Zapomniana lekcja

chat-dymki
7

Zdaniem ekspertów od bezpieczeństwa, zamach storpedowany w piątek 11 sierpnia przez brytyjską policję mógł być wykryty znacznie wcześniej. Podobnie jak we wrześniu 2001 roku, zawiniła nieudolność CIA i służb zaangażowanych w walkę z terroryzmem.

Kopia

Tysięcy odwołanych lotów, rejsów zawróconych znad Atlantyku, paniki i wielomilionowych strat można było uniknąć. Ciekłe bomby, to żadna nowość. Terroryści posłużyli się nimi już 11 lat temu, w czasie podobnej akcji, znanej jako operacja Bojinka, kiedy to Al-Kaida zamierzała przy użyciu ciekłych środków wybuchowych wysadzić w powietrzu 12 amerykańskich samolotów. Sama koncepcja bomb pochodzi od partyzantów bośniackich.
Oba zamachy, ten w 1995 roku i ostatni, miały być niemal identyczne. Brytyjska akcja różniła się od operacji Bojinka jedynie miejscem działania. O ile w 1995 roku Al – Kaida zamierzała zaatakować amerykańskie statki powietrzne lecące ze Stanów Zjednoczonych do kilku portów Azji, tym razem wybrano kierunek z Europy do Stanów Zjednoczonych. Reszta akcji pozostaje wierną kopią operacji udaremnionej 11 lat temu.
W obu przypadkach, środkiem wybuchowym miała być ciekła nitrogliceryna, ukryta w podręcznym bagażu, a ściślej w pojemniczku na płyn do czyszczenia szkieł kontaktowych. Przeszmuglowanie jej przez zamachowców nie stanowiło problemem. Ciekła nitrogliceryna jest niewykrywalna przez istniejące na lotniskach urządzenia. O ile jednak w 1995 roku przemyt nitrogliceryny na pokład samolotu był dla służb zajmujących się bezpieczeństwem pasażerów nowością, o tyle dziw bierze, że doświadczenie to zostało przez CIA i ochroniarzy lotów zignorowane. Tym bardziej, że jak informuje CNN, po wykryciu operacji Bojinka, przez kilka miesięcy obowiązywał jednak w Stanach Zjednoczonych całkowity zakaz wnoszenia na pokład w rejsach międzynarodowych, płynów i cieczy. Wiedział o tym także sojuszniczy Scotland Yard.
Z nitrogliceryny, już na pokładzie samolotu, zamachowcy zamierzali sporządzić bomby, które następnie miały być ukryte pod fotelami pasażerów. Detonacja miała nastąpić kilka godzin później, już po tym, jak zamachowcy wysiądą na pierwszym postoju samolotu. W operacji Bojinka, zdalnie sterowanym z ziemi detonatorem miały być dziewięciowoltowe baterie ukryte w zegarkach Casio. Tym razem miano się posłużyć nowszą technologią, mianowicie odtwarzaczami multumedialnymi, iPod, laptopem i telefonem komórkowym, urządzeniami nie wzbudzającymi w normalnych warunkach podejrzeń.

Stary znajomy

Nie znane są jeszcze pełne motywy „brytyjskiej” operacji. Brytyjski Guardian przypomniał jednak wiadomość odkrytą w komputerze jednego z terrorystów Al. Kaidy z 1995 roku, która wskazywała, iż celem zamachu są wszyscy ci, którzy popierają rząd amerykański, a w szczególności cywile, którzy nie protestują przeciwko amerykańskiej polityce zagranicznej wobec krajów arabskich.
Podobieństwo metod, a zwłaszcza wyraźne ożywienie protestów przeciwko amerykańskiej polityce zagranicznej wobec krajów arabskich w ślad za interwencją Izraela w Libanie, wskazują niemal jednoznacznie na cele i motywy operacji. Zdaniem Scotland Yardu za oboma zamachami stoi najprawdopodobniej ta sama osoba, mianowicie, szejk Khalid Mohammed, znany jako KSM. O ile w 1995 roku był on mózgiem i głównym wykonawcą operacji Bojinka, o tyle tym razem mógł być tylko jej inspiratorem; siedzi bowiem w więzieniu.
Kariera szejka datuje się od 1993 roku, kiedy po sfinansowaniu pierwszego zamachu bombowego na World Trade Center w Nowym, schronił się na Filipinach, gdzie zwąchał się z innym mózgiem terroru, Ramzim Youssefem. Owocem tej konspiracji była właśnie operacja Bojinka. Próbny wybuch na mniejszą skalę przeprowadzili na pokładzie samolotu filipińskiego w 1994 roku. W wyniku „testu” zginął japoński biznesmen. Samolot wylądował na ziemi niemal bez szwanku. Operacja Bojinka została udaremniona, a spisek zdekonspirowany przez głupi przypadek. W trakcie przygotowań do sporządzenia bomby, w apartamencie KSM w Manili wybuchł pożar. Zamachowcy co prawda uciekli, ale w popłochu zapomnieli zabrać ze sobą laptopa, zawierającego szczegółowy opis operacji. Przez długi czas służby wywiadowcze, w tym CIA nie mogły się zorientować o co w tym wszystkim chodzi. Dopiero w 2003 roku, kiedy szejk został schwytany w Pakistanie, ujawnił całą prawdę.
Po ucieczce z Filipin KSM przyłączył się do oddziału Osama bin Ladena, z zamiarem powtórzenia operacji analogicznej do Bojinka. Z tą różnicą, że zamiast detonatorów i bomb z nitrogliceryny zamierzał użyć pilotów – samobójców. Mieli porwać 10 samolotów amerykańskich i zdetonować je na amerykańskich obiektach publicznych. Przez cztery lata bin Laden oponował całej akcji. Zdecydował się na nią ostatecznie w 1999 roku. Szejk Mohammed otrzymał pieniądze, broń, ludzi. Kulminacją tych przygotowań były wydarzenia z 11 września 2001 roku.

Błąd

O ile czujność brytyjskiego wywiadu, a zwłaszcza Scotland Yard zasługuje na pochwałę, o tyle zastanawia obojętność amerykańskiego ministerstwa ds. bezpieczeństwa wewnętrznego (Homeland Security). Jeśli nawet nie udało się utrzymać zakazu wnoszenia na pokład samolotu płynów, to przecież w ciągu 11 lat można było zbudować system, który by ciekłe zagrożenie potrafił wykryć. Na szczególną uwagę zasługuje gorliwość polskich służb antyterrorystycznych, które na wszelki wypadek zabraniają wnoszenia na pokład samolotu wszystkiego; nawet książek, gazet i notatników.
Pocieszające jest to, że światowy terroryzm traci inwencję, a większość spektakularnych zamachów to dzieło zaledwie garstki, znanych z imienia i nazwiska ludzi. Wystarczy więc przekonać brygady antyterrorystyczne, aby zamiast skupiać się na bogu ducha winnych pasażerach i za ich własne pieniądze dokuczać im absurdalnymi kontrolami i zakazami, wzięły się za prawdziwych sprawców, których wykrycie i zlikwidowanie nie jest – zdaniem ekspertów ds. bezpieczeństwa – wcale takie trudne. Tym bardziej, że jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez podaje Scripps News, waszyngtoński serwis medialny i Ohio State University, rośnie niezadowolenie Amerykanów z polityki bliskowschodniej; już jedna trzecia obywateli USA uważa, że rząd maczał palce w zamachach z 11 września. Zdaniem respondentów posłużyć mu one miały za pretekst do rozpoczęcia wojny w Afganistanie i Iraku.

Jan M. Fijor
„rozne” 2006-08-16

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Nostalgia pisze:

    Wypisuje Pan zupelne nonsensy poslugujac sie takimi informacjami jakie sprzyjaja panskim neurotycznym racjom. Bez wzgledu co tutaj Pan pisze, to jednak do drugiej tragedii terrorystycznej w USA nie doszlo i to dzieki Patriot Act, ktorego to Pan od samego poczatku byl zazartym krytykiem. Zreszta Pan (religijna lewica), tak jak i demokratyczna lewica, ma obsesje na punkcie krytykowania obecnego prezydenta Busha. Panskie chore wyobrazenia, odnosnie sytuacji na Bliskim Wschodzie nie maja zadnego sensu. Plecenie, ze bo Busz wywolal tam konflikt ma sie tyle z prawda i propaganda co, ze to Polacy wywolali wojne napadajac na rozglosnie radiowa na Slasku.
    I nie jest przypadkiem, ze 22 Sierpnia jest specyficznym dniem dla iranskich Mullahs, kiedy to koncenruja sie nad jadrowym programem. Jest to czas kiedy prorok Muhammad doswiadczyl Wniebowstapienia z meczetu Agsa w Jerozolimie. Ahmadinejad pragnie nastepnego holocostu Zydow, bo wtedy ten prorok, 12 z Imamow ma wrocic do islamskiego swiata.Wyraznie widac, ze Ahmadinejad chce ten powrot przyspieszyc, a nie Bush, co bedzie okazja do wywolania przez Iran nastepnej swiatowej wojny. Ten Islamofaszysta oznajmil swiatu jakie ma intencje, tak jak to oznajmnil Hitler.Czy swiat to chociaz zauwaza? Z Pewnoscia nie Europa i nie Francuzi, ani nie Polacy, ktorzy tak jak wtedy beda klepali, ze nie ma na to dowodow, ktorzy beda wrzeszczeli, ze nie dadza sobie oderwac ani jednego guzika od munduru, bo to najlatwiej wrzeszczec, czy drapac nonsensy piorem. A jezeli juz nastepna okupacja…, to sie w glowe podrapia i beda podpisywali glejt wspolpracy z nastepnym Imperium Zla. Skad my to znamy Panie Fijor?

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Gdyby sluzby dzialaly sprawnie, a przynajmniej tak jak powinny dzialac za te setki miliardów dolarów, ktore konfiskuja podatnikom, to by kupily wszystkich terrorystów swiata. Jesli Bush nie wywolal problemu, to prosze mi powiedziec, dlaczego zginelo 50 tys. Irakijczykow? Za Hesejna ich tylu nie ginelo. Pan jest gotow wyrzec sie wolnosci w zamian za zludzenie ochrony ze strony panstwa, ja w taka ochrone nie wierze. Ot roznica. Jan M Fijor

  3. Domena pisze:

    Wychodzi Pan z dosyc plytkiej doktryny swiata Libertarianskiego, ze tylko jednostka potrafi sobie zabezpieczyc wolnosc – obledne myslenie. Wiec przed kolektywnym atakiem, wystarczy wolnosc posiadania nieograniczonej wolnosci do posiadania broni. Rzad niestety jest Zlem, ale tym koniecznym.
    A jezeli chodzi o Islamofaszystow, ktorych uwaza Pan, ze da sie przekupic, to co Pan powie o rodzinie Islamofaszystowskiej, ktora poswieci dziecko, aby wysadzic samolot w powietrzu, aby dostac sie do Raju. Tam waluta dolarowa, czy w oparciu o priorytet zlota nie ma znaczenia. Wiec znowu ukazuje Pan te ciaaagle polityczne naiwniactwo. A to z tej przyczyny, ze brak Panu jakiegokolwiek przygotowania filozoficznego. Wiec nie zachwaszczaaj Pan idei prawdziwej wolnosci Ayn Rand, plyciznami Libertarializmu, ktory to lizm godzi sie na wszelakie kompromisy, a ktory to zawsze uwazal, ze zrodlem wszelakiego zla nie byl ZSRR, nie jest Islamofaszyzm, ale USA. Jako sprawozdawca i jako dziennikarz to jest Pan zupelnie porabany. Moze pomoze Panu, w co watpie, Zrodlo autorstwa Ayn Rand, czy tez jej Atlas Zbuntowany, ale znajac Pana, to bedzie to tylko i wylacznie na ukochanej panskiej pragmatycznej zasadzie kooperacji z impulsywnym to co je teraz, badz to z Imperiam Islamskiego Zla, badz to Sowieckimi, czy ewentualnie kazdym innym, bo panska religijna i komunistyczna metafizyka, te same ma korzenie.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Zachowanie islamofaszystwo nie rozni sie niczym od zachowania innych „rzadow”, metoda jest sila, przemoc, agresja. Czy zdarzylo sie kiedys, zeby Toyota zmombardowal BMW, albo Dell fabryke IBM? W swiecie prywatnym nie ma zalegalizowanej przemocy. Islamofaszysci jedynie kopiuja rozwiazania panstwowe. Bez aparatu przemocy nie potrzebna jest tak agresywna obrona. Obrona rzadu, o jakiej pisze Domena, to odpowiedz na agresje. Nigdy nie twierdzilem, ze USA jst zrodlem wzelkiego zla. Stwierdzam tylko z ubolewaniem, ze w USA, gdzie rak panswta byl stosunkowo niewielki, zaczyna pozerac wszystko. Pan, panie marku sie z tym godzi za miske soczewicy i zludzenie dobrobytyu, a ja nie. Z szacunkiem Jan M Fijor

  5. Domena pisze:

    A zajmujac sie doradzaniem, co administracja Busha powinna uczynic militarnie, to powiem ze nie mialbym do Pana zadnego zaufania, nawet gdyby Pan mial w reku pospolita wiatrowke.

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Ma pan tylko zaufanie do kogos, kto ma w reku bazooke? jmf

  7. Domena pisze:

    A i owszem, ale nie bazukee w panskich rekach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *