Czyje Chile?

chat-dymki
16

Za kilkanaście godzin, rankiem 12 grudnia znane już będą wstępne wyniki wyborów prezydenckich w Chile. Na razie wiadomo tylko, że rankingom przewodzi socjalistka, Michelle Bachelet, której ośrodki badania opinii publicznej dają 41 proc. (miała już ponad 50 proc. poparcia). Tuż za nią, z 22 proc. (2 miesiące temu miał 16 proc.) plasuje się w przedwyborczych rankingach, zyskujący ostatnio na popularności, miliarder, liberał – chadek, Sebastian Pińera oraz trzeci, najbardziej konserwatywny z wszystkich pretendentów, Joaquin Lavin, z 19 proc. (17 proc. miesiąc temu). Czwarty, mocno lewicowy kandydat, Tomas Hirsch ma niespełna 7 proc. głosów

Tylko nie popsuć

Składu kandydatów można tylko Chilijczykom pozazdrościć. W Polsce, która odzyskała wolność w 1989 roku, czyli w roku odejścia generała Pinocheta, o takiej dojrzałości politycznej nie można nawet pomarzyć. Skąd w naszym katolickim kraju wziąć kandydata chadeckiego, a do tego liberała? Nawet skompromitowana lewica ma u nas przynajmniej 15 proc. poparcia! Faktem jednak jest, że zwycięzcą – przynajmniej w I rundzie – będzie socjalistka. p. Bachelet.
Źle to czy dobrze?
Moim zdaniem, ani dobrze, ani źle.
Zwycięstwo p. Bachelet byłoby trzecią z rzędu kadencją prezydenta – socjalisty. Pewien niepokój budzić może jej „libertynizm” (chełpi się np. swoim rozwodem, feminizmem, posiadaniem dzieci ze związków pozamałżeńskich etc.), jest w to w dzisiejszej, zdominowanej przez tzw. tradycyjny model rodziny, Ameryce Łacińskiej norma. Duża w tym „zasługa” iberyjskiej stolicy, Madrytu, gdzie od kilku lat trwa zmasowany atak sił postępu, serwujących hiszpańskojęzycznym narodom małżeństwa homoseksualne, modę uniseks, głoszących wyższość konkubinatu nad „przestarzałą” instytucją małżeńską i inne tego typu „nowinki”. Stąd popularność p. Bachelet i ugrupowania, z którego się wywodzi (Conciertamiento) nie wynika wcale z atrakcyjności jej programu politycznego, który opiera się na założeniu „tylko nie zepsuć”, lecz raczej z szoku kulturowego, jaki swoimi wypowiedziami pod adresem instytucji rodzinnej wygłasza. Zresztą podobnie myślą wszystkie południowoamerykańskie feministki, które są dziś na etapie, na jakim ich koleżanki z USA były mniej więcej 15 lat temu. Tak tam, jak i w Chile (a co, u nas jest inaczej!?), pokrzyczą, pogrożą światu i wrócą do starego, sprawdzonego systemu wartości. Taka jest moja opinia. Tym bardziej, że p. Bachelet była już ministrem obrony narodowej i pokazała stanowczość, której nie pozazdrościłby sam Donald Rumsfeld.

Faktor Pinochet

Zdaniem p. Daniela Passenta, b. ambasadora RP w Republice Chile, jednego z uczestników, zorganizowanej w końcu listopada, przez miesięcznik „Stosunki międzynarodowe”, debaty z okazji 90. rocznicy urodzin generała Augusto Pinocheta, wybór socjalistki świadczy o klęsce programu politycznego Pinocheta. Jest dowodem na to, że społeczeństwo nie chce mieć nic wspólnego z dziedzictwem „krwawego dyktatora”, o czym dodatkowo świadczy umieszczenie go kilka tygodni temu w areszcie domowym i pozbawienie immunitetu senatorskiego. I choć nie można takiemu rozumowaniu odmówić słuszności, rozbija się ono o mur praktyki. Rządy socjalistyczne w Chile realizują konsekwentnie program ekonomiczny zapoczątkowany przez Augusto Pinocheta i pilnują (razem z narodem) skrzętnie, aby czegoś w nim nie zepsuć. Na takim założeniu opiera się program Conciertamiento, socjalistycznej koalicji, która wyniosła na urząd prezydencki m.in. obecnego prezydenta kraju, Ricardo Lagosa. Analogia z rządami Tony Blaira, chroniącego spuściznę Margaret Thatcher jest tu aż nazbyt widoczna.
Nie można jednak odmówić racji Pasentowi, że sprawa Pinocheta i jego odpowiedzialności za zbrodnie junty 1973 roku w dalszym ciągu Chilijczyków nurtuje. I choć jej wpływ na chilijską gospodarkę jest zdefiniowany i pod kontrolą sił rozsądku bo wystarczyło, na przykład, że w 2003 roku, w sąsiedniej Argentynie wybuchł kryzys gospodarczy, by Chilijczycy w wyborach lokalnych i parlamentarnych natychmiast poparli koalicję konserwatywną, dzieli ona Chilijczyków politycznie. Trudno się dziwić Chilijczykom, skoro przecież podobne podziały istnieją także nad Wisłą.
Lewa strona tak tam, jak i tutaj upiera się, że – choć Pinochet osobiście nikogo (najprawdopodobniej) nie zamordował – winien jest odpowiedzialności za śmierć 3187 osób (liczba ta pochodzi z pracy uczestnika debaty, Marcina Komosy, z Amnesty International) ofiar zamachu stanu z września 1973 roku. Równocześnie, zarówno Passent jak i Komosa odmawiają generałowi prawa do orderów za przeobrażenia gospodarcze, będące spadkiem po 16 latach reform Pinocheta.
Prawa strona, liczniejsza na sali debaty, mniej liczna w Chile, jest zdania, że choć śmierć ludzi to niewątpliwie tragedia, dokonania Pinocheta wymazują poniekąd krew z jego rąk. Słowem, że generał jest jednak niewinny. Trudno temu rozumowaniu odmówić logiki. Skoro bowiem śmierć 3187 osób jest tragedią, mówił inny uczestnik debaty, Adam Wielomski, taką samą tragedią jest zagrożenie bytu wielu milionów obywateli, żyjących w nędzy i bez perspektyw, żeby przywołać tylko wspomnienie rządów lewicowego Salvadora Allende.
Jeśli generał odpowiada za zło, to również należy mu się uznanie za dobro, które jest w dużym stopniu jego zasługą. Tym bardziej, że w innych krajach Ameryki, w których w latach 1970. i później panowała dyktatura wojskowa, nic dobrego się jakoś nie wydarzyło. Junty w Brazylii, a zwłaszcza w Argentynie nie tylko niczego nie naprawiły, lecz wręcz zepsuły. A śmierć 30 – 40 tys. młodych ludzi w Argentynie, udaremniła tam jakiekolwiek zmiany polityczne na co najmniej kilkanaście lat. Nie chodzi więc o to, by na dokonania Pinocheta patrzeć życzliwiej, czy żeby usprawiedliwiać jego błędy, lecz o to, by nie dać się zwieść fałszywej propagandzie lewicowej, która pała do generała nienawiścią za to, że – w przeciwieństwie do innych przywódców latynoskich – jemu się udało na trwałe wymazać lewicę z mapy swojego kraju, Chile.

Jan M. Fijor
www.fijor.com

P.S. W rozmowie, jaką odbyłem z A. Pinochetem w 1998 roku, generał zapewniał mnie, że nie zarobił na przewrocie ani grosza. Ostatnie informacje wskazują, że jednak zarobił i to kilka milionów dolarów. Zwróciłem się w tej sprawie niespełna rok temu do córki generała, Lucii Pinochet, z prośbą o wyjaśnienie tej rozbieżności. Jej zdaniem pieniądze na kontach pochodzą z dobrowolnych wpłat na fundusz obrony generała, z czasów gdy przebywał w areszcie w Wielkiej Brytanii, a także z transakcji biznesowych, jakie rodzina generała, syn Marco, żona Lucia i ona sama, prowadzili w ciągu ostatnich 25 lat, w kraju i zagranicą. I chociaż niektóre z tych interesów możliwe były – przyznaje córka, Lucia – dzięki poparciu ojca – generała, on o nich mógł nie wiedzieć. A jeśli nawet, to – jak powiedział w czasie listopadowej debaty, autor książki o przewrocie chilijskim, Wojciech Klewiec – „jest to mniej niż 1 proc. tego, co zgromadził inny Latynos, Fidel Castro. Tego ostatniego nikt, rzecz jasna nie odważy się nawet o machinacje finansowe pytać.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2005-12-11

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Mateusz Nieznański pisze:

    „Sztuka ekonomii polega na tym by spoglądać nie tylko na bezpośrednie, ale i na odległe skutki danego działania czy programu; by śledzić nie tylko konsekwencje, jakie dany program ma dla jednej grupy, ale jakie przynosi wszystkim”- Henry Hazlitt
    Reformy gospodarcze za Pinocheta do tej pory się objawiają w Chile.
    Aby kiedyś u nas lewica doszła do wniosku takiego jak w Chile, mianowicie „tylko nie zepsuć”.
    Pozdrawiam serdecznie autora 🙂

  2. Jan M. Fijor pisze:

    12 grudnia 2005, 12.00:
    Ze wstepnych danych wynika, że p. Bachelet uzyskała nieco ponad 45 proc. głosów, S. Pińerra nieco ponad 25 proc. Lavin sie wycofał na rzecz Pińery i silniejszej kandydatury prawicy, zaś Hirsch mial niewiele ponad 5 proc. głosóe. Druga tura w styczniu. Szanse Pińery rosną.

  3. Rafał Borkowski pisze:

    PAUL JOHNSON – “Historia Świata po roku 1917”, fragmenty:

    „W wyborach prezydenckich w 1970 roku odniósł wreszcie zwycięstwo (ubiegał się o nie po raz czwarty) socjalista-reformista Salvador Allende, a to dzięki rozłamowi wśród głosujących przeciwko niemu, których i tak było łącznie 62 procent wobec 36,1 procenta głosów oddanych na Allendego. Nowy prezy­dent otrzymał więc mandat „za darmo”, toteż pomny na zasadę Tomasza Jeffersona, iżby nie opierać istotnych innowacji na niewielkich większościach, powinien był się skupić na uporządkowaniu gospodarstwa.

    Allende był jednak człowiekiem słabym, a jego podzieleni, po części rewolucyjnie nastawieni, zwolennicy szybko wymknęli mu się spod kontroli. Zabrał się on do realizacji programu całościowej nacjonalizacji gospodarki, wskutek czego odciął Chile od światowej społeczności handlowej. Nato­miast zwolennicy z popierającej go lewicy nie byli gotowi udzielić aprobaty jakimkolwiek ograniczeniom wynikającym z zasad ustroju konstytucyjnego. Rozpoczęli kampanię pod hasłem „władzy ludowej”, powołując „rady chłopskie” przejmujące gospodarstwa na prowincji oraz „zgromadzenia robotnicze”, które zajmowały fabryki. Była to strategia leninowska…”

    „…w styczniu 1971 roku, wystąpił spadek inflacji do poziomu ok. 23 procent. W przeciągu zaledwie kilku miesięcy zamieniła się ona w hiperinflację. W 1972 roku wynosiła 163 procent. Latem 1973 roku osiągnęła 190 procent, co było rekordem światowym. Wszystko to działo się jeszcze przed czterokrotną podwyżką cen ropy naftowej – galopująca inflacja była wyłącznie dziełem Allendego. W listopadzie 1971 roku Chile ogłosiło jednostronne moratorium na swoje zagraniczne zadłużenie, czyli zbankrutowało.”

    „W lipcu 1971 roku lewica zaczęła przemycać broń, w maju zaś następnego roku przystąpiła do aktów terroru politycznego na wielką skalę. W istocie posiadała ona 30 tysięcy sztuk broni, czyli więcej niż armia licząca jedynie 26 tysięcy ludzi plus 25 tysięcy uzbrojonych policjantów. Allende lawirował pomiędzy wydaniem policji rozkazu walki ze skrajną lewicą a oskarżeniem armii o przygotowanie zamachu stanu. Zaaprobował on jednak także plan uzbrojenia lewicowych partyzantów i zezwolił na urządzenie w dniu 4 września 1973 roku potężnej demonstracji w rocznicę wyborów, w której uczestniczyło 750 tysięcy ludzi. W tydzień później generał Augusto Pinochet, mianowany przez samego Allende szefem sił zbrojnych, poprowadził wszystkie ich rodzaje do zamachu stanu. Jak na kraje Ameryki Łacińskiej, Chile szczyciło się dotąd sporymi osiągnięciami w zakresie rządów konstytucyjnych i stabilizacji. Przewrót Pinocheta nie był bynajmniej bezkrwawy. Allende został zabity bądź popełnił samobójstwo. Podana oficjalnie w Santiago liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 2796. Najzaciętszy opór stawiali uchodźcy polityczni spoza Chile, których w momencie przewrotu przebywało w Santiago 13 tysięcy. Robotników okupujących fabryki, chłopów na zajętych farmach, a nawet zbrojnych „batalionów rewolucyjnych” nie udało się wciągnąć na większą skalę do walk, co świadczy, iż skrajna lewica nie wzbudziła wielkiego entuzjazmu.”

    „Głosy sprzeciwu wobec Pinocheta, choć hałaśliwe; podniosły się głównie za granicą. Chórem opozycjonistów dyrygowano z Moskwy…”

    „Nietrudno spostrzec, że wszystkie właściwie państwa tego obszaru, dopuszczające zasadę wolnej przedsiębiorczości, oskarżono o to, że rządzone są w oparciu o represje.(…)”

    „A jednak zakres rządów przedstawicielskich, wyłonionych w wolnych wyborach, to tylko jeden problem; innym, nie mniej istotnym zagadnieniem jest stopień kontroli sprawowanej przez państwo nad życiem społecznym. Mechanizmy gospodarki rynkowej z definicji wiążą się z wycofaniem się państwa z rozległej sfery procesów decyzyjnych, gdzie inicjatywa należy do jednostki.”

    pozdrawiam,
    Rafał Borkowski

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Dziekuje! Jan M. Fijor

  5. Wolski pisze:

    Nie ma co dawac przylepek kandydatom takich jak liberal lub konserwatysta. Wie pan przeciesz jak koserwatysta Bush wydaje wiecej niz liberal Clinton.Istnieje wolnosc osobista a nie ma wolnosci zbiorowej wiekszej od osobistej.Rozgrzeszanie Pinocheta za zabojstwa, bo zrobil wiecej dobrego pozniej jest doctryna terroru faszystowsko-komunistycznego.

  6. JMF pisze:

    Ja Pinicheta nie rozgrzeszam, tylko rozumiem. Poza tym nie jestem przekonany co do jego winy. Ale jesli jego wina jest, to i grzech i kara tez byc musza.

  7. Wolski pisze:

    Niech pan napisze jaka role CIA szpiegowsko-terrorystyczna agenja amerykanska miala w przewrocie. Kto organizowal strajk ciezarowek i za czyje pieniadze?. Kto nadzorowal torturowanie opozycji? W ilu krajach Henry Kissinger za swoja dzialalnosc jest przestepca. Czyje Chile, Czyja Polska?

  8. Maddox pisze:

    Panskie wywody o wplywach hiszpanskiego libertynizmu na Ameryke Poludniowa i Chile raczej dowodza Panskiej nieznajomosci tego kontynentu i kraju. Tak samo jak bledne podanie nazywa koalicji popierajacej Bachelet – to Concertación, a nie jakies tam Concertamiento. A co do argumentow Lucii Pinochet, to tylko sie Pan osmiesza przytaczajac je – to nie „kilka” milionow, ale ponad 20. Na dodatek skrzetnie poukrywanych za parawanami fikcyjnych spolek. Prosze nie byc naiwnym…

  9. Jan M. Fijor pisze:

    Za Concertamiento przepraszam – to licentia poetica. Co do milionow, to dla mnie nie ma znaczenia duze czy male. Chodzi o zrodlo. Zacytowalem druga strone, bo nigdzie jeszcze nie czytalem, aby ktorys z atakujacych Pinocheta dziennikarzy siegnal do zrodla. O znajomosci kontynentu nie chce dyskutowac. Spedzilem w Ameryce Lacinskiej mniej wiecej 4 lata (lacznie), objechalem ja wzdluz i wszerz, znam ludzi, instytucje, ale oczywiscie moge sie mylic. Na pewno jednak nie po,myle sie, jesli powiem, ze Hiszpania jest najbardziej libertynskim krajem Europy, a dla Latynosw uchodzi wciaz za wzorzec moralnosci, cywilizacji i poprawnosci politycznej. Wesolych Swiat! Jan M. Fijor

  10. 1789 pisze:

    Zanim pojawił się Pinochet i dokonał zamachu stanu CIA na wszelkie sposoby próbowała obalić Allende
    najpierw CIA wyasygnowała miliony $ na zabójstwo gen. Schneidera, który jako głównodowodzący armią Chile nie chciał zablokować demokratycznego wyboru socjalisty-marksisty na urząd prezydenta, potem CIA płaciła prawicowej prasie za nieprzychylne artykuły wobec Allende oraz wydała ogromne ilości pieniędzy na dwukrotnie organizowany strajk właścicieli ciężarówek, CIA posługiwała się również organizacją terrorytyczną Patria y Libertad – była to skrajnie prawicowa faszyzująca przybudówka Partii Narodowej
    Pinochet – puczysta, dyktator i zbrodniarz mający na sumieniu 5000 ofiar zamachu stanu i dyktatury, 28000 torturowanych w więzieniach, 130000 internowanych i 300000 ludzi którzy musieli wyjechać z ojczyzny…
    Pinocheta wspierał esesman i hitlerowski zbrodniarz wojenny Walter Rauff mający na koncie conajmniej 90 tysięcy zamordowanych Żydów (Pinochet uparcie odmawiał wydania Rauffa i podarował mu willę w Santiago za zasługi dla junty) oraz zbiegły z RFN pedofil i guru niewolniczej sekty Colonia Dignidad niejaki Paul Schaeffer.
    Łapówki od koncernów zbrojeniowych, zyski z nielegalnej sprzedaży broni do objętych embargiem krajów (w 1991 Chorwacja), oszustwa podatkowe i tajne konta na zagranicznych bankach.
    Do tego dochodzi likwidowanie przeciwników politycznych za pomoca broni chemicznej (m.in. ex-prez. Eduardo Frei otruty sarinem w 1982) oraz zlecenie produkcji i przemytu czarnej kokainy (trudnej do wykrycia przez słuzby antynarkotykowe). W te dwa procedery było zaangażowane laboratorium wojskowe kierowane przez płk Gerardo Hubera a produkcją trujących gazów i czarnej kokainy zajmował sie chemik Eduardo Berrios. Obydwaj zostali zamordowani na rozkaz Pinocheta w pierwszej połowie lat 90-tych.
    I co Pan na to Panie Fijor?

  11. Jan M. Fijor pisze:

    Straszne! Skad pan to wzial? Nawet Pinichet tego wszystkiego nie wiedzial. Liczbe ofiar pan przesadzil i w ogole czarno widze. Moze po tej czarnej kokainie. Uklony Jan M Fijor

  12. 1789 pisze:

    skąd wziąłem? m.in. z chilijskich i zachodnich źródeł i to wcale nie lewicowych czy nawet liberalnych, wiem że dla Pana niektóre z tych faktów szokujące…cóż skoro naiwnie Pan twierdzi że Pinochet nie wiedział o tym wszystkim, równie dobrze Hitler i Stalin mogli nie wiedzieć prawda?
    niestety w Chile jak sam dyktator mawiał nawet liście nie moga drgnąc bez jego zgody, Contreras zresztą opowiedział w szczegółach jak to Pinochet doskonale orietował się w skali terroru i prześladowań,
    przekręty finansowe, tajne konta, fikcyjne firmy, pranie forsy, łapówki i nielegalny handel bronią – to ostatecznie przekonało Chilijczyków jaką gnidą był Pinochet
    co do liczby fakt najczęsciej podaje się 3187 ofiar zamordowanych przez wojsko, policję i szwadorny śmierci – były to egzekucje pozasądowe i zaginieni (których ciał nigdy nie odnaleziono) ale w niektórych opracowaniach jest też liczba 5000
    jakich ludzi mordowano np.m.in.: piosenkarz Victor Jara, operator filmowy Jorge Muller Silva, amerykański autor filmów animowanych Charles Hormans, działacz związkowy Tucapel Jimenez, uczestnik demontracji spalony żywcem Rodrigo Rojas de Negri czy dziennikarz Jose Carrasco itd
    co do czarnej koki widać że tacy ignoranci jak Pan będą za wszelką cenę bronić tego zbrodniarza ale fakty są niestety druzgoczące

  13. Jan M. Fijor pisze:

    Panskie dane n.t. liczby ofiar nie sa dokladne. W stosunku do AMnesty Intl. sa one zawyzone o ok. 65 – 70 proc. Wiele z morderstwa, o ktorych pan pisze, to tylko domniemania. Pinochet nigdy nie mowil, ze nie wiedzial co sie dzieje, bo wlasnie dlatego, ze wiedzial zdecydowal sie na pucz, ktorego wykonania odmawial od marca do wrzesnia 1973, mimo iz apelowal o to trybunal konstytucyjny. Wiekszosc panskich informacji to histeria, a nie historia. Uklony Jan M Fijor

  14. 1789 pisze:

    Dokładna liczba zamordowanych przez reżim najczęściej podawana to za raportem chilijskiej komisji 3197, Nieoznacza to iż ofiar nie mogło być więcej…Zaginięcia mają to do siebie że nie zawsze zostają odnalezione zwłoki. Nieodkryte masowe groby w odludnych rejonach kraju i praktyka chowania dwóch ciał do jednej trumny moga spowodować zwiększenie tej liczby.
    Chilijski Trybunał Konstytucyjny w tamtym czasie składał się z sympatyków konserwatywnej Partii Narodowej i partii chadeckiej tak więc jego orzeczenia raczej były podporządkowane ogólnej tendencji obalenia rządu Allende tak jak zresztą nie mająca mocy prawnej deklaracja chadeckich i konserwatywnych posłów w parlamencie nawołująca wojsko do obalenia rządu Unidad Popular, Pucz wojskowy był tylko końcem długich zabiegów USA i oligarchii zmierzających na rózne sposoby do zniszczenia lewicowego rządu.
    Zaczęło się od finansowania przez CIA kampanii wyborczej chadeckiego kandydata na prezydenta i zabójstwa wiernego konstytucji szefa armii gen. Rene Schneidera a skończyło na ciemnych okularach w dniu 11.09.1973.
    Wszystkie moje informacje są wiarygodne. Gdzie tu histeria? u Pana są za to same notoryczne przekłamania i niedomówienia. Podobnie było przy reklamowaniu południowokoreańskiego dyktatora Park Chung-hee czy chińskiego zbrodniarza Czang Kaj-szeka.

  15. 1789 pisze:

    Cytuje: >>Pinochet nigdy nie mowil, ze nie wiedzial co sie dzieje, bo wlasnie dlatego, ze wiedzial zdecydowal sie na pucz

  16. 1789 pisze:

    Chyba Pan nie zrozumial mojej uwagi chodziło czy wiedział co się działo odnośnie łamania praw człowieka po 11.09.1973 a nie że mu się nie podoba prezydentura Allende !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *