Gazprom na glinianych nogach

chat-dymki
9

Rosyjski straszak gazowy może już wkrótce okazać się bezużyteczny. Opóźnianie przez Kreml restrukturyzacji i prywatyzacji Gazpromu uczynić z niej może kolosa na glinianych nogach, doprowadzając firmę na skraj bankructwa. Tymczasem w interesie Polski leży silny, sprywatyzowany Gazprom!

Gazprom jest nagi

Rosyjski szantaż cenowy wobec Ukrainy – prócz tego, że ujawnił polityczne intencje Kremla – stał się okazją do odkrycia prawdy, której klienci Gazpromu zdawali się dotąd nie zauważać. A prawda ta brzmi: rosyjski gaz jest niekonkurencyjnie drogi. Co prawda, decydującym powodem drastycznej podwyżki cen dla Ukrainy, aż o 360 proc. były względy polityczne, to jednak równie ważne, a kto wie czy nie ważniejsze było – zdaniem ekspertów z Renaissance Capital, amerykańskiego trustu mózgów, specjalizującego się w badaniu rynku energii – jej podłoże gospodarcze: ogólna sytuacja energetyczna świata wywołana wojną w Iraku, szybki rozwój gospodarczy Chin i Indii i towarzyszący mu gwałtowny wzrost zapotrzebowania na energię, a także fatalna struktura własnościowa Gazpromu i rosyjskiego sektora gazowego w ogóle. Ten ostatni czynnik sprawił, że koszty eksploatacji rosyjskiego gazu są dziś, i jeszcze długo będą, wyższe niż średnia światowa. Co prawda gazu w Rosji jest nadal w bród i pozycja Gazpromu jako monopolisty w Europie wydaje się wciąż niezachwiana, sytuacja będzie się z roku na rok szybko pogarszać.
Prof. Piotr Moncarz, ekspert ds. energetyki gazowej ze Stanford University w Kalifornii szacuje, że odbudowa Gazpromu i wzmocnienie jego konkurencyjności pochłonąć musi co najmniej 60 mld dol. Rosjanie takimi pieniędzmi nie dysponują. Bez tych inwestycji firmie grozi kryzys, tym bardziej, że Gazprom nie ma żadnej strategii długofalowej i nadal traktowany jest jak dojna krowa Kremla. Widać to chociażby po zapowiedziach likwidacji dotychczasowych ulg cenowych dla odbiorców krajowych i b. republik sowieckich, a zwłaszcza nowych podwyżek cen, powyżej 250 dol. za 1000 m. sześc.

Przedwczesny wytrysk

W czasach ZSRS, gaz tryskał z ziemi, było go w bród, był tani, nie dbano o nowe złoża i sieci przesyłowe. Spalano gaz na własne cele po cenie 30 – 40 dol. za 1000 m. sześc. czyli poniżej kosztów jego wydobycia. Po upadku ZSRS, główny dostawca gazu, Gazprom pozostał firmą państwową i oczkiem w głowie Kremla. Ten kto rządził Gazpromem, rządził Rosją. Kiedy złoża europejskie zaczęły się wyczerpywać, Gazprom sięgnął po gaz z Azji Centralnej. Opalał nim energochłonną gospodarkę rosyjską i zaprzyjaźnionych republik. Na potrzeby eksportowe tego taniego gazu nie wystarczało. Aby zaopatrzyć Europę Zachodnią i środkową, w tym i Polskę Gazprom musiał sięgnąć po zasoby syberyjskie; nad cieśniną Beringa i w okręgu jamalskim. I wtedy po raz pierwszy zdano sobie sprawę z tego, jak kosztowna jest jego eksploatacja. Trudno się zresztą dziwić; od złoża do odbiorcy dystans wynosił ponad 5000 km., tereny te są trudno dostępne i zamarznięte przez większą część roku.
Niegościnne warunki geologiczne i klimatyczne, wszędzie determinują wyższe koszty eksploatacji. Jednakże to tylko pół prawdy. Gaz wydobywany w Kanadzie, w bardzo podobnych okolicznościach kosztuje co najmniej dwa i pół razy taniej niż gaz rosyjski. Dlaczego w kanadyjskiej tundrze jest taniej? Bo eksploatacją i przesyłem tamtejszego gazu zajmują się firmy prywatne. Żaden prywatny posiadacz złoża nie zdecydowałby się na tak rabunkową politykę energetyczną, jak Rosjanie. Na to może sobie pozwolić tylko państwo, dla którego koszty nie mają znaczenia. Płacą w końcu podatnicy. Dlatego, w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, gdzie energetyka jest w rękach prywatnych i obowiązuje wolny rynek gazu, podwyżka cen dla konsumentów indywidualnych nie przekroczyła w ostatnim okresie 100 proc.
Znaczącym składnikiem kosztów wydobycia i przesyłu gazpromskiego gazu jest marnotrawstwo surowca; nieszczelności, wycieki oraz niska dyscyplina zatrudnionych tam ludzi. Pod tym względem niewiele się zmieniło od czasów Związku Sowieckiego, kiedy zdarzało się, że o olbrzymich wyciekach ropy naftowej informowały Rosjan…centra monitoringu satelitarnego CIA. Kilka lat temu, z rurociągu Kariaga – Usińsk wyciekło w ciągu 11 dni ponad 200 tys. t. ropy naftowej i wyciekłoby więcej gdyby Amerykanie nie powiadomili Rosjan o awarii rurociągu. W ciągu zaledwie roku od faktycznej nacjonalizacji Jukosa – informuje rzecznik koncernu, Claire Davidson – wydobycie i sprzedaż ropy spadły w firmie o ponad 5 proc., co jest wyłącznie efektem zmiany mentalności kierownictwa i akcjonariatu. A przecież Jukos, pod rządami Chodorkowskiego należał do najbardziej dynamicznych i wydajnych firm energetycznych świata. Ropa jest znacznie bardziej widoczna od gazu; eksperci Renaissance Capital szacują, że właśnie wskutek fatalnej konserwacji rurociągów, niedoinwestowania urządzeń i zaniechania nowych odwiertów, Gazprom traci od 12 do 15 proc. wydobywanego przez siebie gazu. „Tymczasem – mówi prof. Moncarz – standard światowy to najwyżej 2,5 do 3 proc. strat”.

Gwóźdź do trumny

Dopóki Gazprom będzie państwowy, dopóty będzie monopolistą. Dopóki będzie czuł się monopolistą, nic się w firmie nie zmieni. Bez reform się nie obejdzie – uważa Adam Landes, prezes Rennaissance Capital, autor pomysłu rozbicia Gazpromu na kilka mniejszych firm prywatnych. Tym bardziej, że nadszedł właściwy moment.
Zdaniem Witolda Michałowskiego, wydawcy kwartalnika Rurociągi i znawcy problematyki energetycznej, kryzys ukraiński był dla Gazpromu „strzałem we własne stopy”. Arogancki gest wobec Kijowa stał się dla klienteli rosyjskiego monopolisty sygnałem alarmowym. Francuski dziennik „Ouest France” zwraca uwagę, że „oto spadła maska, odsłaniając prawdziwe oblicze pozbawionej skrupułów dyplomacji rosyjskiej”, co powinno zmusić Unię Europejska do szukania alternatywy. Reprezentantem tych interesów – chociażby ze względu na ogromne uzależnienie od rosyjskiej energii – może być właśnie Polska. Możemy – zdaniem Stephena O’Sullivan z United Financial Goup – „zakończyć carat Gazpromu”; urynkowić rosyjski monopol, cywilizując firmę i zmuszając ją do liczenia się z odbiorcami. Jak to zrobić? Uświadomić Rosjanom, że mamy w stosunku do nich alternatywę. To będzie gwóźdź do trumny starego Gazpromu.
Alternatywą jest LNG, gaz ciekły. I nie chodzi wcale o zastąpienie gazu rosyjskiego przez gaz ciekły, lecz uświadomienie Rosjanom, że źródłem ich siły są konsumenci. Zwłaszcza, gdy mają wybór. Nic tak nie temperuje monopolisty, jak świadomość, że oto pojawił mu się konkurent. W ten sposób, za jednym zamachem urynkowilibyśmy gaz i zmodernizowali Gazprom, o ile Rosjanie wcześniej nie uczyniliby tego sami. Parafrazując słowa prezesa General Motors, Charlie Wilsona, sprzed pół wieku: „to co dobre dla Gazpromu, byłoby dobre i dla Polski”.
Pogarszanie się rentowności gazu rosyjskiego wpływa na wzrost jego cen. Jeśli gaz będzie za drogi, Polacy mogą zostać bez gazu. Bez względu na to, co robi Gazprom musimy tej sytuacji przeciwdziałać. Tym bardziej, że ciekły gaz ma same zalety. Nie dość, że nas uniezależnia od dyktatu cenowego i politycznego Wschodu, jest bezpieczniejszy w eksploatacji, zaczyna być tańszy od gazu rurowego, a jego dostawy mniej narażone na działania terrorystów. Na ciekły gaz przechodzą Francuzi, Hiszpanie, Australijczycy, a zwłaszcza znani ze skrupulatnych wyliczeń opłacalności, Amerykanie, którzy zamierzają „skroplić” aż 20 proc. swojego gazu.
Problemem jaki się wiąże z alternatywą LNG jest budowa terminalu LNG i systemu podziemnych zbiorników ciekłego gazu w którymś z polskich portów, co nas będzie kosztować ok.0,5 mld dol. Jest to jednak wydatek niewielki w porównaniu z perspektywą strat, jakie polskiemu przemysłowi chemicznemu i energetycznemu przynieść mogą kolejne odcięcia dostaw, czy inne zawirowania polityczne i szantaże Moskwy. Są także chętni do sfinansowania nam terminalu. Zakusy w stosunku do polskiego sektora energetycznego czynią banki arabskie, firmy japońskie, a nawet Bank of China.
Skoro oni widzą w tym pieniądze, powinniśmy dostrzec je także my. Pomożemy przy okazji Gazpromowi

Jan M. Fijor
„różne” 2006-01-21

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Andbler pisze:

    Czytałem równierz „drugą wersję” tego artykułu w „Wprost”. Tekst bardzo ciekawy i nie pozostaje nic innego jak się z nim zgodzić. Swoją drogą ciekawe za ile lat Gazprom się rozsypie, bo owych 60 mld USD zapewne nie znajdzie…

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Sprzedaja na gwalt akcje na NYSE, a ze inwestorzy narwani, to pewnie zbiora pieniadze. Co nie zanczy, ze ich nie zmarnuja. Uklony Jan M. Fijor

  3. Grzegorz Rossa pisze:

    Szanowny Panie!

    A dlaczego nie tak

    http://www.arkiva.pl/artykul.php?id=52?

    Z poważaniem.
    Grzegorz Rossa.

  4. JMF pisze:

    Jesli Unia mu sie postawi i znajdzie alternatywe, wowczas po 2012 moga juz byc problemy. Niemcy moga nie wystarczyc
    uklony

  5. Wolski pisze:

    Rosja swoje rozliczenia prowadzi od kilku jez lat w euro, a mozgi amrykanskie ciagle o dollarach. Rosyjskie podwyzki to polityczne albo z marnotrawstwa, amerykanskie 100% podwyzek to oczywiscie z celow humanitarnych?.Rosyjski gaz jest blisko, inny bardzo daleko. Z cieklym gazem to moze byc tak jak z samochdami typu” hybryd” ktore zostaly opodatkowane (?%) za to ze spalaja za malo benzyny.

  6. x pisze:

    Nie wiem jak jest w Rosji. Zapewne tam podwyzszki i z marnotractwa, jak i z pobudek politycznych. Generalnie w wolniejszych krajach cena ropy idzie w gore bo zapotrzebowanie jest coraz wieksze (Indie, Chiny) a podaz jest jednak ograniczona. W wolnych godpodarkach nie ma mowy i nie powinno byc, a jakichs tam „humanitarnych” obnizkach. Istnieje jednak humanitarna pomoc panstwa dla krajow dotknietych tragediami. Jednak w USA najwiecej charytatywnosci wywodzi sie z prywatnych zbiorek i sa to ogromne sumy. Panstwo nie powinno miec prawa uzywania pieniedzy podatnika na rozdawanie darow. Rola panstwa powinna byc zupelnie inna. Gdy tylko cena ropy skoczy znacznie do gory to z pewnoscia bedzie sie korzystac z innych zrodel energi. Istnieja juz nie tylko same koncepcje jak i praktyczne zastosowania energii slonecznej przetwarzanej na elektryczna. W indywidualnych domach beda specjalne dachy dostosowane do architektonicznych ksztaltow najprzerozniejszych domow. Mowi sie o praktycznym wykorzystywaniu wiatru, ale przeciez bardzo wydajna jest energia nuklearna. Z pewnoscia nie do samochodow. I rzeczywiscie jest nonsensem aby sprawne, wydajne, oszczedne samochody hybrydowe „karac” specjalnym podatkiem. Jest to iscie marksistowski pomysl. No bo jezeli nie starcza pieniedzy na rozne cele spoleczne, to kazda okazja dobra. Powinno sie jeszcze do tego producenta hybrydziakow „nagradzac” jakimis systematycznymi domiarami, zeby mu sie odechcialo pomyslow. A poki co oszczedzajmy gaz pierdzac w sloiki po kompotach. nokia

  7. kpt. Sowa pisze:

    Pan Fijor juz od dawna byl przezorny i ma nie tylko sloiki, ale i pelne beczki takiego gazu – wszytko na czarna godzine. Wiec przezornego i praktycznego czlowieka poznajemy po jego skladnicy gazu. Jest to logiczne, czyli kapitalistyczne podejscie do otaczajacego nas, i wywodzacego sie z nas bytu, jak by powiedziali Marks i Engels odprowadzajacej gaz do sloikow klasie robotniczej. A ciekawe jak by sobie dal rade z odprowadzaniem gazu General Jaruzelski i czy Urban bylby mu w stanie trzymac sloik kolo d…py. Czy moze drzaca z przepica reka zrobil by Urban Generalowi zamiast przy, to kolo d…py. Takiego scenariusza tez nie mozna zupelnie wykluczyc z przyczyn czysto politycznych, bo przecie Urban sie specjalizuje spolecznie, jak i za pieniadze robieniem kolo du….py.

  8. ak pisze:

    Nic (może za wyjątkiem szczegółów technicznych – jestem inżynierem) dodać, nic ująć

  9. Ewa pisze:

    „Możemy – zdaniem Stephena O’Sullivan z United Financial Goup – „zakończyć carat Gazpromu”; urynkowić rosyjski monopol, cywilizując firmę i zmuszając ją do liczenia się z odbiorcami. Jak to zrobić? Uświadomić Rosjanom, że mamy w stosunku do nich alternatywę. To będzie gwóźdź do trumny starego Gazpromu.”

    Nie przeceniamy troche naszych mozliwosci? Gazprom nie odczuje nawet braku naszych zakupow, zwlaszcza w sytuacji takiej, ze wszystko, co pompuje jest mu gotow odkupic Zachod. Indie i Chiny juz stoja w kolejce. Ale gazociagi tam, to kwestia co najmniej 15 lat.

    A tak przy okazji: w jaki spowsob ma zamiar Polska pokryc swoje zapotrzebowanie? Mam tu na mysli rozwiazania techniczne? Jak dostarczyc inny gaz do Polski?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *