Dr Bajka

chat-dymki
42

Co prawda wspominałem o nim w swoich korespondencjach parokrotnie, lecz jest mi wstyd, bo przez ostatnie 10 lat nie poświęciłem mu osobnego tekstu. Pod tym względem zrównałem się w dorobku z mediami głównego nurtu, które go traktują jak swego rodzaju dziwoląga.

Jest jednym z najmądrzejszych, najbardziej konsekwentnych i najbardziej poważanych polityków amerykańskich, a pewnie też i światowych. Jego dorobek, jak chodzi o głosowanie w Kongresie USA można porównać z Thomasem Jeffersonem czy Jamesem Madisonem. Jest jednym z najbardziej konsekwentnych stronników Deklaracji Niepodległości i Konstytucji. W ciągu 37 lat swej kariery politycznej, z których aż 25 lat spędził w Kongresie Stanów Zjednoczonych, nie splamił się ani jednym wystąpieniem, które miałoby charakter koniunkturalny czy zdradzało ideały amerykańskiej rewolucji. Od początku swej politycznej kariery, to jest od 1970 roku, był zwolennikiem pełnej odpowiedzialności fiskalnej rządu. Nigdy, ani raz, nie głosował za podniesieniem podatków. Był zawsze przeciwny uchwalaniu deficytu budżetowego. Był przeciwnikiem podnoszenia wynagrodzeń dla kongresmanów. Konsekwentnie też głosował przeciwko ograniczeniom II Poprawki do konstytucji, tej która zezwala na posiadanie broni przez obywateli. Był zawsze przeciwny dodatkowym uprawnieniom dla władzy wykonawczej, a zwłaszcza ustawom (Patriot Act) narzuconym przez tzw. wojnę z terroryzmem, w szczególności sprzeciwiał się inwazji na Irak (głosował przeciwko wojnie) czy powołaniu ministerstwa bezpieczeństwa publicznego (Homeland Security). Odkąd tylko pojawił się problem, jest zagorzałym przeciwnikiem jakiejkolwiek regulacji i opodatkowania Internetu, a ostatnio także wprowadzenia dowodów osobistych.
Panie i Panowie, pozwólcie że Wam przedstawię najciekawszą postać amerykańskiej polityki, polityka o jakim w Polsce, w Europie czy nawet w Stanach Zjednoczonych trudno nawet marzyć. Kandydata na fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych w wyborach 2008 roku, kongresmana Ronalda Paula. Chwała mieszkańcom 14 dystryktu kongresowego z Teksasu, którzy z taką konsekwencją i determinacją, wbrew lewicowym trendom i populistycznym nastrojom wybierają Paula na strażnika swoich majątków i konstytucji, jednego, jedynego polityka Stanów Zjednoczonych, który ani przez moment nie dał się ponieść fali poprawności politycznej, walki z nędzą, o sprawiedliwość społeczną i innych lewackich mód.

Who is who

Ron Paul urodził się w 1935 roku w Pittsburgu, w stanie Pensylwania, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. Tam skończył szkołę, a później Gettysburg College, by ostatecznie poświęcić się studiom medycznym na Duke University, które ukończył z wyróżnieniem. Jego późniejszą specjalnością stała się ginekologia i położnictwo (w swojej karierze odebrał ponad 4000 porodów) zaraz po studiach służył jednak w siłach powietrznych, jako „latający chirurg”. W 1968 roku, wraz z żoną Carol przenieśli się do Lake Jackson w Teksasie, gdzie mieszkają do dziś, „radując się – jak piszą w jego dossier – rodziną, pięciorgiem dzieci i 17 wnukami”. Za namową przyjaciół, w 1970 roku wystartował do Kongresu i mimo swoich ortodoksyjnych poglądów: ograniczony rząd, niskie podatki, likwidacja zasiłków socjalnych i innych wynalazków toczącej się wtedy wojny z nędzą, został wybrany z dość dużą przewagą głosów.
– Zawsze miałem szczęście – powtarza odtąd senator Paul – do mądrego elektoratu.
Od pierwszych dni w Waszyngtonie dał się poznać jako człowiek pryncypialny, uparty zwolennik zasad, jakie stały się fundamentem Stanów Zjednoczonych. A trzeba pamiętać, że głoszenie ich w latach 1970. czy w początkach 1980. było – nawet w Ameryce – aktem cywilnej odwagi. Jak pamiętamy, znacznie bardziej kompromisowy i łagodniejszy od Paula, późniejszy prezydent i przyjaciel senatora, Ronald Regan, przegrał w 1976 roku do Jimmy Cartera i to dość wyraźnie. Nota bene, Ron Paul był jednym z czterech kongresmanów republikańskich, którzy poparli wtedy kandydaturę Reagana na prezydenta.
Pasją Rona Paula, wtedy członka wpływowej Komisji Bankowej Kongresu Stanów Zjednoczonych, była odpowiedzialna polityka fiskalna, a jej fundamentem silny pieniądz oparty na standardzie złota. Tak proszę państwa, Ron Paul jest jedynym politykiem, ba, jedynym znaczącym obywatelem USA, który nie boi się, i co najważniejsze, nie wstydzi optować za „tym przestarzałym i absurdalnym” rozwiązaniem, jakim jest powiązanie emisji pieniądza z rezerwami złota. Siłą rzeczy musiał przez cały czas pozostać krytykiem banku centralnego (Urzędu Rezerwy Federalnej), z postkeynesowskim atrybutem interwencjonizmu, polityką proinflacyjną i pieniądzem papierowym. To wystąpienia i artykuły Paula zamieszczane m.in. w pismach Instytutu Misesa, a zwłaszcza nieustanna krytyka obecnej administracji i jej niefrasobliwych wydatków budżetowych, pozwoliły Amerykanom przypomnieć sobie zasady rządzące mocnym pieniądzem. Nie trudno więc zrozumieć, dlaczego Paul bez przerwy sprzeciwia się wprowadzaniu nowych, czy podnoszeniu starych, podatków. Jest przy tym konsekwentnym konserwatystą twierdzącym, że nie można być jednocześnie konserwatywnym fiskalnie, a socliberalnym moralnie. Jest zwolennikiem wartości rodzinnych, przeciwnikiem aborcji i eutanazji, małżeństw homoseksualistów i innych „nowoczesnych” rozwiązań społecznych.
W 1984 roku, czy to z powodu satysfakcji z wyboru Ronalda Regana na prezydenta, czy może rozczarowania niezbyt radykalnymi reformami fiskalnymi nowego rządu, Paul dobrowolnie zrezygnował z kariery politycznej i wrócił do medycyny. Odejście to trwało 12 lat. W 1997 roku wraca do Kongresu, wybrany przez elektorat czternastego dystryktu wyborczego z Texasu. Jest aktualnie członkiem Komisji Usług Finansowych i Komisji Spraw Zagranicznych, nie ustając w swej walce o ograniczony rząd, niższe podatki, a przede wszystkim powrót do korzeni republiki. „Nigdy w dziejach Stanów Zjednoczonych ,kraj ten nie potrzebował tak wytrwałego i konsekwentnego orędownika wartości” – powiedział niedawno Lew Rockwell, prezes Instytutu Misesa z Alabamy. Swoją drogą pozazdrościć Ameryce takich wyborców. No, cóż, może dopiero przybysz z republikańskiej Ameryki musiał uświadomić konfederatom z Teksasu istnienie starych zasad? Nie ma w Stanach Zjednoczonych człowieka, który z taką upartością i bezkompromisowością, bez względu na koniunkturę, własny interes, czy zwykły spokój o nie walczył. Przyznają to nawet, stojący po przeciwnej stronie ideologicznej barykady, Bill i Hillary Clintonowie. Od niemal stu lat żaden z amerykańskich kongresmanów nie może się poszczycić takim dorobkiem. Paul daje Ameryce przykład. Nie uczestniczy w lukratywnym programie emerytalnym dla kongresmanów, każdego roku przekazuje do Departamentu Skarbu niewykorzystane środki z kongresowego budżetu, a przy tym jest jednym z najbardziej aktywnych polityków amerykańskich. Nikt w Kongresie nie zgłasza tylu projektów ustaw, czy interpelacji. Ten Republikanin z Teksasu jest upartym adwokatem wolnego handlu, nadrzędności prywatnych kontraktów nad umowami zbiorowymi, swobody przepływu kapitału, zwolennikiem zakazu ograniczania konkurencji, prawa własności i wolności wyboru konsumenckiego. Ron Paul więc nie tylko rozumie, ale i domaga się stosowania zasad wolnego rynku. To on niezmordowanie powtarza, że „siłę wolnego rynku poznamy dopiero wtedy, gdy go wprowadzimy w życie”. Te słowa stały się w Europie mantrą innego polityka o podobnej proweniencji, jakim jest czeski prezydent, Vaclav Klaus. N.b. są przyjaciółmi. Każde jego wystąpienie, każdy oddany głos jest poprzedzony skrupulatną analizą zgodności z konstytucją. „Jest absolutnym wyjątkiem pośród 535 gangsterów, pośród których zasiada” – powiedział poprzedni Sekretarz Skarbu, William Simon.

Woda w usta 2008

To co do tej pory napisałem, nawet dla znawców Ameryki brzmi jak bajka. Tym bardziej, że oto ten odszczepieniec, człowiek nie z tej planety, polityk traktowany przez media głównego nurtu protekcjonalnie, jako niegroźny dziwak stał się zagrożeniem istniejącego porządku wojennego. 4 maja, po zorganizowanej w Bibliotece Regana w Simi Valley w Kalifornii debacie, mającej wyłonić republikańskiego kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych w wyborach 2008 roku, okazało się, że kongresman, Ron Paul, oceniony został najwyżej spośród 10, biorących w niej udział kandydatów. Otrzymał aż 43 procent głosów poparcia, pokonując drugiego na mecie, Matta Romneya o 5 punktów procentowych. W ankiecie zorganizowanej przez MSNBC, jedyną znaczniejszą instytucję medialną, jaka odnotowała sukces Paula, spośród blisko 73 tysięcy ankietowanych, Ron Paul otrzymał najwyższe poparcie (32 proc.), przed Romneyem (30 proc.) i Giulianim (26 proc.), Mc Cain (21 proc.). Paul otrzymał też najniższy ranking negatywny (wyraz dezaprobaty). Przeciwko niemu głosowało 29 proc. ankietowanych, podczas gdy przeciwko Romneyowi 35 proc., a Giulianiemu aż 40 proc. To dobry znak, wskazujący że Amerykanom ortodoksja i pryncypialność Rona Paula jednak odpowiada. Konkluzja ta tak mocno wstrząsnęła amerykańskimi mediami, i establishmentem politycznym, że od początku maja nabrali oni na temat Rona Paula wody w usta. O poparciu nie informuje ani telewizja głównego nurtu, ani nawet Fox news. Nie pisz o nim prasa, nie chwali się nim nawet machina kampanijna obozu Republikanów, którzy przerazili się prawdopodobnie, że przyjdzie facet znikąd, też Ron, też nie prawnik, który skończy ich zabawę w politykę i prosperitę jaką się od lat nieskrępowanie cieszą i przypomni Ameryce źródła jej wielkości.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2007-05-11

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Pan Dzikus pisze:

    Jak widać i w USA stosuje się metodę na przemilczenie. Byłoby jednak super, gdyby uzyskał nominację Partii Republikańskiej. Na szczęście oprócz telewizji istnieje jeszcze internet i w USA ma chyba znacznie większą medialną wagę niż w Polsce. Jeśli chodzi o McCaina i Giulianiego to obaj są do kitu. A Romney nie wiem jakie ma poglądy. Przy okazji skoro Paul jest taki świetny to mogłaby go wspomóc Partia Konstytucyjna i Libertarianie (choć ci w większości są chyba za aborcją). Czy w USA jest możliwe, by jakiś kandydat na prezydenta mógł mieć poparcie kilku partii? I czy jest możliwe, by nawet jeśli nie dostanie nominacji Partii Republikańskiej (a pewnie nie dostanie, chyba że zdarzy się cud) i tak wziął udział w wyborach jako niezależny wymuszając tym samym na kandydacie Republikanów skręt w prawo? Chyba już kiedyś była taka sytuacja, że facet, który nie otrzymał nominacji i tak kandydował i chyba nawet dostał sporo głosów.

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Tak, byly przypadki ze kandydat, ktory nie uzyskal nominacji swojej partii startowal jako niezalezny. tak bylo zdaje sie z Demokrata Andersonem, a potem z Bichananem i chyba McCainem, ale niezalezny nie ma tam szans. Tam jest system zerowo-jedynkowy, a ostatnio zerowo-zerowy. Pozdrawiam Jan M Fijor

  3. Pan Dzikus pisze:

    Jednak Ron Paul nie jest takim ideałem jak sądziłem. Na polskiej Wikipedii pisze, że jest przeciwnikiem kary śmierci. Jak uzasadnia ten sprzeciw?

  4. Mas pisze:

    Bo jest zwolennikiem państwa minimum, a kara śmierci daje państwu władze nad życiem …

  5. Pan Dzikus pisze:

    Brak kary śmierci daje władzę nad życiem wszelkim mafiozom, gangolom i zwykłym bandytom, którzy są przez to silniejsi od państwa bo oni mogą zamordować a państwo nie może zabić.
    Jeśli ktoś kładzie głowę na torach i czeka na pociąg to czy daje władzę nad życiem maszyniście? Być może ale nawet jeśli jest to władza z łaski samobójcy. Nikt mu wszak nie każe kłaść głowy na torach.
    Nikt też nie każe mordować mordercom. Jeśli zaś to robią a w kodeksie jest zapis, że za to grozi śmierć to w ten sposób po prostu ją sobie zamawiają a państwo wypełnia tylko ich życzenie wyrażone poprzez zatłuczenie dziecka na śmierć czy poderżnięcie kobiecie gardła.
    Mogą oczywiście liczyć na to, że ich nie złapią ale samobójca również może liczyć na to, że pociąg danego dnia nie przejedzie, no i co z tego?

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Nie zlapalem panskiego przeslania. Czy uwza pan, ze morderstwo moze byc legalne, bo panstwowe? A poniewaz bylo anonsowane w prawie, jest lagodniejsze? Pozdrawiam Jan m Fijor

  7. Pan Dzikus pisze:

    Morderstwo to nieusprawiedliwione zabójstwo. Zabicie mordercy nie jest morderstwem gdyż jest usprawiedliwione. Jest karą za czyn, którego nie powinien się dopuścić. Dla mnie uśmiercenie mordercy jest oczywistością. Czy libertarianie są zwolennikami niekarania morderców czy może karania wszystkich podatników poprzez zmuszanie ich do żywienia, ubierania i zapewniania mordercom mieszkania?

  8. MacReady pisze:

    Z tego co się orientuję to Libertarianie skupiaja się na jak największym zadośćuczynieniu ofierze. W tym przypadku jeśli np. krewni ofiary chcieli by śmierci mordercy, to oko za oko.

  9. Nicholas Crestone pisze:

    Wbrew temu, co napisal wyzej pan Fijor, Ron Paul nie jest senatorem. Jest poslem (reprezentantem) z 14 Dystryktu w Texasie.
    Co do reszty, to jak trafnie zauwazyl Pan Dzikus, Paul zostanie zalatwiony metoda na przemilczenie albo/i osmieszenie. Demokracja, czyli technika utrzymywania sie przy wladzy przy pomocy manipulacji mas, jest doprowadzona przez rzadzace elity do perfekcji, i dla luzakow jak Paul nie ma w niej miejsca.

  10. Jan M. Fijor pisze:

    Oczywiscie, pomylilem sie, jest kongresmenem izby nizszej. Czy pojda na przemilczenie? Nie jest to takie latwe. Dzisiaj mamy Internet, a w nim od Paula az huczy. Obym sie nie mylil. Uklony Jan M Fijor

  11. kastet@buziaczek.pl pisze:

    Hit z udziałem Rona Paula
    http://youtube.com/watch?v=ehhj-0JsKmA

  12. Jan M. Fijor pisze:

    BARDZO PANU DZIEKUJE! TO WSTRZASAJACE CO TAM WIDZIALEM. Pozdrawiam Jan M Fijor P.S. No to my go popieramy. Ok. miliona Polakow glosuje w Ameryce, do czesci ten glos dotrze.

  13. Pan Dzikus pisze:

    Do MacReady

    Mam nadzieję że i Ron Paul tak podchodzi do sprawy bo to w gruncie rzeczy słuszne podejście. W.Cejrowski kiedyś pisał, że kara śmierci mogłaby być tylko dla morderców tych, którzy są za karą śmierci. Każdy by deklarował, czy chce by jego mordercę ukarać śmiercią czy nie i miałby to zapisane w dowodzie. Istnieje w Polsce coś takiego jak Rejestr Sprzeciwów, gdzie każdy, kto nie chce by jego organy przeszczepiano może tam wysłać swój sprzeciw. Wystarczyłoby wprowadzić w Polsce karę śmierci i każdy, kto nie chciałby, żeby karano śmiercią jego mordercę wysyłałby sprzeciw do tego Rejestru Sprzeciwów.
    Kara śmierci nie wyklucza zadośćuczynienia. Organy wewnętrzne mordercy można wystawić na aukcję a pieniądze przekazać wdowie i dzieciom.

  14. cali pisze:

    kompletna bzdura – amerykanie polskiego pochodzenia powinni glosowac tylko na konserwatystow

  15. Adrian Zabek pisze:

    Wyborcy sa zbyt glupi, a politycy zbyt cwani, by ktos taki mogl rzadzic. „Bajka” to tutaj najwlasciwsze slowo. Swoja droga, on musi byc jakims wybrykiem natury, no bo jak mozna siedzac w polityce tyle lat pozostac porzadnym czlowiekiem?

  16. sief pisze:

    Nie zgadzam się z opiniami, że kara śmierci odstraszy morderców. Racjonalne myślenie powinno być ważniejsze od tego co encyklopedie lub podręczniki piszą o definicji terminu libertarianizm. Uważam że kara śmierci w praktyce pomaga tylko o tyle, że osoby skazanej na dożywocie nie trzeba karmić. Wywody szanownych przedmówców o tym że państwo może zabijać i to wtedy nie jest morderstwo tylko usprawiedliwione zabójstwo oraz wywody odwrotne na praktycznym poziomie są nic nie warte. Czy widzieliście kiedyś żeby ktoś w furii kto chce kogoś skrzywdzić rozważał ten temat? Albo czy spotkaliście kryminalistę który myśli takimi kategoriami? Są więc one niepraktyczne i li tylko normatywne, a normy nie obchodzą przestępców w chwili popełniania zbrodni. Obchodzą za to wolnych ludzi, ponieważ władza dostaje skuteczne narzędzie do eliminowania niewygodnych jednostek. 1:0 dla bandytów. Co ja gadam, 2:0 – licząc jeszcze ewentualnych bandytów u władzy. Prawo do obrony, prawo do posiadania broni. Wydaje mi się że one wystarczają do zapewnienia bezpieczeństwa przed tymi którzy „zasługują na śmierć”. I odstraszają tych którzy jeszcze zasłużyć nie zdążyli. Chyba że zakładamy iż ludzie są idiotami i w domyśle sami nie mogą skutecznie się bronić, wtedy trzeba się nimi opiekować, czy im (nam) to się podoba czy nie.

  17. Jan M. Fijor pisze:

    Zgadzam sie z panem w 100 procemntach. jako katolik uwazam tez, ze nikt nie ma prawa odbierac drugiemu zycie. Uklony Jan M Fijor

  18. arahad pisze:

    a może by tak jakąś książke Rona wydać?
    np ostatnia „A Foreign Policy of Freedom” z 2007 roku
    część książek jest – co prawda po angielsku ,ale zawsze – dostepna legalnie w postaci pdf.

  19. MacReady pisze:

    Myślę, że katolicy powinni sie kierować tym co mówi Biblia. http://www.kosciol.pl/article.php/20041021175534156
    „Dekalog nie zakazuje egzekucji wykonywanych na mordercach.”

  20. Gregorio pisze:

    a mi sie najbardziej podoba pomysl Cejrowskiego – jest iscie libertarianski!

  21. Jan M. Fijor pisze:

    To znaczy jaki? jmf

  22. Jerzy L pisze:

    Pozwole sobie wtracic swoje 5 groszy na temat kary smierci, ktora jest traktowana
    zarowno przez p.Fijora jak i niektorych
    czytelnikow nadto pryncypialnie. Otoz,
    morderca mordercy nierowny, a przykladem
    niech bedzie tzw „hitman”. ktory zabija za pieniadze, i wlasnie ze wzgledow wolnorynkowych, ceny na taka usluge
    spadaja i wylacznie kara smierci jest w stanie cene te podniesc,a moze nawet
    „kill the profession”.

  23. Kagan pisze:

    Mysle ze Ron Paul dobrze wie, ze bez podatkow, a szczegolnie progresywnych i bez swiadczen socjalnych byle kryzys na gieldzie przeksztalcic sie moze w gleboka i dluga depresje, jak to bylo np. latach 1930tych. Zasilki dla bezrobotnych stabilizuja bowiem ekonomie, podobnie jak progresywne podatki: podczas recesji ludzie placa mniejsze podatki (bo mniej zarabiaja), a wiec traca swa sile nabywcza wolniej, i jednoczesnie zasilki podtrzymuja popyt, ktory inaczej by sie zalamal jak w Polsce na poczatku lat 1930tych.
    Podczas boomu, ludzie placa zas wyzsze podatki, co z kolei niejako utrudnia „przegrzanie” gospodarki, zas mniejsze zailki pozwalaja na
    odlozenie pieniedzy na ich wyplate w przyszlosci podczas kolejnej recesji. Usuniecie tych automatycznych stabilizatorow oznaczaloby powrot do lat 1930tych i kolejna swiatowa recesje. Tego wlasnie chca skrajni liberalowie jak Ron Paul, aby wtedy objac wladze dyktatorska a la Hitler czy Stalin. I zanaczam, ze jestem ekonomista, prowadzacym zajecia m. in. dla analitykow finansowych z wielkich bankow i tam ‚rozowym antyglobalista’. Podatki i zasilki sa przez kapital tolerowane, bowiem pelna one role owych automatycznych stabilizatorow, a nie dla tego, ze kapital dba o bezrobotnych i panstwo. Kapital potrzebuje silnego panstwa, ktore za niego robi brudna, policyjna robote i potrzbuje w miare stabilnego popytu na swe wyroby i uslugi. A Ron Paul przypomina mi albo malpe z brzytwa, co to na oslep chce obciac podatki i zasilki z przyczyn 100%idelogicznych (‚prawicowy Hunwejbin’) albo tez (co gorsza) jest wyrachowanym graczem, pragnacym objac wladze dyktatorska podczas kryzysu spowodowanego odejsciem od wsponianej wyzej automatycznej stabilizacji kapitalizmu przez progresywne podatki i zasilki. Kapitalizm (szczegolnie wolnorynkowy) jest bowiem ze swej definicji systemem malo stabilnym, wiec wymagajacym interwencji z zewnatrz…

  24. Kagan - ERRATA pisze:

    Mialo oczywiscie byc:
    „I zaznaczam, ze jestem ekonomista, prowadzacym zajecia m. in. dla analitykow finansowych z wielkich bankow a nie jakims tam ‚rozowym antyglobalista’.”
    Za bledy pisarskie przepraszam (tlumacza sie one czesciowo malym wymiarem „okienka”)…

  25. Jan M. Fijor pisze:

    Trzymamy kciuki, ale teraz swiatowa lewizna pomaga nobliscie i on zostanie prezydentem. Wiecej na ten temat niedlugo w Najwyzszym czasie. pozdrowienia z Belize Jan M Fijor

  26. zbycho pisze:

    Bradzo dobry artykuł. Polecam każdemu posłuchać co mówi Ron Paul na youtube. Naprawdę warto.

  27. Jan M. Fijor pisze:

    Przed chwila zakonczyla sie debata kandydatow republikanskich (Floryda, Fox News). Ron Paul uzyskal I pozycje (38 proc. poparcia – Giuliani 12 proc.). Fakt, ze mial slaby start i ludzie z Fox News, prowadzacy debate, probowali go zignorowac, z czasem jednak rozkrecil sie i moim zdaniem zasluzyl na zwyciestwo. Tym kandydatem, ktory zaskoczyl mnie in plus byl sen. Huckabee. Od Paula dzieli go niewiele. To tez jest (prawie) libertarianin. Zal serce sciska, ze w Polsce politykow milujacych wolnosc i czlowieka (prawie) nie ma. A jesli juz sie trafi (JKM), to wali sie pala w glowe. N.b. uwazam, ze gdyby nie wystapienie JKM przeciwko niepelnosprawnym dzieciom, LPR dostalaby przynajmniej 3 procent. Mimo najlepszej oceny, Ron Paul nadal uchodzi (w oczach mediow) za dziwaka i oszoloma. Sprzeciwia sie niepotrsebnej wojnie, chce prywatyzacji emerytur, wolnosci wyboru szkoly dla dzieci, a przede wszystkim zn acznej redukcji rzadu. takiej rewolucji media nie w stanie przezyc. Przypominaja sie slowa Reagana, ze lewica to nie sa ignoranci, lecz ludzie, ktorzy wierza w nieprawdziwa ideologie. P.S. Pocieszajace jest to, ze skoczyly sie dzis rzady dwoch „gremlinow”. Jan M Fijor

  28. MacReady pisze:

    Zna pan panie Kagan jakąś teorię tłumaczącą przyczyny Wielkiego Kryzysu ? Bo zdaje się jest tylko jedna. A ona mówi jasno, że za kryzys jest wynikiem działań banku centralnego … Jakoś sobie w XVIII i XIX wieku USA świetnie radziły. Dlaczego przy powrocie do zasad którymi się Stany wtedy kierowały miałoby mieć inne skutki niż wtedy ?

  29. Jan M. Fijor pisze:

    Hola, hola…w USA bank centralny zostal ustanowiony w 1913 roku, razem z podatkiem dochodowym, a wiec to bylo wiek XX. Dopoki banku centralnego (FED) nie bylo, kryzysy byly lekkie i krotkie. Nie wiem czy pan wie, ale FED jest bankiem prywatnym i to w duzym stopniu nie-amerykanskiem. Uklony Jan M Fijor

  30. Arnold pisze:

    Polecam film Zeintgeist(google video) który traktuję m.in. o banku centralnym FED.Jest tam też doskonałe wytłumaczenie „standardu złota” o którego przywrócenie ubiega się R.Paul

    Pozdrawiam

  31. Maciej pisze:

    „Zgadzam sie z panem w 100 procemntach. jako katolik uwazam tez, ze nikt nie ma prawa odbierac drugiemu zycie.” Właśnie tym panie Janie różni się katolik od chrześcijanina. Ten pierwszy wierzy w kościół i JPII ten drugi w Boga, który kary śmierci w Piśmie Świętym nigdzie nie wyklucza.
    Pozdrawiam.

  32. Jan M. Fijor pisze:

    W moim przypadku stalem sie przeciwnikiem kary smierci po kazaniu Jana Pawla II w St. Louis Missouri. Uklony Jan M Fijor

  33. takitam pisze:

    Jest jeszcze inna sprawa, ktora go dyskwalifikuje w oczach wielu. Jest przeciwny nabywaniu obywatelstwa na drodze urodzin w USA. Chyba nie pamieta jak ten kraj powstal i kto go zbudowal. To taka mala uwaga dla tych, ktorzy sie nad nim tak rozckliwiaja.

  34. Jan M. Fijor pisze:

    Co w tym zlego? Nie wystarczy przyjechac, nielegalnie przebywac i urodzic dziecko. Potrzebne sa dodatkowe parametry: rodzice, rodzina i tp. zwiazki z krajem urodzenia. Paul nie sprzeciwia sie przeciez naturalizacji. Uklony Jan M Fijor

  35. takitam pisze:

    Jeszcze do niedawna miałem Pana za libertarianina ale coraz bardziej wychodzi z Pana coś innego. Po pierwsze co do naturalizacji to jest to decyzja administracyjna czyli zależna od urzędnika. Po drugie, jest to dążenie do tworzenia państwa narodowego z większym podziałem na gorszych i lepszych – nie jest to zgodne z klasyczną myślą libertariańską państwa obywatelskiego. Po trzecie, w sytuacji granicznej, na tej zasadzie nikt oprócz Indian nie miałby obywatelstwa amerykańskiego. A te wspomniane dodatkowe parametry to jakieś brednie.
    A tak w ogóle jesli Pan mówi, że na Pana sprzeciw wobec kary śmierci miało wpływ jakieś kazanie JPII to chyba Pan sie nigdy nad tą sprawą głębiej nie zastanowił. Krótko mówiąc smiechu warte, choć problem poważny.
    Pozdrawiam

  36. MARIAN BOŁTUĆ pisze:

    To smutne, wręcz przerażające jak daleko sięga zmowa mediów. Na całym swiecie nawet w USA, niby wolnym kraju stosowane sa takie same mechanizmy zmowy

  37. Piotrek pisze:

    Ciekawa sprawa,że niektórzy „chrześcijanie” są za karą śmierci. Dla mnie to brak wiary w Dobrą Nowinę o śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Jestem chrześcijaninem (katolikiem) i powiem tak: ja nie chciałbym nikogo zabić, bo wiem że życie każdego człowieka jest dane od Boga. Tak czy siak wszyscy mamy swój czas. Czemu mamy komuś odbierać życie skoro i tak umrze i będzie sądzony. Wystarczy więzienie z obowiązkiem zapracowania na swoje wyżywienie (ideał). A w sumie dopóki Bóg daje czas do nawrócenia (włącznie z nami), to nikt nie powinien bawić się w boga i skracać tego czasu. Oczywiście mówię to do wierzących, bo resztę to już nie wiem co może przekonć.

  38. Bortasz pisze:

    cio do stanowiska pana Cejrowskiego to tutaj trzeba byłoby poszukać.
    http://pl.youtube.com/results?search_query=WC+kwadrans&search_type=&aq=f
    Z pamięci wyglądało by to tak.
    Morderca zabija kogoś zerka w dowód jest że ów człowiek (Tudzież jego rodzic w wypadku nie pełnoletnich) jest przeciwnikiem kary smierci to do ciupy na 25 lat i znowu „Rosyjska ruletka czy zabije kogoś kto jest za czy przeciw… jak za to kulka w łeb i do widzenia. Sądze że w tedy wszyscy dla bezpieczeństwa byli by za. I jestem sam za karą smierci. Bo to co większości robi to sie myli w stwierdzeniu po co jest kara śmierci.
    Ona niema odstraszać. Ona ma eliminować najbardziej nie dostosowane osobniki z społeczeństwa. Ma eliminować socjopatów i zwyrodnialców. Seryjnych morderców jak i zabójców. Państwo nie ma prawa zabic kogoś dla tego bo jest nie wygodny. Tylko dla tego by chronić wolności=życie swoich obywateli.
    http://pl.youtube.com/watch?v=dpo1ZeGTJrM
    Kiepska jakości ale polecam. Własności wolności życie… Nie masz prawa do zycia innych wiec jeśli je odebrałes to winno sie je tobie odebrać by CHRONIĆ innych przed tobą. KARA ŚMIERCI NIE ODSTRASZA, ONA ELIMINUJE. I dla tego jestem za.
    PS w stanach był numer że zaprzysięgli wydali wyrok dożywocia i 30 000 lat odsiadki tłumacząc się: Nawet jeśli Bill clinton będzie co tydzioeń ogłasza amnestie i skracał wyroki o połowe to chcemy mieć pewności że ten skurwiel nie wyjdzie. Ludzie nie chcą resocjalizować i przywracać społeczeństwu. Chcą pewności i bezpieczeństwa. Pedoil jak alkocholik zostaje pedofilem/alkocholikiem. Morderca ma krew na rękac do końca życia. A ja jestem najbardziej pamiętliwym z drani.

  39. Bortasz pisze:

    przepraszam że jeden pod drugim.

    W 1913 został ustanowiony Fed z powodu gigantycznego kryzysu jaki został wywołany celowo właśnie by ów FED powołać. FED DRUKUJE PIENIĄDZE!!! Wartości dolara leci na łeb na szyje by ludzie chcieli wprowadzenia Amero… Mój ojciec jak wyjężdzał do Emiratów arabskich za dolara dostawał 4 złote.. teraz dwa i 30 grosze jest dobrze… A wszystko w 4 lata. Dlatego ze FED zwiększyło drukowanie Pieniędzy. Jak ktoś twierdzi ze wszystko rozwiąze dodrukowanie pieniedzy niech przyjrzy sie Dolarowi. Nie długo Dolar będzie mniej wart niż papier na którym jest drukowany.
    Pieniądze jako dług.
    http://video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830&ei=&hl=pl
    Wrócimy do złota. W starożytnym zymie za złotą monęte mogłueś Kupić:
    Wspaniałą Togę
    Dobry pasek skórzany
    bardzo dobrej jakości buty.
    Teraz za pieniądze po sprzedaniu złotej monety kupisz
    garnitur pasek i buty dobrej jakości. Złoto ma najbardizej stabilną wartości na świecie. Przez zdaje sie pare dziesiac lat od około 1960 do 1990 (Nie pamiętam już dokładnie) cena uncji złota poszła o 73 centy w górę.

  40. Grzegorz K. pisze:

    Ron Paul to taki amerykański Janusz Korwin-Mikke. Szkoda, że Ron Paul ostatecznie przegrał z John’em McCain’em. No cóż. McCain to bardziej RINO, aniżeli prawdziwy koliber. Zamierzałem po studiach biotechnologii, za 3 lat wyemigrować do USA. Panie Fijor co by Pan mógłby mi zasugerować? Może Kanada? Pozdrawiam! http://www.grzegorz-k.blog.onet.pl

  41. Konrad pisze:

    Literówka: „Lew Rockwell, prezes Instytutu MiZesa* z Alabamy” *Misesa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *