Argument siły

chat-dymki
12

Z przykrością zauważam, że zwalniając ambasadora Ryna, a ściślej zmuszając go do rezygnacji, p. minister Sikorski strzelił sobie w stopy. Cóż bowiem uczynił? Zwolnił ze stanowiska jednego z najlepszych polskich ambasadorów, człowieka który powinien zostać zwolniony ze swego stanowiska jako ostatni!

Jest to tym bardziej godne pożałowania, bo zwolnienie prof. Ryna stało się dla ministra Sikorskiego od początku jego urzędowania w Alei Szucha, swego rodzaju obsesją pozbawioną jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia.
Prof. Zdzisław Jak Ryn jest nie tylko wybitną osobowością naukową, człowiekiem barwnym, ciepłym, koneserem Ameryki Pd. i postacią znaną na tamtym kontynencie 100 razy lepiej niż cała polska dyplomacja razem wzięta, jest także postacią pod Krzyżem Południa zasłużoną i szanowaną za zaangażowanie w budowę prawidłowych stosunków polsko-latynoskich, głównie polsko-chilijskich i polsko-argentyńskich. Jest to naukowiec specjalizujący się m.in. w tematyce andyjskiej, członek międzynarodowych towarzystw naukowych, znawca i piewca polsko -chilijskiego bohatera, Ignacego Domeyki, o którym Ryn napisał kilka książek tłumaczonych m.in. na język hiszpański. Ryn jest podróżnikiem, znawcą kultury ibero-amerykańskiej, andystą, działaczem tatrzańskiego pogotowia ratunkowego. Jego dorobek naukowy jest znany w całym świecie. Profesor Ryn ma opinię człowieka zacnego, uczciwego, pracowitego i lojalnego. Ma tez praktykę i doświadczenie na stanowisku ambasadora Polski w Chile w latach 1990. Jego związki z O. Rydzykiem są jego prywatną sprawą. Dopóki Rydzyk działa legalnie nikt nie ma prawa karać innych za to, że się z nim znają. Poza tym prof. Ryn jest lekarzem! Jeśli zaś piętnuje się Ryna za kontakty z Pinochetem, to należałoby napiętnować wielu Polaków za kontakty z gen. Jaruzelskim, który Pinochetowi nie sięga do pięt. Obiegowa opinia n.t. Pinocheta wygłaszana przez jego wrogów ideowych nie może wpływać na ocenę polskiego dyplomaty, ponieważ Pinochet ma w swoim kraju znacznie lepsze notowania niż większość polskich polityków w Polsce. Opieranie się na pomówieniach światowego lewactwa spod znaku Che Guevarry, Castro czy innych oprawców to kpina z wolności. Upokorzenie a następnie wymuszenie rezygnacji na prof. Rynie prędzej czy później odbije się temu rządowi czkawką. Nie ma ono bowiem nic wspólnego z liberalizmem, czy nawet demokracją. Ryn jest jednym z najbardziej kompetentnych i rzeczowych ludzi w tym kraju, a atakowanie go jest dowodem bezsilności i słabej kondycji moralnej atakujących. Powoływanie się na jego znajomość z Janem Kobylańskim jest śmieszne i równie nieprofesjonalne, co zarzucanie temu ostatniemu prześladowania Żydów. Jak na razie nikt tego zarzutu nie udowodnił, a rzucający oszczerstwa prokurator z rozdania SLD sam się z nich wycofał. N.b. Ryn jest w argentyńskim środowisku żydowskim szanowany i wyjątkowo lubiany. Za żadnego polskiego ambasadora, diaspora żydowska z Buenos Aires nie otrzymała tylu polskich obywatelstw, co właśnie za Ryna. I to ich cieszy. Nas też. Gdyby pan Sikorski miał swoją prywatną firmę w Argentynie i chciałby zatrudnić w niej najbardziej kompetentnego przedstawiciela, to niewątpliwie rozważyłby kandydaturę prof. Ryna. Ponieważ jednak reprezentuje on państwo, czyli siłę i nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów, z siły tej korzysta i rezygnuje z wysokiej klasy człowieka. Tymczasem argument siły jest marnym argumentem. Dlatego minister Sikorski będzie swej decyzji gorzko żałował. Ktoś, kto potrafi tępić ludzi siłą staje się zagrożeniem dla innych. Jan M Fijor www.fijor.com

sprawa prof. Ryna
Jan M. Fijor
„” 2008-04-19

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Sławomir Staszak pisze:

    Obejrzałem film do którego prowadzi baner
    poniżej „Prawda o bankach”… Wbrew pozorom, powtarzam wbrew pozorom jest to lewicowa propaganda… Jednego straszliwego smoka chcą przerobić na innego straszliwego smoka, który jednak dla autorów filmu jest śliczną zieloną żabką…

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Myslę, że to w ogóle nie jest propaganda. To jest obraz sytuacji, do jakiej doprowadziły przywileje nadane bankom centralnym, a za ich pośrdnictem całej bankowości komercyjnej. A także jakie konsekwencje ma zdjęcie standardu złota i wprowadzenie systemu rezerw cząstkowych. Ujawnianie takich rzeczy kojarzy mi się z czymś dokładnie antylewicowym. Być może nie zrozumiałem pańskiej myśli. Ukłony Jan M Fijor

  3. widz uważny pisze:

    Szanowny Panie Janie,
    Celem uporządkowania kilka uwag.
    Wyrażanie swych opinii na podstawie jedynie treści notek biograficznych przekazanych przez samego zainteresowanego, jest, delikatnie mówiąc, błędem.
    Prof. Ryna znam od bardzo wielu lat, niestety, zbyt dobrze. Nie jestem w stanie zaakceptować takich opinii, jak m.in. pańska. Najwyraźniej nie zna Pan ani soby, ani istoty problemu. To, że prof. stał się zakładnikiem w konflikcie pomiędzy Prezydentem, a Ministrem SZ, to oczywiste. Podawane uzasadnienia są śmieszne i skierowane do maluczkich. Niestety, nie odbiegają od poziomu inwektyw, symbolizujących skonfliktowione strony.
    Już wcześniejsza funkcja ambasadora prof. skutkowała w środowisku dyplomatycznym dość kontrowersyjnymi ocenami. I nie chodzi o ocenę następcy, D.Passenta, ale pracowników MSZ, w dodatku reprezentujących różne politycznie strony. I tu dochodzimy do meritum sprawy. Otóż, p.prof. zyskał sobie opinię osoby nad wyraz eksponującej własną osobę. W lokalnych pismach polonijnych „pisał panegiryki na swój temat”. Dodatkowo, spotkać się można z opiniami innych dyplomatów: „rozpowszechniał niepochlebne informacje o innych polskich dyplomatach”. To chyba dyskwalifikuje tę osobę, jako kandydata na tak ważne stanowisko.
    Nie można pominąć również i opinii prof. Pawła Śpiewaka: „Zasiadałem w komisji spraw zagranicznych i opiniowałem kandydatów na ambasadorów. Poza przypadkiem pana Ryna wysłanego na placówkę do Argentyny wszystkie kandydatury były świetne”. Opinia ta pochodzi nie od polityka, ale naukowca, z liczącym się dorobkiem, krytycznie oceniającym również polityczne środowisko, które krótko reprezentował.
    Jak wspomniałem, miałem możliwość przyjrzenia się osobie p. prof. Niestety, moje spostrzeżenia w pełni potwierdzają zasadność wyżej przytaczanych zarzutów.
    Uważam, że p. Prezydent wykazał się brakiem wystarczającej staranności i rozwagi desygnując prof. Ryna na ambasadora.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Przykro mi, ale panskie argumenty nie sa rzeczowe. Co konkretnego prof. Spiewak zarzuca Rynowi? Co pan mu zarzuca? jakie kontrowersje? Jaka krytyke i kogo? w Polsce nie ma polityka, ktorego nie nalezy krytykowac. Mamy klase polityczna, w tym i dyplomacje bardzo niskiej klasy. To ze Ryn krytykowal polska dyplomacje swiadczy tylko o nim dobrze. Bo nie boi sie i jest bezkompromisowy w przeciweienstwie do gros tzw. dyplomatów, ktorzy są zwykłymi serwilistami i ignorantami (z niewielkimi wyjątkami). Na własnej skórze, podróżując przez świat doświadczyłem poziomu polskich dyplomatów. W czym ja się pomyliłem pisząc dobrze o prof. Rynie? W jego dorobku naukowym? Czy pan uważa, że prof. Antoni Kępiński wybrałby sobie do współpracy jakiegoś ignorasnta? Mitomana? Moze nie ma dorobku w alpinistyce? W dokumentowaniu osoby Domeyki? Gdyby to był facet, jakiego mi pan stara się przedstawić, to by go nie zapraszano do Chile i Argentyny 45 razy w ciągu ostatnich 5-6 lat. Jakie są pana spostrzeżenia w stosunku do prof. Ryna? Proszę podać jakąś rzeczową, konkretną krytykę jego dokonań, jakiś fakt, wtedy mogę wziąć pana argumenty poważnie. Ukłony Jan M Fijor P.S. Znam lujdzi, którzy znają Ryna od 40 lat, opowiadali mi o nim alpiniści, TOPR-owcy, inni lekarze. On o sobie mówi rzadko, częściej o Domeyce i jego dorobku. i to mnie przekonuje.

  5. Sławomir Staszak pisze:

    Mnie chodzi o to, co Autor proponuje w zamian tego chorego systemu. Nie chce powrotu standardu złota, ma bardziej „nowatorskie” metody- lewicowe matody. Jakieś ostatnie 15 min. filmu jest właśnie o tym. Nie puściłbym swojemu synowi tego filmu bez komentarza.
    Pozdrawiam serdecznie

  6. Jan M. Fijor pisze:

    A to musze sie temu przyjrzec. Jesli autor ffilmu jest przzeciwko standardowi zlota i wolnej bankowosci, to dla mnie rowniez jest to szkodliwe. Uklony Jan M Fijor

  7. pm pisze:

    (nie)Prawda o bankach.
    Manipulacja w tym filmie polega na tym, że z faktu, że bankier odbiera od kredytobiorcy więcej niż mu pożyczył autor wyprowadza prostą konkluzję, że w efekcie bankierzy staną się właścicielami całego złota.
    Błąd w rozumowaniu polega na nie wzięciu pod uwagę dwóch faktów:
    1. bankier nie tylko ZARABIA pieniądze na procencie – ale także je WYDAJE – na życie, utrzymanie swojego lokalu, wynagrodzenia pracowników itd.
    2. w warunkach rynkowych nie wystąpi „nadzwyczajny” zysk z działąlności bankiera – tj. taki, który przekroczy jego koszty. Bo jeśliby występował, to pojawiliby się nowi konkurenci, chcący tę okazję wykorzystać i ograniczyliby temu bankierowi rynek. Ale zapewne autor filmu nie był w stanie wyrwać się ze stereotypu stałości grup zawodowych – o której zachowanie obecnie bardzo rządy walczą przez koncesje, licencje, obowiązkowe korporacje zawodowe itd.

  8. Jan M. Fijor pisze:

    Zapomina pan o jednym; uprzywilejowanie jednego bankiera jest tak samo zle, jak uprzywilejowanie wielu bankierow. Poza tym koszty wejscia do biznesu bankowego sa dzisiaj tak wysokie, ze konkurencja miedzy bankami jest ograniczana i to w sposob graniczacy z bezprawiem. Wszyscy wydaja swoje pieniadze na zycie. problem w tym, ze jedni je zarabiaja praca, inni drukuja z powietrza, bo im panstwo daje taki przywsilej. Uklony Jan M Fijor

  9. Prawicowiec pisze:

    A propos standardu złota i systemu rezerw częściowych.
    W latach 80-tych będąc chłopakiem ‚podstawówkowym’ kolekcjonowałem stare monety i banknoty, wpadł mi w ręce banknot 100 rubli z roku chyba 1912. Jako że w tamtych czasach język rozyjski był uczony ‚z definicji’ łatwo dało się odczytać treści z banknotu. Do dziś pamiętam wrażenie jakie wywołał na mnie tekst informujący o ilości złota jaka stanowi równowartość tych 100 rubli, dodatkowo same wymiary banknotu robiły odpowiednie wrażenie. Dziś juz go nie mam ale na skanie banknotu znalezionym w Allegro po powiększeniu tekstu daje się bezproblemowo odczytać (polski font bez miękich/twardych znaków):

    „gosudarstwennyj bank razmniwaet kredytnye bilety na zołotuju monety bez ograniczenia summy (1R = 1/15 imperiała. soderżit 17.424 dolej ćistowo zołota).”
    Tłumaczenie (na coś się te 7 lat nauki rosyjskiego przyda :)): Bank krajowy/państwowy rozmienia banknoty na złote monety bez ograniczenia sumy (1 RUBEL = 1/15 imperiała. Zawiera 17.424 doli czystego złota).

    Imperiał to: „.. złota moneta rosyjska bita w latach 1755–1897 (równa 10 rublom) i od 1897 (równa 15 rublom). Waga imperiała – 12,9 g złota próby 900 czyli 11,61 g czystego złota.” ( http://www.e-numizmatyka.pl )
    Dola to dawna rosyjska jednostka wagi stosowana w handlu. 1Dola = 44.4 mg (http://www.luskiewnik.forall.pl/apteka/products.htm).

    Proszę o zwrócenie uwagi na klauzulę ‚bez ograniczenia sumy’.

    Pozdrawiam
    Prawicowiec

  10. X11 pisze:

    Ja wtrącę też coś o tym filmie „Prawda o bankach”. Twórcy tego filmu są chyba zwolennikami poglądów Silvio Gessela ( obiło mi się o uszy że dzisiaj nazywa się to tzw szkołą kanadyjską??? ) Jak wiadomo silvio gessel był przeciwnikiem procentu i zwolennikiem wprowadzenia tzw bezkredytowego pieniądza inflacyjnego. W latach 30tych robiono nawet pewne eksperymenty z takim pieniądzem. Zdaje się w Austrii w mieście Worgl (?) był taki pieniądz. W polsce propagatorem takich rozwiązań jest Jacek Rossakiewicz.

  11. jasiu z hameryki pisze:

    Podczas gdy przypadkowe osoby w kolejnych polskich rządach po tzw. transformacji ustrojowej które znalazły się w nich albo na przynęte albo przez pomyłkę czasem reprezentują polską rację stanu to jest to raczej wyjątek niż reguła.
    Nawet jak niektórym z tych ludzi wierzę że może chcą coś dla Polski zrobić to zdaję sobie sprawę, że często stają przed dylematem takim samym jak wielu z nas przed transformacją ustrojową, czyli: Jak się postawię to mnie wypieprzą i wezmą na moje miejsce kogoś kto się nawet nie będzie zastanawiał nad tym czy się postawić. Przykładem działania obecnego rządu (nie żeby rząd Kaczyńskiego czegoś dokonał — albo nie mógł albo pozorował że coś chce robić — efekty w sumie żałosne i może lepiej by było jakby tych efektów nie było) jest sprawa rekompensat. Polecam:Historyczne samobójstwo: Właściciele zadłużyli, Niemcy zniszczyli, Sowieci zabrali, Naród zapłaci. Polacy (sorry, ale ja nie wierzę żeby wyniki wyborów w Polsce byly fałszowane w jakis istotny sposob) w pogoni ze kiełbasą wyborczą wybieraja cynicznych polityków którzy pędzeni żądzą władzy albo wzbogacenia zrobią wszystko dla tych którzy im pomogli wygrać wybory. Żadna partia o poglądach liberalno-gospodarczych czy patriotycznych do Sejmu nie weszła. Nawet 5% głosów nie mogła zebrać. W tej sytuacji jest boleśnie jasne jakiego spustoszenia moralnego dokonały na Polakach w Polsce lata komunistycznej nocy. W Polsce nie ma społeczeństwa obywatelskiego i każdy chce coś dostać za darmo („od rządu” — a więc od kogo?). Dlatego jest rzeczą zrozumiałą że nie ma miejsca we władzach Polski na ludzi prawych, niezależnych i świadomych swoich obowiązków wobec Narodu. Tacy muszą odejśc i tajemnicą jest dla mnie nie to że muszą, ale to jak się w ogóle tam znaleźli. Widać Polonia w Argentynie się postawiła, a była potrzebna do jakiegoś interesu w tym kraju i się jej dało Ryna, ale teraz już nie są widać ani Ryn ani Polonia do niczego potrzebni: albo mocodawcy zaproponowali lepszy interes bądż zagrozili. Ale skoro taka była wola 97% Polaków (bo tylko 3% głosów oddano na partie liberalne/patriotyczne), to jest tak jak Naród chce… Po co bić na larum? Komu jest do czego Ryn potrzebny? Jeśli nawet Polacy w Argentynie głosują w polskich wyborach, to oczywiste jest że ich głosy w polskich wyborach nie mają większego znaczenia.

  12. jasiu z hameryki pisze:

    Co do tematu: Prawda o Bankach, to może i prawda, że rozwiązania proponowane na końcu tego filmu są troche „ze świetlanej przyszłości”. Jednak analiza problemu jest w moim skromnym zdaniu DOSKONAŁA. Co z tym fantem zrobić? Ano tego nikt nie wie… Bankierzy przecież „nie odejdą bez jednego wystrzału” i reformy w sposób „ewolucyjny” zrobić się nie da bo „masy ludowe” nawet nie chcą przyjąć do wiadomości że coś jest nie tak dopóki mogą kupować na karty kredytowe. Niestety wygląda na to że skończy się to tragicznie. Oczywiście rozwścieczony lud pośle do gazu Korczaków, bo bankierzy w porę pojadą się przewietrzyć na swoje wyspy gdzie będą liczyli ile na kolejnej wojnie zarobili. Wszystko się skończy tak jak zawsze chyba że ktoś w nerwach naciśnie nie ten guzik co trzeba. Choć bankierzy wybierają nam ludzi zdyscyplinowanych i może się nie pomylą, ale zawsze może być jakiś błąd komputera albo tego żołnierza co tę walizkę z guzikami za prezydentami nosi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *