Mafijny haracz

chat-dymki
26

Prowadziłem w Chicago tawernę. Parę dni po jej otwarciu zgłosił się do mnie gentleman mówiący po angielsku z południowowłoskim akcentem, z propozycją umieszczenia w moim lokalu kilku maszyn do gier hazardowych i stołu bilardowego (karambol), z których dochód byłby dzielony w stosunku 50 procent – on, 50 procent – ja. Trudno, żebym się nie zgodził.

Mafia włoska

Maszyny do gier uatrakcyjniały tawernę, przyciągając do niej więcej klienteli; nie kosztowały mnie centa, przynosząc konkretny dochód; a poza tym mój italiański kontrahent niedwuznacznie dawał do zrozumienia, że stając się jego partnerem mogę liczyć na coś w rodzaju ochrony lokalu przed chuliganami. Z czasem, gdy nasza współpraca utrwaliła się już na dobre, moja prowizja – na wniosek samego Włocha, który równocześnie zaznaczył, że gdybym znalazł kogoś, kto mi dalszy lepszy split, on mnie z umowy zwolni – wzrosła do 60 procent.
Współpraca z mafioso (bo nie ulegało wątpliwości, że nim był) układała się bez zarzutu i choć ludzie Włocha bywali u mnie tylko raz w miesiącu, w dniu podziału łupów, czułem się bezpiecznie, co nie było bez znaczenia, gdyż rejon miasta, w którym zlokalizowana była tawerna (tzw. Trójkąt Polonijny) nie należał do spokojnych. Po zakończeniu roku podatkowego otrzymałem od dostawcy usług hazardowych dokument W-2 (odpowiednik polskiego PIT-5) poświadczający moje zarobki, przy czym zaliczkę na poczet podatku Włoch wziął na siebie. Wszelkie wydatki poniesione z tytułu dochodu z „maszyn” miałem prawo odliczyć od dochodu do opodatkowania. Jak na działalność kojarzoną z wymuszeniami i mafijnym haraczem, była to współpraca naprawdę owocna, nic dziwnego, że zostaliśmy z Vincenzo dozgonnymi (zmarł dwa lata później) przyjaciółmi.
Okoliczności owej współpracy z chicagowską mafią przypomniały mi się w czasie niedawnej rejestracji – już w Polsce – spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, a konkretnie, przy okazji opłacenia, wymaganej przez prawo tzw. opłaty cywilno-prawnej w wysokości 2 procent od wartości spółki. Pomyślałem wtedy, że mafijny haracz to nic w porównaniu z tym, jak traktuje swoich obywateli władza nad Wisłą. Podatek, zwany eufemistycznie „opłatą od czynności cywilno-prawnych” jest bowiem jedną z najbardziej haniebnych instytucji fiskalnych w naszym kraju, znacznie bardziej brutalną i szkodliwą niż prowizja płacona mafii.

…i polska

Poza zwykłą chciwością polityków nie ma żadnego racjonalnego powodu, dla którego państwo miałoby karać obywateli za własną nieudolność (najczęściej trudne sytuacje są właśnie skutkiem złej pracy państwa) i partycypować w zyskach z transakcji, w których nie ma ono żadnego, nawet najmniejszego udziału. Opodatkowanie umów i transakcji, jak np. rejestracji spółki, pożyczki lub kupna nieruchomości są nadużyciem i dowodem na to, że choć od 1989 roku zmieniło się stosunek Polsce wiele, najważniejsze, czyli zły stosunek wobec obywateli pozostał „po staremu”.
Zacznijmy od tego, że za wszystkie obłożone dwuprocentowym podatkiem czynności cywilno-prawne (np. utrzymanie administracji, wpisy do ksiąg wieczystych, koszty sądowe, adwokackie, notariusz, a nawet za odbitkę ksero w trakcie rejestracji) petent płaci w postaci honorarium albo innych opłaty, z których część i tak jest pokrywana już raz z naszych podatków. Liczenie mu za to po raz trzeci jest bezczelnością.
Po drugie, opodatkowanie dotyczy najczęściej transakcji – np. pożyczki od znajomego – związanych ze stratą, cierpieniem, a nie z zyskiem i korzyścią. Opodatkowanie straty graniczy z aberracją, żeby nie powiedzieć okrucieństwem. Konieczność zaciągnięcia pożyczki pojawia się najczęściej w sytuacjach trudnych jak np. choroba, wypadek, kradzież, bankructwo, utrata pracy etc. I właśnie wtedy dopada ludzi wampir fiskalny, który z osłabionej ofiary wysysa resztki życia. Takie działania w sektorze prywatnym poczytane byłyby za bezlitosne okrucieństwo, lichwa i karane więzieniem, w najgorszym przypadku napiętnowaniem na ambonie.
Jeśli nawet na biednego nie trafiło, każdej transakcji kupna/sprzedaży, towarzyszy zwykle spory wydatek, który został z reguły opodatkowany wcześniej, czy to w postaci podatku dochodowego, czy od zysków kapitałowych; najczęściej i jednym i drugim. Jak by tego było mało, podatek od czynności cywilno – prawnych nie podlega odliczeniu od dochodu do opodatkowania, skutkiem czego płacimy podatek od podatku. Jak na ironię, o szkodliwości opłat transakcyjnych przekonany jest nawet rząd, który w 2006 roku zmusił notariuszy do obniżenia opłat transakcyjnych, zapominając jednak o własnym udziale w haraczu, który wciąż wynosi aż 2 procent. Z trudnych do wyjaśnienia powodów, państwo wchodzi tym samym w przymusową spółkę z obywatelem, co jest działaniem mafijnym w wyjątkowo paskudnym stylu. Tym bardziej, że władza jednocześnie strzela sobie w stopy. Przecież osoba inwestująca (czy to w nieruchomość, produkcję czy jakiś inny biznes) dzieli się swoimi, już wcześniej opodatkowanymi i to też dwukrotnie (podatek dochodowy plus podatek Belki) oszczędnościami ze społeczeństwem, tworząc za swoje pieniądze miejsca pracy, produkty zaspokajające ludzkie potrzeby, rozwijając gospodarkę. Karanie ich za to nie służy popularyzacji przedsiębiorczości.

Monopol a konkurencja

Państwo jest jedyną instytucją, która ma monopol na legalne stosowanie siły, w przeciwieństwie do mafii włoskiej, która siłę stosuje nielegalnie i ma konkurencję. I dlatego, państwo za skonfiskowany podatek od czynności cywilno-prawnych nie daje mi w zasadzie nic, a jeśli daje, to są to albo usługi zbyteczne, albo szkodliwe i służą przeważnie politykom, jak chociażby licencja na sprzedaż alkoholu, automaty do gier czy inne regulacje, na których zarabia państwo czy politycy zaprzyjaźnieni z premierem Pawlakiem czy senatorem, Misiakiem. Mafia musi się starać i dlatego państwo z taką determinacją ją tępi.
Czy trudno się dziwić, że rząd zwolniony od odpowiedzialności działa beztrosko i marnotrawnie? Ludzie są tylko ludźmi i dlatego politycy, którzy zmarnowali kilkaset milionów euro publicznych pieniędzy, lekceważąc swoje obowiązki przy budowie Terminala nr 2 na Okęciu; którzy nie oddają do użytku latami gotowej drogi (fragment zakopianki – Myślenice – Lubień), bo ktoś zapomniał o jakiej durnej formalności, albo zezwalają na bezkarność firmy (Mostostal), która dopuszcza się paroletniego opóźnienia w oddaniu na rzecz lokalnej społeczności hali sportowej na Ursynowie, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Nie mówiąc o podwójnym standardzie; ja od pożyczonych pieniędzy muszę zapłacić dwa procent, mafiosi też muszą, a rząd nie musi. Nie musi nawet tych pieniędzy oddawać, obciążając tym obowiązkiem mnie. Czy tak właśnie wygląda kryzys kapitalizmu?

Jan M. Fijor
„różne” 2009-03-28

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Witek pisze:

    Zaliczka na podatek dochodowy pobierana co miesiąc przez płatnika ,zwracana przez urząd skarbowy raz w roku jako nadpłata podatku jest de facto nieoprocentowaną pożyczką wymuszaną przez państwo na bezradnej osobie fizycznej.Dlaczego banki lokaty oprocentowują , a państwo udaje że nie ma sprawy ? Należy z tym skończyć.

  2. JM Fijor pisze:

    Przede wszystkim nalezy skonczyc z potraceniami podatku prsez praLcodawce. Niech kazdy wplaca co miesiac sam.Ludzie zobacza ile ich to dziadostwo koszuje.
    Uklony
    JM Fijor

  3. pm pisze:

    Niestety, dopóki będzie istniał podatek dochodowy, to podatek od czynności cywilnoprawnych (oraz podatek od spadków i darowizn) też zostanie, ponieważ jest jego naturalną konsekwencją.
    Podatek ten służy uniemożliwieniu omijania PITu poprzez transakcje zawierane bez zarejestrowania działalności gospodarczej. A to że szkodzi ludziom to już – w najlepszym przypadku – przykry skutek uboczny, a co wcale nie mniej prawdopodobne – efekt celowy (zaprowadzenia „sprawiedliwości społecznej”, bo PCC są obłożone transakcje na wyższe kwoty, na które stać tylko „bogatych”).

  4. Darek pisze:

    Oj żeby skończyć z takimi rzeczami Panie Janie najpierw trzeba by utworzyć Partię Libertariańską, co Pan na to ?

  5. Witek pisze:

    Ganley + Zawisza ?

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Nie rozumiem. pozdr jm fijor

  7. Darek pisze:

    Ganley + Zawisza to Libertas. Partia stworzona w celu obalenia traktatu lizbońskiego. Ja mam na myśli partię bazującą na teorii społeczno-ekonomicznej szkoły austriackiej.

  8. Marek pisze:

    Darku, libertarianizm to nie to samo co szkola austriackia. Jest wielu libertarian ktorzy sa tej szkole przeciwni. Po za tym, jak ta ewentualna partia mialaby sie odnoscic np do kwestii aborcji? Tak samo jak w USA? Jesli tak to ja jestem za

  9. JMF pisze:

    Szkola austriacka to generalnie ekonomia libertarianska, albo nawet libertarianizm. Istnieja roznice miedzy poszczegolnymi przedstawicielami szkoly, ale dotycza zasadniczo zakresu wolnosci. Szkola austriacka (Mises, Rothbard) to paradygmat naszych czasow ignorowany przez zwlennikow panstwa opiekunczego.
    Uklony
    JM Fijor

  10. ZQW pisze:

    Podatek od czynności cywilno-prawnych istniał przed wojną i był przejęty z Niemiec i Austro-Węgier.Oczywiście nie od wszystkich czynności , ale od pożyczek wekslowych , cesji , kupna nieruchomości etc. Obecnie rzadko stosuje się na świecie , taki jak w Polsce podatek od czynności cywilno-prawnych zastępując go zryczałtowanymi opłatami stemplowymi. Np. zamiast opodatkowywać kupno samochodu podatkiem PCC , co prowadzi zawsze do konfliktów z urzędem nt. podstawy opodatkowania , stosuje się opłatę od wyrejestrowania i zarejestrowania samochodu. W obecnej formie PCC jest bez sensu , zabiera ludziom czas i zmusza urzędy do prowadzenia niepotrzebnej dokumentacji.
    Sądzę , że koszty jego poboru są wysokie
    a skutki społeczne jakie powoduje ( oszukiwanie urzędu , spowolnienie obrotu gospodarczego ) nie warte tych przychodów jakie generuje.

  11. Darek pisze:

    Marku, przecież Murray Rothbard jest współzałożycielem Partii Libertariańskiej. Hans-Herman Hoppe i inni ludzie związani z Austriakami rozwijają tą teorię. Przecież bez szkoły austriackiej nie byłoby Libertarianizmu więc jak ludzie mogą być przeciwni tej szkole ??

  12. Marek pisze:

    Panie Janie nie mozna postawic znaku rownosci pomiedzy libertarianizmem a austriakami. jest wielu austriakow ktorzy sa konserwatystami, zwyklymi zamordystami.
    Darku, przeczytaj prosze to http://liberalis.pl/category/bryan-caplan/ ,to nie jest jedyny libertarianin ktory krytykuje szkole austriacka.

  13. Darek pisze:

    Faktycznie Marku nie wszyscy libertarianie to zwolennicy ASE. Jestem sympatykiem anarchokapitalizmu i utożsamiam się z poglądami Hoppego i Rothbarda i o takie przesłanie przyszłej 🙂 Partii Libertariańskiej bym apelował. Też nie chciałbym aby słowo libertarianizm nie zostało zepsute tak jak słowo liberalizm, stąd te moje obawy i próba związania libertarianizmu z ASE, które przecież jest silne. Pozdrawiam Darek

  14. JMF pisze:

    Przeciez Rothbard to jeden z najwybitniejszych austriakow, a Hoppe to nie?
    Nie ma libertarianizmu bez ASE!
    Uklony
    JM Fijor

  15. Marek pisze:

    Darku, ja za Hoppem nie przepadam, Rothbarda lubie, ale jego wczesniejsze przemyslenia http://liberalis.pl/2007/03/12/murray-rothbard-wyznania-prawicowego-liberala/
    Osobiscie od libertarianizmu HHH wole ten po lini Konkina http://liberalis.pl/category/samuel-e-konkin-iii/ , Longa http://liberalis.pl/category/roderick-t-long/, Hessa http://liberalis.pl/category/karl-hess/ czy Carsona http://liberalis.pl/category/kevin-carson/ .
    Partie libertarianska chca zalozyc osoby z tego forum http://www.libertarian.pl/index.php

    Panie Janie, wymienil pan libertarian ktorzy sa/byli austriakami, teraz prosze wymienic tych austriakow ktorzy libertarianami nigdy nie byli. I pan i ja wiem ze takie osoby istnieja. Przyklad Caplana dowodzi ze jest libertarianizm bez ASE

    Polecam takze zapoznanie sie z dwoma ponizszymi linkami
    http://www.libertarianizm.mypunbb.com/viewtopic.php?id=57461&p=1
    http://www.libertarianizm.mypunbb.com/viewtopic.php?id=179720

    Pozdrawiam
    Marek

  16. dex pisze:

    Witam Pana, Witam forumowiczy

    Co jakiś czas zaglądam na tą stronę i nigdy nie odchodzę z pustymi rękami :))
    Mam podobną zagwozdkę jak „Karol” piszący o kredycie na mieszkanie … również myślałem o dolarze ale póki co czekam i patrzę. spotkałem się z podobnymi do Pańskiej opiniami że oprocentowanie $ przy niskim kursie może być dwucyfrowe więc plan na demolkę dolara może być złudny.

    Mam do Pana 2 pytania:
    1. czy rzeczywiście jest tak, że w czasie inflacji spłata kredytu może być „łatwiejsza” ? tak sugerowała by „austriacka szkoła ekonomii” – zastanawiam się tylko czy aby ci „austriacy ” nie mieli na myśli stałej stopy procentowej …
    1.a – spłacanie kredytu w czasie globalnej inflacji / hiperinflacji – czy korzystniej mieć wtedy kredyt w walucji mocno dewaluującej (powiedzmy złoty albo dolar, ) czy też stabilnej (np frank) ??
    2. Co powinni dziś zrobić posiadacze kredytów frankowych ?? – (stały temat rozmów moich kolegów z pokoju w pracy .. oj gorące dyskusje i śledzenie stooqa non stop 🙂 ) – jakie jest Pański zdanie, przewalcować? jeżeli tak to na co ? frank wydaje się że przetrwa kryzys w niezłej kondycji

    pozdrawiam i z niecierpliowścia czekam na Pańską opinię
    Dex

    ps: wygląda na to że z tym dolarem po 3.8 to wstrzelił się Pan jak aptekarz :)) sprzedał Pan ?
    Spotykam się z opinią że dolce czeka jeszcze jeden, ostatni tym razem rajd (vs. złoty) – pożyjemy zobaczymy

  17. Darek pisze:

    Wyjasnienie – nie wszyscy libertarianie to w 100% procentach zwolennicy ASE (Ayn Rand, Robert Nozick, David Friedman). Ale zgadzam się w 100 % ze stwierdzeniem nie ma Libertarianizmu bez ASE. Jestem zwolennikiem ASE ale chodziło mi o pewne różnice między libertarianami dotyczace ekonomii oraz roli czy istnienia państwa. Pozdrawiam

  18. Darek pisze:

    Marku, dziękuję za linki !! Mógłbyś pokrótce wyjaśnić przyczyny niechęci do dokonań i osoby Hoppego ??

  19. Marek pisze:

    Darku, odsylam do starego forum libertarianskiego, linki podalem 2 komentarze wyzej. Sa to linki do dyskusji na temat libertarianizmu i ASE

  20. JM Fijor pisze:

    W przypadku kredytów o stałej stopie procentowej inflacja sprzyja kredytobiorcy, ale u nas banki nie godzą się na stałe oprocentowanie i dlatego inflacja to dodatkowy haracz wiążący się z tym, że oprocentowanie kredytu pójdzie w górę, aby chronić kasę banku.

    Wesołego Alleluja!

  21. Darek pisze:

    Marku, czyli wiem, iż jest tobie bliższy tzw. agoryzm. Mnie osobiście nie przekonują argumenty Longa, Bartka i Caplana. Dwójka ostatnich szuka dziur w całości zasłaniając się tonami niepotrzebnych słów w tekście specjalnie utrudniając czytelnikowi odszyfrowanie pointy. Argumenty bartka o sprzeczności w ASE mają swój błąd już w pierwszych zdaniach – przykład człowieka w śpiączce (nie o taki akt działania chodzi) – to naginanie faktów i próba wywołania wilka z lasu w którym ich nie ma. pozdrawiam Darek

  22. dex pisze:

    Wesołych Świąt Wszystkim !! 🙂

    Panie Janie – dziękuję za opinię

    Gdyby mógł Pan jeszcze po krótce odnieść się do „frankenstainów” byłbardzo wdzięczny – co powinni zrobić dziś posiadacze takich kredytów ?

    pozdrawiam dex

  23. HUSARZ pisze:

    Informuję, że metody okradania są mi znane od dawna i dlatego mamy zamiar odebrać „bankierom” monopol.
    Pasem Transmisyjnym między nami a społeczeństwem jest na: forum.suwerennosc.com – temat: Wspólnota finansowa. Patrz: KOMUNIKATY – OŚWIADCZENIA.

  24. Jan M. Fijor pisze:

    Odebrać może tylko panstwo, ale jak odbierze, skoro żyje z banków (modny od 60 lat deficyt budżetowy). A zatem jedynym sposobem likwidacji monopolu banków i okradania podatnika jest ograniczenie (albo likwidacja) monopolu państwa plus zakaz zaciagania kredytu. To jest zresztą program minimum! Wesolego Alleluja! JM Fijor

  25. JM Fijor pisze:

    Koszty refinansowania kredytów są w Polsce tak wysokie, że moim zdaniem nie opłaca się jakakolqwiek zmiana, tum bardziej, że wróżę złotówce aprecjację. Tak więc, kredyt we frankach, ja bym zatrzymał. Frank i złoty pójdą mniej więcej tą samą drogą. Natomiast nie bałbym się nowego kredytu w dolarach.Tylko należy czytać dokładnie drobny druk.
    Powodzenia
    JM Fijor
    PS. Tak, dolary sprzedałem. przestałem już wierzyć w prognozy guru. Wierzę sobie sam.

  26. Sparcle pisze:

    Witek: W pełni się z Tobą zgadzam. Podobno Polska to jedyna państwo na świecie, w którym przedsiębiorca rozlicza się co miesiąc. Możesz mieć zysk tylko w styczniu, w przez resztę roku stratę – a zaliczkę zapłacić musisz. Państwo Ci go odda – owszem – ale dopiero w lipcu przyszłego roku ! (a i to raczej nie, bo zawsze gdy mam nadpłatę to znajdują „błędy formalne”, chociaz zlecam to księgowym, żeby przedłużyć o okolejne 3 miesiące). W dodatku odda Ci także bez odsetek, więc jesteś w plecy 1,5 roku x stopa od zaległości podatkowych (16,5 % w skali roku).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *