Bądź lojalny w powietrzu

chat-dymki
4

Czy należysz już do jednego z wielu programów lojalnościowych linii lotniczych? Jeśli nie, to szybko się zapiszcie. Gdybyście nie zdążyli skorzystać w tym roku, to możecie zapracować na darmowy bilet w roku przyszłym. To się opłaca, zwłaszcza że sezon podróży właśnie nadszedł.

Nie tylko gadget

Jednym z najsympatyczniejszych gadgetów rynkowych są niewątpliwie lotnicze programy lojalnościowe dla osób często podróżujących. Linie lotnicze, chcąc takich pasażerów do siebie przywiązać, wymyśliły dla nich nagrodę w postaci „mil kredytowych”, które pasażer – członek programu lojalnościowego – otrzymywał za każdy zakupiony dla siebie bilet. Jeśli ktoś leciał do Paryża, a długość trasy wynosiła 1224 mil, to na jego koncie zapisywano co najmniej 1224 mile. Z chwilą uzbierania jakiejś okrągłej sumki, powiedzmy 20 – 30 tys. mil, osoba taka miała prawo do darmowego przelotu biletu na trasie odpowiadającej zebranemu milażowi. Mile kredytowe pełnią więc rolę pieniądza. Z jednej strony nagradza się nim lojalność pasażerów, z drugiej linia lotnicza ma wiernego, powtarzalnego klienta. Jest to idealna forma walki konkurencyjnej – wszyscy odnoszą z niej korzyść.
Polskie linie LOT związane są programem Miles and More, którego przewoźnikiem strategicznym jest Lufthhansa. Obie te linie traktują swe programy raczej jak zło konieczne, stąd polecam inne sojusze. Na europejskim niebie dominują dwa: Star Alliance oparty na British Airways oraz SkyTeam, zdominowany przez KLM i Air France. Warunkiem przystąpienia do programu lojalnościowego jest wypełnienie niewielkiego (dostępnego na wszystkich lotniskach) formularza. Identyfikatorem pasażera jest karta podobna do karty kredytowej, którą aplikant otrzymuje pocztą. Przy każdej podróży przewoźnikiem zrzeszonym w sojuszu, do którego należymy, w ciągu 6 miesięcy od dnia wylotu, otrzymujemy kredyt milowy odpowiadający długości przelecianej trasy. O ile najkorzystniej jest zbierać mile na jedno konto, jednego programu lojalnościowego, o tyle nie ma ograniczeń co do ilości kart członkowskich. Doradzam posiadanie kart co najmniej dwóch ważnych programów lojalnościowych. Może się bowiem zdarzyć, że wybrany przewoźnik nie lata do Delhi, a nas akurat Indie interesują. Wybierając przewoźnika wybierajmy jednak tak, aby kredytu mil nie rozpraszać na kilka kont.

Lotnicze pieniądze

O ile pieniądze się nie starzeją, o tyle mile kredytowe mają ograniczoną żywotność, zwykle 3-5 lat. Jeśli ich w tym czasie nie wykorzystamy, przepadają.
Mile kredytowe można zbierać nie tylko latając. Większość ważniejszych programów posiada umowy z wypożyczalniami samochodów, hotelami, biurami turystycznymi, restauracjami, a ostatnio także z bankami. Za każdą złotówkę wydaną w wypożyczalni Hertz, Alamo czy Avis otrzymujemy premię milową, za noc w hotelu Hilton, Marriott, Wyndham czy jakimś innym niekoniecznie akurat luksusowym, przybywa nam na koncie 500 mil, a niekiedy więcej. Rewelacją są karty kredytowe, które za każdego złotego wydanego na zakupy zasilają konto posiadacza karty programu lojalnościowego kredytem milowym. Zebranie 20 tysięcy, 30 tysięcy czy 50 tysięcy mil nie wymaga więc wcale podróży dookoła świata. Bilet na trasie Polska – Ameryka Północna, tam i z powrotem kosztuje tylko od 40 do 50 tys. mil. Na miejscu, w Europie można polecieć już za 20 – 25 tys. mil. Za tyle samo mil można sobie poprawić nastrój, podnosząc klasę przelotu, z ekonomicznej do „biznesu”. Przeciętnie mobilny pasażer dbający o swoje konto milowe jest w stanie w ciągu roku zarobić na bilet (tam i z powrotem) do Nowego Jorku, Meksyku czy chociażby Paryża. Poprawia równocześnie komfort swojej podróży. Przy pewnym pułapie mil odprawiany jest poza kolejnością, ma prawo do kilku kilogramów bagażu więcej, może korzystać z luksusowej, dobrze wyposażonej w darmowe trunki i przekąski poczekalni, a niekiedy nawet otrzymuje zniżki na zakupach w strefie wolnocłowej.

Ograniczenia

Pewnym mankamentem lotniczych programów lojalnościowych jest ograniczona ilość dostępnych miejsc. Znalezienie darmowego miejsca w okresie wakacji jest bardzo trudne, chyba że się je zarezerwuje na 6 czy nawet 12 miesięcy wcześniej. Żeby się nie czuć rozczarowanym doradzam wykorzystywanie darmowych przelotów w martwym sezonie. W końcu Wenecję czy Edynburg można zwiedzać nie tylko latem. Co prawda pasażerom nie wolno mil od siebie pożyczać, coraz więcej programów pozwala na dokupowanie mil za prawdziwe pieniądze. Niektóre programy pozwalają też zaciągnąć kredyt milowy a konto przyszłych podróży.
Tanie linie, niestety, programów lojalnościowych nie prowadzą, a jeśli już to bardzo rzadko i w bardzo ograniczonym zakresie. Dlatego właśnie są „tanie”. Decydując się na tanie latanie trzeba to także wkalkulować w koszty podróży. Lojalność z reguły bardzo się opłaca! Zwłaszcza, że za samo wstąpienie do programu otrzymuje się premię w wysokości kilku tysięcy mil.

Jan M. Fijor
„Kurier Finansowy” 2007-05-27

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Nataniel pisze:

    Za dlugie to pisanie. Wole Panie Janku te dzienniarskie quicky. No ale sa gusta i gusciki, goscie i intelektualne przychodnie. Odkladam dluga literature na weekend, a tym czesem Pozdrawiam i o dalsze Negatywy w zyciu prosze. Kiedy w koncu ta polska prasa zacznie klasc nacisk na pozytywne zmiaaany, a nie tylko ta ciaaagla krytyka wszyskiego, jak w demokratycznej, hamerykanskiej prasie. Gdybym spadl tutaj z innej planety i czytal felietony Jana Fijora, to bym myslal, ze to juz koniec swiata tj naszej planety, a dobroc po stronie przecie Islaaaamu….a nie Chrzescijanstwa, ktory to Islam Pan Jan stara sie udobruchac, ze dobry, ze wierzy w tego samego Boga, ze nieszkodliwy i ze to Hamerykance z Islamu zla wiare uczynili..hmmmmmm??? Ale przestane juz wypisywac pod wplywem lampki wina. Moze mi jaki tutaj Nikifor odpowie po szklanicy bimbru, za Ziemie i Wlosci Odzyskane. Bo wszagze to kapitalizm ogarnia takie prawa do wlasnosci. A puki co to spadam. Nataniel

  2. Nataniel pisze:

    Czy nie mozna by Panie Janku tego wszystkigo wyrazic w kilku, polonijych slowach.???? Albo czy polonijny rynek nieruchomosci, jest po prostu tera zdolowany, fukcet up….Zeeeerooo…Ale czy nie jest to dobra okazja, aby zaczac inwestywowac wlasnie teeeeraaa, kiedy glupie pieniadze uciekaja, a madrzy inwestorzy kupuuuja… I gdzie smart money among Polish????

  3. Jacek pisze:

    No tak, ale teraz polecę North West Airlines, przedtem Lotem, przedtem AirFrance, itd. Niestety to się nie sumuje, a nie ma jednej grupy linii, która by latała wszedzie, gdzie chcę.
    To działa tylko, jak ktoś podróżuje ciągle na tej samej trasie.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Niekoniecznie, mam 3 karty, ktore pokrywaja praktycznie caly swiat. Latam glownie KLM i tak kieruje, zeby jak najczesciej zbierac mile na Flying Blue (Air France i KLM), ale jesli nie mam dobrego polaczenia, lub znajde lepsza cene u innego przewoznika, to z nim lece. W ten sposob glownie zbieram mile na KLM, a na innych programach tylko przy okazji. Najwazniejszym kryterium jest cena biletu, program lojalnosciowy jest na drugi mmiejscu. Szerokiej drogi! JM Fijor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *