Madrzy lduzie to wiedza. Na wieki wiekow Jan M. Fijor

  20. Tak mi dopomoz Bog pisze:

    Zycia nie da sie oklamac to prawda, dlatego jako emeryt zaczynam nadrabiac czytaniem roznej literatury. Nie przypuszczalem nigdy, ze w swietym Tomaszu bylo tyle madrosci. I tyle sie tego zebralo i takie ciekawe, ze nie starcza mi czasu na wysluchiwanie plytkosci dosyc prywmitywnego klechy, ktory pragnie zbawic moja dusze i chce dotrzec do mojego emerytalnego portfela. W moim zrozumieniu i z madrosci sw. Tomasza wynika,iz jak Pan Bog sprawiedliwy, to nie bedzie nas zbawial, za wysluchiwanie klechy przecientniaka, lecz za to w jaki sposob uzywac bedzie czlowiek najwiekszy dar Pana tj. Rozum. Za kierowanie sie sercem kaze nas Pan za zycia. Za kierowanie sie Rozumem, wynagradza za zycia i otworzy nam Bramy Niebieskie do Szczescia Wiecznego. Tak mi dopomoz Bog.

  21. Jan M. Fijor pisze:

    To wspaniałe, co pan napisał, bo ja też w przedzień emerytury odkryłem św. Tomasza, który zbudowal wielki system wiedzy, w tym ekonomii, o jakiej się naszym socjalistom, w tym i klechom nie śniło. Na tej jego nauce ekonpmii staram się właśnie budować siłę tego wydawnictwa i tego pisania. Tak mi dopomóż Bóg! Jan M. Fijor

  22. Kim jest John Galt? pisze:

    ad 514

    Sluzenie mamonie jest w istocie sluzeniem innym ludziom.
    Czyz nie mozna jednoczesnie sluzyc Bogu i ludziom?
    Czy moze to jest to samo?

    „Nie troszczcie się zbytnio o to, co macie jeść i pić”
    A jak poczujecie glod i pragnienie, zeby nie zginac – obrabujecie swoich bliznich (przeciez zycie ludzkie jest wazniejsze niz jakas tam wlasnosc).

    Nie siejcie, nie znijcie, nie zbierajcie do spichlerzy, inni to za was zrobia.
    A tak w ogole to ptaszki nie martwia się swoja przyszłością bo „Ojciec wasz niebieski je żywi”.
    Wiec jak nie będziecie mieli komu ukrasc, to zapewne wyzywi On także i was. Zesle wam manne z nieba, czy cos innego. A jak zapomni to cala wine zwalicie na niego.
    Ciekawe tylko z jakich to powodow obdarzyl was rozumem (w przeciwieństwie do ptaszkow).

    „Nie troszczcie się zbytnio o o swoje ciało”
    Od czego mamy publiczna służbę zdrowia.

    „Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie”
    – piekna dewiza. Dostaliście w prezencie rzadki (jedyny w swoim rodzaju !) Dar. Nie troszcie się o niego. A najlepiej wyrzuccie od razu na sam śmietnik.

    Tak to jest jak ktos dostaje cos za darmo (albo na kredyt?). Nie szanuje daru tak jak rzeczy, na która sam ciezko zapracowal.

  23. Kim jest John Galt? pisze:

    Obdarzyl nas Pan
    Skarbem najwiekszym jak zadnego, nawet z najwiekszego z gadow, jeno nie dal Pan nam instrukcyi w jaki sposob ten skarb uzywac. Poganski Arystoteles wiedzial, a jego diabelskie naukom oddawal sie Tomasz z Akwinu i dlatego zostal Swietym. Jak to mu sie wtedy Tomaszowi i Kopernikowi udalo kiedy tysiece palono zywcem na stosach? Oj karze Pan za zycia za Rozum na Manowcach, a po smierci jeszcze beda wieksze kary w Piekle w gotujacej sie smole za obrazanie Pana klepaniem bezmyslnych paciezy i za marnowanie Daru Drogocennego. Atlas Zbuntowany

  24. Tak mi dopomoz Bog pisze:

    Powiesc fikcyjna jest wazniejsza od powiesci naturalnej, bo powiesc naturalna pokazuje czlowieka jakim byl, a fikcyjna moze pokazac czlowieka jakiego nie ma, jakiego nie bylo, a jaki moglby byc i jaki powinien byc. Arystoteles – Ayn Rand – Sw. Tomasz
    Wiec do piora pisarze, artysci do dluta i pedzla, do produkcji Atlasy Samolubne, do spekulacji spekulanci, a nie zabraknie nam ani srodkow ani zapalu na charytatywnosc dla biednych, dla tych, ktorych Pan stworzyl inwalidami, dla chorych i cierpiacych.

  25. Tak mi dopomoz Bog pisze:

    PRAWDY OCZYWIZDE
    Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na unierku w University of Florida, na wydziale Kolegium Zdrowia i Ludzkich Mozliwosci, istnieje uwarunkowanie zwane „zatruciem woda” lub hyponatremia, przewaznie zauwazalna u maratonczykow, czy superatletow, kosumujacych duze ilosci wody, co powoduje wzrost plazmy krwi, rozrzedzajac jednoczesnie sole zawarte we krwi. W czasie wysilku atleci rowniez traca te sole przez pocenie sie. Po czasie utrata tych soli powoduje zaburzenia w pracy mozgu, serca i miesni.
    Konsumcji duzej ilosci wody towarzysza zachowania obsesyjne. Gdy osoba konsumuje zbyt duzo wody, zasadnicze eletrolity w strumieniu krwi zaostaja rozrzedzone co ma wplyw na kontrole bicia serca(nie mylic z koniem).
    Wiec jezeli chodzi o wode, to nalezy trzymac sie zdrowego rozsadku: Jestes spragniony, pil wode. Masz suche usta, napij sie wody. Zaboli cie glowa, napij sie wody. Jest to dobry przyklad kiedy zupelnie bezpodstawne teorie zdrowia, ze nalezy pic iles tam szklanek wody dziennie, staja sie pospolita plotka poczty pantoflowej,stwierdza dr. medycyny alternatywnej Al Sears. A najwiekszymi pantoflarzami sa wlasnie lekarze medycyny klasycznej, ktorych uczy sie jak zaleczyc symptomy choroby farmakologia, ktora ma zawsze skutki uboczne i niszczy inne organa czlowieka, jednak nie staraja sie zapobiegac przyczynom. No bo jak by wszystkich uzdrowili, to poszliby z torbami. Wiec tutaj wlasnie nastepuje konflikt interesow. Z cukrzycy II stopnia czlowiek moze sie sam wyleczyc, ograniczajac weglowodany, a lekarz bedzie bez konca ciagnal za wymie taka dojna krowe.
    TOSTESTERON to meski hormon. To on wlasnie czyni to, ze mezszczyzna jest silny, madry, szybki i agresywny. Czyni go ten hormon rowniez preznym i dynamicznym kochankiem. Tostesteron jest rowniez motorem sukcesu…. w sporcie, byznesie, w sztuce i daje natchnienie pisania romantycznych poezji. Testosterone powoduje, ze czlowiek czuje sie jak 30 stolatek, czy nawet 20 stolatek. Jego zanikanie z wiekiem powoduje to ze stajemy sie slabsi, wolniejsi i podatni na choroby starczego wieku.
    Badania naukowe pokazuja, ze zaoopatrzenie ciala starszego mezszczyzny w srodek, czy bodziec powodujacy wzrost produkcji testosteronu da mu:
    spadek tluszczu w okolicach brzucha, spontaniczna erekcje, muskularnosc, stamine(werwe), bystrosc umyslu, mocniejsze serce, niezwykly system odpornosciowy i wiele, wiele innych pozytywnych zjawisk.
    Ludzie na odpowiedzialnych stanwiskach maja wiecej testosteronu niz podlegli pracownicy.
    Prawnicy przewodow sadowych maja wiecej od prawnikow zajmujacymi sie podatkami. Gracze na gieldzie maja wiecej od urzednikow na zapleczu.
    Aktorzy maja wiecej niz ksieza
    A nawet pracujace kobiety maja wiecej niz kobiety domatorki.
    Prawda jest taka, ze z czasem stajemy sie chemicznie kastrowani.
    Mowi sie, ze zmiany testosteronu sa zmianami naturalnymi, i niektore sa. Ale w 25 letnich badaniach doktor Al Sears stwierdza , ze wiele medycznych konkluzji, ktore sa akceptowane jako naturalne, sa tak po prawdzie, calkowicie nienaturalne. I tak np. nowotwor prostaty. Ogolnie stwierdza sie, ze w kazdy czlowiek na ziemi bedzie mial objawy powiekszonej prostaty, czy nowotworu prostaty wczesniej czy pozniej. Jednak prawda jest szokujaco inna.
    Rak prostaty jest zupelnie nieznany w czesci Azji jak i w niektorych krajach trzeciego swiata. Choroba prostaty wydaje sie byc rezultatem nowoczesnych technologii – toksyny, ktore spozywamy w przetwarzanych produktach spozywczych, zanieczyszczonym powietrzu i zanieczyszczonej wodzie.
    To samo dotyczny wielu innych odmian nowotworow, chorob serca, cukrzycy i starzenie sie ma zwiazek z redukcja testosteronu we krwi.
    NISKI POZIOM TESTOSTERONU POWODUJE ZNACZNIE WIECEJ NIZ TYLKO SPADEK POTENCJI U MEZSZCZYZN.
    Niski poziom testosteromu maja mezszczyzni w najbardziej industrialnie zaawansowanych krajach. Powodowane to jest zanieczyszczeniami i sytuacja stale sie pogarsza.
    Gdy czlowiek sie starzeje, jego testosterone zmniejsza sie a estrogen zwieksza, glownie z powodu przemian testosteronu, tj. meskiego hormonu, na estrogen, ktory jest zenskim hormonem. Ostatnie badania wykazuja, ze przecientny poziom estrogenu u 54 letniego mezszczyzny jest wyzszy niz u 59 letnie kobiety!!!, moze c.d.n. Z Pozdrowieniami. Tak nam dopomoz Bog

  26. Eustachy pisze:

    Najwiecej Testosteronu w Zjednoczonej Europie i w Azji ma Pan Korwin Mikke.

  27. czarek pisze:

    Zupełnie przypadkowo znalazłem się na tej stronie. Jestem bardzo mile zaskoczony licznymi – zróżnicowanymi komentarzami.
    Obserwuję że wszyscy mamy(ja róniez się do nas zaliczam) duży problem. A mianowicie
    -nikt nas nie chce słuchać- a My chcemy mówić. Wyczuwam potęgę testosteronu.
    Szanowny autorze jestem pod dużym wrażeniem Pańskich wypowiedzi. Gratuluję zdrowego rozsądku. Ale zarazem nasuwa mi się pytanie. Jle/jak długo należy cierpieć żeby wyzwolić w sobie taki stan ducha – umysłu jaki Pan w tej chwili posiada? Odpowiedź rzeczowa mnie nie interesuje np. po prostu to się ma albo nie.
    Nie komętuję wypowiedzi ponieważ wszystkie pochodzą z ust ludzi tzwn z pasją. Pozdrawiam
    czarek

  28. Jan M. Fijor pisze:

    Pisze to, co sam przezylem, albo przezyc chcialem. Te uwagi sa oparten na pacy sprzedawcy, ktora wykonywalem przez kilknascie lat w Nowym Swiecie. Cierpienie tez w tym bylo. I pasja. Dziekuje za cieple slowa. Pozdrawiam Jan M. Fijor

  29. Tak mi dopomoz Bog pisze:

    Witaj Czarku. Jakos najwygodniej jest mi mowic ludziom po imieniu, a zwlaszcza jezeli sie nie widzi twarzy, to zaklada sie ze wszyscy jestesmy rowniesnikami. W spotkaniach fizycznych, ze tak powiem, to jednak przestrzegam zasade Pan, czy Pani, ze wzgledu na szacunek i panujaca kulture. A co do pasji, to ona chyba zawsze byla i dlatego prowadzila ta pasja do roznych odkryc…. Jezeli mowie odkryc, to niekoniecznie naukowych, ale przez branie udzialu w roznych prelekcjach – i to na rozne tematy, rowniez i te na temat zdrowia, czy na temat filozofii, na temat religii, ekonomi i wszystkiego tego co sie wiaze z zyciem. Zycie wiaze sie rownie z tematem smierci, wiec i metafizyka ludziom nie jest obojetna, chociaz ostatnio stalem sie bardziej przyziemny niz pozaziemski, niz pozafizyczny. Latwosc w pisaniu, czy przekazywaniu mysli przewaznie nie jest automatyzna jak tylko wiaze sie z treningem naturalnym, powiedzialbym raczej. Trening naturalny to wpisywanie sie na rozne forumy, jak i czatowanie. Zapewne, nie mozna klepac wszystkiego bezkrytycznie. Trzeba poprawiac bledy, korzystac z uwag innych, a wtedy dojdzie sie do wprawy pisania i szybkiego przekazywania mysli w cyberprzestrzeni. Jak zapewne zauwazylem, mam ta wade, ze sie nie streszczam zkada, albo przekrecam literki, ale gdy zajdzie taka potrzeba to potrafie byc rowniez i bardziej zwiezly czy staranny. A jezeli chodzi o cierpienia, to unikam ich jak diabel swieconej wody. Pisanie nie sprawia mi wcale trudnosci,wiec sie wcale przy tym nie mecze ani nie poswiecam temu wiele czasu, jak prl-owscy pisarze, ktorym czesto zycia zabieralo na napisanie jednej ksiazki pelnej przenarosniejszych nonsensow. I przewaznie tych nonsensow sami nie rozumieli chociazby jak np. nonsens tryumfu socjalizmu, czesto nazywany „historycznym materializmem”. Czy chociazby Manifest Komunistyczny z jego materialistyczno-dialektycznymi podwalinami, ktore to podwaliny rozsypaly sie jak domek z kart.Zycze przyjemnego weekendu i literackich sukcesow. Tak mi dopomoz Bog

  30. witek pisze:

    Dobry tekst p. Fijora.
    Dość dawno już odkryto znaczenie etyki protestanckiej dla rozwoju kapitalizmu(M.Weber).
    Jednak ciekawe byłoby pokazanie znaczenia
    katolickiej mentalności Polaka dla współczesnych przemian gospodarczych w naszym kraju.
    Uważam że ten temat wart jest rozmyślań i badań.
    Przy okazji…czytam tu IV odcinek.A gdzie są dostępne poprzednie trzy?

  31. Jan M. Fijor pisze:

    Dziekuję! Poprzednie odcinki są w dziale Edukacja. Trzeba sobie kliknąć wszystkie teksty i odnaleźć. JMF

  32. Duo pisze:

    Drogi Witku. Kapitalizm nie potrzebuje religii. Kapitalizm potrzebuje ZdrowoEgoistycznego Rozsadku. Odrodzenie i Oswiecenie oddalalo sie od religii, a sedno Rewolucji Przemyslowej, oparte bylo i jest (bo ta rewolucja wciaz trwa)na poganskim Atlasie. To na jego naukach, na jego logice ludzie w wolnych krajach tworza prawdziwe Cuda, a nie te li tylko w chorej czesto swiadomosci, jak chociazby ten materializm dialektyczny zaprojektowany niekonczacymi sie sprzecznosciami, do robienia mentalnego chaosu. Spojrz Drogi Witku na takiego Jaruzelskiego. Czy on nie wyglada Ci na chorego, z Rozumem na Manowcach? Nasza religia katolicka, a zwlaszcza ta w rodzimym wydaniu potrzebuje dobrego psychiatry. No ale gdzie takiego psychiatre znalezc? Wszedzie dookola sami freudysci i dlatego taka stagnacja, a przeto i bezrobocie. Ale nadzieja w Panu Janie Fijorze a juz na pewno w Panu Korwinie bo on, ten Pan Korwin biegly w naukach scislych i na logice sie zna. Takiego narodowego Atlasa Zbuntowanego nam trza.

  33. Vojo pisze:

    Luudzie, Rozejdzcie sie!!!!
    Tu was wszystkich odsylam do klasycznej literatury rosyjskiej w celu zrozumienia tych slow.
    Panie Fijor pan nie ma zielonego pojecia o USA i ludziach tu zyjacych, i tym co jest ich energia egzystencjalna.
    Pana spostrzezenia sa powierzchowne i bardzo uproszczone.
    Dlaczego wszyscy Polacy krytykuja tak zazarcie polska kulture, religie i narodowe tradycje. Zaden Amerykanin tego nierobi, im sie wydaje ze sa pepkiem swiata.Pan mowi caly czas o przeniesieniu moralnosci tzw kupieckiej w negatywnym zrozumieniu do zycia codziennego i wymiane chescijanskiej moralnosci na taki wlasnie system. Dlaczego pan uwaza ze polski katolicyzm jest plytki.
    Sadzi pan ze przez tysiac lat niczego wsrod nas nie dokonal.
    Wracajac do chandlu,przy okacji polecam bardziej wnikliwa analize amerykanskiej kultury i jej pryncypiow, obowiazuje zasada buy low, sell high reszta jest tylko srodkami do osiagniecia zysku.
    Zamiast wrednej samo krytyki, i tu znowu dygresja – przypomina mi to samokrytyke zabran komunistow, polacy musza sie wzajemnie wspierac we wszystkich dziedzinach zycia.

  34. Duo pisze:

    Drogi Vojo, z tego co sie orientuje, o czym sie naczytalem to amerykanski sens zycia jest pod wezwaniem „make money and to mind your own business”. Zapewne kloci sie to ze starymi konserwatywnymi, polskim wartosciami wspolnej pracy u podstaw, egalitarizmu narodowego, co mile socjal-komunistycznemu sercu, a juz narodowej religii szczegolnie. Lepiej nie namawiac do rownosci i sprawiedliwosci spolecznej. Lepiej „dbac o wlasny indywidualny interes” i rozgladac sie jak by tu zrobic szmal”, a wtedy Polska bedzie rosla w sile chyba, ze na drodze do indywidulnego, a zatem i do narodowego szczescia stana Zwiazki Zjednoczonych Europejskich Rad. Nie jestem az takim srogim krytykiem tych rad, bo bez nich nie wiem czy Polska by sie wygrzebala politycznie i ekonomicznie, a dla mlodych wieksze szanse na poszukiwanie pracy i konczenia roznych uczelni. Mysle, ze takie wieksze pole widzenia spowoduje odpowiednie wnioski, jaki system polityczny, a zatem i ekonomiczny bedzie dla Polski najlepszy w przyszlosci. A moralnosc niech ostanie w sferze osobistych wyborow, a panstwo niech bedzie bezosobowym, bezlitosnym objektywnie Robotem – wara jemu od narzucania moralnych standartow. Poprawcie mnie o ile jezdem w bledzie. Tak mi dopomoz Bog

  35. geo pisze:

    Panie Vojo, czys Pan z mula spadl, czy co? Co Pan opowiada o samokrytyce komunistow na zebraniach partyjnych. Moze sie przyznawali, ze niezbyt wiernie wypelniaja wiare komunistyczna, ale byla to tylko krytyka powierzchowsnosci oderwanego guzika od partyjego garnituru. To co pan napisal tak ladnie ujal bym to w jednym zdaniu, ze „nie powinno sie we wlasne gniazdo sr….ac.” Takie myslenie jest wlasnie niezbyt glebokim i nalezy szukac roznych innych rozwiazan, a nawet i dosyc ostra krytyka, bo gdyby nie wysilek ludzi myslacych krytycznie to bysmy naszego chrzescijanstwa, a w nim katolicyzmu ze sredniowiecza nie wyprowadzili. Taka zasada „niesra….nia we wlasne gniazdo panuje w religii mahometanskiej i chyba sie Pan ze mna zgodzi, ze oni moralnie, etycznie, politycznie i gospodarczo wciaz w sredniowieczu.

  36. magde hg pisze:

    hce się zasgg.

  37. sszady pisze:

    Merytorycznie do uwagi Pańskiej uwagi: „Tylko dwa przykazania Dekalogu dotyczą stosunku do Boga, pozostałe osiem, to wyłącznie opis norm regulujących nasze relacje z drugim człowiekiem.”
    Taki podział możliwy jest tylko z Dekalogiem w wydaniu katolickim. Zestawienie Dekalogu Synajskiego i znanego z KRzK tutaj: http://www.10przykazan.pl/11_dwa_dekalogi.html
    A z innej strony (http://www.dekalog.pl/alter/czytelnia/aseret_hadibrot.htm)”Judazim naucza, że „Aseret hadibrot było dane na dwóch tablicach, po pięć przykazań wypisanych na każdej z tablic. Pierwsza tablica zawierała przykazania mówiące o relacji pomiędzy Bogiem a człowiekiem (bein adam leMakom), a druga tablica o relacji pomiędzy człowiekiem, a jego bliźnim (bein adam lechawero)”[2]. I taki układ jest prezentowany na stronie
    http://www.dekalog.pl.”

    Z poważaniem, Sylwester Szady

  38. Jan M. Fijor pisze:

    Dziekuje za uwagi. Nie znalem innych dekalogow i mysle, ze pozostane przy katolickim. Pozdrawiam jan M Fijor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *