W obronie lekarzy, czyli kto naprawdę morduje?

chat-dymki
26

W wyniku bezprzykładnych i bezprawnych oskarżeń ministra sprawiedliwości i aresztowania wybitnego kardiochirurga, dr. Mirosława G. , od połowy lutego b.r. spada gwałtownie ilość przeszczepów. Obniżającemu się morale w służbie zdrowia, towarzyszy coraz dłuższa lista lekarzy wyjeżdżających do pracy zagranicą. Sytuacja zagraża zdrowiu i życiu Polaków.

Korupcja ratunkiem

Jeśli nawet w polskich szpitalach i przychodniach panuje korupcja, nie tylko lekarze ponoszą za nią winę. Obowiązujący u nas system opieki zdrowotnej niemal do korupcji zmusza. W sytuacji paraliżujących regulacji jest ona jedynym ratunkiem dla wielu chorych. Żaden normalny człowiek nie jest w stanie wykrzesać z siebie zapału i skuteczności za 1200 zł miesięcznie. Oto co na ten temat pisał wybitny ekonomista amerykański, Murray N. Rothbard: „(…) W warunkach obowiązywania niesłusznych i niesprawiedliwych przepisów zabraniających, ograniczających i nakładających podatki na określone rodzaje działalności, korupcja jest dla społeczeństwa bardzo korzystna. W niektórych krajach niemożliwe byłoby prowadzenie jakiegokolwiek przedsiębiorstwa bez korupcji, która całkowicie zneutralizowała państwowe zakazy, podatki i haracze. Korupcja oliwi tryby handlu. Rozwiązaniem nie jest więc biadolenie nad korupcją i zdwajanie wysiłków w walce z nią, tylko zniesienie paraliżujących przepisów i praw, które powodują, że korupcja jest niezbędna (Rothbard M., O nową wolność. Manifest libertariański, Warszawa 2004, s. 153).
Zresztą w przypadku tzw. afery dr Mirosława G., zachowaniem korupcyjnym wykazał się także sam minister sprawiedliwości, który dla osiągnięcia korzyści politycznej oskarżył człowieka zanim jeszcze usłyszał on jakiekolwiek zarzuty od prokuratora, nie mówiąc o tym, że niczego mu jeszcze nie udowodniono ani nie został skazany. Sterta piór wiecznych czy butelek z luksusowym alkoholem nie świadczą o jakiejkolwiek winie. Pokazywanie takich dowodów w telewizji jest tanim i tandetnym chwytem z arsenału populizmu, przywodzącym na pamięć czasy stalinowskiej propagandy wymierzonej w „dywersantów i zaplutych karłów reakcji”. W Stanach Zjednoczonym, gdzie system opieki zdrowotnej jest nieskorumpowany, bo jest prywatny, nierzadko wręcza się lekarzowi (zwłaszcza chirurgowi lub/anestezjologowi) eleganckie pióro wieczne lub złoty drobiazg (bo alkohol jest tam tani) jako dowód wdzięczności za udaną operację. Nie ma w tym nic złego, a gdyby nawet.
Sparaliżowanie rynku polskich usług medycznych absurdalnymi przepisami i chorym systemem organizacyjnym, zniszczenie intymnej więzi między pacjentem a lekarzem i zastąpienie jej bezdusznym i niekompetentnym urzędnikiem prowadzi do sytuacji, w której jedynym ratunkiem dla niejednego chorego jest właśnie korupcja. Jej alternatywą jest paraliż, bezwład i śmierć. Jeśli pan minister Ziobro nie chce korupcji, niech postara się o zmianę prawa i sprywatyzuje służbę zdrowia. Państwowa, nieudolna służba zdrowia zawsze będzie skorumpowana. Potwierdzają to informacje z Danii, Niemiec, Czech i innych krajów „bezpłatnej służby zdrowia”.
Zresztą sam zakres korupcji w służbie zdrowia jest mocno przesadzony. Nie znam wprawdzie dr Mirosław G,. ale w ciągu ostatniego roku przeszedłem dwa poważne zabiegi medyczne, w tym jeden w szpitalu MSWiA, i o żądnej korupcji nie było nawet mowy. Wprost przeciwnie, lekarze, którzy mnie leczyli dokonywali popisów sztuki medycznej, aby w istniejących warunkach organizacyjnych i finansowych nie „poczęstować” mnie sepsą, czy innym specjałem polskiej służby zdrowia.

Kto morduje?

Lekarze alarmują, że od czasu wystąpienia ministra Zbigniewa Ziobro, ilość wykonywanych przeszczepów nerek, wątroby i serca spadła o blisko połowę. Gazeta Wyborcza z 24 marca b.r. pisała, że o ile „w styczniu w całej Polsce wykonano 76 przeszczepów nerek, w marcu – już tylko 25. Podobnie jest z przeszczepianiem wątroby – w styczniu operacji było 22, w marcu – 5”. W szpitalu MSWiA, gdzie działał dr Mirosław G. okazję do transplantacji serca traci średnio 3 pacjentów miesięcznie. W ciągu prawie dwóch miesięcy nieobecności kardiochirurga, straciło ją sześciu ciężko chorych ludzi. Grozi im śmierć. Jeśli umrą w oczekiwaniu na ratunek, sprawcą nie będzie dr Mirosław G, lecz bezduszny minister źle pojętej sprawiedliwości. Jeśli nawet uda się ministerstwu postawić jakieś istotne zarzuty, w co ja osobiście nie wierzę, to najłagodniej mówiąc, wylano dziecko z kąpielą. Dlaczego nie wierzę w winę dr G.? Bo trudno uwierzyć, by człowiek, który spędził na nauce prawie 30 lat, który doskonalił swe umiejętności w jednej z najtrudniejszych dziedzin medycyny, który należy do super elitarnego klubu kardiochirurgów liczącego mniej niż 300 osób, który przeprowadził ponad 330 operacji przeszczepu serca, w warunkach dalekich od ideału, ktoś kto zarabia jak na warunki polskie znakomicie i nie miałby problemów z sześciocyfrowymi dochodami (w euro czy dolarach) w dowolnym szpitalu świata, zmuszał kogokolwiek do sprzedaży krowy za 1500 zł. To jest zarzut śmieszny i jak dotąd jedyny. Gdyby było ich więcej, bezwzględny minister wyciągnąłby je przecież na światło dzienne.
Miałem okazję poznać kiedyś nieźle środowisko kardiochirurgów. Osobiście poznałem prof. Mariusa Barnarda z RPA, brata pioniera operacji przeszczepu serca, Barnarda, a zarazem współoperatora przy pierwszym zabiegu transplantacji serca, poznałem też, zmarłego przed rokiem, prof. Normana E. Shumwaya z USA, a także nieżyjącego już, a oskarżanego w czasach PRL o niebotyczną korupcję, polskiego pioniera kardiochirurgii, prof. Jana Mola. Ktoś, kto decyduje się na taką specjalność nie może być kombinatorem czy łapownikiem. To są ludzie rzadkiego talentu, wielkiej odwagi i determinacji. Porównywanie ich do morderców dowodzi nie tylko ignorancji, ale przede wszystkim bezwzględnego cynizmu. Tym bardziej, że rachunek tej, na wskroś politycznej hucpy ponoszą bezbronni pacjenci.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2007-03-30

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Dociekliwy pisze:

    Dlaczego nie dal pan tego do jakiejs gazety? Bal sie pan?

  2. to_ja pisze:

    zdajesz sobie pan sprawe, że bronisz pan zorganizowanej kliki zawodowej dobrze ustawionej w tzw. „systemie służby zdrowia”? lekarskiej, znaczy?

  3. Jan M Fijor pisze:

    Zaproponowalem tekst 5 duzym pismom (gazetom) i zadne nie chcialo go drukowac ze wzgledu na radykalizm ocen.Moze nie chca sie narazic „klice zawodowej”? A moze tym, ktorzy te klike wspieraja?
    Uklony
    Jan M Fijor

  4. Witek pisze:

    Kto odniósł korzyść ?Kiedy znajdziemy odpowiedź na to pytanie zrozumiemy wszystko.Aresztowanie ordynatora z Wołoskiej zlikwidowało konkurencję dla śląskiej kliniki przeszczepów serca.Ustał konflikt o którym wspominał prof. Religa o serce dla biskupa.Kto przejmie pieniądze przeznaczone na przeszczepy w MSWiA? No kto?

  5. NTL pisze:

    A tyle w nas bylo przed laty naiwnego optimizmu. A druga prawda, to; „kto walczy o przyszlosc, zyje w niej dzisiaj”(A.R)

  6. przemek pisze:

    > zdajesz sobie pan sprawe, że bronisz pan

    To Pan bronisz, w dodatku nie zdajesz sobie z tego sprawy.

  7. RSA pisze:

    Przepraszam bardzo – ale pisanie, że dlatego że ktoś został chirurgiem, to nie może być mordercą, złodziejem czy kanciarzem – wydaje mi się po prostu nielogiczne.

    Być może trzeba – w interesie pacjentów – otworzyć polski rynek usług medycznych na lekarzy z krajów b. ZSRR.

  8. Ania pisze:

    Znakomity tekst primaaprilisowy!
    Pierwsze miejsce zapewnione. I może dać do myślenia następnym „reformatorom” chorej służby.

  9. Adw. MH pisze:

    Wszystko to prawda, lecz przekaziory sprawę dr MG wykorzystują do ataków na p. Ministra, który jednak robi kawał dobrej roboty.

  10. jmf pisze:

    ja nie napisalem, ze zostaie chirurgiem jest jednoznaczne z byciem porzadnym czlowiekiem, ale ze zostanie kardiochirurgiem zwieksza prawdopodobienstwo bycia zacnym czlowiekiem.
    pozdrawiam
    Jan M Fijor

  11. to_ja pisze:

    „(2578) Użytkownik przemek powiedział/a:

    > zdajesz sobie pan sprawe, że bronisz pan

    „To Pan bronisz, w dodatku nie zdajesz sobie z tego sprawy.”

    nie bronię. Swego czasu siedziałem i ja sam i bliska mi osoba po szpitalach. Wiem jak to funkcjonuje. I jak się potem tłumaczy taki jeden czy drugi lekarz i jak reagują ich kumple po fachu.

  12. Precel pisze:

    Kochana władza na prywatyzację służby zdrowia nie zezwoli, kto by wtedy lody kręcił w Kasach Chorych i Ministerstwie Choroby.

  13. Michal pisze:

    Co zrobic, kiedy doktor Miroslaw G. jest najmlodszym w Polsce kardiochirugiem, ktory tak wysoko zaszedl dzieki swojej ciezkiej pracy i umiejetnoscia, otrzymuje stanowisko przewidziane dla syna Ministra Religii? Byl lepszy, ale jak widac nie to sie liczy. Zgadzam sie z Panem Fijorem, ze korupcja na plaszczyznie pacjent-lekarz nie jest niczym zlowrogim, natomiast kiedy politycy zaczynaja swoje korupcyjne manipulacje, efekt jest tragiczny!

  14. Ewa pisze:

    Nie zgadzam sie z teza, ze korupcja w stosunkach lekarz – pacjent jest w obecnych warunkach godna tolerowania. Wiele osob, a zwlaszcza takich, ktore maja pewien status spoleczny, nigdy nie bedzie twierdzilo, ze ktos od nich chcial wyciagnac reke w zamian za pomoc medyczna. Ale „przecietny czlowiek z ulicy”, nie stanowiacy zadnego potencjalnego zagrozenia dla lekarza, ma calkiem inne doswiadczenia. I to nie tylko w Polsce.

    Szczerze mowiac, wolalabym sytuacje, kiedy pacjent oficjalnie dostaje liste mozliwych kosztow, z ktorymi sie moze liczyc, decydujac sie na zabieg. Niech takie koszty beda jawne, niech bedzie sobie mozna wybrac oficjalnie jakosc uslugi, a pieniadze niech oficjalnie przejmie szpital. Panstwa nie stac na najwyzszy poziom uslug i z tym sie trzeba pogodzic. Medycyna kosztuje i w wielu panstwach istnieje wieloklasowosc, nawet jezeli sie o tym nie mowi glosno.

    Polska sluzbe zdrowia nie stac na oplacenie wszystkiego, wiec niech ci, ktorzy moga sobie oplacic zabiegi wyzszej jakosci, maja do tego oficjalna i legalna mozliwosc. Niech nie bedzie koniecznosci sytuacji wciskania komus koperty pod stolem.
    Moze przy takim systemie bedzie mozna wyzej podnies jakosc uslug z ramienia funduszu zdrowotnego i wszyscy na tym skorzystaja.

  15. marzenna pisze:

    Szanowny Panie , to że Pana leczono dokonując popisów sztuki medycznej i nic za to nie chciano, świadczy jedynie o tym, że Pan od niedawna jest w Polsce, a to „kiedyś” już Pan zapomiał.
    Nikt raczej nie żąda od chorych zapłaty przed czy po, ale pacjent „powinien sie poczuwać”, jak „Wujec czuj się odwołany”. Jako, że jestem lek. chir. dobrze zorientowanym w ojczystym kraju nie wierzę w istnienie „pionierów”, którzy nie kasowali pacjentów. Z czegoś trzeba żyć, aby nie popaść w nędzę. Mój szef 20 lat temu miał w szpitalu meblościankę pełną paczek banknotów, a remontował dużego 12 letniego Fiata, aby sie nie zdradzić, że ma forsę.
    Wszyscy wiemy, że to jest „padgatowka propagandowa raboty” przed zbliżajacymi się strajkami lekarzy-żołnierzy, to oni stoją dzień i noc!!! na pierwszej linii frontu z pacjentem. Ci którzy się dzieki różnym okolicznością w Polsce wybili, nie zniżaja sie do tego poziomu.
    Czy widział może Pan w Polsce ordynatora oddziału, który np. pacjentowi pobiera krew do badania? Tu za Odrą to jest chleb powszedni. Tu też nie ma lekarzy lepszych i gorszych. Niemcy mają na tyle rozumu iż wiedzą, że medykowanie-leczenie ludzi jest w istocie niewymierne, jak lekarzy ocenić?
    Po opiniach pacjentów, którzy są kompletnymi laikami? Czy może po opiniach zawistnych koleżanek i kolegów?
    Oni stworzyli w swoim socjaliźmie siatkę płac BAT, gdzie w płacy brutto liczy się jedynie metryka urodzenia, a ile dostanie sie netto zależy od grupy podatkowej, ubezpieczenia itp. „socjalistycznych wynalazków”. Ja piszę tu o zwykłych lekarzach, a nie o generalicji, która ze zwykłych lekarzy robi sobie popytli. Wszystko to jest jawne w internecie do poczytania na stronach Bundes Anestellte Tariff. Dla laików przeszczepienie serca brzmi dumnie i tajemniczo, gdzie z punktu widzenia chirurgicznego jest to względnie trudny zabieg. Znam dużo bardziej uciążliwe operacje np. brzuszne, które często są rzeczywistym wyzwaniem dla operatora.
    Panie Fijor, z liberalnym pozdrowieniem.

  16. max parasol pisze:

    Sepsa, czyli uogólnione zakażenie, to nie choroba, a raczej problem zjadliwości bakcyla i sił odpornościowych pacjenta. Nie jest to żadnym „specjałem polskiej Służby Zdrowia”, sepsę można mieć takze w domu.

  17. Jan M. Fijor pisze:

    Choroba atakuje nawet w domu, to prawda. uklony JM Fijor P.S. Pod adresem http://www.petycje.pl mozna podpisac petycje w spraiwe dr. Garlickiego.

  18. bkg pisze:

    Szanowny Panie! W dniu zatrzymania transplantologa dr-a G znalazłam i skopiowałam na stronie CSK MSWiA w W-wie poniższy tekst. W tej chwili już go tam nie ma.Proponuję przeczytać go b. uważnie i wyciągnąć wnioski. Sądząc ze znanych mi Pańsklich publikacji w NCz-będą logiczne. Tutaj jednak zadiałały chyba jakieś silne emocje. Nie wiem, jak dla Pana, ale dla mnie jest NIEDOPUSZCZALNE, aby jakiś „zespół” , orzekająć o czyjejś „śmierci mózgowej” robił z człowieka „dawcę”, aby – po wypatroszeniu go – „zaszywać ZWŁOKI”. Proszę przypomnieć sobie obrzydliwe morderstwo na amerykańskiej Terry (nazwiska nie pamiętam) i9 wstrząsający program WARTO ROZMAWIAĆ o niedoszłych (i obecnych w studio!!!) „dawcach”, którym już „rozpoznano” „śmierć mózgową”. Pozdrawiam Pana. BKG
    Postępowanie z dawcą narzadów i zabieg pobrania narzadów
    2002-06-31 00:00:00
    1. Postępowanie z dawcą narządów
    2. Zabieg pobrania narządów
    1. POSTĘPOWANIE Z DAWCĄ NARZĄDÓW

    Stan każdego dawcy jest inny. Dlatego, w celu optymalizacji pobrania narządów podejmuje się dodatkowe działania, oparte na wyniku pełnej oceny jego stanu. Z uwagi na fakt, że za postępowanie z dawcą odpowiedzialny jest w zasadzie lekarz OIT, miejscowy koordynator powinien dostarczyć protokół postępowania z dawcą do oddziałów intensywnej opieki medycznej wszystkich szpitali w regionie.

    Postępowanie z dawcą należy traktować jako początek przechowywania narządów do przeszczepiania. W sytuacji idealnej właściwa opieka nad dawcą rozpoczyna się w chwili gdy śmierć mózgu wydaje się być nieuchronna i prawdopodobne jest pobranie narządów do przeszczepienia.

    Każdy potencjalny dawca powinien być traktowany jak dawca wielonarządowy.

    Po zakończeniu alokacji narządów pozanerkowych powinno się ustalić ostateczny czas zabiegu u dawcy, uwzględniając sytuację w szpitalu dawcy, czas dojazdu ekip oraz warunki pogodowe zarówno w ośrodku dawcy jak i ośrodkach biorców. Zaplanowany harmonogram ten winien być możliwy do zrealizowania i należy dołożyć wszelkich starań by jego ramy czasowe były honorowane przez współpracujące zespoły.
    Z tego powodu należy brać pod uwagę przedział co najmniej 6 godzin od momentu powiadomienia dyżurnego Poltransplantu. Stosowanie się do tej zasady nie jest wymagane, jeżeli istnieją poważne obawy, że stan dawcy nie pozwala na taki harmonogram pobrania.
    Optymalne prowadzenie dawcy ma na celu podtrzymywanie lub przywrócenie właściwej perfuzji i utlenowania narządów i tkanek.
    Poza tym konieczna jest eliminacja źródeł zakażeń u dawcy z uwagi na możliwość ich przeniesienia do biorcy poddawanego immunosupresji.

    2. ZABIEG POBRANIA NARZĄDÓW

    Po przybyciu na miejsce zespoły pobierające muszą otrzymać kopie:
    a. wypełnionej karty dawcy,
    b. orzeczenia śmierci mózgowej,
    c. wydruku z CRS o braku sprzeciwu,
    d. kopię dokumentu stwierdzającego grupę krwi dawcy.

    Po zapoznaniu się z dokumentacją i wyjaśnieniu możliwych wątpliwości można przystąpić do opracowania ostatecznej strategii pobrania narządów.
    Plan ten musi także określić, który zespół dokona zaszycia zwłok po pobraniu. Zależnie od sytuacji, może to być miejscowy zespół chirurgiczny lub zespół pobierający narządy jamy brzusznej.

    Należy pamiętać, że najczęstszym momentem destabilizacji stanu dawcy jest przewożenie go do sali operacyjnej.
    Z tego powodu korzystne jest włączenie zespołu znieczulającego do planowanego pobrania i zaproszenie do OIOM przed rozpoczęciem transportu do sali operacyjnej.

    Uwaga:
    Nawet po wystąpieniu śmierci mózgu możliwe jest utrzymywanie się odruchów rdzeniowych. Zjawisko to nie jest sprzeczne z rozpoznaniem śmierci mózgowej.

    Koordynator zespołu powinien dopilnować, by pobrane narządy zostały odpowiednio zapakowane a materiał biologiczny do wykonania próby krzyżowej i próbki krwi pobrane i zapakowane według ustalonych standardów.

  19. Jan M. Fijor pisze:

    Zgadzam sie, ale przeciez dr G. zostal arsztowany za lapowke i morderstwo. I ja o tym pisalem, a nie o procedurze prowadzenia przeszczepu. Tak sie sklada, ze w 2003 roku mialem okazje zwiedzac szpital Groote Schuur w Kapsztadzie w towarzystwie prof. Mariusa Barnarda, brata Christiana. Rozmawialismy n.t. przeszczepow i dawstwa. Bylem swiadkiem operacji przeszczepu serca. To jest niesamowite przezycie; tempo, skupienie, precyzja tak ogromne, ze w tej sytuacji administrowaniem martwym dawca zajmuje sie wylacznie personel pomocniczy (no, moze jeszcze chirurg operujacy dawce). Nie wyobrazam sobie, aby lekarz, ktory w ogromnym pospiechu wszczepia narzad byl w stanie kontrolowac detale procedury traktowania dawcy. Watpie tez, aby jakikolwiek normalny kardiochirurg pastwil sie nad czyimis zwlokami, czy rezygnowal z ratowania pacjenta z lenistwa czy niedbalstwa. Z powazaniem, zdrowia zycze Jan M Fijor

  20. bkg pisze:

    Witam ponownie. To może TERAZ już Pan sobie trochę lepiej „wyobraża”, do czego są zdolni zdemoralizowani i pewni swojej bezkarności ludzie, bez względu na zawód, jaki wykonują? Myślę tu o „sdkórach” z Łodzi i aferze „transplantologów” z Białegostoku.A Pańska fascynacja i wzruszenie podczas oglądania operacji niczego tutaj nie zmieniają. Czyżby Pan nadal wierzył, ze życie jest piękne, wszyscy mężczyźni szlachetni, a wszystkie kobiety cnotliwe? Pozdrawiam, i radzę wysłać do „centrum” cwaniaków od transplantacji zakaz pobierania od Pana narządów. bkg

  21. Jan M. Fijor pisze:

    generalnie uwazam, ze ludzie sa piekni, jednakze pod wplywem wladzy i przemocy staja sie gorsi. nadal jestem zafascynowany wiekszoscia polskich lekarzy i uwazam pomawianie ich o morderstwa za cos gorszacego. w usa czy jakims innym normalnym kraju minister ZZ poszedlby pod sad. Uklony Jan M Fijor

  22. klara pisze:

    Dlaczego nie zajmiecie sie synem ministra grzegorzem religa ktory dokonal przeszczepu stluczonego serca ktore po przeprowadzonym zabiegu nie podjelo zadnej pracy chcac zatuszowac sprawe wszczepil ponownie komory tlumaczac rodzinie ze serce to zabije kiedy rodzina upewnila sie od jakiego dawcy zostal wszczepiony organ chcac wyjasnienia bo chlopak umieral pracowal tylko respirator i komory serca mjal zakazenie calego organizmu pan doktor grzegorz religa bez zgody rodziny wyszczepil chory organ a w to miejsce wsczepil drugi pacjent zmarl

  23. Jan M. Fijor pisze:

    To już jest jurysdykcja niezawisłego sądu. Ukłony Jan M Fijor

  24. fafik pisze:

    Czy czy zdazylo sie w swiecie zeby pacjet umierajacy doslownie ,przeszedl dwa przeszczepy serca w tym lekarze ukrywajacy przeprowadzane operacje

  25. bkg pisze:

    TO chyba całkiem wystarczy, żeby mieć do kwestii przeszczepów czy też raczej-pobierania narządów od ludzi, za ich „domniemaną zgodą” – conajmniej REZERWĘ…O „zapewnieniach tzw. lekarzy – nawet nie wspominając…
    Pozdrowienia.BKG bkg@b-g.pl
    http://www.piotrskarga.pl/ps,1920,2,0,1,I,informacje.html

  26. bkg pisze:

    A oto aktualne informacje na temat „śmierci mózgowej” u „dawców”
    http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/3897-mier-mozgowa-zabijanie-na-czci-zamienne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *