Dla dobra dzieci

chat-dymki
19

Perspektywa przedterminowych wyborów poruszyła środowiska polityczne, w tym i Unię Polityki Realnej. W liberalnej niszy pojawiła się powtarzana od lat mantra, że UPR nie ma szans, ponieważ ideologia ta jest za trudna i lud jej nie rozumie; że nestor polskich liberałów i najbardziej wpływowy polityk tej formacji, Janusz Korwin Mikke – swoją hermetyczną frazeologią – doprowadził doktrynę do upadku, zrażając sobie i UPR-owi nawet potencjalny elektorat. Stąd jest jak jest; 1,3 procenta poparcia.

Liberalizm – nie!

Czy naród polski rzeczywiście nie rozumie tego, co mówi JKM i UPR? Czy gdyby ideologia liberalna nie była taka trudna, a JKM tak hermetyczny w przekazie, to by naród na nią glosował?
Odpowiedź jest prosta: bez względu na to jak JKM prezentuje zarówno liberalizm, jak i Unię Polityki realnej, naród na TO głosować nie będzie. I nie dlatego, że nie rozumie, ale z całkiem przeciwnego powodu; dlatego, że wie do czego liberalizm prowadzi. Przeciętny Polak liczy na to, że dzięki kolektywizacji życia, on, Kowalski, odniesie korzyść osobistą; będzie mieć – przykładowo – statystycznie więcej dzieci niż ma ich Nowak, dlatego Nowak zapłaci za część edukacji dzieci Kowalskiego. Podobnie myśli Kowalski o państwowej opiece zdrowotnej, o emeryturach pomostowych, ubezpieczeniach dla rolników, o programach ochrony miejsc pracy, subsydiach i innych wynalazkach antyliberalnego państwa. Nie popełnię większego błędu jeśli stwierdzę, że z powodu takiego myślenia, co najmniej 98,7 procent Polaków nie chce państwa liberalnego, czyli takiego, w którym człowiekowi należy się to na co zasługuje i każdy ponosi odpowiedzialność za to co robi. Dlatego porywają ich hasła o potrzebie sprawiedliwości społecznej i redystrybucji dochodu, czyli żeby bogaci płacili za biednych. I trudno im się dziwić. Ludzie sądzą, że życie w państwie opiekuńczym, w przeciwieństwie do państwa liberalnego, jest dla nich korzystne.
Cały sektor państwowy, budżetówka jest przeciwna liberałom, bo żyje z podatków, które ci ostatni chcą przyciąć. Podobnie myślą emeryci, którzy uważają, że państwo im za wszystko płaci, a także studenci, którzy na liberalizacji utraciliby zniżki na przejazdy, na bilety do kina, a także „bezpłatną” edukację. W ten sposób mamy już 60 procent narodu, któremu wiernie służą przedstawiciele mediów.
Może więc przedsiębiorcy, czyli kapitaliści? Też nie! Oni nie chcą państwa liberalnego. Przy istniejącym poziomie interwencjonizmu ludzie ci zainteresowani są dobrymi układami z rządem, państwem, w czym program UPR im wyjątkowo bruździ. Przy rządach liberalnych wzrośnie konkurencja, spadną zyski, więcej będzie bankructwo i tp. kłopotów. Nie jest to ustrój dla polskiego biznesu pożądany. Podobnie uważa najbardziej prokapitalistyczna grupa Polaków, jaką jest rzekomo chłopstwo (ok. 30 procent obywateli). W państwie liberalnym chłopi stracą dopłaty bezpośrednie i nie dostaną dofinansowania składki KRUS. Co prawda, podatku dochodowego w państwie liberalnym nie będzie, ale jakiś przecież będzie. Dziś rolnik nie płaci żadnego. Może też korzystać z różnych absurdalnych quasi-przywilejów, jak: zakazy spekulacji ziemią, skup interwencyjny, pomoc w przypadku klęsk żywiołowych i innych zaniedbań osobistych.
Po odjęciu budżetówki, emerytów, mediów, etatystycznych przedsiębiorców, cwanych chłopów pozostaje ok. 1,3 populacji, i to są właśnie ci, którzy na UPR głosują.

Hipokryci

Czy wobec tak skromnego poparcia istnienie UPR nie ma sensu? Skądże znowu! Pomimo takiego antyliberalnego nastawienia, Polacy w życiu realnym, w jego wymiarze jednostkowym, w retorykę redystrybucji nie wierzą. Poza grupką cwaniaków, nieszkodliwych ignorantów i utopistów – uparciuchów, w rodzaju prof. Bugaja, posła Wrzodaka czy senatora Kutza, większość Polaków w redystrybucję w głębi serca i rozumu nie wierzy. Oto, co na ten temat pisze amerykański ekonomista, Steven Landsburg: „(…) W moim długim już życiu, nigdy nie słyszałem, aby rodzice mówili dzieciom, że słuszne jest odbieranie siłą zabawek dzieciom, które mają ich więcej. Nie słyszałem także nigdy, aby rodzic mówił dziecku, że jeśli jedno z dzieci ma więcej zabawek od innych, to powinny one utworzyć kolektyw, który przegłosuje odebranie mu tych zabawek.”
Zachęca się raczej dzieci do dzielenia się z innymi i zawstydza je, gdy są egoistyczne, jednocześnie – kontynuuje Lundsberg: „Mówimy im, że jeśli inne dziecko jest egoistą należy sobie z tym poradzić, ale nie poprzez wywłaszczanie z użyciem siły. Można się do niego przymilać, targować z nim, wykluczać je z grupy, lecz nie wolno je okradać.” Nie wolno tego zarówno dzieciom, jak i żadnej legalnej władzy. Jeśli chcemy dowiedzieć się, w co naprawdę wierzy polityk lub dziennikarz – doradza Landsburg – nie zwracajmy uwagi na to co mówią czy piszą, lecz na rady, jakich udzielają swoim dzieciom.
Jakie jest źródło tej hipokryzji? Dlaczego rodzice czego innego uczą swoich dzieci, a co innego sami wyznają?
Powodów jest kilka. Na pewno zły model wychowawczy, w którym rodzice wymagają od swych dzieci więcej niż od siebie, czy nawet od swoich bliźnich, w szczególności polityków. Wychowując progeniturę w podwójnym standardzie moralnym robią jej na starcie do życia krzywdę, rozbijając integralność osobowości młodych ludzi. Takie dzieci, gdy dorosną mają problemy z odróżnianiem dobra od zła. Drugim powodem jest podwójny standard moralny; inny dla siebie, inny dla innych, czyli zwykła nieuczciwość. Osoby popierające redystrybucję liczą się w koniecznością dokonywania kradzieży czy oszustw. Trzecim powodem, zwłaszcza w grupie tych, co to uważają, że zabieranie bogatym i dawanie biednym jest jednak sprawiedliwe, jest ignorancja pozwalająca z jednej strony sądzić, że zarówno taka schizofrenia socjalna, jak i sama redystrybucja nikogo nic nie kosztują. Jednakże głównym powodem rozdwojenia norm jest…niewiara w skuteczność i trwałość socjalizmu. Rodzice podświadomie to wiedzą i dlatego przygotowują dzieci do „prawdziwego życia”, na wypadek końca eksperymentu socjalnego. I w tym zjawisku tkwi prawdziwa rola ruchów liberalnych, w tym Unii Polityki Realnej.
To, czy partia ta zdobędzie władzę jest (na razie) mniej istotne. Ważniejsze jest samo istnienie UPR, która jak miecz Demoklesa uświadamia społeczeństwu nieuchronność końca zła. Zamiast więc skupiać się na karze śmierci czy wolnościach osobistych, UPR powinna zwracać uwagę rodzicom, że zezwalając na państwo opiekuńcze nie tylko postępują nieroztropnie i niegospodarnie, ale przede wszystkim demoralizują swoje dzieci. Że wymagając od swoich najukochańszych istot więcej niż od posłów, czy wójtów niszczą charakter i osobowość tych pierwszych. Ktoś, kto kocha tak nie postępuje. W imię miłości do przyszłych pokoleń trzeba to czym prędzej zmienić. Zwłaszcza, że w głębi serca dobrze wiemy, iż jest to i konieczne, i nieuchronne.

Jan M. Fijor
„różne” 2007-07-29

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Sławomir Staszak pisze:

    Wyjątkowo wpisuję cały tekst i liczę na to, że Pan Fijor nie zamorduje mnie za to:)

    Sympatycy partii, które uzyskują w wyborach dwuprocentowe poparcie, są rozczarowani, zdziwieni, sfrustrowani… itd. tym, że o ich ulubionych ugrupowaniach nie słychać w mediach- Swój żal, złość z tego powodu, ogłaszają wszem i wobec- do czego mają oczywiście prawo, tylko czy ma to sens?

    Postawię pytanie inaczej: Czy z żebractwa bez medialnego wsparcia można dorobić się dużego majątku?- Ile może zebrać człowiek pragnący pomagać biednym, stojąc z puszką przed wejściem do sklepu?- Raczej niewiele… Wyobraźmy sobie teraz, że ten społecznik ma pretensje do mediów o to, że nie wspierają jego działalności i nie pokazują w tv, nie opisują w gazetach i serwisach internetowych, tak jak to czynią w stosunku do Caritasu, WOŚP, czy innej pobierającej datki dużej instytucji. Czy jego pretensje byłyby słuszne?- On, uczciwy człowiek chcący nieść ze szczerego serca pomoc potrzebującym, nie może się przepchać do mediów… Może to spisek ludzi Caritasu i innych wielkich graczy, bądź ich sympatyków, którzy znajdują się we wszystkich stacjach tv i wpływowych gazetach… Być może, ale cóż z tego?- Ludzie w tv też mają przecież poglądy, sympatie, preferencje wyborcze, ale czy należy wobec tego odwoływać się do sumień dziennikarzy, ich wyrozumiałości dla naszych idei?- Prawda jest taka, że gazety, telewizje to przedsięwzięcia czysto biznesowe, i tak należy je traktować.
    Jeśli kupujemy ziemniaki na rynku, to aby utargować cenę, powołujemy się na to, ze jesteśmy dobrymi, czy też biednymi ludźmi, czy na to, że często np. kupujemy. Czy odwołujemy się jak to pisał Adam Smith do humanitaryzmu czy egoizmu handlarza?
    Nie oszukujmy się. Pierdnięcie dwudziestego garnituru dużego ugrupowania, jest lepszym newsem niż wyśmienite oświadczenie szefa dwuprocentowej partii- Bo to się lepiej sprzeda. Nikt w tv nie pokaże komika, którego oklaskuje 2% sali, chyba że na jego występie stanie się coś, co będzie nadawało się np. do programu „Interwencje”, „997” czy też „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. Co pomyślelibyśmy o przynudzającym „kabareciarzu”, marudzącym, że nie chcą puszczać jego żałosnej twórczości w tv… Media to biznes, a nie instytucja charytatywna czy wspierająca dobre słowo!
    Czy prywatne firmy produkują samochody po to, aby biedni lub szlachetni ludzie mieli czym jeździć, czy aby zarobić pieniądze?- Czy gazety wybierając materiał do swoich pism kierują się rzetelnością czy jednak tym, ile mogą na tym, czy innym zarobić?… Otóż przede wszystkim kierują się zyskiem, a mniejszą lub większą rzetelność wymuszają czytelnicy, do których pismo jest kierowane, czyli rynek. Wyjątki się zdarzają, ale reguła jest właśnie taka.
    Media przekazują informacje, które uważają za istotne dla swoich klientów. Jeśli w gazecie o wędkowaniu, często pisują o Związku Wędkarzy, to nie widzimy w tym nic dziwnego. Na takie zainteresowanie Związek Wędkarzy nie może już liczyć w ogólnokrajowym dzienniku.
    Miejsce w gazecie, czas w tv, są cenne, mają swoją wartość, dlatego nie wypełnia się ich informacjami nieistotnymi. Każdy kto nadawał kiedyś ogłoszenie prasowe wie, ile kosztuje ogłoszenie drobne. Jest to mniej więcej tyle ile miejsca zajmuje nazwa „dwuprocentowej” partii, łącznie z liczbą odzwierciedlającą poparcie jakie udzielili jej ankieterzy… a która to partia nie została jednak wymieniona w ankiecie, o co pretensje mają jej sympatycy… Otóż pretensje są niesłuszne!
    Ludzie często dostrzegają w gazetach wyłącznie brak jakiegoś fragmentu rzeczywistości, który dotyczy np. ich zainteresować. Tymczasem zainteresowania ludzi są tak różne, że można je podzielić na tysiące sposobów. Nie dość, że nie ma miejsca, aby opisać je wszystkie, ale też w ramach tych , które są opisywane pomija się jak już wspomniałem informacje mało ważne. W dziale sportowym można spodziewać się felietonu o zawodowych maratończykach, ale trudno znaleźć materiał o biegaczu amatorze, który dzielnie walczy w podrzędnych zawodach. Dla niektórych byłoby to ciekawe, zwłaszcza dla niego samego, jego rodziny, znajomych, ale na takich newsach nie da się dużo zarobić. Gdyby czasopisma postanowiły- nie wiem po co- pisać o mniej dla nich ważnych wydarzeniach, musieliby zwiększyć ilość stron lub zmniejszyć ilość reklam.
    Dla niektórych ważne jest, aby dziennikarze pisali o A, dla innych o B, dla jeszcze innych o C, dla liberałów o wolnym rynku, dla wędkarzy o rybach, dla monarchistów o koronach, dla komunistów o najszczęśliwszym ustroju na świecie, dla fanatyków religijnych o Bogu, dla ekologów o ekologii… itd… więc jeśli każda „grupa określonego zainteresowania” postanowiłaby ‚wyłudzić” od jakiejś gazety choć jedno zdanie dziennie na temat ich interesujący, to podejrzewam, że pismo takie poszłoby z torbami.
    Media dbają o swoje interesy, więc jeśli partia konserwatywno- liberalna ABC chciałaby w nich zaistnieć, musiałaby im zaoferować informacje, które dobrze się sprzedają, i jednocześnie- w przeciwieństwie do partii lewicowych- nie naruszają zasad zawartych w programie, założeniach programowych tejże partii… Tak, aby wilk był syty i owca cała… A to jest bardzo duże lecz zupełnie słuszne ograniczenie. Jak sobie z tym ograniczeniem poradzić?- Gdybym wiedział, pewnie bym napisał… a ponieważ nie wiem, mogę jedynie napisać prośbę do tych, którzy wiedzą, aby napisali poniżej…

    Spiski oczywiście się zdarzają, ale bez przesady…
    Czy media chciałyby, aby rządził p. Lepper?- Myślę, że nie- a jednak o nim piszą, gdyż dobrze się sprzedaje… Jak dobrze sprzedać UPR?

  2. tutejszy pisze:

    dlaczego Pan uważa,że rolnicy nie płacą żadnych podatków?
    zdaje się,że ma Pan kawałek ziemi-i co?nie płaci Pan podatków?
    czy według Pana wszyscy rolnicy to cwaniacy?
    czy nikt z Pana dobrych znajomych nie jest „krusowcem”? a jeśli jest,to czy już go Pan powiadomił,że jest on złodziejem i cwaniakiem?
    pozdrawiam

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Ja nie twierdze, ze rolnicy sa zli, lecz ze wola obecny stan rzeczy niz perspektywe wladzy liberalnej. Skladke KRUS chetnie bym sam placil, ale mi odebrano to prawo. Podatki rolne sa w Polsce smieznie niskie. Dochodowego nie ma. Dzisiaj jest „lepiej” niz byloby pod rzadami UPR. Uklony Jan m Fijor

  4. Abaddon pisze:

    Pragnę tylko zauważyć, że państwo „liberalne” jest lepsze pod względem moralnym od państwa opiekuńczego tylko na tej samej zasadzie, że złodziej, który kradnie 5 złotych postępuje bardziej moralnie niż ten, co zabiera cały portfel. U minarchistów zawsze zdumiewa mnie fakt, że nie potrafią/nie chcą zauważyć czegoś oczywistego: że skoro kradzież oznacza naruszenie cudzej własności bez zgody właściciela, to w takim razie każdy podatek jest kradzieżą, bez względu na to, na co pieniądze z niego zostaną przeznaczone. Są przecież ludzie – w tym anarchokapitaliści – którzy sobie nie życzą państwowej policji czy sądownictwa, więc „państwo liberalne” zwyczajnie ich okrada. Zatem wybór między UPR a np. SLD to de facto wybór między mniejszym i większym złodziejem, oczywiście w tym rozumieniu znaczenia kradzieży… Pozdrawiam

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Mysle, ze ludzie zgdoza sie zaplacic podatek minimalny i nie bedzie to dla nich kradzieza. Uklony Jan M Fijor

  6. Sławomir Staszak pisze:

    Do Abaddon’a:

    „… Można w tym miejscu zadać pytanie: Czy obowiązek płacenia podatków nie jest sprzeczny z zasadą nienaruszalności własności prywatnej?- Otóż ja uważam, że z samego istnienia obowiązku podatkowego nie wynika jeszcze to, że własność jest naruszana. Jak napisałem wcześniej, wolność może istnieć w ramach powszechnie obowiązujących i egzekwowanych zakazów, a z taką sytuacją mamy do czynienia w zasadzie w ramach państwa. Jeśli zgadzamy się z tym, że istnienie państwa jest warunkiem koniecznym, choć niewystarczającym do tego, aby ludzie mogli być wolni, to musimy również uznać za konieczne to, że na utrzymanie państwa należy płacić.
    Naruszenie własności prywatnej ma miejsce wtedy, gdy państwo nakłada zbyt wysokie podatki- ponad miarę potrzebną do tego, aby realizować swoją jedyną funkcję: funkcję ochrony wolności i własności swoich obywateli przed zagrożeniami: wewnętrznymi (z powodu których, tworzy się struktury policji i sądów) i zewnętrznymi (które na swoje barki bierze wojsko).
    Tak jak wolność nie oznacza robienia tego, co się chce, czego skutkiem jest to, że niektóre czyny (te złe) nie wchodzą w zakres wolności, tak pewna część wypracowanego przez nas dochodu nie należy do nas, tylko do państwa. Gdyby cały dochód stanowił własność prywatną, podatki nie byłyby obowiązkowe, a ludzie mieliby wolną wole w ich płaceniu. Każdy mógłby samodzielnie zadecydować, czy je płacić, czy też nie. Ponieważ jednak dobrowolne nie są, nie jest to prywatna własność. Prywatną własność stanowi majątek, który zostaje po zapłaceniu podatków i do niego właśnie odnosi się zasada nienaruszalności własności… Oczywiście pod warunkiem, że państwo nie wychodzi poza swoją jedyną, wyżej opisaną rolę- bo gdy wyjdzie, i zacznie pobierać podatki od jednych, aby wypłacać w postaci świadczeń innym, będzie niczym innym jak złodziejem w białych rękawiczkach, rabującym w majestacie prawa…”

  7. Sławomir Staszak pisze:

    Jeszcze jeden fragmencik do powyższego cytatu dotyczący nienaruszalności własności prywatnej:

    „… Staram się pisać o zasadach, ale oczywiście są również wyjątki: Nie ulega wątpliwości, że instytucje państwa czasami muszą np. z powodu jakiegoś przestępczego czynu wejść na czyjąś posesję bez zgody właściciela lub z takiego samego powodu ją zająć czy odebrać- np. gdyby komuś przyszło do głowy składanie sobie w domu bomby atomowej.
    Odebranie własności za długi, również nie podważa istnienia powyższej zasady…”

  8. Jan M Fijor pisze:

    Gwarantuje panu Staszakowi, ze kazde panstwo na tym globie uzasadni, ze podatki nie sa za wysokie czy ponad miare. Jesli panstwo uzywa podatkow po to, zeby wyplacac je swoim faworytom, to to jest naruszenie mojej wlasnosci. Cala redystrybucja jest rabunkiem. Mises napisal, ze obywatel ma obowiazek utrzymywac panstwo, ale panstwo nie ma obowiazku utrzymywac obywatela. Ja bym dodal, ze panstwu nie wolno utrzymywac obywatela, bo w ten sposob go demoralizuje, szkodzac przy tym innym.
    Pozdrawiam
    Jan M Fijor

  9. Sławomir Staszak pisze:

    Do Pana Fijora:
    „Gwarantuje panu Staszakowi, ze kazde panstwo na tym globie uzasadni, ze podatki nie sa za wysokie czy ponad miare”

    We fragmencie, który przytoczyłem, jest opisane, kiedy podatki są zbyt wysokie, czy ponad miarę… Trudno jest przecież podać dokładną liczbę. W czasie pokoju może to być pogłówne odpowiadające 2%-4% średniej pensji, a może nawet 10%.
    W czasie wojny może to być jeszcze więcej.
    Pogłówne w wysokości powiedzmy 100 zł, przeznaczone tylko na utrzymanie niezbędnej w danych czasach ilości wojska, policji, sądów i niezbędnej administracji, może być podatkiem w miarę… ale już pogłówne w wysokości 80zł, z którego ponad to co wymieniłem będzie jeszcze finansowana jakaś redystrybucja będzie podatkiem ponad miarę.
    Innymi słowy podatek większy może być sprawiedliwszy od mniejszego.

  10. Mark pisze:

    Ciekawe opinie, i chyba wnioski wlasciwe i oczywiste, ale niestety, troche sobie podpilem i nie chce sie wypowiadac, chocaz korci, ze tak powiem. Wiec do milego nastepnego Panie Fijor. Pzdr. Marek, ten od fortepianiu w Book Store Polonia.

  11. Marek pisze:

    No tak Panie Janku. Juz wstalem z samego ranka i szybki sprint po pieknej okolicy odprawilem – dla zdrowka Szanowny Panie. Jednak to co Pan pisze o moralnie skolektywizowanym Polaku wcale mnie ani nie zaskoczylo, ani nie zdziwilo. Ja o tym wiedzialem juz jakie dwadziescia lat temu, a moze i wiecej. Przecie ksztalcono nas i wciaz sie ksztalci na takich smieciach jak np. Bez Serc, Bez Ducha, to Szkieletow Ludy… Polak czekal na wolnosc nie od innego Polaka do wzajemnego pasozytowania, ale od Bolszewnika. Montalnosc rodakow, Prosze Pana, wcale sie nie zmienila. Oni ciegiem chca socjalizmu, jeno w innej formie, zeby pasozytowac na narodowej Kupie, wlacznie z takim Socjalista, jak Walesa, ktorego Pan tak podziwial onegdaj. A taka mial Pan nadzieje, ze raptem Polak sie moralnie Odrodzi, obudzi…. I jak widac obudzil sie, ale z reka w socjal-demokratycznym nocniku. Tera Polak bardziej wyedukowany i juz nawet do roboty nie chce do USA przyjezdzac, no bo tam realne place. A w takiej Anglii, Belgii, czy Irlandii, place niewspolmiernie i mistycznie wyzsze,a i socjaaale lepsze. Ciekawe na jak dlugo bedzie Europe na taka Utopie jeszcze stac??? Gospodarka slaba, a place wyzsze niz tam gdzie gospodarka wyjatkowo ma sie dobrze. No ale coz, jak sie ma takich piewcow rzekomego dobrobytu, to nic dziwnego… Czyzby Complacency? I tutaj nasuwa mi sie obraz Matejki z zadumanym nad losami Ojczyzny Pajacem…..A moze to ja byc moze trace kontakt z Pania Rzeczywistoscia? Moze to mnie brak tej trzezwej oceny, gdzie nadrzenie kroluje to co jest….? Obym sie mylil. I nic tu nie pomoze, ani Panie Boze, ani taka Samotna Wyspa jak Pan Korwin-Mikke, bo przecie sama Biblia mowi, ze „We are our brothers’ keepers. We owe each other. No man is an Island” co dalo natchnienie do marksistowskej sprawiedliwosci spolecznej iz „Od kazdego zgodnie z jego zdolnosciami, do kazdego zgodnie z jego potrzebami. Ale kto tutaj smie zaprzeczac naszej chrzescijanskiej moralnosc, ktora od wieku, wiekow na Amen???? Jedynie co niesmialo sie do nie dobiera Pan Mikke, ale Bron Boze nikt inny, nawet i Ojciec Chejno, nie wspominajac o Panu Janku Fijorze…Jednak mysle, ze w tym zagadnieniu tkwi caaaala filozofia, Szanowny Panie. Z Pozdrowieniami Marek, ten od Book Store Polonia Fortepianu. A swoja droga, to najlepsze Solo Piano Jazz Jam Session, w kazdy Czwartek od 7 dmej wieczorem Steve (Wlodek) Zuterek, w JBean Caffe, u zbiegu ulic Irving Park, Harlem i Forest Preserve, naprzeciwko sklepu Target.Pzdr. Marek R.

  12. JM Fijor pisze:

    Panie Marku,
    Biblia pisze dobrze; winni jestesmy naszym braciom milosci i zyczliwosc. Chodzi jednak o to, aby nikt nam tej milosci i zyczliwosci nie nakazywal sila. A co do socjalizmu, to jest go w USA nie mniej niz w Polsce,.Zapewniam pana. Mam w tej sprawie dobrego „nosa”.
    UKLONY
    Jan M Fijor

  13. Marek pisze:

    To sie zgadza, ze i tutaj socjalizmu sporo, no ale nie trza rezygnowac jeno sie za jego likwidacje wszelakimi sposobami brac, bo jak powiedziala slusznie ta objektywistka A.R „Kto walczy o przyszlosc, zyje w niej dzisiaj” Dotyczy to nie tylko USA, ale i Polski wiec podziw dla Pana, dla Pana Korwina, ze wy piorem, ktore warte tysiaca mieczy. A ze Pana czasami z lekka podkrytykuje??? I widze, ze sie Pan juz do tego przyzwyczail i nawet sie nie obraza – a to ci dopiero dziennikarz. Kiedys byl Pan na krytyke wrazliwszy, o ile pamietam. No i widze, ze ewolucja w pelnym biegu, nawet nie tylko ta darwinowska, ale i w dziennikarstwie rowniez – Steady as She goes – Tak trzymac (na kursie) z reka na n Hillary kroczu pulsie. No tego to juz Panu wcale, ani sobie nie zycze. A tfuuuuuuu……Z pewnoscia wolalbym owiecke, nawet jak nie potrafi z natury biedna owiecka beeee gotowac.

  14. Roch Kowalski pisze:

    Liberalizm = ewolucjonizm! Inaczej mówiąc „róbta co chceta”! Silniejszy, mądrzejszy, cwańszy, bardziej przebiegły, lepiej odżywiony …wygra! A przegrani będą albo jego niewolnikami albo pójdą do gleby (po oczywiście ewolucyjnej lub klasowej walce).
    Osobiście jestem zwolennikiem funkcjonowania społeczeństwa nie w oparciu o liberalizm (wolność), ale w oparciu o ściśle określone reguły np. te zawarte w dekalogu. Reguły te stosowane na wszystkich polach społeczeństwa (gospodarka, kultura, nauka, polityka, marketing, lecznictwo itp.) spowodują przejście w stosunkach międzyludzkich z walki na współpracę!!!
    Grzechem pierworodnym UPR-u jest to, że niewolnikom chce oferować wolność, a niewolnik tej wolności wcale nie chce (1,3% głosowało za wolnością). Niewolnik chce dobrego pana i dlatego ponad milion młodych polskich niewolników wyjechało z Polski do UK, gdzie jest lepszy pan który daje więcej zarobić.
    Kluczową sprawą jest to, czy jest wola i chęć by przekształcić niewolnika w wolnego człowieka i czy wiadomo jak to zrobić? Okazuje się, że ta wiedza jest od kilku tysięcy lat dostępna, ale służy wyłącznie do (tak, tak) zniewalania ludzi. Pozdrawiam

  15. Marek pisze:

    Uslyszane na necie. Czyzby autor falszowal historie i podwazal niepodwazalne? http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,33227639,90341950,4024998,0,forum.html

  16. DF pisze:

    Zastanawiam się, czy to co pisze Pan o ludziach, którzy świadomie odrzucają liberalizm jest analizą tłumaczącą wyniki pewnych badań, do których ma Pan dostęp, czy jest intuicyjną próbą wytłumaczenia niskiego poparcia. Stawiałbym na to drugie. Jeżeli tak, to zadaję pytanie – skąd pewność, że naród wie na czym polega liberalizm?

  17. Jan M. Fijor pisze:

    Bo ludzie sa na ogol logiczni a liberalizm jest logiczny. Ta nazwa liberalizm myli. Chodzi w niej jedynie o pokazanie, ze jest to system, ktory pozwala czlowiekowi zyc w wolnosci, w przeciwienstwie do systemow nieliberalnych, czyli kolektywnych, czyli najczesciej zamordystycznych. Wolnosc jest logiczna. Ludzie to rozumieja. Nie sadzi pan? Uklony Jan M Fijor P.S. Opieram sie tylko na wynikach badan, nie na intuicji.

  18. Witek pisze:

    Dziesięcina wystarczyła Sobieskiemu do zwycięstwa pod Wiedniem.Tyle historii.Podatek dobrowolny w tej wysokości jako miara prawa państwa do istnienia, uprawnienie do czynnego prawa wyborczego ,a także obiektywny sondaż nastrojów społecznych ,zamiast nachalnej manipulacji ” ośrodków badań opinii społecznej”.
    Czysta fantastyka?

  19. lajdak pisze:

    panie i panowie kazdyb demagog posluguje sie tym co stalo sie w edenie ks.genesis w stosunku do niewiasty obietnice bez zamiaru realizacji i na tym przegrywacie nie wierzyc nikomu i robic swoje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *