Kwestia gwarancji

chat-dymki
2

Zapowiedź wizyty prezydenta Busha w Polsce a zwłaszcza fiasko kolejnej tury rozmów n.t. zniesienia embargo na dostawy mięsa z Rosją świadczą o tym, że chwila podpisania traktatu polsko – amerykańskiego w sprawie instalacji tarczy antyrakietowej na terenie Polski jest bliska.

Wygląda więc na to, że rząd Polski stawia bardziej na bezpieczeństwo militarne niż na wolny handel, na dobre stosunki z Amerykanami, a nie z Rosją. Problem w tym, że postawienie na Amerykanów i tarczę rakietową nie jest dla nas wystarczającą gwarancją bezpieczeństwa.

Wprawdzie strona amerykańska od początku zapewnia, że tarcza rakietowa instalowana jest w związku z zagrożeniem ze strony któregoś z krajów Bliskiego Wschodu, Korei Północnej, czy ewentualnie Chin, każde dziecko jednak wie, że jedynym poważnym niebezpieczeństwem przed jakim tarcza ta ma chronić, jest atak rosyjski. Wystarczy policzyć ilość rakiet posiadanych przez Rosjan i przez resztę wrogiego Ameryce świata. Gdyby było inaczej, tarcza umieszczona by została w Turcji, Izraelu, albo Indiach. Ponieważ jednak zagrożenie ze strony Rosjan żywo nas interesuje i nie jest wcale wykluczone, tarcza rakietowa może być skutecznym elementem obrony terytorium Polski. Skutecznym, ale nie wystarczającym.
Jak działa tarcza? Centrum detekcji zagrożenia, znajdujące się w Czechach informuje, że nastąpił atak rakietowy w naszym kierunku, w odpowiedzi na co dowództwo amerykańskie wysyła z naszego terytorium rakiety np. Patriot, które niszczą obiekty wroga. Niszczą, albo i nie niszczą. Decyzję o podjęciu riposty podejmuje wyłącznie strona amerykańska. Jeśli zdecyduje ona, że atak nie jest zagrożeniem interesów Stanów Zjednoczonych, a tylko jakiegoś innego kraju po drodze, dowództwo amerykańskie może od riposty odstąpić.
Co się stanie, jeśli tym „krajem po drodze” będzie przykładowo….Poland?
Już co najmniej dwukrotnie w naszej najnowszej historii Stany Zjednoczone dogadywały się z Rosją kosztem interesu strony trzeciej. Tak było w 1956-57 roku po wydarzeniach na Węgrzech i w 1968 w czasie wydarzeń w Czechosłowacji. Nastąpił wtedy podział stref interesów i umowa o nie wtrącaniu się jedni drugim. Biały Dom i Pentagon uznały bowiem, że interes amerykański jest wart więcej niż cena kompromisu z Sowietami. Czy mamy gwarancję, że takiej umowy już nigdy nie będzie?

Czy zatem rezygnować z tarczy? Absolutnie, nie! Trzeba jedynie poprosić Amerykanów o mocną gwarancję. Taką gwarancją może być np. przekazanie nam systemu wczesnego ostrzegania (AWACS), dzięki któremu nie tylko Pentagon, lecz także polski wywiad będzie wiedział o grożącym POLSCE (sic!) niebezpieczeństwie. Jeśli zdarzy się, że dowództwo amerykańskie uzna, że jakiś atak nie zagraża terytorium Stanów Zjednoczonych, a co najwyżej polskiemu, wówczas – dzięki systemowi AWACS zainstalowanemu na latających pod polskimi skrzydłami samolotach C130 lub P3 – my sami skorzystamy ze znajdującej się na naszym terytorium tarczy. Amerykanom z tego powodu włos z głowy nie spadnie, nam zresztą też nie.

Jan M. Fijor
„różne” 2007-04-23

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Krzysztof Zawitkowsk pisze:

    Dzieki za ten artykul. Czy robimy cos z tym porownaniem podatkowym? Pozdrawiam

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Dzieki. O podatkach oczywiscie piszemy! Uklony Jan M Fijor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *