US kontra IRS

chat-dymki
11

Amerykańskie powiedzenie, że „człowieka na pewno czeka podatek i śmierć” w Polsce powinno brzmieć: „każdy Polak musi zapłacić podatek, albo umrzeć”.

Opresja bez represji

W krajach o umiarkowanym poziomie opodatkowania, jak Polska i Stany Zjednoczone, uciążliwość fiskusa nie jest mierzona poziomem stopy podatkowej, lecz sposobem jego poboru. Pod tym względem polski system – w przeciwieństwie do amerykańskiego – należy do najbardziej represyjnych systemów podatkowych świata, dlatego będzie dla podatnika uciążliwy nawet przy stopie podatkowej 1 proc.
Różnic jest więcej.
Amerykański podatnik nie ma bladego pojęcia, gdzie znajduje się jego lokalny urząd podatkowy. Zna adres skrytki pocztowej (lub internetowy) federalnego urzędu skarbowego (IRS) w Kansas City i to wszystko. Nie wystaje w kolejkach po druki i formularze, nie składa ich osobiście, lecz wyłącznie za pośrednictwem poczty. Chyba, że został akurat wylosowany do kontroli podatkowej, co zdarza się statystycznie raz na 19,5 lat. Jeśli nie reprezentuje go księgowy, będzie musiał się spotkać się z urzędnikiem IRS osobiście. Jeszcze rzadziej kontrolowane są firmy. Tad Witkowicz, który prowadzi w USA biznes od 25 lat, a jego polską filię od 14 lat, miał u nas ponad 40 kontroli podatkowych, podczas gdy w Stanach jednoczonych tylko jedną.
Amerykański IRS nie ma uprawnień sądownicznych i w przeciwieństwie do polskiego nie może dokonać zajęcia zarobków, konfiskaty mienia czy innej czynności egzekucyjnej bez wyroku sądowego. Nie do pomyślenia jest aresztowanie podatnika za niezapłacone podatki. Casus Al. Capone jest absolutnym wyjątkiem. Urząd skarbowy należy do władzy wykonawczej, a nie jak w Polsce także do sądowniczej i ustawodawczej. To urząd musi winę podatnika udowodnić, a nie jak w Polsce, gdzie podatnik musi dowodzić swojej niewinności.

Równi i równiejsi

Amerykański system podatkowy opiera się na dwóch fundamentalnych zasadach, o których polski podatnika może tylko pomarzyć. Pierwsza z nich mówi, że podatnik i urząd skarbowy są równi wobec prawa; druga, że wszyscy podatnicy są wobec prawa równi. Jeśli podatnik nie zapłaci podatku na czas, płaci odsetki karne. Jeśli spóźni się fiskus, to on płaci. I to w takiej samej wysokości. Przy całej swojej bezwzględności, w której agenci IRS są wręcz trenowani, każdy z nich ma świadomość, że tak on, jak i całe państwo żyją z dobrej woli podatnika. W Polsce żyjemy z łaski urzędnika skarbowego, który pozwala nam zatrzymać część zarobionego dochodu.
Nikt, nawet prezydent, nie ma prawa zwolnić kogokolwiek z płacenia podatków. Wszyscy płacą je według tej samej tabeli. Nie do pomyślenia są zwolnienia z podatku całych branży gospodarki (jak np. rolników), zniżki podatkowe dla specyficznych zawodów (tzw. twórcy i dziennikarze), czy umorzenia dla firm znajdujących się w trudnej sytuacji.

Podatnik nasz pan

Konsekwencją podmiotowego traktowania podatnika jest rezygnacja ze zbędnego formalizmu. Zeznanie PIT w przypadku osób samozatrudniających się składa się co najwyżej raz na kwartał. Nie ma kary za brak zeznania podatkowego, czy spóźnienie w jego złożeniu o ile z zeznania wynika, że zobowiązanie podatkowe wynosi…zero. Obowiązek podatkowy, to obowiązek płacenia podatku, a nie wypełniania zeznania podatkowego. Można podatek zapłacić bez konieczności wypełniania PIT. Nie istnieją faktury VAT, nie istnieje VAT, nie istnieją kasy fiskalne w taksówkach! Brak dowodu wpłaty czy ewidencji wydatków, o ile ich poniesienie jesteśmy w stanie udowodnić, wystarczy. Dlatego nie ma tam kupowania faktur czy lewych rachunków. Co prawda, każdy biznesmen przetrzymuje dowody wpłaty czy zapłaty przez pięć, a niekiedy siedem lat, lecz ich brak nie jest równoznaczny z popełnieniem nadużycia czy przestępstwa. Nie ma też kratek w samochodach, pieczątek, czy podobnych absurdów.

Wolno, bo nie zakazane

Amerykański fiskus wychodzi z założenia, że to co nie jest zakazane jest dozwolone, dlatego ludzi, którzy zajmują się tam wynajdywaniem luk w prawie podatkowym traktuje się z podziwem. Pisze się o nich artykuły, a oni sami publikują książki na temat swoich „odkryć”. Jedyną reakcją na ich działalność jest uruchomienie ze strony IRS armii adwokatów, biegłych skarbowych, którzy wraz z ekspertami Kongresu pracują nad znalezieniem, i zalegalizowaniem, „antidotum” na powstałą lukę. Dopóki jej nie uchwalą, „luka” czy „trick” podatkowy jest przedmiotem studiów ze strony biznesu, finansistów czy doradców podatkowych. U nas jest i nazywa się obchodzeniem prawa i idzie się za to do kryminału.
Nie do pomyślenia jest w Stanach Zjednoczonych płacenie „podatku od podatku”, na przykład podatku dochodowego płaconego również od tej części dochodu, którą wydaliśmy na zapłacenie podatku VAT, podatku od nieruchomości, znaczków skarbowych i innych obligatoryjnych opłat o charakterze podatkowym. W Polsce nagminnie i z zasady płaci się podatek od dochodu, którego nie osiągnięto. Wystawca faktury płaci podatek z góry, nawet wtedy gdy odbiorca dokumentu nie ma zamiaru za nią zapłacić.

Prowizja

Jednakże najważniejsza różnica między systemem amerykański a polskim tkwi w świadomości obywateli. W Polsce, nawet światli, mądrzy, zacni obywatele zadowalają się poczuciem niemocy, godząc bez sprzeciwu na represyjne ustawy skarbowe. Znikoma jest też troska obywateli o sposób wydatkowania pieniędzy podatnika. Tymczasem liczba lig, centrów, instytutów i innych organizacji zrzeszających podatników i działających w obronie ich interesu przekracza w Stanach Zjednoczonych tysiąc! Należy do nich ponad 50 mln obywateli, 16 proc. populacji. I chociaż rozrzutności czy marnotrawstwa pieniędzy podatnika nawet tam nie udało się wyeliminować, czyny te są napiętnowane, a ich sprawcy surowo karani. Podatnik, który wskaże przykład marnowania pieniędzy publicznych otrzymuje prowizję od kwoty oszczędności.

Jan M. Fijor
„Wprost” 2006-05-03

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. to pisze:

    Aż wierzyć się nie chce, prawda li to?

  2. Jan M Fijor pisze:

    Prawda li to. Jest nawet gorzej!
    Uklony
    JMF

  3. maslowski73 pisze:

    Coś się panu smyknęło. Jak to, nie ma VAT? A słynne 8% w sklepach (albo 7, albo 8.5 zależnie od stanu) to co to niby jest?

  4. Jan M. Fijor pisze:

    To nie jest VAT tylko sales tax – podatek od sprzedazy placony (tylko) przez ostatnie procesu produkcji, czyli przez konsumenta. VAT de facto wychodzi na to samo, ale jest wiecej zamieszania i wiecej placenia. Uklony Jan M. Fijor

  5. Aleksander pisze:

    Co do konfiskaty mienia – IRS moze zajac konto bankowe bez wyroku (Prosze sobie poszukac w google – IRS bank account levy)

  6. Wolski pisze:

    Nie tylko konta bankowe, rowniez czeki z pracy az do 85%, oraz liens na posiadlosci. Bez nakazu sadowego, wbrew 4,5,Bill of rights i 13 poprawce.Tak bylo jest, ale sie zmieni.

  7. Prometheusa pisze:

    Tak, pan Fijor cos tam wie ale najwyrazniej nie do konca. Chyba za wczesnie wyjechal z USA zeby cos wiedziec glebszego.

  8. Pemo pisze:

    …Panie Janie, ale przecież przykład Ala Capone nie jest odosobniony…warto również dodać że Amerykanie bardziej niż policji boją się kontroli podatkowej,co wynika z faktu, że odsetek ludzi którzy trafiają do więzienia za niepłacenie podatków lub też tracą dobytek jest znaczny….

  9. Jan M. Fijor pisze:

    Roznica polega na tym, ze dzis nie jest IRS tak latwo wsadzic kogos do wiezienia, a poza tym, coraz czesciej kwestionuje sie w sadzie uprawnienia urzednikow skarbowych. Postep, wprawdzie niewielki, ale jednak jest. Pozdrawiam Jan M Fijor

  10. 111 pisze:

    co jezeli zarobilem w stanach 80.000$ i nie rozliczylem sie z tej kwoty, bo chce wyjechac do polski. czy bede w jakis posob scigany.

  11. Jan M. Fijor pisze:

    Jesli ma pan adres w Polsce i zarobil pan 80k poza granicami USA – nie placi pan w USA Jesli jednak zarobil pan w USA, to bez wzgledu na adres, placi pan IRS-owi Smutne Pozdrawiam JM Fijor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *