Szansa na sukces

chat-dymki
18

Podtrzymuję swoją prognozę walutową sprzed pół roku: dolar, po osiągnięciu poziomu 3,91 zł, co przewidziałem pół roku temu (www.fijor.com) zmierza ku tegorocznemu minimum, które znajdzie się na poziomie gdzieś ok. 2,50 zł za jednego „waszyngtona”. Euro, po tym, jak pod koniec 2008 roku zbliżyło się do 5 złotych, powinno zamknąć rok 2009 na poziomie parytetu 3,90 – 4,00 zł. W następnym roku, obie waluty sięgną dna, odpowiednio: dolar zbliży się do 1,8 zł, a euro do 3 złotych. Z innych interesujących nas danych, WIG 20 zbliży się do 2500 punktów, a WIG przekroczy 40000. Zacznie powoli spadać inflacja, oprocentowanie kredytów i ceny, polska gospodarka będzie rozwijać się szybciej niż gospodarki pozostałych krajów Unii, nie mówiąc o Stanach Zjednoczonych.

Primum non nocere

Wszystko to pod warunkiem, że rząd wycofa się z obiecywanych podwyżek podatków i nie ulegnie naciskom ze strony opozycji i związków zawodowych, domagających się silnej interwencji w gospodarkę. Jeśli jednak premier Tusk nie posłucha ministra Rostowskiego i wbrew teorii ekonomii zacznie stymulować konsumpcję, podnosić podatki czy to pośrednio (VAT, akcyzy) czy bezpośrednio i zadłużać budżet – złotówka popłynie w dół i skończy się sen o potędze. Pamiętać należy, że wbrew wypowiedziom posłów PiS (Natalii Świat czy Adama Hofmana) deficyt budżetowy, którego się wymienieni posłowie tak żarliwie domagają  jest podatkiem i to jednym z najkosztowniejszych. Podatnik musi bowiem spłacić zarówno kapitał, jak i odsetki.

Gołym okiem widać, że powściągliwa (jak chodzi o wydatki i walkę z kryzysem) polityka polskiego rządu nadal przynosi owoce. To nie przypadek, że jesteśmy jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym ma miejsce wzrost gospodarczy, powolny, bo powolny, ale jednak, spada nam bezrobocia, rośnie siła nabywcza złotego, jego parytet w stosunku do większości głównych walut świata, a co najważniejsze świat to dostrzega i zaczyna cenić. W niemieckim wydaniu Financial Times pisze o Polnische Wirtschaft, tym razem z podziwem i szacunkiem. W przeciwieństwie do naszych mediów i opozycji parlamentarnej, które albo nie rozumieją ekonomii, albo w straszeniu narodu dostrzegają swą szansę. Powołując się na pakiety stymulujące Obamy czy Sarkozy’ego dają świadectwo własnej ignorancji ekonomicznej, ubliżając równocześnie tym Polakom, który wzięli sprawy w swoje ręce i pokazują zagranicy, że droga do prosperity wiedzie nie przez socjal i socjalizm, lecz przedsiębiorczość, pracę i odwagę.

To nie żaden przypadek, że jesteśmy jedynym krajem Unii Europejskiej, Europy chyba też, w którym notuje się wzrost gospodarczy. Polski rząd nie zwiększa wydatków, nie prowadzi absurdalnej polityki stymulowania konsumpcji i ekspansji kredytowej. Drgnęło także w prywatyzacji, zwłaszcza w sferach tradycyjnie „nie do ruszenia”, jak edukacja, służba zdrowia, a nawet media publiczne. Tylko w Polsce rząd wydaje się rozumieć, że stymulacja gospodarki przy pomocy samej konsumpcji, bez zachęty do oszczędzania i inwestowania, o czym Zachód wydaje się zapominać, prowadzi do pogłębienia kryzysu..

Kryzys przeżywany przez niektóre branże czy upadek zakładów jest zjawiskiem netto pozytywnym, oznacza bowiem, że instytucje te są słabe i nie dają sobie rady. Bankructwo – zwracał uwagę noblista, Friedrich A. Hayek – uwalnia moce przerobowe zaangażowane dotąd w działalność nieopłacalną, która wymagała wsparcia ze strony podatnika.

Celem gospodarki nie są miejsca pracy, lecz dobrobyt obywateli, dlatego żaden podmiot gospodarczy a nawet pojedynczy pracownik nie ma prawa domagać się, by inni Polacy wzięli go na swoje utrzymanie. Premier Tusk powinien wreszcie wziąć w obronę ciężko pracujących i wydajnych Polaków i wytłumaczyć masie roszczeniowej, że każda złotówka przekazana komukolwiek przez rząd musi zostać najpierw – przez ten sam rząd – skonfiskowana innym Polakom. Co gorsza, zabiera się tym, którzy budują majątek narodowy (w przeciwnym wypadku nie byłoby im czego zabierać), by dać leniom i nieudacznikom. Jeśli nie zaprzestaniemy rozdawania „słabym” tego, co państwo zabierze „silnym”, spadniemy na samo dno. Redystrybucja jest niemoralna, a przede wszystkim szkodliwa, gdyż oznacza wzmacnianie siły państwa, które jak wiadomo jest u nas niezdarne i potrafi zmarnować najbardziej owocne przedsięwzięcia.

Kolejka do Polski

Są to słowa brutalne, ale właśnie przekonanie o prowadzeniu w Polsce takiej polityki przyciąga nad Wisłę coraz liczniejsze rzesze inwestorów i analityków finansowych z UE i USA. Chcą lokować swoje miliardy w kraju, w którym z kryzysem walczą dość dobrze wykształceni obywatele a nie – jak u nich – niedouczeni politycy; gdzie panuje powściągliwa polityka monetarna, sektor bankowy sobie radzi bez pomocy państwa i pieniądz rośnie na wartości. Niewiele jest dziś na globie takich miejsc. Polska wciąż do nich należy, dlatego stajemy się rajem dla zagranicznych inwestorów – uważa „Puls Biznesu”, ale także „Financial Times” i „Bloomberg”. W slangu światowej finansjery mówi się już nawet o polskim „aksamitnym” kryzysie. Pikanterii tej opinii dodają ostatnie statystyki Banku Światowego mówiące o tym, że gros korzyści z zachodnich programów stymulujących osiągają Indie, Chiny i właśnie Polska.

Allen, Brytyjczyk reprezentujący jedną z największych producentów wyrobów perfumeryjnych, Ned z Irlandii (bioinżynieria) czy Yanni z Finlandii (branża farmaceutyczna) – to kilku spośród setek przedsiębiorców zachodnich, którzy mniej więcej od końca maja 2009 często w tajemnicy przed konkurencją a nawet swymi radami nadzorczymi, bez fanfar odwiedzają nasz kraj w poszukiwaniu sposobności inwestowania. Interesują się nami Niemcy, Anglicy, Rosjanie, Amerykanie, a nawet Koreańczycy z Południa, którzy wycofują się z Anglii i Hiszpanii, budując przyczółek na okres „po kryzysie” właśnie w Polsce. Rozmawiałem w ostatnim miesiącu z czterema przedstawicielami dużych firm zachodnich, wszyscy zapowiadają ekspansję kapitału zachodniego w Polsce, co oznacza inwestycje, silniejszy pieniądz, a przede wszystkim wzrost . Od tego czasu aprecjacja złotego wobec dolara wyniosła prawie 5 procent, wobec euro 4 procent.

Zachodni biznes w poszukiwaniu lepszej lokaty dla swych inwestycji i ucieczki przed kryzysem szuka najkorzystniejszych opcji, Polska gospodarka do nich należy. Potwierdza to prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji, Sławomir Majman. Regionem, który cieszy się podobnym zainteresowaniem, co my, są odległe Chiny, Indie, Wietnam i Kambodża. W Europie jest tylko Turcja, choć ustępuje nam zarówno pod względem atrakcyjności „monetarnej”, jak i politycznej; mają wysoką inflację, bezrobocie rzędu 15,5 procent, rządzą liberalnie, ale jednak fundamentaliści islamscy, w Polsce zaś od 20 lat nie mieliśmy rządu bardziej stabilnego i konsekwentniej (tout proportion garde) wolnorynkowego. Niższymi podatkami straszą Niemcy, może to być jedynie propaganda przedwyborcza, zwłaszcza, że mało mówi się nad Szprewą o cięciach w wydatkach, a więcej o ochronie miejsc pracy.

Kule u nogi

Mimo powodów do optymizmu wciąż jest u nas za dużo regulacji, biurokracji i myślenia antykapitalistycznego. Za dużo też populizmu i kokieterii ze strony polityków, dbających bardziej o wizerunek w oczach wyborców niż o interesy większości obywateli. Za dużo prywaty i protestów, zamiast pracy i odpowiedzialności. Trudno zdecydować się na reformę KRUS, systemu wymiaru sprawiedliwości, cięć w finansach publicznych czy odebranie państwu wpływu na budowę dróg i poczty, z czym sobie wyraźnie nie radzi, nie mówiąc o rezygnacji z Euro 2012, które jest dla nas prawdziwą kulą u nogi. Nadal za dużo jest kontroli, promes, licencji i aktywistów związkowych, a co gorsze, niewiary w umiejętności i decyzje zwykłych, przedsiębiorczych ludzi. Pocieszające jest to, że Polakom mimo wszystko nie brakuje entuzjazmu – są głodni sukcesu, nie zrażają ich absurdy i przeciwności, nie przeraża nawet Wielki Kryzys. Stąd mój optymizm, jak chodzi o najbliższą przyszłość.

Jan M Fijor

www.fijor.com

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Roman Torkowski pisze:

    Apropo mojego poprzedniego komentarza (ten oczywiście do usunięcia)
    nie jestem pewien czy go wysłało, dlatego piszę właśnie ten (ot testowo)
    przepraszam za kłopot (przydałaby się jakaś duża informacja, że komentarz został wysłany… or sth)

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Pracujemy nad nowymi gadgetami. już można próbować na http://www.fijorr.com (Fijorr przez dwa r). pozdr jmf

  3. Roman Torkowski pisze:

    Kurcze jak widzę nie wysłało mojego pierwszego komentarza ech.
    Pisałem:
    Ciekawy post, w szcególności w porównaniu z informacjami na money.pl dotyczącymi podnoszenia podatku, składki rentowej itd.

  4. kubul pisze:

    Panie Janie chyba Pan troche przesadza z pochwałami dla naszych okupantów. Zadłużenie tylko Skarbu Państwa od początku funkcjonowania rzadów PO-PSL wzrosło o 90 mld zł.

  5. Jan M. Fijor pisze:

    To jest nic w porównaniu z setkami miliardów, jakimi „ratuje się” gospodarkę za miedzą czy we Francji. 90 mld zł to chyba przesada. Może 50-60 mld. Pozdrawiam

  6. bolek pisze:

    co pan brał panie fijor ze takie wizje pan ma:)

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Czytam „austriaków”, to wystarczy. pozdr jmf

  8. Chomik pisze:

    A moze by tak zorganizować taką akcję, zeby do osob w rządzie odpowiedzialnych za gospodarkę wysłać oficjalnie własnie wybrany tytuł o ekonomi austriackiej, i zrobic troche szumu medialnego, ze aby tak dalej nic z kryzysem nie robli to bedzie dobrze?
    Panie Janie?

  9. Jan M. Fijor pisze:

    Można, ale szkoda zachodu. to są głównie niepisate, nieczytate ludzie. kiedyś podarowałem posłom książkę „Zasady bezpiecznego biznesu”, żeby ich poruszyć, z 20 których obdzowniłem nie przeczytał nikt. Jedeny ratunek, gdy trafią się nam lenie, którym się robić nie chce i zrobią przez przypadek coś pożytecznego. Pozdr jmf

  10. Mariusz Wiącek pisze:

    Rząd Tusku nie jest w stanie przeforsować jakichkolwiek zmian ani na lepsze, ani na gorsze. Wbrew pozorom trochę „poluzowało” za rządów PiS-u.
    Nic tak nie wpływa dobrze na prowadzenia biznesu jak stałe i nie zmienne zasady. Biznesmeni nauczyli się obchodzić durne przepisy, np poprzez samochody z kratką, czy też co raz popularniejsze samozatrudnienie.
    Oczywiście tak dobrze to nie ma że Rządu nie rzuca kłód pod nogi. Np mając samozatrudnienie i niski ZUS przez dwa lata nie możesz wystawić faktury byłemu pracodawcy – ale i to się da obejść.
    Przeraża mnie co innego skowyt tych których się odrywa od koryta. NP Wszelkiej maści darmozjady nazywani twórcami podczepionymi pod kieszeń podatnika via budżet i TVP.

  11. John pisze:

    Dług Skarbu Państwa na koniec 2007 r. wynosił 501,5 mld zł, a na koniec kwietnia 2009 r. 601,6 mld zł. Rząd uprawia propagandę ale jak wniknąć w szczegóły to nie jest tak dobrze.
    Podobnie z kursem złotówki. Rząd wyemitował w tym roku obligacje na 3,5 mld USD, 1,75 mld euro oraz podbiera pieniądze ze środków unijnych co podbija kurs złotówki.
    Deficyt sektora finansów publicznych wyniesie w tym roku 6,6% PKB – tj. około 86 mld zł. 27 mld zł to tylko sztuczki księgowe, brakuje jeszcze 59 mld zł. Nawet w Niemczech będzie niższy deficyt ok. 6% PKB.
    To są tylko cuda księgowe, wzrost długu jest rekordowy a sytuacja robi się niewesoła – lepiej twardo stąpać po ziemi.

  12. PO jeb pisze:

    czyli wg. tej teorii Polska będzie motorem Europy który wyciągnie unie z kryzysu:)

  13. liberty pisze:

    na miejscu p. Fijora byłbym ostrożniejszy z prognozowaniem. Ostatnie gwałtowne umocnienie złotówki prędzej bym interpretował jako „naciąganie sprężyny” pod spodziewane w drugiej połowie roku poważne perturbacje budżetowe niż jako pokaz siły naszej gospodarki i „rozsądnych” rządów

  14. Mosche Zweigenbaum pisze:

    Witam Pane Janie.
    Chcialbym podzielic sie z Panem moimi uwagami co do Pana tekstu, a moze raczej lepiej powiedzic tekstow, ktore czytalem u Pana. Osobiscie jestem zwolennikiem szkoly austryjackiej choc w postawach niektorych jej przedstawicieli wyczuwam pewna naiwnosc. Niektorzy wrecz probuja swoja wiara w szkole austryjacka tuszowac pewne braki w wiedzy. A to moze z nauki przeksztraucic sie szybciutko w idoologie.

    O co mi dokladnie chodzi. O ile komunizm nie mogl sie udac z powodow powiedzialbym antropologicznych o tyle kapitalizm tez moze sie nie udac z zgola innych powodow. W komunizmie zapomina sie o czlowieku jako jednostce, jednostka jest nieistotna liczy sie calosc. Naiwna wiara w kapitalizm i to, ze rynek sam wyreguluje wszystko, wystarczy tylko poczekac, jest moim zdaniem zludne. Nie na prozno lenin mawial ze od kapitalistow kupimy sznur, na ktorym ich powiesimy. Kapitalizm bez WARTOSCI wykoleja sie. Kapitalizm jest warunkiem koniecznym do zaistnieniea dobrobytu ale nie jest warunkiem WYSTARCZAJACYM. Kapitalizm ma tendencje do zapominanie o czlowieku i wyznaczaniu jego wartosci przez pryzmat „sukcesu ekonomicznego”. Trzeba sobie uswiadomic, ze rzeczywiscie istnieja ludzie slabi, ktorzy maja prawo do pomocy. Oj jak nieraz trudno to zauwazyc z perspetywy 40 pietra nowoczesnego biurowca.
    Pozdrawiam Serdecznie i czekam na nowe propozycje wydawnicze
    Moshe Zweigenbaum

  15. Jasiu z Hameryki pisze:

    Moshe Zweigenbaum pisze: Trzeba sobie uswiadomic, ze rzeczywiscie istnieja ludzie slabi, ktorzy maja prawo do pomocy. Oj jak nieraz trudno to zauwazyc z perspetywy 40 pietra nowoczesnego biurowca.

    Zgoda… Ale przed kapitalizmem i komunizmem tez ludzie zyli… A zyli dlatego ze mieli silna lokalna spolecznosc i zasady, ktore ta lokalna spolecznosc narzucala (religia, honor, pochodzenie, itepe). Teraz „rzad ma nam pomoc”. A rzad to sa politycy. A politykom chodzi nie o pomaganie slabszym tylko o wladze. Poniewaz politykow wybiera w demokratycznym panstwie tlum, wiec wybiera takich politykow ktorzy tlum moga oszukac („damy wam gruszki na wierzbie, chrupiace buleczki i kazdy bedzie bogaty”) i dostana srodki na oszukanie tego tlumu od grup interesu, czylo mafii (a wiec pokazywanie swojej usmiechnietej geby w telewizji i opowiadanie bajeczek jak to bedzie dobrze). To nie kapitalizm winny tylko zanik spolecznosci lokalnej i „robta co chceta, bo i tak was nikt nie zna na ulicy”. Ilu mlodych chodzi w „krajach kapitalistycznych” do kosciola, synagogi, meczetu czy czego tam… Polki sie uginaja pod tomami prawa ktorego nikt nie rozumie, nawet sami prawnicy, a malo kto potrafi powiedziec 10 przykazan po koleji…

  16. JM Fijor pisze:

    Siła polskiej gospodarki nie tkwi w rządzie Tuska, PiS, SLD czy jakiejś innej bandzie politycznej, lecz w wysiłku Polaków, Nas! Ludzi! ostatnio rząd preszkadza mniej niż inne, nie ratuje, nie wymyśla strategii i to jest dobre. Człowiek wie, że musi sam!
    Nie ratujemy Unii, ratujemy siebie.
    Unia nas ratuje, bo stymuluje konsumpcję, ktorą ktoś im musi wsyprodukować. Gdybyśmy wcześniej postawili na IT a nie na KRYS, to by smy ich zaje…li.
    Tak trzymać! Sukcesów.
    JMF

  17. JM Fijor pisze:

    Sorry za literówkę, chodzi rzecz jasna o KRUS!
    jmf

  18. Jan M. Fijor pisze:

    W jaki sposob można naciągać sprężynę złotówką, czy złotówkę sprężyną?
    Złotówka jest mocna, bo wpłynęło do polskich banków dużo pieniędzy zagranicznych. Nie są one na trwałe (jeszcze), bo zagranica obawia się, czy rząd wytrzyma presję na redystrybucję pieniędzy dla znajomych, ale jeśli nie pęknie, to za te pieniądze zbudujemy sobie kilka zakładów. Oby nie przetwarzały buraków, lecz fale elektromagnetyczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *