Prawo górnicze

chat-dymki
10

Pogróżki ze strony górników pod adresem rządu, a de facto całego społeczeństwa, po raz kolejny unaoczniły nam, że tzw. własność państwowa czyli wspólna jest szkodliwa.

Utrzymywanie tej fikcyjnej formy własności prowadzi do korupcji państwa i ograbiania – w majestacie prawa – słabszych przez silniejszych. W tym przypadku, 20 tys. górników, głównie w interesie kilku krewkich i zamożnych prowodyrów związkowych oraz spokoju dla rządzących, obrabowało naród, w tym znacznie od nich uboższe wdowy, sieroty, będące rzekomo udziałowcami skarbu państwa, właściciela polskich kopalń.

Kto tworzy zysk

Podstawą roszczeń górników zgromadzonych w Związku Zawodowym Górników było przekonanie, że skoro kopalnie dzięki nim wypracowały zysk, to należy im się przynajmniej jego cześć. I takie stanowisko spotkało się z powszechną aprobatą Polaków, którzy są zdania, że zysk przedsiębiorstwa jest własnością zatrudnionych w nim pracowników? Czy jest to stanowisko uzasadnione? Czy sami górnicy rzeczywiście wypracowali jakiś zysk?
W gospodarce kapitalistycznej, czyli wolnorynkowej, zysk przedsiębiorstwa jest własnością właściciela. W zależności od jego decyzji, jest on wypłacany, albo zatrzymywany w kasie przedsiębiorstwa i przeznaczany na cele inwestycyjne, czyli rozwój. I to jest przywilej właściciela, odmawiany najczęściej pracownikom. Zdarza się jednak, że albo zysku nie ma, albo – co gorsza – działalność przynosi stratę, którą właściciel jest zobowiązany pokryć z własnej kieszeni. W takim przypadku znacznie lepiej mają się pracownicy, którzy – bez względu na wynik przedsiębiorstwa – co prawda nie partycypują w zyskach, ale też nie ponoszą odpowiedzialności za straty. Z tego m.in. powodu wiele osób preferuje pracę najemną, która przynosi im mniejszy dochód niż dochód przedsiębiorcy, nie jest jednak obarczona ryzykiem straty. Górnicy, jako pracownicy najemni, nie partycypują w zyskach, ale za to nie ryzykują utraty zarobku w chwili powstania straty. Nie można być równocześnie pracownikiem najemnym i właścicielem.
Już chociażby z tego powodu nie należy się górnikom udział w zyskach. Należy on się właścicielowi kopalń. Formalnie, co podkreślała w negocjacjach z górnikami strona rządowa, jest nim skarb państwa, w praktyce są to grupy interesu, czyli grupy trzymające władzę nad majątkiem skarbu państwa.
Dlaczego zysk jest wyłącznie domeną właściciela, a nie ludzi, którzy go wypracowują, czyli w tym przypadku górników? Dlatego, że zysk kopalń jest nie tylko pochodną pracy górników. Zysk jest zawsze pochodną kapitału zainwestowanego w produkcję. Praca ludzka jest tylko częścią składową kapitału. Kapitału dostarcza, i organizuje jego wykorzystanie, przedsiębiorca – właściciel.
Przykładowo, kierowca autobusu zatrudniony przez spółkę ABC dostarczając swojej pracy przyczynia się do jej zysków, ale bez autobusu, który jest wart – powiedzmy, milion złotych – jego praca byłaby bezwartościowa. Podobnie, jak bezwartościowe jest posiadanie autobusu i kierowcy, przy braku benzyny, dróg lub systemu naprawczego. Wszystkie te elementy składają się na kapitał, który w kapitalizmie jest źródłem zysku.
Zakładając, że na zysk wspomnianej spółki ABC w wysokości 11 tys. zł. miesięcznie, osiągnięty z pracy jednego kierowcy jednego autobusu składa się: wartość kapitału przeznaczonego na kupno autobusu (ca wynosi to 6 tys. zł miesięcznie), warsztat naprawczy (ca 2000 zł miesięcznie) oraz praca działów pomocniczych takich, jak sprzedaż, zarządzanie, księgowość i HR (ca 2000 zł). Widać więc, że w najlepszym przypadku zysk brutto „wypracowany” przez jednego kierowcę wynosi ok. 1000 zł. Uwzględniając ubezpieczenia, koszty ewentualnych wypadków drogowych, mandatów, opłat licencyjnych, ekologicznych, skarbowych i inne koszty „ogólne”, zysk przed podatkiem nie przekracza 8 proc. wartości księgowej włożonego kapitału. Wypłacając sobie dywidendy i płacąc od nich podatki, właściciele spółki ABC (nazwa fikcyjna, lecz spółka istnieje naprawdę) otrzymują niewiele ponad 4,5 proc. wartości kapitału, z czego przynajmniej połowę muszą reinwestować w amortyzację autobusów i nowy sprzęt. Gdyby właściciele spółki kupili autobusy na kredyt, tak jak to robi gros małych przedsiębiorców, wówczas ich zysk netto nie sięgnąłby nawet 1 (JEDNEGO!) procenta. Trzeba być niespełna rozumu, aby przy wkładzie własnym w wysokości 1 mln zł (cena autobusu) plus doświadczenie, plus ryzyko, plus wkład pracy własnej zarobić 10 tys. zł. Kierowca autobusu, bez żadnych inwestycji kapitałowych (nie licząc własnej edukacji i czasu) zarabia 34 proc. zysku netto swojego pracodawcy. Kto tu na kim zarabia? Kto tak naprawdę kogo wyzyskuje?
Górnicy bez maszyn, bez szybów, wież, wyciągów, bez elektrowni, firm transportowych, działów marketingu, firm eksportujących, dystrybucyjnych musieliby węgiel wydobywać rękami, co jednak jest bardzo mało wydajne i słabo opłacalne. Ludzie pracujący przy tzw. bieda-szybach to z reguły nędzarze.
Jeśli z jakichś powodów górnicy mogą partycypować w zyskach (o czym za chwilę), to na pewno nie oni o tym decydują. Branża górnicza bez kapitału dostarczonego przez właściciela, w tym przypadku, całe polskie społeczeństwo, a także bez jego pomocy w sytuacjach kryzysowych nie była nawet w stanie sama się utrzymać. To że górnictwo przetrwało zawdzięcza dobrej woli reszty narodu, który nie wyszedł na ulice i nie zaczął siłą domagać się od górników rezygnacji z pracy, lecz pokornie wyłożył dziesiątki miliardów złotych, odbierając od ust swoim dzieciom owoce cytrusowe, pozbawiając ich zabawek, rezygnując samemu z wycieczek zagranicznych, z nowego telewizora, płaszcza, bluzki czy nawet z pójścia do kina.
Wróćmy jednak do udziału w zyskach.

Udział w zyskach

Pracownik może mieć udział w zyskach przedsiębiorstwa, w którym pracuje. Udział ten, zwany prowizją, premią, komisowym, akordem etc. jest jednym z często stosowanych motywatorów płacowych. W ramach dobrowolnego kontraktu między pracodawcą a pracownikiem, ten ostatni otrzymuje określony odsetek wypracowanego przez siebie zysku. Decyduje o tym jednak dobra wola pracodawcy. Pisząc: dobra wola, mam na myśli prawo wyboru ze strony pracodawcy, który się na nią decyduje w przekonaniu, że płaca na akord będzie bardziej wydajna. Pracownik zainteresowany wyższą wydajnością, chętniej tę wydajność podnosi. Opłaca się to zarówno jemu, jak i pracodawcy.
Górnicy są typowym pracownikiem najemnym nie mającym automatycznego prawa do zysku, mają jednak prawo przekonywać swego pracodawcę, że praca na akord, czyli praca opłacana w formie udziału w zyskach jest dla tego ostatniego korzystniejsza. Jeśli mimo to pracodawca jest innego zdania, pracownicy mogą na nim wymusić zmianę warunków. Nie wolno im jednak stosować do tego siły. Jedyną legalną formą nacisku może być perswazja albo groźba rezygnacji z pracy. Gdyby górnicy rzeczywiście dbali o interes ogółu, jak zapewnia ich przywódca, Wiesław Czerkawski, wówczas – przy oporze ze strony rządu reprezentującego interes właścicielski – powinni zrezygnować z pracy w kopalniach, albo zagrozić strajkiem. Działania takie uzmysłowiłyby pracodawcy, że być może taniej będzie go kosztowało nagięcie się do żądań płacowych górników, niż zamknięcie kopalń, albo konieczność zatrudnienia gorzej wykwalifikowanych łamistrajków, bo i z taką ewentualnością muszą się górnicy liczyć. Na tym polega delikatna równowaga zwana rynkiem; pracodawcy grozi utrata dochodu, pracownikom utrata pracy. Od relacji ryzyka poszczególnych stron zależeć będzie sposób rozwiązania konfliktu. Rozwiązanie to musi być korzystne dla obu stron równocześnie. Jeśli wartość pracy górników będzie wyższa od jej kosztu, wówczas najprawdopodobniej dostaną podwyżkę, albo udział w zyskach, jeśli jest inaczej, stracą pracę. W przeciwnym razie firma upadnie i stracą wszyscy.
Problem w tym, że przy istniejących stosunkach własnościowych, interesy formalnego właściciela – a ściślej, zarządzającego w jego imieniu rządu, czy jak kto woli, skarbu państwa – i interesy przedsiębiorstwa, które do niego należy, są ze sobą sprzeczne. Prosperita nie przynosi członkom rządu bezpośredniej korzyści, ewentualne zamknięcie przedsiębiorstwa nie przynosi im straty. Uderza to zarówno w górników, jak i w skarb państwa, czyli (formalnie) w naród. Dezinformuje strony konfliktu. Rząd więc twierdził, że górnikom udział w zyskach się nie należy, a górnicy, że udział ten jest ich przywilejem. Zamiast dbać o interes przedsiębiorstwa, czyli kopalń, z których żyją, rząd i górnicy dbają wyłącznie o interes własny, podnosząc cenę polskiego węgla, a więc energii i elektryczności, ponad możliwości wielu Polaków. Taka krótkowzroczność przynosi straty nie tylko konsumentom; górnicy są coraz bardziej zagrożeni utratą miejsc pracy, a rządzący utratą władzy. Bez prywatyzacji kopalń istniejący stan rzeczy się nie zmieni.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2006-06-21

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Kawalec pisze:

    Jesli rzad gornikom nie zaplaci, to na pewno bedzie po rzadzie. Reszta sie nie liczy i tu autor ma racje.

  2. Serio pisze:

    Autor ma definitywnie racje.
    Pytanie tylko czy sugerowane rozwiazanie czyli likwidacja kopaln (w imie wlasciciela czyli narodu- bo nie oszukujmy sie, to byloby najlepsze dla ogolu), gdyz kopalnie sa nierentowne i taniej sprowadzac wegiel np. z czech) byloby dobrym rozwiazaniem. Jezeli bysmy zlikwidowali 20.000 miejsc pracy, pal szesc demonstracje, byloby to 20.000 zasilkow i przy obecnej sytuacji prawno-gospodarczej 20.000 bezrobotnych. Jest jak jest – klika gornicza wywalczy sobie pewnie te przywileje. Optymalnym wyjsciem bylaby prywatyzacja,tylko dobrym pytaniem jest czy mozna sobie pozwolic tak jak autor wielokrotnie sugerowal na pelna liberalizacje np.energetyki i innych wrazych działów, bo wiadomo ze prywatny kapital lepiej dba o kondycje przedsiembiorstwa. Ja jestem jak najbardziej za,tylko sie zastanawiam – nie zyjemy w modelowym swiecie, gdzie zawsze bedzie dobrze i czy bezpieczenstwo narodu nie wymaga aby pewne czesci gospodarki pozostaly panstwowe ? Pozdrawiam Pana Jana.

  3. Jan M Fijor pisze:

    Nieprawda jest, ze kopalnie sa nierentowne. One sa nierentowne w rekach panstwa. Znam trzy firmy (2 polskie i jedna francuska), ktore od lat chca kupic polskie (zalane woda) kopalnie i nikt im nie chce sprzedac, bo rzekomo gornicy sie sprzeciwiaja. Jedyna polska kopalnia prywatna, bodajze Janina (albo Jadwiga), po latach dotacji przynosi zyski i placi podatki. Gornicy i zwiazkowcy utrzymuja panstwowe kopalnie, bo to jest dla nich raj; jak nie ukradna, to wymusza sila.
    Uklony

    Jan M Fijor

  4. JMF pisze:

    Bezpieczenstwo narodu, w tym przede wszystkim bezpieczenstwo energetyczne wymaga, aby energia byla w rekach konkurujacych ze soba firm, a nie panstwa (politykow), ktoremu na niczym nie zalezy. Prywatny nie zamknie kopalni czy zlozxa, bo straci. Panstwo moze sobie na straty pozwolic, zaplaci podatnik.
    JM Fijor

  5. Poziomka pisze:

    W przypadku firmy ABC zysk 11 tys. wypracwany przez jednego kierowcę to zysk netto (po odliczeniu amortyacji i kosztów) czy przychód przedsiębiorstwa?

  6. Jan M. Fijor pisze:

    To jest zysk brutto wypracowany dzieki temu, ze autobus zarabial. Praca kierowcy, jak staralem sie wykazac, byla tylko czescia tego zysku. JMF

  7. Arek pisze:

    Bogdanka – jedyna kopalnia w Lubelskim Zagłębiu Weglowym – sprywatyzowana zresztą – jest stale rentowna, mimo kiepskich warunków geologicznych

  8. Chcialbym kiedys.... pisze:

    Gdy wchodze tutaj na te strone i widze Pana Korwina-Mikke, niepokalanie poczetego, rozwaznego, trzezwo zamyslonego, to uwazam, ze w Ukochanej Ojczyznie dopiero zapanuje porzadek i Konstytucyjne Prawo Sprawiedliwosc, jak i przed tym prawem bezwzglednosc, jak Pan Korwin Mikke zostanie Prezydentem Trzeciej, tej Prawdziwej, Wolnej i Niezaleznej od woli narodu Rzeczpospolitej. Do takiego urzedu potrzeba nam wlasnie jegomoscia, ktory rozumie, ze wola narodu to demo-ludo-kracja, dyktatura impulsow oszolomstwa narodowego.. A konstytycyjne prawo to jednakowa sprawiedliwosc dla kazdego, bez wzgledu na wole narodu, jak i bez wzgledu na nowy testament, koran czy biblie. Piotr Szcze.

  9. Tak na dopomoz Bog pisze:

    Zastoj, jak widac u Pana Fijora. Czyzby cala Polska pograzona w sobiepanstwie, odizolowana od Pani Rzeczywistooosci? Gdyby tylko byla sobiepanstwem o konstytucyjnych wartooosciach. No ale gdyby, to zara by Ja, ta Rzeczpospolita, Pan Jan Fijor do religijnego, mistycznego porzadku od razu by doporowaaaaadzil. Bo bez Boga nie ma Porzadku Swiata. A z Bogiem to wiadomooo.. Krucjata…

  10. Monti pisze:

    W pełni zgadzam się z postulatami i wnioskami zawartymi w artykule. Górnictwo polskie z wiekopomnymi tradycjami (chociażby Wieliczka), zamiast być wizytówką kraju, dumnym świadectwem pracowitości i gospodarności narodu, jest ciągłym zródłem problemów i napięć społecznych. Nie rozumiem tylko po co autor posługiwał się tym przykładem z autobusem, bo pewne uproszczenia i mylenie niektórych podstawowych pojęć go lekko dyskredytują. Może by tak uzupełniający kurs z finansów się przydał…
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *