Przesyłka do Bahramu

chat-dymki
19

W latach 1960. pracował w Uniwersytecie Jagiellońskim portier, który za niewielką opłatą – dzisiaj ekwiwalent 1000 zł – obiecywał protekcję przy przyjęciu na studia. Pieniądze brał z góry, zastrzegając, że gdyby z jakichś powodów, kandydat na egzaminie przepadł, on je zwróci co do grosza. Po egzaminach wstępnych sprawdzał listy przyjęć; jeśli kandydatowi udał o się zdać egzamin, pieniądze zatrzymywał. Jeśli nie – oddawał w całości. Podobną metodę stosuje Poczta Polska w ramach serwisu Pocztex.

12 lutego b.r. około południa wysłałem do Nassau, na wyspach Bahama, dwa zestawy dokumentów; jeden za pośrednictwem Fedex, drugi, Pocztexem. Obie firmy są ekspresowymi pocztami kurierskimi: Fedex amerykańską, prywatną, Pocztex państwową i polską. O ile jakość Fedex miałem okazję wielokrotnie sprawdzić, o tyle Pocztex była dla mnie niewiadomą. W najgorszych snach nie przeczuwałem jednak, że ryzyko może być aż tak duże. Przekonałem się o tym już w sześć godzin po nadaniu.
Fedex i Pocztex dają możliwość śledzenia losu przesyłki za pośrednictwem Internetu.
O 15.40 przesyłka Fedex była już w Londynie, oczekując na lot do Miami. W systemie Pocztexu mojej przesyłki nie było aż do 22.00, po czym pojawił się wpis, że o 18.40 wysłano ją do Londynu. W tym czasie Fedex wyekspediował list do Nassau, gdzie dotarł on 13 lutego o 14.00. Pocztex 13 lutego był wciąż w Londynie. Następnego dnia, a więc dzień przed deklarowanym terminem, Fedex przesyłkę doręczył adresatowi w Nassau. W systemie Pocztexu przesyłka była gotowa do lotu do Nassau, wciąż jednak w Londynie. Tak było przez następne 2 dni. Londyn i ani kroku dalej. Nawet urzędniczkę Pocztexu, do której udało mi się jakimś cudem dodzwonić (zwykle nikt nie podejmuje tam słuchawki) to dziwiło:
– Coś tutaj dziwnego się stało – wykrztusiła z siebie, po czym bez słowa przerwała rozmowę.
Od tego momentu ani raz nie udało mi się połączyć z numerem interwencyjnym Pocztexu. Nie odpowiadano też na moje mejle. Po 9 dniach od wysłania listu udałem się do dyrekcji Poczty Polskiej na Plac Małachowskiego osobiście:
– Bahama? Bahama? Zaraz, a czy to jest gdzieś w Indiach? – spytała dyżurna Poczty Polskiej.
Wyjaśniłem, że na Karaibach, co wcale sytuacji nie poprawiło. Nie poprawił jej także rzecznik prasowy, który za pośrednictwem swej asystentki (był bardzo zajęty) doradził mi napisanie podania, dodając, że „ustawowo należy mi się odpowiedź w trzy miesiące”. Nie czas mnie niepokoił, lecz los przesyłki z dokumentami. Za trzy miesiące mogłem jej już nigdy nie odzyskać.
Mimo iż Pocztex, jak informują na Placu Małachowskiego „wtopiony jest w serwis poczty głęboko”, udało mi się sposobem dotrzeć do dyrektora Hirsza (zagraniczny serwis, zagraniczne nazwisko), choć bez legitymacji dziennikarskiej, powiedział ochroniarz, byłbym bez szans. Wyobrażam sobie, jakich upokorzeń muszą doświadczać zwykli użytkownicy Pocztexu. W każdym razie, dyrektor przywitał mnie w drzwiach, bo też był bardzo zajęty:
– Co się nie robi dla prasy! – rzucił, obiecując polecić „komu trzeba”, by zajął się moją przesyłką.
Niedługo później sekretarka dyrektora poinformowała mnie konfidencjonalnie, że „właśnie uruchomiono procedurę specjalną”. Oddelegowany do szukania mojej przesyłki agent Pocztexu stawał na głowie. W ciągu zaledwie czterech dni udało mu się ustalić kto jest londyńskim partnerem Pocztexu, zaś pośrednika z Wysp Bahama znalazł w kolejne trzy dni. I oto list się odnalazł. Na moje pytanie, co się z nim przez ten cały czas działo, dowiedziałem się, że „był w drodze”. Ostatecznie, doręczony został 28 lutego, w 16 dni od daty wysłania, czyli o 14 dni później niż deklarowano. Było to i tak zaskakujące, gdyż przez cały okres poszukiwań odnosiłem wrażenie, że w Pocztexie nie wiedzą co to ten „Baham”. Podejrzenia te nie były wcale bezpodstawne, bowiem 9 marca b.r. otrzymałem list z Poczty Polskiej dotyczący „reklamacji przesyłki EMS Pocztex (….) nadanej dnia 12 lutego 2007 (…) do (nie istniejącego przecież) Bahramu.” Czy trudno się dziwić, że przesyłka zaginęła?
W liście informowano mnie też, że zgodnie z regulaminem „nadawcy przysługuje zwrot różnicy między opłatą za przesyłkę EMS Pocztex, a opłatą za taką samą paczkę wysłaną drogą lotniczą”. Sprytne, prawda? Sprawca sam sobie wymierza karę, która nie pokrywa nawet wyrządzonych przez niego szkód. (Nie muszę dodawać, że prowadziliśmy kosztowne poszukiwania na własną rękę). Kilka dni potem, przysłano mi przekazem 31 zł, tymczasem wspomniana w piśmie różnica wynosi prawie 140 zł. Co prawda, Poczta Polska dała mi możliwość reklamacji w ciągu 14 dni (a więc mniej niż trwało doręczanie listu), lecz nikt na nią jak dotąd nie zareagował.
Portier z Uniwersytetu Jagiellońskiego został aresztowany i chociaż nikomu krzywdy nie zrobił, dostał wyrok więzienia. Poczta Polska nie ponosi odpowiedzialności i nadal stosuje metodę: „uda się, dobrze, nie uda, jeszcze lepiej”, obciążając kosztami swojej ignorancji, beztroski i marazmu klientów i podatników. Czy nie taniej byłoby Pocztex zlikwidować, albo przekazać go w darze rządowi Bahramu?

Jan M. Fijor
„różne” 2007-05-04

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. BOB pisze:

    Podobnie działają polskie urzędy, które w ten sposób wykonują nasze prawo. To bardzo niesprawiedliwe.

  2. SMC pisze:

    To byloby smieszne, gdyby nie nioslo za soba prawdziwych szkod…ech, socjalizmy.
    Polecam najnowsza lekture socjalizmow:
    http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/site/pl/oj/2006/l_198/l_19820060720pl00410045.pdf

  3. buber pisze:

    no i co sie dziwić, jak państwowe i z komunistyczną kadrą jeszcze z czasów tow. Gierka to też cały czas ten Baham bedzie obowiązywać…Jak w scenie z Misia na poczcie:
    – Londyn? Londyn ? – nie ma takiego miasta jak Londyn, jest Londek Zdrój ale Londyn
    Na co S. Tym odpowiada:
    – Londyn – takie miasto w Anglii !
    -To czemu Pan nic nie mówi, to teraz musze iść i poszukać…
    Jak widać, neiwiele sie zmieniło poza horendalnymi opłątami

  4. witek pisze:

    Bardzo brzydka próba dziennikarskiej manipulacji.List polecony za zwrotnym poświadczeniem odbioru do Francji w Pocztexie kosztuje 11 PLN w FEDEX 51 PLN.Krytykuje Waszeć socjalizm w Polsce i słusznie , ale domagać się wyższej jakości usługi za niższą cenę przeczy szczerości intencji.Cóż szkodziło wspomnieć o tem,a tak wiarygodność autora na szwank narażona.Pozdrawiam.

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Juz to robie. Otoz, Pocztex kosztowal 150 zl, Fedex 180 zl. Procz tego, telefony przy odszukiwaniu przesylki w Polsce i na Bahama, dodatkowe kopie, dodatkowy notariusz i caly szereg drobiazgow – co najmniej 200 zl. Nie domagam sie wyzszej jakosci za te sama cene, lecz tylko tego, co deklaruje uslugodawca. Uklony Jan M Fijor

  6. robert sz pisze:

    Nierozumiem dlaczego chce Pan przekazać rządowi Bahramu, coś Panu takiego uczynił ten rząd aby tak go karać, kara musi być adekwatna.

  7. robert sz pisze:

    Pastwie sie nad rzadem Bahramu, bo na szczescie go nie ma. Innym, najwiekszym wrogom, nie zycze takiej poczty.
    pozdrawiam
    JM Fijor

  8. pjo pisze:

    O ile Fedex faktycznie jest prywatną firmą kurierską, o tyle Pocztex to nie jest żadna „firma”, tylko krajowa nazwa USŁUGI POCZTOWEJ znanej pod międzynarodową nazwą EMS (Express MAIL service) polegającej na doręczaniu przesyłki DROGĄ POCZTOWĄ najszybszą możliwą drogą. Poczta wyekspediowała przesyłkę do Londynu jeszcze tego samego dnia (czyli zgodnie z krajową procedurą) a na to, co z nią zrobi Royal Mail i inne zarządy pocztowe, niestety Poczta Polska nie ma już ŻADNEGO wpływu. Mało tego, Poczta NIE GWARANTUJE czasu dostarczenia przesyłek EMS, no ale żeby się tego dowiedzieć, to należałoby PRZED skorzystaniem z usługi zapoznać się z cennikiem i Regulaminem świadczenia usługi, a nieczytanie umowy przed podpisaniem to zdaje się polski sport narodowy.

  9. Jan M. Fijor pisze:

    Regulaminu nigdzie nie ma. Sprawdzilem to w kilku urzedach. Czy wybraza sobie pan, ze sklep sprzedaje mi rower, ktorey jest wadliwy i tlumaczy, ze oni nie biora odpowiedzialnosci za produkcje, bo oni tego roweru nie produkowali. Co chce pan dowiesc? Ze Pocztex jest fajna firma (psst, usluga? Ktos, kto broni jakosci pracy polskiej poczty jest albo jej urzednikiem, albo z PP nie korzysta. uklony jmf

  10. pjo pisze:

    Cóż… Mnie na stronie FedEx wycenia kilogramową przesyłkę z Polski na Bahama na kwotę 763.51 zł. No, ale ja pewnie nie jestem „golden klajent”.

  11. Jan M. Fijor pisze:

    Zaplacilem ok. 180 zl. Fedex, wobec przywilejow jakie mu stwarza panstwo polskie, i tak jest drogi. Moze jak kiedys bedzie wiecej konkurencji, sytuacja sie poprawi, ale narazie niedouczeni albo cyniczni politycy chronia niektore firmy przed konkurencja, bo sie rzekomo boja bezrobocia i ddzieki takiej ochronie nie ma w Polsce bezrobocia. uklony jmf

  12. pjo pisze:

    pytanie do p. Fijora – czy FedEx dał Panu GWARANCJĘ doręczenia w jakimś terminie? Bo na stronie Fedex pod wyceną czytam: „Podane w systemie fedex.com informacja o stawkach i czasie doreczenia moze ulec zmianie bez uprzedniego powiadomienia.”

  13. Jan M. Fijor pisze:

    Tak, dal mi gwarancje 2-3 dni i doreczyl w 2 dni. Informacje moga ulec zmianie, ale nie deklaracje. Jeszcze nigdy mnie Fedex nie zawiodl. Tylko glupota tlumacze skorzystanie z Pocztexu. jmf

  14. pjo pisze:

    Jeszcze jedno – z podanej w artykule różnicy cen między przesyłką EMS a paczką priorytetową na Bahamy (31 zł) wynika, że wysłał Pan kilogramowego „Kilo-pack’a” EMS za 120 zł, a kilogramowa paczka priorytetowa na Bahamy kosztuje 89 zł. Więc poczta zwróciła 31 zł, wszystko się zgadza.

    Zadałem sobie trud obliczenia różnic w cenach między paczką priorytetową a Pocztexem w poszczególnych zakresach wagowych:
    1 kg – 31 zł (61 zł jeśli nie korzystamy z firmowej koperty Kilo-pack)
    2 kg – 58 zł
    3 kg – 58 zł
    4 kg – 52 zł
    5 kg – 41 zł
    10kg – 30 zł
    20kg – 20 zł

    Ciekawe, skąd panu wyszło te 140 zł?

  15. Jan M. Fijor pisze:

    Wyslalem list wagi ok. 300 g (taki list kosztuje cos kolo 10 – 13 zl, poczta lotnicza, a poniewaz koperta Pocztexu jest licha, zmuszony bylem dokonac dodatkwoej ochrony listu, stad wazyl ok. kilograma. Za przesylke zaplacilem 150 zl, a wiec roznica wynosi ok. 140 zl. cbdu.

  16. RamZES pisze:

    Mi ostatnio ktos w Poczcie Polskiej ukradl (odkleil) znaczki z listu, ktory otrzymalem z Zambii. Oczywiscie nikt na poczcie o niczym nie wie 🙂

    Zasugerowano mi nawet, ze to nadawca mogl zle nakleic znaczki 😉

    Pozdrawiam

  17. michał pisze:

    Szanowny Panie, spróbujmy porównać może teraz jak Fedex doręczy przesyłkę na godz. 9.00 z Warszawy do Wołkowyji. Użytkownik pio poniżej doskonale wytłumaczył panu specyfikę działania Pocztexu. Fedex można porównać z UPS czy DHL. Pocztex to wyspecjalizowana usługa kurierska w serwisie krajowym z możliwościami o niebo większymi niż wszyscy gracze na polskim rynku. W szczególności jeżeli chodzi o wysyłki terminowe do 20 kg. Przesyłki Fedex odbiera i doręcza kurier Fedexu Firma jest w kontakcie z przesyłką cały czas. Może podałby pan nr listu przewozowego to zwerwfikujemy tę barwną opowieść. pozdrawiam. Michał.

  18. rafał pisze:

    Przesyłka z USA trafia na cło, SAD itp, agencja celna, zapłacone przelewem VAT i opłaty. Przesyłka opuszcza cło i trafia w ręce pocztexu. Dostaję dokumenty z cła a przesyłki nie ma.
    Dzwonię cały dzień w celu namierzenia przesyłki, telefonów masa i nic z tego.
    Na reklamację na stronie Pocztexu nikt mi nie odpowiedział. Przesyłka wyszła z Pruszcza Gdańskiego i nie dotarła do Bydgoszczy. Nikt nic nie wie, poprostu znikła. Nie ma możliwości jakiego kolwiek śledzenia przesyłki pomimo wykupionej opcji. W pocztexie mówią to co jest na stronie internetowej, a ja obdzwoniłem wszystkie sortownie po drodze tracąc cały dzień. Masakra, brak kontaktu, kompetencji i odpowiedzialności.
    Do pewnego czasu zamawiałem poprzez pocztę gdyż mają dużo urzędów, nie ma mnie zostawia awizo idę odbieram i gotowe. Z kurierami trzeba się umawiać itp. Od pewnego czasu nie otrzymuję awizo tylko przynosi mi paczkę sąsiad (nawet z innej klatki bloku że mu zostawiła poczta !!!!!)Problem z tym że to są opłacone przelewem przesyłki na kilkaset pln. Masakra !
    Teraz szukam paczki wartej 6 tyś pln plus VAT i cło. Co mi po tym że ubezpieczona, jak muszę kupić drugie urządzenie. A jak się znajdzie po miesiącu będę miał dwa? (bo reklamacja trwa ze trzy miesiące ustawowo)
    Koszmar przypominający „polską służbę zdrowia”

  19. Jan M. Fijor pisze:

    wyrazy współczucia! pozdr jmf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *