Niepoprawna-politycznie-historia-Stanow-Zjednoczonych_Thomas-E-Woods,images_big,10,83-89812-41-X[1]

Niepoprawna politycznie historia St. Zjedn.

chat-dymki
1
  • Autor: Thomas Woods Jr.
  • Tłumaczenie: Marcin Zieliński
  • ISBN: 83-89812-41-x
  • Strony: 304
  • Cena: 30 zł (cena hurtowa)
Zamów

„Szukamy tylko niewykwalifikowanych kandydatów”

Bovard słusznie zauważa, że odczucia administracji co do akcji afirmacyjnej najlepiej odzwierciedla proces rekrutacji pracowników przez agencje federalne. W 1995 roku Pentagon ogłosił, że „do awansowania pełnosprawnych, białych mężczyzn potrzebne jest specjalne pozwolenie”. Wydany przez Agencję ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration) „Poradnik o równych szansach przy zatrudnianiu pracowników” (Equal Employment Opportunity Handbook) radził, aby przy szukaniu kandydatów do pracy zmniejszyć naciski na takie urzędnicze czy biurowe wymagania, jak „znajomość zasad gramatyki” i „umiejętność pisania bez błędów”, gdyż mogą one negatywnie wpłynąć na zainteresowanie ze strony „mających zbyt mało wiedzy przedstawicieli grup i jednostek z upośledzeniami”. Znacznie większy absurd stał się jednak udziałem Służby Leśnej Stanów Zjednoczonych, którą krytykowano za to, że zatrudniała zbyt mało kobiet na stanowisku strażaków. Z tego powodu Służba Leśna dała ogłoszenie: „szukamy tylko niewykwalifikowanych kandydatów”. Dalej można przeczytać, że „rozważymy zgłoszenia tylko tych kandydatów, którzy nie spełniają standardów [tj. wymagań zawodowych]”. Wiemy teraz, że wskutek tej dziwacznej polityki nie obsadzono kluczowych stanowisk w jednostkach straży pożarnej, właśnie z powodu braku niewykwalifikowanych kandydatów.

CNN-owska polityka zagraniczna

Clinton dysponował ogromną swobodą w dziedzinie polityki zagranicznej i nawet jego rzekomi oponenci się temu nie sprzeciwiali. Jednak to właśnie na arenie międzynarodowej popełnił Clinton najwięcej pomyłek. Ich skutki bywały często katastrofalne. Emerytowany podpułkownik Sił Powietrznych Buzz Patterson napisał w swojej książce Reckless Disregard (Bezmyślne lekceważenie), że Clinton prowadził „CNN-owską dyplomację – politykę zagraniczną prowadzoną przez wiadomości telewizyjne i sondaże wyborcze”. Wódz naczelny, Clinton, w ciągu ośmiu lat swej prezydentury aż czterdzieści cztery razy wysłał amerykańskich żołnierzy za granicę. Przez poprzednie czterdzieści pięć lat amerykańskie siły zbrojne interweniowały poza krajem tylko osiem razy. Patterson stwierdził, że „amerykański żołnierz przestał być obrońcą ojczyzny, a stał się wędrownym obrońcą pokoju”.

(fragment książki)

Thomas Woods Jr należy od lat do ścisłego grona współpracowników Instytutu Misesa w Alabamie. Z wykształcenia i zawodu jest historykiem mocno przesiąknięty szkołą austriacką i jej podejściem do analizy dziejów. Widać to w jego książkach, widać w Niepoprawnej historii”, która jest spojrzeniem na historię Stanów Zjednoczonych z punktu widzenia interesów ludzi, którzy ją tworzyli, a także tych, którzy ponosili konsekwencje ich działania. Woods wybrał zagadnienia, co do których – wydawałoby się – nikt nie ma wątpliwości; kolonizacja, rasizm, wojna domowa, FDR, New Deal, zimna wojna i wiele innych obrosłych mitami złej Ameryki i opiekuńczych przywódców. Jednakże bliższe spojrzenie rzuca cień na tych ostatnich, ujawniając prawdziwe przyczyny ich działania, a zwłaszcza bezmiar szkód przez nie wyrządzonych. Książkę czyta sie jak sensacyjną powieść. Jest ona także lekcją dla hagiografów i ortodoksyjnych patriotów, że nie wszystko co odziano w szaty narodowe i retorykę ojczyźnianą służyło narodowi dobrze.

Przydałaby się taka książka Polakom.
Jan M. Fijor

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Jan M Fijor pisze:

    Czy można mówić o amerykańskiej wojnie domowej?
    Tak naprawdę nigdy nie było amerykańskiej wojny domowej. Wojna domowa to konflikt, w którym co najmniej dwie frakcje walczą o przejęcie kontroli nad rządem krajowym. Klasyczne przykłady to wojna domowa w Anglii w latach 1642 – 1648 i w Hiszpanii w latach 1936 – 1939. W obu powyższych przypadkach walka toczyła się o kontrolę nad rządem. Inaczej było w latach 1861-1865. Południowe stany nie chciały przejąć władzy w Stanach Zjednoczonych, tylko ogłosić swoją niepodległość.
    [PIG]
    Co mówili Ojcowie-założyciele?
    „[Nie powinniśmy] się bać (…) odłączenia od tak cenionej przez nas unii w chwili, gdy każe nam ona zrezygnować z prawa do autonomii, (…) która oznacza wolność, bezpieczeństwo i szczęście”.
    Thomas Jefferson do Jamesa Madisona
    ***
    Niektórzy proponują, żeby zamiast o wojnie domowej mówić o „wojnie pomiędzy stanami” (War Between the States), tej nazwy będziemy używać też w tej książce. Ten termin też nie jest do końca odpowiedni, gdyż konflikt nie toczył się pomiędzy poszczególnymi stanami – Floryda nie walczyła przeciwko New Hampshire, a Rhode Island przeciwko Missisipi – ale pomiędzy rządem Stanów Zjednoczonych i jedenastoma południowymi stanami, które utworzyły w 1861 roku Skonfederowane Stany Ameryki (Confederate States of America). Używa się też innych terminów, które mimo zabarwienia ideologicznego, nawet lepiej oddają tamte wydarzenia. Mówi się na przykład o wojnie o niepodległość Południa (War for Southern Independence) i agresji Północy (War of Northern Aggression).
    Stany miały prawo do secesji
    Żaden podręcznik nie porusza kwestii, czy południowe stany miały prawo do secesji. A prawo to im bezwzględnie przysługiwało. Prezydent nowo powstałych Skonfederowanych Stanów Ameryki Jefferson Davis twierdził, że podstawę prawną secesji można znaleźć w dziesiątej poprawce do Konstytucji. Mówiła ona, że uprawnienia nie przekazane przez stany rządowi federalnemu, a nie zakazane w Konstytucji stanom, należą do stanów lub ludzi, a stany nigdy nie przekazały rządowi federalnemu prawa do powstrzymania secesji. Zatem secesja jest prawem przysługującym stanom. To po części z tego powodu James Buchanan, poprzednik Lincolna w Białym Domu pozwolił jedenastu południowym stanom na pokojowe opuszczenie Unii. Mimo iż nie uznawał on prawa stanów do secesji, nie uważał też, że rząd federalny ma prawo do powstrzymania ich od secesji siłą.
    Poza tym Wirginia, Rhode Island i Nowy Jork podczas ratyfikacji Konstytucji zastrzegły sobie, że jeśli nowy rząd stanie się zbyt opresyjny, będą miały prawo odejścia z Unii. Zresztą tylko z tego powodu stany te przystąpiły do Unii. Wirginia mówiła o podobnej klauzuli, zawartej w jej akcie ratyfikacyjnym, kiedy dokonywała secesji w 1861 roku. Ale ponieważ Konstytucja jest oparta na zasadzie równości – wszystkie stany mają równe prawa i żaden stan nie może mieć więcej uprawnień niż inne – prawo do secesji posiadane przez te trzy stany musi zostać rozciągnięte na wszystkie.
    William Lloyd Garrison, jeden z najważniejszych amerykańskich abolicjonistów zobowiązał każdego członka swojego Towarzystwa Antyniewolniczego (American Anti-Slavery Society) do walki o rozwiązanie Unii (w deklaracji napisał: „postanowiono, że jednym z głównych zadań abolicjonistów tego kraju powinna być agitacja na rzecz rozwiązania amerykańskiej Unii”). Po części głosił tę opinię, gdyż po oddzieleniu się od Południa, Północ nie była już moralnie odpowiedzialna za niewolnictwo (grzmiał: „precz z Unią właścicieli niewolników!”). Ale wierzył on również, że secesja Północy podważy pozycję niewolnictwa na Południu. Gdyby stany północne były osobnym krajem, to nie byłyby one zobligowane przez Konstytucję do oddawania właścicielom zbiegłych niewolników, którzy wreszcie mogliby tam znaleźć prawdziwy azyl. Ponoszone przez Południowców koszty utrzymania niewolników stałyby się zbyt wygórowane, co przyczyniłoby się do ostatecznego upadku systemu niewolnictwa.
    [PIG]
    Co powiedział prezydent?
    „Wszyscy ludzie, którzy niezależnie od swego miejsca zamieszkania, mają możliwość i siłę, żeby się zbuntować i obalić istniejący rząd po to, żeby stworzyć nowy i lepiej im pasujący, mają też do tego prawo. Jest to najbardziej wartościowe i święte prawo – wierzymy w nie i mamy nadzieję, że wyzwoli ono świat. To prawo nie dotyczy jedynie przypadku, gdy cały naród pod panowaniem istniejącego rządu chce z niego skorzystać. Każda grupa ludzi, która jest w stanie dokonać rewolucji, ma prawo to zrobić i wziąć w swoje posiadanie wszystkie ziemie, na których zamieszka”.
    Abraham Lincoln w 1848 roku
    ***
    William Rawle, prawnik z Filadelfii o sympatiach federalistycznych i przeciwnik niewolnictwa w swojej książce z 1825 roku A View of the Constitution (Opinia o Konstytucji) przyznał, że w szczególnych okolicznościach stan może w zgodzie z prawem wystąpić z Unii. Książka Rawle’a była podręcznikiem prawa konstytucyjnego na akademii w West Point w latach 1825-1840.
    [PIG]
    Co powiedział wybitny mąż stanu?
    „Nierozerwalna więź łącząca członków tego skonfederowanego narodu zamieszkującego różne stany nie znajduje się w prawie, lecz w sercu. Jeśli nadejdzie kiedyś dzień (niech Bóg nas przed tym broni!), kiedy mieszkańców tych stanów poróżnią ich uczucia, kiedy duch braterstwa zostanie zastąpiony przez zimną obojętność, a konflikty interesów zaostrzą się prowadząc do nienawiści, wtedy polityczne koalicje nie utrzymają razem stron nie przyciąganych już wspólnotą interesów i wzajemną sympatią i o wiele lepiej będzie dla mieszkańców nie zjednoczonych stanów, żeby żyli obok siebie w zgodzie niż byli trzymani razem pod przymusem”.
    John Quincy Adams w pięćdziesiątą rocznicę uchwalenia Konstytucji
    ***
    Lista wybitnych osobistości popierających prawo amerykańskich stanów do secesji jest imponująca. Każdy z nich dowodził istnienia tego prawa: Thomas Jefferson, John Quincy Adams, William Lloyd Garrison, William Rawle oraz Alexis de Tocqueville, francuski znawca problemów Ameryki. Biorąc pod uwagę jeszcze fakt, że stany Nowej Anglii groziły wiele razy secesją na początku XIX wieku, staje się jasne, że legalność secesji – chociaż nie wszyscy byli co do tego przekonani – już na wiele lat przed wybuchem wojny, była dla wielu ludzi ze wszystkich części Stanów Zjednoczonych czymś oczywistym.
    [PIG]
    Co powiedział słynny Francuz?
    Unia „została utworzona w wyniku swobodnej decyzji stanów; łącząc się nie utraciły one własnej tożsamości i nie stopiły się w jeden naród. Gdyby dzisiaj jeden z owych stanów chciał odstąpić od umowy, byłoby dość trudno udowodnić mu, że nie wolno mu tego czynić”.
    Alexis de Tocqueville
    ***
    Czy walczono o wolność dla niewolników?
    Nikt, kto chociaż trochę zajmował się tą sprawą, nie zaprzeczy, że przynajmniej przez pierwsze osiemnaście miesięcy wojny nie poruszano nawet kwestii zniesienia niewolnictwa.
    Senat Stanów Zjednoczonych już na samym początku zadeklarował, że jedynym celem wojny jest przywrócenie Unii. 26 lipca 1861 roku uchwalił następującą rezolucję:
    Postanowiono, że w krytycznej dla narodu sytuacji w związku z wprowadzeniem kraju w godny ubolewania stan wojny domowej przez wrogów Unii z Południa i Północy, Kongres dławiąc w sobie wszelką zaciekłość i urazę będzie spełniał jedynie swój obowiązek względem całego kraju. Uznano również, że w wojnie tej nie bierzemy udziału z powodu zagrażającej nam opresji, ani w celu podboju czy podporządkowania sobie nowych ziem, ani żeby obalić lub zmienić prawa lub instytucje ustanowione w stanach, ale żeby ochronić i utrzymać Konstytucję i wszystkie prawa z niej wynikające, oraz żeby zachować w nienaruszonym stanie Unię z jej godnością, równością i prawami stanów. Kiedy te zadania zostaną wykonane, wojna będzie zakończona.
    W 1861 roku przedstawiono poprawkę do Konstytucji, która jednoznacznie mówiła, że rząd federalny nie ma żadnego prawa do ingerencji w kwestię niewolnictwa w stanach, w których ono istniało. Lincoln był zwolennikiem tej poprawki: „zrozumiałem, że zaproponowana poprawka do Konstytucji (…) przeszła przez Kongres i oznacza ona, że rząd federalny nie będzie nigdy ingerował w wewnętrzne instytucje stanów, w tym w instytucję świadczenia służby. (…) Nie mam nic przeciwko temu, by klauzula ta została wyraźnie i nieodwołalnie zapisana w Konstytucji”.
    Rzeczywiste poglądy rasowe Lincolna
    Zważywszy na ogromną ilość tekstów, jakie o Abrahamie Lincolnie napisano, jego poglądy rasowe powinny być Amerykanom dobrze znane. Niestety, wcale tak nie jest. Podczas swojej czwartej debaty ze Stephenem Douglasem w 1858 roku Lincoln oświadczył:
    Powiedziałbym, że nie jestem, ani nigdy nie byłem zwolennikiem zrównania społecznego czy politycznego rasy białej i czarnej, nie jestem, ani nigdy nie byłem zwolennikiem prawa do głosowania dla Murzynów, powoływania ich do ław przysięgłych, obsadzania nimi urzędów czy też ich małżeństw z białymi kobietami. Powiem więcej, że istnieją tak duże różnice fizyczne pomiędzy tymi rasami, że wydaje mi się niemożliwością, aby zaistniała kiedyś pomiędzy nami równość społeczna czy polityczna. Z tego właśnie powodu, kiedy przedstawiciele tych ras żyją obok siebie, to jedna z nich musi być nadrzędna względem drugiej i ja, podobnie jak każdy inny, wolę, aby nadrzędną pozycję miała rasa biała.
    Te poglądy przestają dziwić, kiedy przyjrzymy się karierze politycznej Lincolna.
    Gdy zasiadał w legislaturze stanowej Illinois, Lincoln nigdy nie sprzeciwiał się ustawom wymierzonym przeciwko czarnym, głosował przeciw prawom wyborczym dla nich i odmawiał podpisania petycji o pozwolenie im na zeznawanie przed sądem. Lincoln był też ogromnym zwolennikiem zakładania kolonii dla wyzwoleńców, gdyż uważał, że nie będą oni w stanie zasymilować się z amerykańskim społeczeństwem. Już jako prezydent popierał poprawkę do Konstytucji zezwalającą na zakup i deportację niewolników oraz nakazał, aby Departament Stanu sprawdził, czy jest możliwe założenie osad dla nich w takich miejscach, jak Haiti, Honduras, Liberia (gdzie już istniała amerykańska kolonia dla wyzwoleńców), Ekwador, czy wybrzeże Amazonki.
    Lincoln walczył, aby „uratować Unię”… i umocnić jej władzę
    Lincoln pasował do tamtych czasów.
    W tej samej dekadzie, kiedy toczyła się wojna secesyjna, Piemont połączył Lombardię, Parmę, Wenecję i inne włoskie państwa w Królestwo Włoskie, a Prusy zjednoczyły ziemie niemieckie (z wyjątkiem Austrii) tworząc Niemcy. Dążenia do centralizacji politycznej wystąpiły wtedy również w Japonii. Lincoln był przesiąknięty duchem nacjonalizmu i podobnie jak Daniel Webster patrzył na Unię i secesję Południa przez pryzmat ideologii. Powiedział kiedyś Horacemu Greeleyowi, że jeśli mógłby uratować Unię poprzez wyzwolenie niewolników, to by to zrobił; gdyby mógł uratować Unię, nie niosąc wolności żadnym niewolnikom, także by to zrobił, a gdyby mógł uratować Unię, wyzwalając jednych, a innych zostawiając w niewoli, również by się przed tym nie zawahał.
    [PIG]
    Co powiedział amerykański dowódca wojskowy?
    „Gdybym uważał, że ta wojna toczyła się o wyzwolenie niewolników, to bym zrezygnował ze służby wojskowej [dla Północy] i zaoferował swoją szablę przeciwnej stronie”.
    Ulysses S. Grant, generał Unii (właściciel niewolników dopóki nie ratyfikowano, po wojnie znoszącej niewolnictwo, trzynastej poprawki)
    ***
    Był też aspekt praktyczny…
    Istniały również inne motywy, co przyznawały niektóre gazety z Północy. Jeśli pozwolonoby, aby stany południowe dokonały secesji i ustanowiły u siebie wolny handel, to wystarczyłoby tylko, aby kupcy dowiedzieliby się o niższych cłach lub zupełnym ich zniesieniu na Południu, przenieśliby się tam od razu z portów północnych. „Daily Chicago Times” ostrzegał, że jak „pozwolimy Południu na wolny handel, to będziemy musieli zredukować swój handel o ponad połowę w porównaniu z tym, co jest teraz”. Kongresmen z Ohio, Clement Vallandigham, twierdził, że to właśnie z powodu ceł wiele grup społecznych z Północy popierało wojnę. Powiedział, że kiedy Kongres Konfederacji uchwalił niskie cła, to „handel (…) skierował swój wzrok na Południe”.
    Nowy Jork, wspaniałe emporium i Północny Zachód, największy spichlerz Unii zaczęły teraz wołać o zniesienie zgubnych i rujnujących go ceł. Zagrożone utratą władzy politycznej i bogactwa w przypadku nie zniesienia ceł Nowa Anglia i Pensylwania (…) zażądały użycia siły i rozpoczęcia wojny domowej z całym towarzyszącym jej okrucieństwem uznając, że nie jest to zbyt wygórowana cena, aby powstrzymać ich koniec. (…) Wschód z premedytacją zadecydował o ujarzmieniu Południa i zamknięciu tamtejszych portów – najpierw podczas wojny za pomocą siły, a potem w okresie pokoju wprowadzając cła.
    Po ataku Johna Browna określenie Wendella Phillipsa, traktująego republikanów jako partii przeciwstawnej Południu, nabrało niebezpiecznego znaczenia. Wielu Południowców wolało nie czekać, aby się przekonać, co też prezydent wywodzący się z tej partii dla nich przygotował. Oczywiście znaleźli się również tacy, którzy obawiali się, że Lincoln, mimo swoich zapewnień, zniesie niewolnictwo doprowadzając w ten sposób Południe do społecznego chaosu i gospodarczej ruiny.
    Niewolnictwo z pewnością nie było jedyną kwestią, o którą chodziło Południowcom. Powód tego był prozaiczny. Otóż, większość mieszkańców Południa w ogóle nie posiadała niewolników. Robert E. Lee i Stonewall Jackson, dwaj najbardziej znani generałowie z Południa określili niewolnictwo mianem „politycznego i moralnego zła”. Lee był nawet przeciwnikiem secesji, ale wolał walczyć po stronie Wirginii niż przypatrywać się, jak rząd federalny prowadzi szaloną wojnę przeciwko jego stanowi. Przypomnijmy, że Wirginia, Tennessee, Karolina Północna i Arkansas dokonały secesji dopiero po tym, jak Lincoln powołał 75 000 ochotników w celu zaatakowania Południa i powstrzymania jego secesji. Te cztery stany nie dokonały secesji z powodu niewolnictwa, lecz z powodu decyzji Lincolna o użyciu siły w celu zniszczenia niezależności Południa.
    Dlaczego braliśmy udział w wojnie? Opowiadają żołnierze…
    Zapomnijmy na chwilę o politykach. Co zwykli żołnierze z Północy i Południa mieli do powiedzenia o tym dlaczego chwycili za broń i ruszyli na swoich sąsiadów? Głośny historyk wojny secesyjnej James McPherson w swojej książce z 1997 roku For Cause and Comrades: Why Men Fought in the Civil War (Za sprawę i towarzyszy broni. Dlaczego zwykli ludzie brali udział w wojnie secesyjnej) przejrzał mnóstwo materiałów źródłowych, w tym pamiętniki żołnierzy i ich listy do rodziny, chcąc ustalić, co zwykli żołnierze każdej ze stron myśleli o wojnie, w której brali udział.
    [***]
    Czerokezi wspierają Konfederację
    Pięć Cywilizowanych Plemion – Czerokezi, Czoktawowie, Czikasawowie, Krikowie i Seminole – stanęło po stronie Konfederacji. 28 października 1861 roku Czerokezi ogłosili Deklarację członków plemiona Czerokezów o przyczynach, które skłoniły ich do połączenia swojego losu ze Skonfederowanymi Stanami Ameryki (Declaration by the People of the Cherokee Nation of the Causes Which Have Impelled Them to Unite Their Fortunes With Those of the Confederate States of America), której fragmenty znajdują się poniżej. Konfederacja była zachwycona poparciem Indian i obiecała im nie tylko federalny rezerwat, ale nawet osobny stan.
    Nie mając żadnej chęci zaatakowania północnych stanów, [Południowcy] usiłowali tylko odeprzeć atak najeźdźców na ich ziemię i ochronić swoje prawo do decydowania o sobie. Korzystali tylko z przywileju zapewnionego im przez Deklarację Niepodległości Stanów Zjednoczonych, na którym opiera się prawo północnych stanów do decydowania o sobie i kształcie rządu, kiedy stanie się on niemożliwy do zaakceptowania, na nowy – w celu zabezpieczenia ich wolności. (…)
    Czerokezi obserwowali z niepokojem, jak w północnych stanach Konstytucja była łamana, prawa obywatelskie znalazły się w niebezpieczeństwie, a wszelkie cywilizowane zasady prowadzenia działań wojennych, oraz życia w ludzkiej wspólnocie i nakazy przyzwoitości, zostały bez wahania zlekceważone. W stanach wciąż należących do Unii militarny despotyzm zastąpił władzę obywatelską, a prawo uciszono za pomocą broni. Wolność słowa, a po części też wolność myśli, stała się przestępstwem.
    Gwarantowane przez Konstytucję prawo habeas corpus znika, gdy sekretarz stanu lub generał, nawet najniższego stopnia, skinie głową. Mandat przewodniczącego Sądu Najwyższego [który stwierdził, że prezydent nie ma prawa, by zawiesić obowiązywanie habeas corpus] został zlekceważony przez wojsko i ta obraza prawa powszechnego została zaakceptowana przez prezydenta związanego przysięgą do obrony Konstytucji. Rozpoczęto działania wojenne na największą skalę i pod pretekstem stłumienia bezprawnych protestów ludzi wysłano niezliczone oddziały żołnierzy na pole bitwy, mimo że nie istnieje prawo, które by na to pozwalało. (…)
    Mimo, że Czerokezi mieli powody, aby skarżyć się na niektóre z południowych stanów, są przekonani, że ich przeznaczenie i interesy są nierozerwalnie związane z Południem. Tocząca się właśnie wojna jest wojną zachłannej i fanatycznej Północy przeciwko instytucji niewolnictwa Afrykanów, przeciwko gospodarczej wolności Południa i przeciwko wolności politycznej stanów, a jej zadaniem jest zniszczenie suwerenności tych stanów i kompletna zmiana charakteru rządu federalnego.
    ***
    W dwóch trzecich przedstawionych przypadków – podobne proporcje były w przypadku Północy i Południa – żołnierze twierdzili, iż walczą z powodu patriotyzmu. Żołnierze Północy ogólnie rzecz biorąc walczyli o zachowanie tego, co przekazali im ich przodkowie, czyli o Unię. Żołnierze Południa również powoływali się na swoich przodków, chociaż twierdzili, że prawdziwym dziedzictwem ojców założycieli nie była wcale Unia, ale zasada samorządności.
    Bardzo często żołnierze Konfederacji porównują zmagania Południa z rządem Stanów Zjednoczonych do walk kolonii przeciwko Wielkiej Brytanii. Ich zdaniem w obu przypadkach walczono o prawo do secesji i zachowanie autonomii.
    Początki wojny totalnej
    F.J.P. Veale w swoim klasycznym studium na temat rozwoju wojny totalnej opisał wojnę secesyjną jako punkt zwrotny w historii. Było to całkowite i umyślne odejście od powstałego w wieku XVII europejskiego prawa wojennego, które zabraniało atakowania ludności cywilnej. Veale mówi, że chociaż zdarzały się wyjątki, to „[Robert E.] Lee realizował strategię wojenną Południa w zgodzie z europejskim prawem”. Tego samego nie można jednak powiedzieć o wojskach Lincolna.
    Najgłośniejsze przypadki ataków wojska na cywili zdarzyły się w Nowym Orleanie, który okupowały wojska pod dowództwem generała Benjamina Butlera. Tamtejszym kobietom nie odpowiadały nieokrzesane i prostackie maniery oraz seksualne propozycje ze strony jego żołnierzy. W tej sprawie Butler wydał rozkaz numer 28:
    Ponieważ za swoją grzeczność i uprzejmość oficerowie i żołnierze Stanów Zjednoczonych są obrzucani obelgami przez kobiety, które każą się nazywać „damami” Nowego Orleanu, rozkazuje się, że od tej chwili, kiedy jakakolwiek kobieta mową lub gestem znieważy oficera lub żołnierza Stanów Zjednoczonych, to powinna z tego powodu zostać uznana za odpowiedzialną traktowania jej jak panienki służącej rozrywce.
    Innymi słowy, kobiety z Południa należało traktować jak prostytutki. Zawarte w tym rozkazie „prawo do gwałtu” przeraziło cywilizowane kraje europejskie i wywołało natychmiastowe protesty ze strony Wielkiej Brytanii i Francji. Brytyjski premier oświadczył: „nie przesadzę, jeśli powiem, że w historii cywilizowanych narodów nie było takiego przypadku do czasu rozkazu tego generała, który z wyrachowaniem i zimną krwią oddał kobiety zamieszkujące podbite miasto na pastwę niepohamowanych żądz swoich żołnierzy”.
    Wyliczenie wszystkich zbrodni generała Williama Shermana zajęłoby wiele stron.
    W Vicksburgu w stanie Missisipi żołnierze zniszczyli domy i pozbawili farmerów ich plonów. Thomas DiLorenzo pisze, że „miasto było tak zrujnowane, iż jego mieszkańcy musieli zamieszkać w jaskiniach i jeść szczury, psy i osły”. Żołnierze Unii zniszczyli i ograbili też Jackson. Sherman relacjonował: „mieszkańców ujarzmiliśmy. Wołają głośno o litość. Ziemie w promieniu trzydziestu mil są zniszczone”. W opisie działań swoich ludzi w Meridian, w stanie Missisipi, gdzie nie stacjonowały żadne wojska Konfederacji, Sherman chwalił się, że „przez pięć dni 10 000 naszych ludzi pracowało ciężko i z zapałem paląc i niszcząc przy użyciu siekier, młotów i metalowych drągów. Bez wahania przyznam, że wykonali kawał dobrej roboty. (…) Meridian przestało już istnieć”.
    [PIG]
    Co powiedział żołnierz Konfederacji?
    „Czas może pogorszyć sytuację, ale my to zniesiemy – i nawet wtedy nie będziemy musieli przejść przez to, przez co przechodzili nasi dziadkowie, kiedy walczyli o to samo, co my teraz”.
    ***
    A nie wspomnieliśmy nawet o lepiej znanych wyczynach Shermana i okrucieństwach, jakich dopuścił się w Georgii.
    [PIG]
    Co powiedział żołnierz Unii?
    „Walczymy o Unię, ideę co prawda wielką i szlachetną, ale mimo wszystko ideę. Oni walczą o niepodległość i kieruje nimi pasja i nienawiść do najeźdźców”.
    ***
    Obecnie dla wielu ludzi ta koncepcja wojny stała się już tak oczywista i naturalna, że trudno im sobie wyobrazić inny sposób prowadzenia działań wojennych. To świadczy o naszym bezwolnym przywiązaniu do dwudziestowiecznych idei moralnych. W XIX wieku takie zachowanie nie było czymś normalnym i możliwym do zaakceptowania. Nawet Sherman przyznał, że według tego, co nauczono go na West Point, powinien zostać skazany na śmierć za zbrodnie wojenne.
    W Stanach Zjednoczonych zdarzyła się narodowa tragedia. Nikt oczywiście nie płacze z powodu upadku systemu niewolnictwa. Jednak przeanalizujmy doświadczenia Brazylii, gdzie niewolnictwo skończyło się zaraz po tym, jak zostało zniesione w stanie Ceará w 1884 roku. Niewolnicy zaczęli masowo tam uciekać a pochopnie wprowadzone prawo o zbiegłych niewolnikach zostało w dużym stopniu zignorowane. Wartość niewolników znacznie się obniżyła i po czterech latach rząd Brazylii zdając sobie sprawę z sytuacji postanowił nadać wolność wszystkim niewolnikom bez rekompensaty dla ich właścicieli. Takiego rozwiązania problemu niewolnictwa chciał abolicjonista William Lloyd Garrison. Domagał się on secesji Północy po to, aby przyciągnąć tam niewolników z Południa, co sprawiłoby, że tego systemu nie dałoby się już dłużej utrzymać.
    Ale ci, którzy nie widzą w tej walce niczego poza niewolnictwem, nie są w stanie zauważyć tego, co brytyjski libertarianin Lord Acton, który dostrzegł w tym zwycięstwie centralizacji straszliwą porażkę wartości cywilizacji Zachodu. W liście do Roberta E. Lee z listopada 1866 roku Lord Acton napisał:
    Uważałem prawa stanów za jedyne zabezpieczenie przed absolutyzmem suwerennej woli, z którego mogą skorzystać, a secesja napawała mnie nadzieją, gdyż jest ona urzeczywistnieniem – a nie zniszczeniem – Demokracji. Instytucje Twojej Republiki nie zdołały wyegzekwować od starego świata należnej im i dobroczynnej wolności z powodu naruszenia zasad, na które natychmiastowym remedium miała być mądrość Konstytucji Konfederacji. Wierzę, że przykład, jaki dała ta wspaniała Reforma, będzie błogosławieństwem dla wszystkich ludzkich ras i przyniesie wolność prawdziwą i oczyszczoną z zagrożeń charakterystycznych dla Republik. Zatem uważam, że toczyliście bitwy o naszą wolność, nasz postęp i naszą cywilizację i o wiele bardziej opłakuję sprawę przegraną w Richmond niż radowałem się ze zwycięstwa pod Waterloo.
    [PIG]
    Słowa, o których nie wspominają podręczniki
    „Mowa gettysburska była zarazem najkrótszym i najbardziej znanym wystąpieniem w historii Ameryki, (…) ogromnym uczuciem zamkniętym w kilku poetyckich frazach. (…) Nawet sam Lincoln nigdy więcej nie osiągnął już tego poziomu. Była ona czymś naprawdę niesamowitym. Ale nie zapominajmy, że była to poezja, a nie logika, piękno, a nie sens. Pomyślmy o argumentach w niej przedstawionych. Przełóżmy je na zwykłe słowa, jakich używamy codziennie. Idea tej mowy jest następująca: żołnierze Unii, którzy zginęli w Gettysburgu, poświecili swoje życie walcząc o samostanowienie – żeby nie upadł rząd ludzi przez ludzi i dla ludzi. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej kłamliwego. W rzeczywistości żołnierze Unii walczyli przeciwko idei samostanowienia. To konfederaci walczyli o prawo swoich ludzi do decydowania o sobie”.
    H.L. Mencken o adresie gettysburskim
    ***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *