Prywatyzacja gorąca

chat-dymki
13

No i mamy następną gorącą prywatyzację. Rada „miasta stołecznego Warszawy” ma właśnie wyrazić zgodę na prywatyzację Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (SPEC), firmy sprzedającej energię cieplną odbiorcom w Warszawie, należącej w całości do miasta, czyli do nikogo. Energię SPEC pobiera z pięciu elektrociepłowni: Siekierki, Żerań, Pruszków, Wola i Kawęczyn. Wyłącznym właścicielem wszystkich tych elektrociepłowni jest szwedzki koncern Vattenfall.

Starzy znajomi

Pikanterii dodaje fakt, że prywatyzacja SPEC ma się odbywać w t r y b i e r o k o w a ń . Dlaczego w trybie zamkniętym, a nie transparentnie, poprzez giełdę, albo otwarty przetarg na zasadzie: kto da więcej? Można się tylko domyślać. Oficjalnie mówi się o bezpieczeństwie energetycznym miasta, de facto jednak chodzi wyłącznie o interes rokujących stron. Tym bardziej, że głównym kandydatem do nabycia SPEC jest właśnie stary znajomych warszawskich radnych: Vattenfall.
Prywatyzacja majątku publicznego (czyli niczyjego) jest rozwiązaniem słusznym. Doświadczenie uczy, że firma prywatna działa sprawniej niż tzw. firma państwowa. Co wynika chociażby z tak prostego faktu, że firma prywatna ma właściciela, który za nią zapłacił i w przeciwieństwie do firmy nie prywatnej, za którą nikt konkretny nie zapłacił i nie ma osobistego interesu w tym, żeby ją rozwijać, dba nie tylko o to, żeby na swojej inwestycji zarabiać, lecz przede wszystkim nie stracić tego co w nią włożył.
Problem w tym, że Vattenfall jest firmą w 100 procentach posiadaną przez tzw. szwedzki skarb państwa, czyli również przez nikogo. Stąd prywatyzacja SPEC będzie targiem dwóch wilków (polityków) nad losem stadka owiec (podatników). Jako firma państwowa, Vattenfall nie podlega w pełni mechanizmom rynkowym, co w przypadku firmy energetycznej jest szczególnie groźne.

Kryzys kurkowy

Spektakularnym przykładem takiego zagrożenia jest trwający właśnie „kryzys kurkowy” na linii Rosja – Ukraina – Unia Europejska, którego stronami są firmy państwowe, a nie prywatne. Gdyby Gazprom był prywatny nie mógłby sobie pozwolić na zakręcenie kurka i stratę setek milionów euro dziennie, bo by w końcu upadł. To samo dotyczyłoby jego ewentualnych kontrahentów, którzy by się zapożyczyli, popłacili długi, żeby tylko nie stracić tak atrakcyjnego dostawcy. Wstrzymanie dostaw (i dystrybucji) w przypadku firmy mającej produkcję na poziomie monopolistycznym grozi pojawieniem się konkurencji, a więc dalszym osłabieniem. Szantaż gazowy możliwy jest wyłącznie dzięki temu, że to nie Gazprom czy Naftohaz ponoszą straty z powodu swoich działań, lecz rosyjscy i ukraińscy podatnicy.
Identyczne, choć na mniejszą skalę zagrożenie może pojawić się w Warszawie. Wystarczy, że rząd królewskiej mości w Sztokholmie dojdzie do wniosku, że w związku z rosnącymi potrzebami szwedzkiego budżetu ceny energii cieplnej w Warszawie należy podnieść powyżej poziomu wytrzymałości ekonomicznej mieszkańców stolicy Polski, na co ci ostatni zareagują protestami albo przestaną płacić rachunki, wówczas wstrzymanie dostaw ciepła dla Warszawy może być tylko kwestią jednej decyzji. Gdyby nawet SPEC – Vattenfall poniósł z tego tytułu straty, pokryje je szwedzki podatnik, znany ze swej uległości wobec wszechmocnego Lewiatana.

Cena arogancji

Jeśli nawet w drodze rokowań radni warszawscy zapewnią sobie władzę nad cenami energii dostarczanej przez Szwedów Warszawie, będą strzegli monopolu Vattenfallu jak oka w głowie, bo będą z niego żyli. Nie dość, że utrudniać będą założenie Szwedom konkurencji, to na dodatek poddani będą presji korupcyjnej ze strony giganta energetycznego, co odbije się na naszych kieszeniach. Nikt mi nie powie, że będą się raczej wsłuchiwać w interes mieszkańców, a nie w hojnych i aroganckich szwedzkich urzędników państwowych. Jeśli ktoś ma wątpliwości, jak to działa, niech spróbuje wejść na stronę www.vattenfall.com i porozumieć się z działem obsługi inwestorów (nie wiadomo w ogóle po co taki działa istnieje, skoro firma ma tylko jednego inwestora: państwo), zasięgnąć interesującej go informacji, czy dowiedzieć o istotnych planach firmy. Polskojęzyczne wydanie witryny zawiera tylko część z interesujących nas informacji, ale i tutaj komunikacja z działem obsługi konsumenta (tzw. Investors Relationship) jest marna. Od tygodnia czekam na odpowiedź na swoje listy i doczekać się nie mogę. Tak działają firmy państwowe, czego efektem są ich wyniki. Znakomita większość, bez pomocy rządów, które przeważnie chronią je przed konkurencją (vide: TP S.A.), działa na granicy zyskowności, albo – częściej – przynosi straty. Vattenfall nie jest tu wyjątkiem, co widać chociażby w sprawozdaniach rocznych. Długoterminowy rating kredytowy firmy (Moody i S&P) jest dość taki średni. W ostatnich latach, kiedy w dziedzinie energetyki panował światowy boom i rentowność firm dostarczających energii była dwucyfrowa, szwedzki potentat (mimo wzrostu wolumenu dostaw energii) notował niewielkie przyrosty zysku, a w latach 2005-2006 nawet spadki. Co gorsza, cena szwedzkiego ciepła dostarczanego Warszawie należy do najwyższych w Europie.

Program minimum

Z jakościowego punktu widzenia nie ma różnicy między tym, czy SPEC będzie we rękach szwedzkich czy polskich. Co prawda, państwo szwedzkie jest od naszego lepiej zorganizowane, ma lepsze i dłuższe tradycje, może nawet lepsze prawo, ale mechanizmy motywacyjne, od których zależy jakość pracy firmy stanowiącej własność państwa są w obu przypadkach identyczne. Pouczającym przykładem tego typu prywatyzacji była sprzedaż Telekomunikacji Polskiej francuskiemu monopoliście France Telecom państwowemu, czego gigantyczne koszty ponoszą od lat polscy abonenci telefoniczni.
Jeśli Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej ma być własnością państwową, to ja osobiście wolę żeby nie było ono własnością szwedzkiego króla, a państwa polskiego. To jest oczywiście plan minimum. Najlepiej dla nas wszystkich, włącznie ze Szwedami, będzie, jeśli warszawscy radni wystawią SPEC na jawną i otwartą licytację i sprzedadzą ją podmiotowi prywatnemu, który za nią zapłaci najwięcej, a jeszcze lepiej jeśli producentów i dystrybutorów energii będzie w mieście więcej i zaczną ze sobą konkurować, likwidując monopole bez względu na to, czy są one szwedzki czy nie szwedzkie.
W przeciwnym razie pozostanie nam liczyć na ocieplenie się klimatu, który odkąd stał się domeną państwa, jak na ironię, dryfuje w kierunku globalnego oziębienia.

Jan M. Fijor
„różne” 2009-01-17

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. kot jan pisze:

    wszystko to falsz i obłuda

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Prócz nas, prawda? pozdr jmf

  3. Antonio pisze:

    „Prywatyzacja” na razie odsunęła się w czasie, ale zapewne na niedługo – w końcu stadion trzeba budować dla Waltera…

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Jak to dla Waltera. Stadion jest misja wladz gminnych, a Euro 2012 misja władz najwyższych. Czy chce pan, żeby tysiące piłkarzy i działaczy poszło na bruk. Pańsdtwo nasze walczy z bezrobociem i do tego nie dopuści. pozdr jmf

  5. Makgajwer pisze:

    Panie Janie pytanie nie na temat,ale może Pan odpowie….Dlaczego nie pisze Pan już w „Najwyższym Czasie”???

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Bo redakcja nie chce. pozdr jmf

  7. Bruner pisze:

    Witam, 1. Czy moglby sie pan odniesc do ostarnich wydarzen w USA – plany ratunkowe obamy?
    2 co z tym dolarem za zlotowke?:) rozumiem ze dolar musi spasc z powodu inflacji ktora nadejdzie tylko kiedy? no jak Pan widzi zlotowka leci na leb na szyje, a euro up w gore – czy az tak zle z nami jest? przeciez strefa euro to bankrut. Jak Pan przewiduje ile to jeszcze potrwa(umacnianie sie euro i dolara) ? pozdrawiam

  8. Adam pisze:

    Od TP SA udało mi się uwolnić bo jest kilku operatorów komórek ,ale gdzie indziej kupić ciepło zwłaszcza zimą ?Może jakiś patent , albo ogniwa słoneczne nowej generacji ? Minielektrownia domowa to jest rozwiązanie przyszłości.

  9. Jan M Fijor pisze:

    Pozycja dolara, moim skromnym zdaniem, uwarunkowana jest sytuacją innych walut, Świat wpadł w spiralę inflacyjną. Nie tylko Amerykanie – wszyscy. poza tym oni chcą się wyrwać z kryzysu – najpierw ponieść straty, sprawdzić saldo i ruszyć do przodu. to się może udać, pod waruniem, że Obama skończy wojny. Nie bez znaczenia jest fakt, że nasz pieniądz, wskutek interewencji Rady Polityki Pieniężnej, która zmiast podnieść stopy, obnizyła je. Ujawniła się słabość polskiej gospodarki i brak wiary w polityków. To ostatnie to akurat dobrze!
    Pozdr

  10. JMF pisze:

    Prawie wszyscy operatorzy korzystają z łączy TPSA, nie da się od niej uciec. Natomiast od SPEC-Vattenfall uciec można w indywidualne instalacje, zasilanie prądem, albo ogniwami słonecznymi. Oni mają jedynie 70 proc.podaży dla Warszawy i jeśli zaczną żądać za dużo, zacznie im to spadać.
    Pozdr

  11. Bodzio Moherek pisze:

    Gelenralnie sposób się nie zgodzić. Wie Pan jakie lody kręci się w ciepłownictiwe na pracach ziemnych, niby rura jest nowa po remoncie (w papierach), ale jakby Pan miał dużo samozaparcia i do tej nowej rury się dokopał, to by się okazało że rura ma już 40 lat. Lody lody.

  12. Bruner pisze:

    Zgadzam sie ze RPP powinni podniesc stopy a nie obnizac oslabiajac dotatkowo zlotowke, dodatkowo wg mnie bedziemy mieli ciagle umacnianie dolara i euro do PLN i innych walut z naszego regionu dopoki plany obamy nie zacznac „dzialac” zmniejszy sie bezrobocie itp i sie na chwile uspokoi- lecz potym nastapi to o czym Pan pisal o dolarze za zlotowke i o czym mowi P.Schiff i wtedy powinny pieniazki przyjsc do polski i naszego regionu i wzmocnic zlotowke – to taki moj scenariusz:) a co do Obamy nie sadze zeby oni wiedzieli co robia i „najpierw ponieść straty, sprawdzić saldo i ruszyć do przodu” Mysle ze nie wiedza co czynia;) pozdrawiam i mam nadzieje ze ktos odpowie na moj scenariusz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *