Jeden procent !

chat-dymki
10

Marks nie mówił tego wyraźnie, intuicyjnie zdawał sobie jednak sprawę, że z ekonomicznego punktu widzenia różnica między socjalizmem a kapitalizmem polega na sposobie zarządzania zasobami znajdującymi się w niedoborze. Kapitalizm wykorzystuje w tym celu mechanizmy rynkowe (konkurencję i ceny), socjalizm zaś planowanie. Ponieważ zmiana sposobu zarządzania miała być zasadnicza, spodziewano się zasadniczych jej skutków.

Marks i inni teoretycy socjalizmu przewidywali więc, że dzięki socjalizmowi zniknie wyzysk, czyli niesprawiedliwe ich zdaniem zagarnięcie zbyt dużej części zysków przez kapitalistę. Na likwidacji wyzysku (skupiającego się niejako w wartości dodatkowej) skorzysta nie tylko społeczeństwo, które dzięki temu zarządzać będzie zasobami znajdującymi się w niedoborze sprawniej, bardziej gospodarnie, lecz także konsument. Brak zysku będzie się dla tego ostatniego przejawiać chociażby w postaci niższej ceny za dobra czy usługi. Wszystko co zostanie odtąd wytworzone, będzie więc nie tylko lepsze (co jest efektem wyższości planowania nad ślepymi mechanizmami rynkowymi), lecz także tańsze (właśnie o ten zysk, który zostanie w kieszeni społeczeństwa). Słowem, Marks miał pewność, że pod nieobecność kapitalizmu gospodarka będzie funkcjonować lepiej!
Empiryczną ilustrację tego założenia – zarówno od strony jakości wytwarzanego produktu, jak i jego wartości – znamy. Przykład pierwszy z brzegu, to chociażby osiągi techniczne samochodów: bmw (kapitalizm) i wartburg (socjalizm).
Socjalizm się nie powiódł. Jest nie tylko droższy, ale bardziej przykry w życiu. Dlaczego planowanie zawiodło? Dlaczego socjalizm, mimo likwidacji zysku i wyzysku nie doprowadził do poprawy jakości i obniżenia ceny? Dlaczego, mimo ewidentnych mankamentów socjalizmu i jego pochodnych, jest to system tak popularny? Zdaniem Feliksa Zandmana, przyczyna tkwi w legendzie na temat obfitości wartości dodatkowej. Nieznajomość faktów doprowadza bowiem w percepcji społecznej do absurdalnego zawyżenia zysków kapitalisty, które – jak to za chwilę Zandman wykaże – wynoszą zaledwie 1 procent. Pozbawienie kapitalisty tego jednego procenta jest więc tożsame z zastąpieniem kapitalizmu przez socjalizm. Tylko tak niewiele dzieli oba systemy; raptem jeden procent.

Teoremat Zandmana

Poniższa kalkulacja opiera się na doświadczeniach amerykańskich, a konkretnie na danych pochodzących z Vishay Intertechnologies.
Przeciętna stopa zysku w Vishay (VSH) wynosi ok. 8 proc., tyle ile mniej więcej średnia amerykańska. Zresztą tyle samo wynosi średnia światowa stopa zysku dla firm prywatnych. Wyjątkiem bywają firmy cieszące się szczególnymi względami państwa, jak np. polska TPSA, szwedzkie Volvo, czy włoski, Fiat.
Osiem procent przed podatkiem, to średnio po podatku dochodowym korporacyjnym połowa, a zatem 4 proc. Z tych czterech procent, które pozostają po podatku wypłaca się dywidendy, które podlegają ponownemu opodatkowaniu już jako zysk. Nie popełnimy większego błędu, jeśli napiszemy, że opodatkowanie takich zysków to 50 proc. Dywidendy po opodatkowaniu, a więc już tylko 4 procent dzielone są na wydatki kapitałowe i inwestycje oraz wypłatę dla właścicieli. Najczęściej w proporcji 50/50, a zatem 2 proc. (oryginalnego zysku) pójdzie na wolne od podatku (Polska jest tu wyjątkiem) wydatki kapitałowe i inwestycje, i dwa procent powędruje do kieszeni właścicieli, czyli kapitalistów. Te dwa procent przeznaczone dla kapitalistów również podlega opodatkowaniu, i to w takim samym stopniu, co zyski ogólne, to jest ok. 50 proc. Netto więc do kieszeni kapitalisty trafia 1 proc. I to jest wartość dodatkowa, jaką się on de facto cieszy.
Przyjmując zatem, że dochód narodowy brutto (PKB) składa się z kosztów materiałowych, kosztów pracy, zysków i podatków, dochodzimy do wniosku, że gdyby kapitalista nie zabrał dla siebie tego jednego procenta (kapitalizm), całość zysków powędrowałaby do państwa (socjalizm).

Ten jeden procent!

Od socjalizmu dzieli nasz dzisiejszy kapitalizm jedynie jeden procent. W szczególnych okolicznościach, gdy dochody kierownictwa firmy (w tym współwłaścicieli) są wyjątkowo wysokie, niech to będzie 2 procent. O te dwa, czy najczęściej jeden procent toczy się. walka ideologiczna, której myślą przewodnią jest likwidacja kapitalizmu, jako systemu opartego na wyzysku i zastąpienia go sprawiedliwym, czy jak kto woli solidarnym, socjalizmem. Jest to z jednej strony konsekwencja niezrozumienia elementarnych zasad ekonomii, z drugiej zaś, skutek działania zazdrości, jaka pewnym grupom społecznym spędza sen z powiek. Wbrew ewidentnym faktom, zamiast samemu wziąć się do pracy, inwestować, tworzyć, ryzykować i bogacić się, wolą zrezygnować z postępu i bogactwa dla wszystkich na rzecz wyimaginowanej sprawiedliwości i równości. Trzymając się przykładu sprzed kilku akapitów, wolą wartburga od bmw.
Czy warto więc dla tego jednego procenta marnować szansę rozwoju świata? Czy dla zaspokojenia zwykłej ludzkiej zazdrości warto rezygnować z korzyści jakie niesie ze sobą motywacja do działania, wynikająca z istnieniem tego jednego, jedynego procenta?

Jan M. Fijor
„Nczas” 2006-02-03

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. crusader pisze:

    Panie Fijor, pytanie na marginesie. Na blogu misesowców znalazłem zajawkę polskiego wydania „Democracy – The God that Failed” Hoppe’go i przedruk jego przedmowy dla polskiej publiki. Tymczasem u Pana nic w temacie wydania tejże nie widzę. Zapytuję więc: kiedy książka będzie u nas dostępna?

  2. crusader pisze:

    O przepraszam, już widzę 🙂

  3. adamkudelski@op.pl pisze:

    Warto jest marnować szansę rozwoju świata mogąc zostać dzięki temu urzędnikiem bądź politykiem, a bez tego… zerem. 😉

  4. Tak mi dopomoz Bog pisze:

    Czy wiecie panstwo, ze mysli i teorie Marksa podzielal i intensywnie propagowa…., jeden z najwiekszych mozgow wspolczesnego swiata…….? I byscie nie uwierzyli kto on…. Dlatego tez napisze jego nazwisko znakami Morse’a, zeby sie wrylo Wam w pamieci, a fragmenty jego mysli skopiuje na ta strone wkrotce jako dowod mojego stwierdzenia. A oto nazwisko tego zagorzalego marskisty; /./../-./…/-/./../-./

  5. Tak mi dopomoz Bog pisze:

    Jest to dowod na to, ze potega rozumu nie zawsze idzie w parze z rozroznialnoscia Dobra i Zla. A scislej powiedzialbym raczej, z definicja Dobra i Zla – z moralnoscia, albo z definicja Sprawiedliwosci, a generalnie to wiaze sie to z odpowiedzia na pytanie co jest objektywizmem, jakie jest objektywne spojrzenie na swiat i na wszechswiat.

  6. kim jest jofn galt? pisze:

    1% w firmach nie bedacych spolkami…

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Jest bardzo niewiele dużych firm, nie będących spółkami. W firmach posiadanych jednoosobowo, przy progresji podatkowej i obłożeniu dochodu podatkami socjalnymi, a takie systemy podatkowe dominują, pozostałość też niewiele odbiega od jednego procenta. Jan M. Fijor

  8. kim jest john galt? pisze:

    czyzby?

  9. Iwo Grzegorzewski pisze:

    Zazdrość to wprawdzie brzydkie uczucie ale tkwi głęboko w naturze ludzkiej.
    Wynika ona z naturalnej (nawet wśród zwierząt) walki o zdobycie wyższej pozycji społecznej.
    W NRD posiadanie Wartburga dawało niezły prestiż, bo sąsiadów stać było tylko na Trabanta.

    Wyścig o pieniądze i prestiż ma jedną istotną wadę – trudno go wygrać! Wprawdzie w kapitalizmie stanowi on motor szybkiego rozwoju ale naprawdę dominującą pozycję (jak wszędzie) może osiągnąć tylko niewielka część społeczeństwa. W dodatku raz zdobytej pozycji trzeba bronić a nie jest to łatwe, bo zewsząd czyhają tabuny młodszych, i bardziej prężnych konkurentów. Utrzymanie jej wymaga więc w kapitalizmie wielkiego wysiłku, powiązanego z szukaniem nowych rozwiązań technicznych i organizacyjnych.

    Jest to obce naturze człowieka bo przez tysiąclecia sprawdzała się zupełnie inna strategia. Polegała ona na utrzymywaniu raz zdobytej władzy za pomocą umiejętnego kontrolowania wzajemnych antagonizmów i innych uwarunkowań społecznych.

    Przełamanie zastanych “układów” często następowało dopiero na drodze wojny w czasie której pomysłowość i dynamizm dawał młodym szansę szybkiego awansu lub przejęcia pełni władzy. Charakterystyczne jest że w krajach gdzie dokonała się rewolucja socjalistyczna, najczęściej młodzi rewolucjoniści nie oddali władzy aż do późnej starości!

    W tym kontekście mniej dziwi niemal powszechny entuzjazm tuż po wybuchu I wojny światowej. Uczestnicy wiwatujących tłumów podświadomie oczekiwali że wojna stanie się dla nich szansą na zmiany i awans społeczny. To że będzie on zdobyczą tylko nielicznych, najczęściej umyka świadomości w chwili euforii, w chwili gdy wydaje się że “Bój to będzie nasz ostatni” a potem zostanie tylko smak zwycięstwa i pilnowanie raz zdobytej władzy. Ten mechanizm widać niemal w każdej rewolucji. Tłumy przejmujące władzę zawsze są niemile zdziwione że szybko powstają nowe elity, które tylko pozorują realizację szczytnych haseł o równości społecznej.

    Przypuszczam że europejski kapitalizm tworzący się na gruncie tradycji feudalnych, potrafił dać satysfakcję swoim społeczeństwom głównie przez przeniesienie części naturalnego pędu do dominacji z bezpośrednich sąsiadów na całe kraje – oczywiście słabsze i uboższe. Wymagało to wyrobienia myślenia na zupełnie innym poziomie abstrakcji i szybkiego rozwoju prasy dostarczającej informacji niezbędnych do utrzymania poczuciu własnej wyższości. Dodatkowym “wentylem bezpieczeństwa” pozwalającym najbardziej dynamicznym jednostkom na szybki awans były liczne kolonie.

    Społeczeństwa demokratyczne stosują obecnie zupełnie inną strategię. Usiłują łagodzić naturalne antagonizmy za pomocą wciągania młodzieży w iluzję ciągłej walki tworzoną przez telewizję, filmy i gry komputerowe. Eliminacji najbardziej niedostosowanych jednostek sprzyja rozwój wzajemnie wyniszczających się gangów młodzieżowych oraz narkomania z którą prowadzi się szeroką ale w istocie pozorowaną walkę. Środki na prowadzenie takiej polityki istnieją dzięki dynamizmowi kapitalistów których wyborcy najchętniej oskubali by do ostatniego grosza. Rządy wiedzą jednak że bez kapitalistów gospodarka ulegnie szybkiej destrukcji, więc nie realizują wielu postulatów obiecywanych w kampanii wyborczej. W tym tkwi główna przyczyna zniechęcenia społeczeństw do demokracji dobrze ilustrowanego powiedzeniem “punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”.
    Rządy nie chcą i nie mogą zrealizować podstawowego postulatu wielu wyborców, wprowadzenia prawdziwej równości, więc zniechęceni wyborcy coraz częściej w wyborach nie chcą uczestniczyć!

    Socjalizm jest niezwykle skuteczny w utrzymywaniu raz zdobytej władzy bo potrafi dobrze radzić sobie z zagrożeniami wewnętrznymi. Niestety powoduje równocześnie stagnację gospodarczą. W tej sytuacji istnieje niebezpieczeństwo że sąsiednie kraje, stosujące bardziej wolnorynkową politykę, uzyskają znaczącą przewagę ekonomiczną. Jej efektem jest masowe przyciąganie najbardziej prężnych jednostek dla których nawet umiarkowane wzbogacenie się jest atrakcyjne wobec panującego w kraju pochodzenia marazmu (tak zwane głosowanie nogami). Na tej zasadzie kraje kapitalistyczne mogą nadal wygrywać wojny, chociaż wojen w starym znaczeniu nie prowadzą!

    Zjawisko to znał i chyba dobrze rozumiał Karol Marks. Świadczy o tym jego stwierdzenie że dla utrzymania komunizmu niezbędne jest jego zwycięstwo na całym świecie. Z tej tezy wyciągają wnioski również współcześni socjaliści, sugerując utworzenie rządu światowego. Chyba nie uświadamiają sobie że wyeliminowanie walki ekonomicznej zaowocuje prędzej czy później powrotem do rozstrzygania konfliktów przez tradycyjne wojny – bo niestety taka jest natura ludzka.

    Iwo Grzegorzewski

  10. Iwo Grzegorzewski pisze:

    Po przeczytaniu Pana tekstów dotyczących psychologii sprzedaży, poczułem się zawstydzony!

    W moim komentarzu opisałem prawdziwą ale ciemniejszą część natury ludzkiego dążenia do dominacji. W rzeczywistości potrafi ona przyjmować wiele wysublimowanych form dobrze służących zarówno jednostce jak i społeczeństwu! Przejawia się ona między innymi w podejściu do klienta którego nie należy traktować jako obiektu manipulacji lecz jako przyjaciela!

    Solidarność ze swoim otoczeniem opiera się wprawdzie na poczuciu wyższości tego co reprezentujemy (bo w przeciwnym razie starali byśmy się zmienić poglądy i postępowanie), ale powinna łączyć się z otwartością na osiągnięcia innych kultur, oraz z chęcią dzielenia się swoim dorobkiem intelektualnym. Chyba to jest główna różnica między stanowiącym podstawę naszej cywilizacji chrześcijańskim podejściem do życia, a podejściem lansowanym przez marksizm. W tradycji chrześcijańskiej silnie akcentujemy poczucie godności jednostki. Pozwala to jej stanąć ponad instynktownym dążeniem do czystej dominacji. Jest to możliwe ponieważ nie traci ona czasu na ciągłą walkę o podstawy swojego znaczenia a zaoszczędzoną energię może wykorzystać w bardzo różny sposób – zarówno w sztuce, pracy naukowej, skutecznym realizowaniu sprzedaży czy też poświęceniu dla innych. W dążeniu do tak różnych celów każdy może znaleźć dziedzinę w której jest najlepszy i to jest piękne!

    Podobne elementy (w różnym nasileniu) istnieją prawdopodobnie w innych religiach, natomiast socjalizm w wydaniu Karola Marksa bardzo akcentował walkę czy wręcz nienawiść klasową. Szczytowym zaprzeczeniem humanizmu jest podsumowująca to stanowisko strofa z poezji komunistycznej – “Jednostka jest niczym a wszystkim jest kolektyw”.

    Pozdrawiam.

    Iwo Grzegorzewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *