Na robotniczo – chłopski rozum

chat-dymki
0

Coraz więcej Polaków niezadowolonych jest z obrotu spraw. Z braku reakcji rządu, biorą te sprawy w swoje ręce. Nie wszyscy jednak znajdują dobry pomysł na walkę z kryzysem. To właśnie im dedykujemy te kilka słów.

Przodujące łożysko
Załoga stoczni marynarki wojennej w Gdyni grozi strajkiem. Powodem niezadowolenia pracowników jest spadek zamówień ze strony marynarki wojennej, co z kolei grozi zwolnieniami pracowników, a być może nawet zamknięciem zakładu. Postulaty załogi nie są dokładnie znane, można się jedynie domyślać, że pomogło by jej zwiększenia tonażu polskiej floty wojennej. Okazją do tego mogłoby być wypowiedzenie wojny Niemcom. Przy okazji wojny z Niemcami rozwiązana zostałaby również sprawa spadku zamówień na łożyska kulkowe w Kraśniku. Tam też wrze. Zakład w Kraśniku aż 80 procent produkcji wysyłał do Niemiec, gdzie łożyska montowano do samochodów. Reporterzy POLSAT Cyfrowy informują, że w związku ze spadkiem sprzedaży samochodów w Niemczech, spadła ilość importowanych tam z Polski łożysk. Wojna morska byłaby dobrym rozwiązaniem. Niemcy mogliby stosować polskie łożyska do wozów pancernych i Leopardów. Jeśli ktoś ma obiekcje, co do Niemiec, bo to w końcu nas sojusznik i hojny sponsor, można zaatakować Stany Zjednoczone. To przecież one doprowadziły do kryzysu, który uderzył w Bogu ducha winną niemiecką motoryzację. Wypowiedzenie wojny USA pomoże więc nie tylko polskiej marynarce wojennej, stoczni wojennej, fabryce łożysk, ale także Groclinowi, który podobno masowo produkuje siedzenia do samochodów amerykańskich.
Skupy do sklepu
Rolnicy domagają się obniżenia kosztów pośrednictwa w handlu płodami rolnymi. Powodem niezadowolenia, które prowadzi do kolejnych blokad ulicznych, jest różnica między ceną płodu na polu i jego ceną na półce sklepowej. Tylko w przypadku ziemniaków konsumenci płacą cztery razy tyle w sklepie, co rolnik otrzymuje w skupie. Wyjściem z sytuacji byłaby likwidacja pośredników, albo jeszcze lepiej, likwidacja sklepów warzywnych. Niestety, dyrektywy unijne tego zabraniają. W tej sytuacji pozostaje jedynie ministerialna kontrola cen. Problem w tym, że jest to rozwiązanie z arsenału środków marksistowsko – leninowskich. I tu się sprawa komplikuje, gdyż Marks i Lenin to bezbożnicy, a wymyślony przez nich system nie był ani mądry, ani wydajny. Ale gdyby nawet był wydajny i mądry, to przecież nie wypada, żeby naród chłopski, tradycyjnie katolicki wracał na drogę marksizmu i leninizmu.
Trudno w tej sytuacji cokolwiek chłopom doradzić. Tym bardziej, że cena nie zależy od kosztu produkcji, jest wręcz odwrotnie; to koszt produkcji zależy od ceny. Chłopi udają, że tego nie wiedzą, starając się po kryjomu, zbywające im dzisiaj płody rolne, przechować do zimy, kiedy będzie ich mniej, co przy niezmiennym popycie przyniesie wyższy dochód. Co zrobić, jeśli i to nie pomoże? Mogliby sprzedać ziemię, zmienić zawód i wyjechać do miasta. Problem w tym, że do 2011 roku obowiązuje zakaz sprzedaży ziemi Niemcom, a krajowi inwestorzy przerażeni sytuacją w rolnictwie nie chcą kupować. I znowu widać, że jedynym wyjściem jest…wojna!
Można by ewentualnie obniżyć podatki, które stanowią dziś od 50 – 80 procent kosztów wytwarzania łożysk, statków, czy budowy domów i uczynić te wyroby bardziej konkurencyjnymi, ale na obniżenie podatków nie zgodzi się nikt, a zwłaszcza Niemcy. Myślę, że od niższych podatków woleliby już wypowiedzenie im wojny. Byłby to ponadto ukłon w stronę Rosjan, którzy wreszcie mieliby potwierdzenie tezy, że to jednak Polacy wywołali wojnę. Jeśli nie ostatnią, to na pewno następną.
Jan M Fijor
P.S. Wojna rozwiązałaby równocześnie kwestię parytetu kobiet i mężczyzn, ale o tym przy innej okazji.  To znaczy, już po tej wojnie.
Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *