Pieniacze znad Wisły

chat-dymki
8

W przypadku rosyjskiego embarga na polską żywność nie chodzi wcale o pokazanie naszej dumy, determinacji czy nawet racji, lecz o to, by zakaz eksportu polskiego mięsa został zniesiony i jego producenci zaczęli na nim zarabiać..

Kompleksy

Nie ulega wątpliwości, że w sprawie rosyjskiego embarga Polska miała prawo do weta i dobrze, że je złożyła. Powiadomiliśmy o problemie i Unia – co wynika z traktatu akcesyjnego – powinna nam w pomoc w jego rozwiązaniu, a nie dogadywać się z Rosją za naszymi plecami. Pamiętajmy jednak, że fundamentem każdego porozumienia jest zrozumienie reakcji drugiej strony. I tutaj należałoby spojrzeć na relacje z Rosjanami historycznie i dostrzec w nich nie tylko krzywdy wyrządzone nam przez zaborców i sowietów, lecz także dziejowe pieniactwo polskich panów i ich poczucie „wyższości” rasowo kulturowej, demonstrowane przez wieki w stosunku do „ciemnych” Rusinów. To nasze nieustanne okazywanie dumy, podkreślanie na każdym kroku mesjanizmu i pryncypialności jest nie tylko męczące, ale wręcz śmieszne. Nawet prowincjonalny psychoanalityk amerykański dostrzegłby w nim poczucie niższości i całą masę innych kompleksów, które pokrywamy pobrzękiwaniem oręża i pretensjami do całego świata, że zrobił nam krzywdę, sprzedał nas, dokuczył, a przede wszystkim nie dostrzegł i nie docenił polskiej wielkości i chwały. W ten sposób zraziliśmy do siebie wiele nacji, w tym i Rosjan, dla których do niedawna byliśmy idolem. Duma, honor, tradycja to są wartości godne pochwały, trzeba jednak pamiętać, że nawet od najsłuszniejszych racji historycznych ważniejszy jest interes bieżący i doświadczenie zmysłowe ludzi żywych. Żyd, który musiał wyjechać z Polski w 1968 roku nie czuje do Polaków wdzięczności za to, że przez 700 lat dali schronienie i tolerancję jego zmarłym przodkom, lecz żywi głęboki uraz (i niechęć) za to, że został stąd wypędzony. I przeciwnie; to, że w Niemczech mieszka dzisiaj blisko 300 tys. Żydów nie świadczy o amnezji tych ostatnich, lecz o ich mądrości i żywotności. W stosunkach z Rosją dobrym przykładem świecą bracia Słowacy, Czesi czy Litwini, którzy – mimo naprawdę przykrych doświadczeń historycznych i krzywd, jakich doznali od Rosjan – bardzo dobrze się z nimi dogadują ku chwale swoich obywateli.

Negocjacje
<
Od lat wiadomo, że – poza demonstrowaniem siły – Rosjanie (czytaj: rządzący tym krajem liderzy) nie mają innego pomysłu na argumentację. Jest to fakt przykry, denerwujący, powiem wręcz, prowokujący do rewanżu, ale jeśli chcemy ich do czegokolwiek zmusić, czy skłonić, musimy go uwzględniać. Co prawda, Rosjanie mają również skłonność do respektowania siły swoich adwersarzy, ale żeby tak było trzeba tę siłę posiadać. Pewnym wzmocnieniem naszej pozycji jest przynależność do Unii, ale to nie wystarczy. Nawet początkujący negocjator wie, że okopywanie się na pozycjach, czyli sztywne utrzymywanie swoich żądań, zwłaszcza wobec adwersarza, którzy robi to samo po mistrzowsku, do niczego konstruktywnego nie prowadzi. Do zwycięstwa, czyli osiągnięcia tego, na czym nam zależy potrzebna jest elastyczność i chęć znalezienia porozumienia. Nie siła, nawet nie racje, lecz kompromis, który będzie jednakowo korzystny dla obu stron. Zakładając nawet, że Rosjanie nałożyli na polskie mięso embargo złośliwie i bez żadnych racji, wytykanie im tego nie ma sensu. Działająca przy Harvard Business School „szkoła negocjacji” podkreśla, że jedynym sposobem „pokonania” kogoś, kto złośliwie unika kompromisu czy racjonalnej wymiany argumentów nie jest argumentowanie z pozycji siły, bo takie prowadzi do jeszcze większego zamknięcia się adwersarza, lecz odebranie mu jego broni, poprzez znalezienie słabych stron. Co jest w tym przypadku słabą stroną Rosjan? Na pewno nie pragnienie zawarcia umowy z Unią Europejską, na czym oparliśmy nasze weto, zapominając, że na umowie Rosja – UE bardziej jednak zależy Zachodowi. Otóż, Rosjanom, widać to we wszystkich oświadczeniach Kremla, zależy na dobrym wizerunku. Gdyby było inaczej, nie robiliby sobie nic z polskiego weta, nie oburzałoby ich ono, nie staraliby się nas – w obronie własnej – ośmieszać. Rosjanie dobrze wiedzą, że rozwiązania siłowe, w coraz bardziej wolnym świecie, tracą sens i są nieskuteczne. We współczesnym świecie znacznie korzystniej jest budować dobry wizerunek i zaufanie. Skrzywdzenie małej Polski mogłoby im w tym przeszkodzić. Zamiast więc starać się na nich odgrywać siłą, co poprzez agresywny PR Rosjanie łatwo mogą przedstawić jako robienie im krzywdy przez Polaków, należało (po zwróceniu uwagi stronom trzecim, to jest UE, na postępowanie Kremla wobec nas) pozostawić spór do rozstrzygnięcia unijnym inspektorom ds. żywności. Do tego sprowadziłoby się wycofanie weta wraz z wydaniem oświadczenia, że robimy tak dla dobra naszych stosunków z Rosją, że wierzymy iż polscy eksporterzy mięsa sprostają rosyjskim wymaganiom, a rząd dołoży wszelkich starań, by tak się stało. W takiej sytuacji, wytrącilibyśmy Rosjanom argumenty, demonstrując naszą wolę negocjacji i porozumienia, a nie dążenia do konfrontacji, o co nas teraz cały Zachód podejrzewa.

Rynek

To nie jest normalne, że o sprzedaży polskiego mięsa nie decyduje moskwiczanin, mieszkaniec Omska czy Kujbyszewa, lecz prezydent Putin czy ktoś z jego gabinetu, ale taka jest rzeczywistości i tego nie zmienimy. U nas też tymi sprawami zajmuje się premier czy minister, a nie producenci mięsa. Żyjemy w okowach etatyzmu, który odbiera konsumentom prawo podejmowania decyzji, za które płacą i których konsekwencje ponoszą. Dopóki tego nie zmienimy, musimy się liczyć z realiami. Realia zaś są takie, że Rosjanie – poza argumentem siły – od wieków niczego innego nie potrafią. Są ponadto potęgą w porównaniu z nami. Mają w ręku znacznie więcej atutów do tego, żeby nam dokuczyć, niż mamy ich my. Co więcej, argumenty te przemawiają mocno do wyobraźni unijnego Schmidta, Martina czy Smitha. Pojedynek Polski z Rosją, przypomina pojedynek Dawida z Goliatem. Żeby z nimi wygrać trzeba naśladować Dawida; stosować pomysł, sposób, a nie ślepą siłę. Postawienie weto, zwrócenie uwagi na polski problem, a zarazem danie Kremlowi prztyczka w nos było mądrym pociągnięciem. I to wystarczyło. Jednakże upieranie się przy upokarzaniu Rosji na arenie międzynarodowej jest już typowo polskim pobrzękiwaniem szabelką i żadnej korzyści nam najprawdopodobniej nie przyniesie. Rosjanie będą do nas jeszcze bardziej wrogo nastawieni, embarga nie zniosą, dołożą nam pewnie jakieś inne przykrości. Renegocjowanie umowy jamalskiej to przedsmak tego, co nam mogą zrobić. A przecież nie ten ma rację, kto ją ma, lecz ten kto w ostatecznym rozrachunku skorzysta. A swoją drogą, czy to nie dziwne, że gdy chodzi o władzę nad Polakami p. Jarosław Kaczyński jest gotów na koalicję z diabłem, kiedy jednak trzeba było zapanować nad Rosjanami, zamiast kompromisu wybrał szkodliwe dla nas pieniactwo. Czyżby chodziło tu tylko o zyskanie poklasku mas?

Jan M. Fijor
„Nczas” 2006-11-26

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Kemot pisze:

    Pana tekst wymaga naniesienia pewnych poprawek
    Pisze Pan:
    „Żyd, który musiał wyjechać z Polski w 1968 roku nie czuje do Polaków wdzięczności za to, że przez 700 lat dali schronienie i tolerancję jego zmarłym przodkom, lecz żywi głęboki uraz (i niechęć) za to, że został stąd wypędzony.”
    Rozumiem, że nie chodzi Panu o przedstwaiciela partii komunistycznej czynnie zwalczającego przed wojną świeżo odrodzoną państwowość Polską, w czasie wojny przebywającego bezpiecznie w sowietach aby tuż po tzw „wyzwoleniu” podjąć jakże „zaszczytną” i krwawą pracę w bezpiecześtwie, uciekającego z kraju na fali wydarzeń 68 roku rozpętanych przez konkurencyjny odłam komunistycznej partii-mafii jednocześnie unikając odpowiedzialności za dziesiątki tysięcy zbrodni popełnionych na inaczej myślących obywatelach, żeby póżniej przebywając już bezpiecznie na emigracji koniecznie w kraju z którym nie mamy podpisanej umowy ekstradycyjnej tokować bezkarnie o czarnej nocy polskiego antysemityzmu wyssanego z mlekiem matki(vide Wolińska i Morel).

    Pisze Pan również:
    ” I przeciwnie; to, że w Niemczech mieszka dzisiaj blisko 300 tys. Żydów nie świadczy o amnezji tych ostatnich, lecz o ich mądrości i żywotności.”
    W czym ja się zgadzam w 100%
    te wszystkie rekompensaty, odszkodowania, socjały, dodatki, zapomogi itd, itp ;)- to dopiero mądrość
    I na koniec:
    „W stosunkach z Rosją dobrym przykładem świecą bracia Słowacy, Czesi czy Litwini, którzy – mimo naprawdę przykrych doświadczeń historycznych i krzywd, jakich doznali od Rosjan – bardzo dobrze się z nimi dogadują ku chwale swoich obywateli.”
    Problem polega na tym, że żadne z tych państwa tak naprawdę nigdy się ruskim nie postawiło Słowacy(no wie Pan), Czesi (już batiuszka Stalin zwykł mawiać, że polaczyszków to on nienawidzi ale Czechów to się wprost brzydzi). Litwini (te Waffeny esesy), żadne z nich nigdy nie zdobyło rosyjskiej stolicy (a tego to nam ruscy naprawdę nie chcą wybaczyć- nawet jakieś święto sobie urządzają na cześć przepędzenia), nie chodzili z Napoloenem, nie urzędzali powstań i na samym końcu komuny nie rozwalili w kibini mater.
    Niestety jedynym co tak naprawdę szanują Rosjanie jest argument bezwzględnej siły oni tak naprawdę nie liczą się ze słabymi i uległymi.
    Naprawdę myśli Pan, że można coś wytargować z Rosjanami z pozycji klęczącej ?

  2. Jasiu ala nie ten pisze:

    Kemot pisze:
    > Rozumiem, że nie chodzi Panu o przedstwaiciela partii
    > komunistycznej czynnie zwalczającego przed wojną świeżo
    > odrodzoną państwowość Polską,

    Co pamiętam z tamtych czasów to to, że wielu Polaków w 1968/69
    się dowiedziało że jest Żydami od SB i wyrzucone zostało z pracy,
    nawet jak byli bezpartyjni. Nic im to nie pomogło że od wielu
    pokoleń byli katolikami — Walichnowski i spółka dogrzebali się
    w jakichś papierach, a anonimy od „prawdziwych” Polaków (których
    przywódcą byl Nikola Diomko, psedonim Moczar) pomogły.
    To było w niektórych przypadkach obrzydliwe, szczególnie na
    uczelniach. Fakt faktem, tacy zwykle wyjechali do Stanów i w sumie
    pewno skorzystali na tym. Ale wielu z nich, szczególnie w dziedzinach
    humanistycznych, zostało ukaranych za pochodzenie niesłusznie bo
    byli lepszymi Polakami niż wielu „prawdziwych” Polaków którzy
    wysługiwali się każdemu okupantowi. Do bycia Judaszem pochodzenie
    nie jest potrzebne.

    Oczywiście… To nie Polacy zrobili, ale też Polacy „nie opłakali
    tych Żydów” i Żydzi nam to pamiętają. Co więcej dalej się wszędzie
    węszy Żyda, nawet jak go tam nie ma. Listy typu:
    http://www.polonica.net/ListaZydow_zmienione-nazwiska.htm
    przynoszą nam Polakom po prostu wstyd.

  3. Witek pisze:

    Poruszony temat niezręcznie łączy dwie prowokacje ,a mogły powstać dwa dobre artykuły.
    Odnośnie pierwszej to oczekiwałem od autora uwagi ,iż wydarzenia roku 1968 nastąpiły po wydarzeniach roku 1967 ,gdzie zdobycze terytorialne należało utrwalić czynnikiem ludzkim.
    Wydano paszporty i kazano jechać uprawiać pustynię. Prawdziwy zamysł ukryto pod pozorem niegodziwości ze strony Polaków oczywiście.
    W drugim przypadku autor poszukuje jak mniemam sposobu na publikowanie na rynku rosyjskim i stąd tekst wiernopoddańczy.
    Pytanie brzmi:”Po co strrzelać w tył głowy ludziom , którzy już klęczą „?
    Na patologiczną nienawiść nie ma logicznej odpowiedzi.
    Proponuję przeczytać „Sprawę Honoru”,gdzie opisane postawy łagodzenia w wykonaniu Roosvelta i Churchila doprowadziły do faktycznego rozbioru Polski , a pieniactwem nazwano prośbę do Czerwonego Krzyża o odpowiedź w sprawie Katynia.
    Czy Europejczycy muszą załatwiać swoje interesy kosztem Polski?

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Ja pisze o ludziach myslacych tak jak pan – symbole – tak, materia – nie. A postep, bogactwo, dorobek sa realne, nie symboliczne. My jestesmy mistrzami w pomnikach, zniczach, minutach ciszy, orderach i calej symbolice, a ja uwazam, ze liczy sie konkioret czyli efekt ostateczny. Jacy Europejczycy, jakiej Polski? jaki jest interes Polski, albo Polakow? Bardzo bym chcial wiedzic, mialbym od razu 38 mln klientow. Uklony Jan M Fijor

  5. Pancerna Konserwa pisze:

    Myślę ,że postawienie veta przez Polskę miało bardziej „zagonić” do roboty eurourzędasów.Dla wszystkich jest chyba widoczne ,że WE jest tworem papierowym a podział krajów na stare i nowe – widoczny. Z punktu widzenia negocjacji jest to „szkolny błąd” jednak nie jestem przekonany,że gdybyśmy odpuścili to cokolwiek by to zmieniło. A tak teraz Finowie , a zachwilę Niemcy niech się pocą nad tematem….

  6. Andrzej Sokół pisze:

    Problem stosunków gospodarczych Polski z Rosją tak na prawdę polega na nierównowadze wymiany handlowej na niekorzyść Rosji. To jest fundament. Towary rosyjskie są obłożone bardzo wysokim cłem (samochody!!!) i Rosja nie chce sie z tym pogodzić. Tylko to co jest niezbędne do robienia interesów „naszym” cwaniakom nie jest obłożone cłami (gaz, ropa !!! porównajcie rachunki za gaz jakie dostajecie z PGNiG z cena jaką PGNiG płaci ruskim). Przestańcie pisać głupoty na ten temat. To nie rosja uzależnia „nas” od swojego gazu, ale „nasi” cwaniacy którzy na niczym innym tyle nie zarobią co na ruskim gazie. Po to Polska jest we WE, żeby „nasi” cwaniacy, podłączeni do niemieckich i innych, żyli jak się to mówi … Czy zapomnieliście już bazary pełne ruskich tanich towarów … Najpierw pomyślcie a potem piszcie o wojnach i meczach w siatkówkę, które nie maja nic wspólnego z tym co sie dzieje naprawdę.

  7. pamiętasdz mnie nape pisze:

    panie fijorr,niestety jesteś pan niereformowalnym tłukiem i gamoniem{może i palantem,ale nie twierdzę tego}
    dlaczego używam tak brutalnych stwierdzeń?
    Z błachego niby powodu,ale istotnego::::Nie ma od wielu już lat miasta Kujbyszew.Jest za to miasto Samara.Boże,zlituj się nad tym pseudointeligentem,made in USA.

  8. Jan M. Fijor pisze:

    No to niech bedzie Samara; Kujbyszew ladniej brzmi. jmf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *