Euro, czy nie?

chat-dymki
29

Premier Kaczyński na odchodne przestrzegał nową władzę przed wejściem do strefy euro. Rada to życzliwa, czy podstęp?

Ceny wzrosną

Strach przed euro niejedno ma oblicze.
Najczęstszym argumentem przeciwko wspólnej walucie europejskiej jest strach przed wzrostem cen po wejściu do strefy euro. Wprawdzie w liczbach bezwzględnych ceny nie wzrosną, bo parytet euro jest wielokrotnością parytetu złotego (obecnie ok. 3,6 do jednego), ale jednak wzrosną! Czy aby na pewno?
Wzrost cen zależy w dużym stopniu od nas, konsumentów. Jeśli pozwolimy się biznesowi oszukać, to nas oszuka. Teoretycznie, cena po przejściu ze złotówek na euro powinna być identyczna. W Niemczech, gdzie indeks wymiany wynosił 1,956 DM za ! euro, coś co kosztowało 3,92 DM powinno kosztować 2 euro. Jeśli jakiś sklep przeliczył 3,91 DM na 2,20 euro, a Hans Grubner to zaakceptował (bo ma trudności z rachowaniem), to jego strata. Głównie dlatego ceny podstawowych produktów konsumpcyjnych i usług w Austrii i w Niemczech wzrosły o ok. 9 proc., we Włoszech o 13 proc., a w Grecji aż o 20 proc. Tym bardziej, że nikt nie protestował, gdy politycy ustalali tak absurdalne kursy; dokładny przelicznik marek niemieckich (DM) na euro wynosił 1.95583 DM za jedno euro, w Finlandii było to 5.94573 marek fińskich za jedno euro, a w Irlandii aż 0.787564 funta za euro. Nikt by nie stracił, gdyby zamiast tych sześcio czy siedmiocyfrowych dziwolągów, kurs wymiany wynosił odpowiednio: 2 DM do 1 euro, 6 marek za 1 euro, czy 0,8 funta za euro. Po prostu mataczenie handlowców przy zmianie cen byłoby znacznie trudniejsze. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w Polsce zrobić inaczej i wymienić euro równo po, na przykład, po 3 złote zza euro. W chwili wejścia do strefy euro (2009/2010?) taki będzie najprawdopodobniej kurs złotego.
Pamiętajmy też, że swoboda z jaką biznes zmienia (podnosi) ceny na niekorzyść konsumentów jest pochodną ignorancji i aktywności obywatelskiej tych ostatnich. Im więcej konkurencji, tym trudniej ceny podnosić. Im więcej wolności gospodarczej, tym więcej konkurencji. Zwolennicy ingerencji politycznej w godziny pracy handlu czy w swobodę otwierania nowych placówek mogą sobie, i niestety innym, pluć z tych powodów w brodę.

Patriotyzm – zagrożenie suwerenności

To kolejny paradygmat przeciwników waluty europejskiej. Pieniądz straci swój polski, patriotyczny charakter. Stracimy suwerenność.
Odkąd sięgam pamięcią, a nawet dalej, dolar amerykański był w Polsce zawsze bardziej pożądany niż złoty polski. Zmieniło się to dopiero ostatnio i to wcale nie z powodu utraty suwerenności przez USA, lecz wręcz przeciwnie. Pieniądz jest bowiem tak silny, jak silna jest nasza gospodarka, jak bardzo będziemy przedsiębiorczy i prorozwojowi. Zresztą pieniądz, to nie banknot czy moneta, lecz to, co za ten banknot czy monetę można kupić. To jaka będzie ich siła nabywcza zależy od stosunku władzy do gospodarki. A tu nie ma powodu do upierania się przy „polskości”. Trudno bowiem w całej Europie znaleźć polityków bardziej wrogo do ludzi biznesu nastawionych od większości naszych polskich parlamentarzystów.
To, że pieniądz w Polsce podlegać będzie europejskiemu, a nie polskiemu bankowi centralnemu nic nie znaczy, a jeśli znaczy, znaczy tyle samo dla naszych odwiecznych wrogów Niemców, Czechów, Litwinów i innych nacji. Narodowy Bank Polski zasadniczo nie różni się od ECB, czyli swego odpowiednika europejskiego, a jeśli nawet, to i tak obowiązują go dyrektywy Unii Europejskiej i bez wyjścia z Unii tego nie zmienimy. Statystycznie, im więcej bankierów, tym więcej mądrych bankierów. Nasz system bankowy jest wciąż w powijakach. Jest przy tym mocno upolityczniony, co grozi nie tylko ograniczeniami konkurencji na rynku usług bankowych, lecz także kartelizacją i korupcją sektora bankowego. Zresztą już nie jest dobrze. Przedsiębiorcy, którzy starają się o kredyt wiedzą dobrze o czym mówię. Nie bójmy się prawdy: o sitwę znacznie jest dziś łatwiej w banku polskim niż w jakimkolwiek „europejskim”. Wszelkie mafie mają z reguły charakter jednonarodowy.
Konkludując, uważam, że wejście pod skrzydła europejskich instytucji bankowych, zwiększenie konkurencyjności i transparencyjności polskich banków może być dla ich krajowej klienteli tylko korzystne. A to czy bank jest własnością Polaka, Węgra, czy nawet Niemca nie ma żadnego znaczenia tak długo, jak długo mamy do czynienia z bankami prywatnymi. Jeśli już chcemy być suwerenni, powinniśmy domagać się prywatyzacji wszystkich banków!

Kto straci, kto zyska?

Przejście na euro było wszędzie traktowane jak „wymiana pieniędzy”, której towarzyszyły tak znane zjawiska, jak: utrudnienia w ilości wymienianej waluty, ograniczenia w czasie, kiedy taka wymiana będzie możliwa, a także strata (konfiskata?) tej części pieniędzy, które nie miały „należytego” pochodzenia. Tak będzie i w Polsce. Nie twierdzę, że to jest dobre, bo każde ograniczenie wolności jest złe, ale restrykcje i szkody odczuje jedynie niewielki ułamek społeczeństwa. Będą to głównie osoby posiadające pieniądze z nielegalnego źródła, na przykład z kradzieży, z korupcji politycznej, a także „pracze” pieniędzy – przemytnicy, handlarze bronią, narkotykami etc. Dla zwykłych zjadaczy chleba wymiana złotych na euro nie stanowi zagrożenia utratą majątku. Ot, formalność, do której można się na czas przygotować.
Stracą też posiadacze kantorów, którym właściwie pozostanie dolar, waluty lokalne (ukraińska, rosyjska) oraz w pewnym stopniu funt brytyjski i frank szwajcarski i banki, które za przewalutowanie pobierają dziś potężny, niekiedy sześcioprocentowy haracz. Skorzysta więc biznes, który nie tylko płaci za wymianę, ale przede wszystkim za rabunkowe wręcz opłaty za przelewy w obcej walucie. Zniknie ryzyko kursowe. Ma to dziś duże znaczenie przy decyzjach kredytowych. Wrośnie konkurencja między bankami, co powinno zaowocować potanieniem kosztów kredytu. Łatwiej i nieco taniej będzie podróżować, a przede wszystkim dojdzie do wyrównania się cen…w dół. Już dzisiaj Polacy płacą więcej (choć często o tym nie wiedzą) za: wakacje zagraniczne, owoce tropikalne, benzynę, odzież, alkohole, lekarstwa i wiele innych towarów. Niewiele jest towarów na polskim rynku, które sprzedawano by w krajach Unii drożej! Znając ceny zagranicą łatwiej nam będzie wywierać nacisk na handel. Efekt demonstracji ma w życiu i w gospodarce ogromne znaczenie. Otwarcie na Zachód w epoce Gierka, wsparte dostępem do informacji i Internetu spowodowało skuteczną presję na zmianę systemu.

Inflacja i gospodarka

Tzw. eksperci gospodarczy obawiają się też, że wraz z obcą walutą przyjdzie do nas inflacja. Coś takiego już dziś jest możliwe i nie wymaga wcale zmiany waluty. Odbywa się to za pośrednictwem wymiany handlowej.
Co prawda, sterowanie kosztem pieniądza przez bank centralny, jak i monopol rządu na bicie waluty sprzyjają tendencjom inflacyjnym, ale w równym stopniu odbywa się to pod kuratelą NBP, co ECB. Polityką monetarną państwo członkowskich rządzą jednolite dyrektywy co do wielkości inflacji i poziomu deficytu budżetowego. Natomiast poszerzenie strefy euro wpłynąć może na zwiększenie szacunku do tej waluty i jej stabilności. Im większy jest zasięg jakiegoś pieniądza, tym większym respektem darzą go jego posiadacze. Mimo iż ok. 63 procent zasobów dewizowych świata tezauryzowanych jest wciąż w dolarze amerykańskim, udział ten topnieje z roku na rok. Jeśli nawet następny prezydent Stanów Zjednoczonych nie będzie tak rozrzutny, jak George W. Bush, to i tak reputacja i prestiż dolara ucierpiały bezpowrotnie. Euro, nie tyle z powodu własnej siły, co słabości dolara staje się z roku na rok walutą coraz bardziej światową, ale właśnie to jest źródłem siły waluty europejskiej. Pamiętajmy, że 7 lat temu za 1 dolara trzeba było zapłacić blisko 1,3 euro, dzisiaj zaledwie połowę tego.
Obawa następna, to zwiększenie naszej podległości wobec unijnej biurokracji. Przejście na euro niczego tu nie zmieni. Nasza biurokracja jest może mniejsza, ale za to mniej sprawna. Zmiana standardów walutowych odbije się najprawdopodobniej na skurczeniu się szarej strefy i zmniejszeniu poziomu korupcji, co tylko na krótką metę nie jest dobrą wiadomością. Korupcja w warunkach nadmiernych regulacji, takiej jaką mamy obecnie w Polsce, jest wprawdzie dobrodziejstwem, ale znacznie lepsza jest deregulacja i brak korupcji. Mimo wszystko unijny parlament i KE są z gospodarczego punktu widzenia bardziej wolne niż nasz Sejm i rząd. Czy to jest wyraz poparcia dla biurokracji unijnej? Skądże znowu! To jedynie wybór mniejszego, a niekiedy też przejaw zdrowego rozsądku.
Stare hinduskie przysłowie mówi, że „nawet dobre rady pochodzące z ust nieprzyjaciół są niebezpieczne”. Nie ma więc sensu przestróg odchodzącego premiera brać serio. Tym bardziej, że przecież nie posiada on nawet własnego konta bankowego.

Jan M. Fijor
„różne” 2007-11-20

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Kala pisze:

    Europejsow pan chwalisz, wstyd, panie Fijor. Wstyd!

  2. X11 pisze:

    „Ceny Wzrosną”
    Skąd Pan wie że te wzrosty cen w grecji czy w niemczech były spowodowane „trudnościami” w przeliczaniu? Może całe zjawisko było spowodowane czymś innym? Z tego co wiem to obowiązuje na tym świecie wzór MV=PT. Jeśli liczba towarów T=const to za zmiany P może odpowiadać tylko zmiana podaży pieniądza M lub/i „szybkość jego obiegu” V. Ale czy ogólny poziom cen wogóle się w grecji podniósł? Czy dotyczyło to tylko jednego sektora? Bo jeśli jednego sektora to gdzieś ceny spadły! Może całe zjawisko było spowodowane zniknięciem ryzyka kursowego? Po prostu towary do tej pory nie nadające się do wymiany handlowej po zniknięcia ryzyka kursowego zaczęły podlegać wymianie a to już zmienia cały układ cen względnych (zwiększenie wymiany handlowej spowoduje zwiększenie ilości towarów czyli T!=const). A co ze stopami procentowymi? W przypadku ich zrównania
    w dniu wprowadzenia EURO rosną/spadają w zależności od tego jaka była ich wysokość względem tych ustalanych przez EBC. Czy to nie wywoła przypadkiem zmian w wielkości wykreowanego pieniądza przez banki prywatne? Czyli zjawisko wzrostu cen może być kompleksowe i wieloprzyczynowe gdzie trudności w przeliczaniu mogą mieć najmniejszą wagę! Myślę że uległ Pan trochę diagnozie podawanej przez TV. Ja z góry przyjmuję że jak w TV mówią że coś ma takie to a takie przyczyny to jest to tzw trzecia kategoria prawdy czyli „gówno prawda”.
    „Patriotyzm – zagrożenie suwerenności”
    Pisze pan o sile nabywczej, sitwie Zgadzam się ale…Wraz z walutą zlikwidowany zostanie NBP. Po co wogóle są banki centralne? Ano po to żeby metastabilny system finansowy z częściową rezerwą się nie zawalił. A po co w ogóle ten system z cz. rezerwą przecież system ze 100% rezerwą byłby stabilny? Ano po to że w systemie ze 100% rezerwą państwo nie mogło by przejmować siły nabywczej ludności. BC jest więc zabawką MILITARNĄ służy do finansowania aparatu przemocy państwa. A jak to się ma do suwerenności…
    „Inflacja i gospodarka”
    Tutaj mam takie pytanie. Wyobraźmy sobie że w strefie EURO są tylko Polska i Niemcy. W Polsce ze względu na błędy w polityce fiskalnej pojawiają się symptomy spowolnienia. Spada produkcja zmniejsza sie ekspansja kredytowa. W niemczech natomiast sytuacja jest nieco inna zwiększa się ponad miarę ekspansja kredytowa co powoduje narastającą inflację. EBC powinien zwiększyć czy zmniejszyć stopy procentowe?

  3. Jan M. Fijor pisze:

    MV=PT nie jest zaleznoscia matematyczna, to tylko taki obrazek, tego co sie moze dziac. Ja nie wiem, czy ceny w calej gospodarce sie zmienily. Pisze o odczuciu konsumenta, a ten zostal uderzony po kieszeni głownie zaokraglactwem. Szybkosc obioegu pieniadza to anachronizm. Pieniadz mozna wydac tylko raz. Polecam lekture Inflacji Hazlitta, ladnie i prosto rozprawia sie z tymi neoklasycznymi i kenesowskimi mitologiami. Nie ma suwerennosci w geometrii czy genetyce, nie powinno jej byc takze na rynku, w tym wypadku na rynku pieniadza. Mnie jest ganz egal czy stopy z sufitu ustala Jean Valjean cy Jan Kowalski. Obaj nie wiedza co czynia. Uklony Jan M Fijor

  4. X11 pisze:

    I jeszcze jedno. Przed wprowadzeniem EURO
    BC będzie musiał utrzymywać przez jakiś czas stały (z widełkami) kurs PLN/EUR (Polska będzie w systemie walutowym ERM2). To nie jest takie bezpieczne jak się niektórym wydaje. Wystarczy przypomnieć sobie o kryzysie ERM 1992-1993, meksykańskim 1994, kryzysie azjatyckim…

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Pozostawienie pieniadzas na jakis czas bez manipulacji pokaze jego prawdziwa wartosc, bo ta oficjalna jest obarczona manipulacjami banku centralnego. Co nie znaczy, ze pozniej tych manipulacji nie bedzie. Ja osobiscie jestem zwolennikiem wolnego pieniadza, konkurencji na rynku pieniadza i 100 procentowej rezerwy gotowkowej w bankach komercyjnych, ale taki poglad to narazie utopia i ktos, kto o tym slyszy robi mi kolka na glowie. Pozyjemy i zobaczymy kto ma racje. To znczy my nie dozyjemy, ale nasze wnuki? Uklony Jan M Fijor

  6. Ntl. pisze:

    To moze Pan wyjasni na czym polegac ma bankowosc w oparciu o 100 procentowe rezerwy gotowkowe? Czyzby bank mial byc schowkiem do przetrzymywania gotowki, za drobna oplata? Nigdy chyba banki nie prowadzily takiej dzialalnosci. Frakcyjne rezerwy gotowkowe to i owszem, bo przeciez bank zarabia pozyczajac na procent. I najlepiej gdyby kraje uwolnic od Centralnych Bankow, walute oprzec na zlocie, jednak rezerwy takiej waluty(zlota) moglyby byc frakcyjne, a nie 100 procentowe. Zreszta nie wiem dokladnie o co w tych 100 procentowych rezerwach w koncu chodzi?

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Rezerwa 100 procentowa to jest norma. Nie mozna pozyczac czegos, czego sie nie ma. To jest oszustwo. A ze sie czasem uda oszukac, to nie znaczy, ze oszustwo mozna legalizowac. Jesli bank ma 1 mld depozytow to nie wolno mu pozyczyc wiecej niz 1 mld, poniewaz naraza pieniadsze depozytariuszy na szwank. ZTo ze banki centralne ratuja banki komercyjne odbywa sie czesto klosztem podatnika, ktoremu kradna one pieniadze np. poprzez inflacje. Konkludujac: nie moze pan pozyczyc komus pieniedzy, ktorych pan nie posiada. To jest jak obietnica bez pokrycia, bluff. Poza tym w ten sposob tworzy sie sztuczna podaz pieniadza, grozaca inflacja, tym bardsiej, ze nie kontrolowana. Pokrycie w zlocie i konkurencja na rynku pieniadzas chroni nas przed takimi naduzyciami, ale narody tego nie wiedza, nie rozumieja i dlatego godza sie na najwiekszy szwindel w dziejach swiata. Ja sie nie godze i dlatego o tym pisze, wydajac ksiazki, ktore to ujawniaja. Uklony Jan M Fijor P.S. Tajniki bankowosci, Zloto banki ludzie – piora Murraya Rothbarda – a ostatnio czterotomwoa Ekonomia wolnego rynku – to sao pozycje, ktore wyjasniaja problem.

  8. liberał pisze:

    Czytam i oczom nie wierzę !!!
    Myślałem że jest Pan za wolną konkurencją…a przecież to właśnie wolna konkurencja jest motorem postępu…
    Niech waluty konkurują ze sobą, niech lepsze wypychają gorsze…
    Dlaczego chce Pan unifikacji waluty dla całej Europy ???

  9. Ntl. pisze:

    „Czterotomowa Ekonomia Wolnego Rynku”. Zlituj sie Pan. Przecie ekonomia wolnego rynku jest prosta jak swinskie ucho, a nie taka po..je..bana statystycznie jak Keysenowska.
    Jest ona tak prosta, jak budzet byznesu rodzinnego szklarza tj. malego, czy wielkiego przedsiebiorcy, jak zauwaza Fryderyk Bastiat. Niestety po Das Capital, Marksa i u Wolnorynkowcow widac moda na megalomanie….Cztery Tommy Yammy, na temat Wolnego Rynku…. Jezusie Bozy….
    Przypomina mi to, jak przed laty dalem sie nabrac na wplate do przed druku „Capitalism: A Treatese On Economics, piora George Reisman’a, Volumenu I i Volumenu II, po czym otrzymalem dzielo owe w Twardych Okladkach. Istna, bo profesorska megalomania, chociaz z trescia wiekszosci jego pogladow sie zgadzalem, ale nie w wyolbrzymionych Tomach – Jezusie Nazarenski… I nie wiem, czy chodzi tutaj o naurotyczna chec pisania na temat, bez zadnego podkladu filozoficznego, czy chodzi li tylko o kase… Nie sadze, ze chodzi o kase, ale o obled i niezrozumienie filozofii, jako takiej, jak i filozofi polityczno-ekonomicznej, przypuszczam. A co na to Pan Fijor?

  10. AC DC pisze:

    Przepraszam bardzo ale pan chyba nie rozumie na czym polega kreacja pieniadza przez banki. 100 % rezerwy gotówkowe? Wtedy bank nie mógłby prowadzić działalnosci kredytowej chyba tylko z kapitałów własnych. W banku jak w kazdym przedsiebiorstwie aktywa muszą sie równać pasywom. bank nie miałby interesu w trzymaniu depozytów chyba ze za odpowiednia opłatą

  11. ac dc pisze:

    kreacja pieniądz przez banki polega nie na tym iz bank udziela wiecej kredytu niż ma srodków własnych i depozytów klientowskich, ale na tym iz kredyt udzielony przez bank w jakiejś częsci powraca do systemu bankowego w postaci depozytu i z tych srodków jest udzielany kolejny kredyt. 100% rezerwy co za pomysł?

  12. Jan M Fijor pisze:

    Bank jest magazynem pieniedzy i jesli wlozymy do niego X, to w banku musi byc X. Jesli bedzie mniej, znaczy sie ukradziono nam czesc pieniedzy. jaka kreacja pieniadza? Bank tak robi, ale to grozi upadkiem albo kryzysem. Wyibrazmy sobie, ze w czasie gdy zostawiamy samochod na parkingu ktos z niego korzysta. My o tym nie wiemy, wiec nas glowa nie boli. Podoba sie wam taka kreacja?
    Uklony
    Jan M Fijor

  13. Ntl. pisze:

    Alez my o tym samochodzie zostawionym na parkingu wiemy. Albo wiec placimy za parking, albo jednoczesnie w czasie naszych wakacji w Zakopanaaanym,,,, Zakopaaane, tatatattt, godzimy sie na to aby ktus nasz sobie samochod uzywal, mieszkanie, rower, kochanke, czy, jak sie dorobimy samolot. Prawo dorobku polega na tym, aby nic, zadna wartosc, zadne pieniadze, czy cokolwiek czlowiek posiada, nie lezalo odlogiem. Musi zarabiac, nawet i gydly pozyczone sosiadowi. Ale taka jest i powinna byc moralnosc kapitalizmu, bez wzlgedu na nasze przyjaznie i konnekcje, ktore wniosa wiele dobra pomiedzy nami wszystkimi. Nt.

  14. Jan M. Fijor pisze:

    problem wtym, ze na naszym kapitale zarabia ktyos iny i na dodatek nieuczciwie. te dodatkowe odsetki wykreowane z powietrza nie sa nam dopisywane do salda. Uklony Jan M Fijor P.S. Slyszal pan u runach na banki?

  15. Krzysztof Młody pisze:

    Witam
    W obecnej chwili mamy w miarę dobrą i stabilną złotówkę .
    Konkurencja między bankami, oraz zmiany w tzw.( bandyckim) prawie bankowym TO JEST TO. W Finlandii (?) prawo wymaga jasno sformułowanych umów ,także kredytowych.
    W przypadku gdy np. rzeczywiste oprocentowanie do zapłacenia rozmija się z tym deklarowanym na pierwszej stronie tłustym drukiem ,bank zostaje zobligowany do pokrycia różnicy. Proste ? (Czterotomowe wykłady z ekonomii są mocno podejrzane !!!!)
    Pozdrawiam
    Krzysztof Młody

  16. Jan M. Fijor pisze:

    Wlasciwie sa to trzy tomy, zrobione z jednego, zeby ulatwic sobie prace. Czwarty tym to juz inna ksiazka. Jak mozna mowic o Rothbardzie: podejrzany? To najwiekszy mysliciel ostatnich 50 lat. Co dj kasnosci praw oi odpowiedzialnosci, to popieram goraco.

  17. Ntl. pisze:

    No moze nieslusznie oskarzylem Reismana, ze w jego ekonomi nie kieruje sie on fundamentalna filozofia. Jego filozofia to filozofia wyraznie arystotelowska, w czasie gdzie wiekszasc ekonomistow nie posiada zadnej konkretnej filozofi, jak tylko reakcje na akcje, czyli nic jak tylko, ze sa pragmatyczni, co wcale nie znaczy, ze praktyczni. Moze z wyjatkiem Keynesa, ktory przecie posiadal wyrazna tendencje do filozofi o podlozu raczej zbiorowym tj. o tym Pro Publico Bono tj. socjalistycznym, faszystowskim, czy nawet i o podlozu socjaldemokratycznym, co filozoficznie jest jednym i tym samym.
    Wciaz nie moge sobie wyobrazic, aby bank trzymal 100 procentowe rezerwy gotowkowe, nie korzystajac z okazji wpuszczenia gotowki swoich klijentow w w dalszy, produktywny obieg. Zapewne depozytor zdaje sobie z tego sprawe, ze jego pieniadze nie siedza sobie w depozytach nienaruszalne jeno sa pozyczane, za co depozytor otrzymuje procenty. Gdyby pieniadze depozytora byly zamrozone, to dostep do kapitalu mialaby li tylko garstka bogatych i ich spadkobiercow. Bogatych, wcale nie znaczy, ze operatywnych. W takiej bankowosci zgnusnialby caly swiat, a szanse na to aby Wisniewski, czy Smith, ktorzy maja zdolnosci i pomysly, ale nie maja szmalu aby ich pomysly mialy szanse sie zrealizowac, bylyby znikome.
    Nigdy nie mielibysmy Rockefellerow i Fordow, ktorzy przecie zmotoryzowali Ameryke. Ani Bill Gates’ow, ktorzy skomputerowali swiat, bo przeciez byli to ludzie na poczatku zupelnie niezamozni. A Ameryka wygladalaby ciagle obecnie gdzies na poziomie 1800 tnego roku. Rewolucja Przemyslowa byla i jest mozliwa wlasnie dzieki bankowosci, dzieki trzymaniu przez banki frakcyjnych wkladow od stu procentowych depozytow. Nie znam slownictwa fachowego, ale tak mi moja prosta logika ekonomiczna nakazuje. Nie wyobrazam sobie aby bylo inaczej i na podstawie jakiej to innej moralnosci, bo przecie ta jest galezia filozofii. Bo przeciez nigdy nie zaistnieje taka sytuacja, aby raptem wszyscy depozytorzy chcieli na raz pobrac swoje depozyty. Byloby to dla nich zupelnie nie oplacalne, chyba wtedy, gdyby swiat zupelnie zwariowal. No ale nigdy nie ma nic pewnego, bo nawet i przejscie przez ulice zwiazane jest z ciaglym ryzykiem, hmmmm…..A tylko z ryzykiem zwiazane jest pojecie strat i zyskow. Oczywiscie mam na mysli wciaz ta wyjatrzona, amerykanska moralnosc Zdrowego Egoizmu(lichwa), ktora sie kloci z marksistowska, jak i z religijna moralnoscia chorego altruizmu, ktory powodowal krawienie sie ludzkosci na skale nie do wyobrazenia. No ale coz, dzieciak uczy zycia zupelnie naturalnie. Bo jak dotknie goracego pieca, to juz tego samego swiadomie nigdy nie powtorzy. Starzy, dojrzali, wyksztalceni z doktoratami profesorzy wyzszych instancji powtarzaja te same bledy nieustannie.
    I tak mi juz kiedys zacny profesor filozofii doradzal, ze bezpieczniej jest wydawac pieniadze w burdelu, niz wspierac nimi uniwerki.

  18. Krzysztof Młody pisze:

    ”Jak można mówić o Rothbardzie: podejrzany? To największy myśliciel ostatnich 50 lat.”
    Przemyślałem.
    Ma Pan rację.
    Ale co poradzić, MłodyZbuntowany uczy się podważając dorobek poprzednich pokoleń.
    Ceni proste, krótkie formy:
    ,,ekonomia polega na tym żeby tanio wyprodukować albo kupić a drogo sprzedać ,a co więcej od złego pochodzi ,, 🙂
    (Czy to prawda,że Rothbard miał swego czasu odchyły lewicowe ?)
    Pozdrawiam
    Krzysztof Młody

  19. X11 pisze:

    Panie Janie. Z tą 100% rezerwą to robi Pan chyba ludziom trochę wodę z mózgu. To nie jest prawda, że w tym systemie Bank byłby tylko magazynem pieniędzy. Byłby takim magazynem tylko dla tych którzy zachowali by swoje prawo do natychmiastowego pobrania gotówki (i ci
    ludzie placiliby za jej przechowywanie tak jak w banku miasta amsterdam) Reszta deponentów zawierałaby z bankiem umowy lokacyjne zawierające klauzulę o zawieszeniu wypłat na pewien czas i w pewnym stopniu (rezerwa) ale w zamian dostawaliby procent. To prawo do pieniędzy w przyszłości podlegało by obrotowi tak jak weksle albo obligacje. I wcale niewykluczone że papiery o największej płynności (tzn o najkrótszym okresie zapadalności i największym % utrzymywanej rezerwy) funkcjonowały by jako zapasowy środek płatniczy. NTL DOBRZE KOMBINUJE Z TYM SAMOCHODEM. Pod tym linkiem jest ciekawa dyskusja na temat różnic między
    systemami bankowymi. Jest tam podany obrazowy przykład jak działa system ze 100% rezerwą (który w rzeczywistości nie utrzymuje 100% rezerw!) http://muflon.bankier.pl/viewtopic.php?t=305

  20. X11 pisze:

    http://muflon.bankier.pl/viewtopic.php?t=310
    Tutaj jest dalszy ciag dyskusji
    http://muflon.bankier.pl/viewforum.php?f=11&sid=89495efa95facf1acfc8f1f95f985174
    A tutaj link do działu gdzie to się odbywało. Cała dyskusja zaczęła się od teorii Pana Rossakiewicza (JAR)

  21. Ntl pisze:

    Nikt tu Panu kolka na glowie nie robi, ale skoro Pan pisze, no to ludzie chcieliby byc doinformowani. A ze powatpiewania, to przecie zdrowy objaw. Przecie Pan tez watpi i jest za inna koncepcja bankowosci. Byc moze jest cos czego nie wiemy. Ja sklonny bym byl raczej w dalekiej zapewne przyszlosci, aby swiat przeszedl na walute w oparciu o zloto i o prywatne calkowicie banki, bez Bankow Centralnych. Jednak tego nie da sie zrobic, dopoki beda te tzw. socjaldemokracje, czyli panstwa opiekuncze. Bo jak nie starczy pieniedzy z podatkow na „dole” dla ludu, na oplacania szkol publicznych, emerytur, czy rent, czy dotacji na opieke niestabilnych przedsiebiorstw, to wtedy bank centralny zacznie kreowac pieniadze, badz to przez ekspansje kredytow, czy drukowaniem banknotow, w moim zrozumieniu. Juz nie raz tak bywalo, na ogromna skale, kiedy to inflacja szalala za najgorszego moim zdaniem prezydenta USA Cartera. Centralny Bank Niemiecki, pod wzgledem utrzymywania niskiej inflacji byl najbardziej zdyscyplinowanym bankiem. I tutaj tez rezerw zlota nie trzeba by bylo utrzymywac 100% towych depozytach, jak tylko frakcyjnych (czesciowych) Kazdy bank moglby miec swoja walute, tak jak ma swoje czeki, czy inne karty z „magicznym okiem”. Wtedy inflacja bylaby niemozliwa, bo zlota wydobywa sie stosunkowo niewiele. Kloci sie to zupelnie z keysenowskim konceptem bankowosci, gdzie inflacja nie jest przeszkoda, a rzekomym napeden gospodarki, tak jak i zdaniem Kynesa, wojny napedem swiatowych gospodarek.
    W ukladach parorytetu zlota manipulacja walutami bylaby prawie niemozliwa – poprawcie mnie o ile jestem w bledzie. No ale poki co to do takiego „moralnego i sprawiedliwego” pieniadza,ktorego wzorcem i miara jest odnosnik zlota, jeszcze daleka droga, kiedy zmieni sie w Europie i na swiecie, a zwlaszcza w USA, podejscie „moralnosci” ze zbiorowo-opiekunczej tj. wzajemnego sobie wspolczowania i pomagania, na moralnosc uczciwosci, gdzie panstwo nie bedzie Robin Hoodem. A wspolczuwanie i pomaganie sobie nawzajem nich bedzie w prywatnych rekach.

  22. X11 pisze:

    A poniżej wcześniejsza dyskusja o pieniądzu
    http://muflon.bankier.pl/viewtopic.php?t=300

  23. Ks.Dyrektor pisze:

    „Nie do przyjęcia jest twierdzenie, iż po upadku komunizmu jedyną alternatywą jest kapitalizm.”
    Jan Paweł II, encyklika Centesimus annus
    To o czym Pan, Panie Janie pisze jest sprzeczne z mysla filozoficzna i naukami naszego papieza. Nie wpusci Pana do Nieba, o nie!!!!! Co najwyzej posiedzi Pan sobie w czyscu, a moze i skaze nieugietego kapitaliste na potepienie wieczne. Bo przecie Janowi Pawlowi II nie chodzi o dlugie, dostatnie i szczesliwe zycie na ziemi. jak tylko o cierpienie. Cierpienie mozna tylko skrocic wyzwoleniem sie duszy od obrzydliwego, z pokusami ciala. Symbolika takiego cierpienia, na szyi i piersi kazdego prawie Polaka + Amen

  24. Jan M. Fijor pisze:

    Papiez jest nieomylny tylko w kwestiach wiary i moralnosci, w sprawach ekonomii moze sie mylic. Mozna cierpiec w kapitalizmie,mozna i w kosciele. To nie sa zbiory wzajemnie wykluaczajace sie. Z Bogiem Jan M Fijor

  25. Nataniel pisze:

    Papiez nieomylny w kwestiach wiary i moralnosci. O Qurna, wiec rozpocznijmy wiec dyskusje na temat wiary i moralnosci..I zeby papiez, rzekomo byl nieomylny, to by sie chyba sam papiez, czy sam Pan Bog zdziwil – o Jezuuu

  26. Aleksander Łapuć pisze:

    W całej dyskusji o 100% rezerwie brakuje mi tu jednego stwierdzenia: dotyczy to chwili wypłaty depozytu. Na przykład: wpłacam pieniądze na rachunek a vista — wtedy bank musi trzymać ich 100%, bo nigdy nie wiadomo kiedy się po nie zgłoszę. I rachunki a vista powinny mieć zerowe oprocentowanie, a utrzymywane być powinny z opłaty za prowadzenie takiego rachunku.
    Dalej — wpłacam pieniądze na lokatę 3-miesięczną. To znaczy, że bank przez te 3 miesiące może całość moich pieniędzy puścić w obieg — byleby tylko miał je na dzień wypłaty z należnym procentem.
    Oczywiście, umowa i regulamin lokaty mogą przewidywać wcześie zerwanie lokaty — za odpowiednią opłatą lub z odpowiednim wyprzedzeniem.
    I, o ile wiem, na tym polegało prowadzenie banku dopóki nie zrezygnonwano ze standardu złota i nie wprowadzono budżetowego ubezpieczenia banku. A to że czasem banki padały… no to było ryzyko. A dziś jest pewność, że wszyscy tracą (a i w bankach nie jest bezpiecznie — znam relacje od informatyków pracujących w bankach. Ludzie, to że przy obecnym stanie systemów i morale pracowników w ogóle ktokolwiek, kiedykolwiek wypłaca Wam pieniądze z konta to jest cud!)

  27. Jan M. Fijor pisze:

    Niestety, wysokosc rezerw ma niewiele wspolnego z typem rachunku. Zwolennicy stuprocentowej rezerwy chca, aby bylo tak jak pan pisze, ale nie jest. Banki tworza podaz pieniadza, a panstwo (bank centralny) je w tym wspiera. To zwykle oszustwo. Uklony Jan M Fijor

  28. Laik Orek pisze:

    Film „Prawda o bankach” ciekawy. Tylko nie mówia skad banki biorą gotówke dla kredytobiorców. Pożyczają np. w Banku Centralnym? /U nas w NBP ?/ A ten skąd bierze? Przecież nie drukuje po to, by im pozyczyć.

  29. Jan M. Fijor pisze:

    Bank centralny drukuje np. w zamian za obligacje skarbu panstwa, satd sa pieniadze, a jesli to kogos interesuje doglebnie, niecfh rzuci okiem na Tajniki bankowosci Rothbarda. Uklony Jan M Fijor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *