Wraca nadzieja

chat-dymki
14

Wygląda na to, że cofa się nie tylko globalne ocieplenie. Połowa stycznia to niespodziewany powrót starych dobrych zasad konserwatyzmu i liberalizmu w polityce.

Z Chile donoszą o zwycięstwie — po raz pierwszy od 20 lat, czyli od odejścia od władzy gen. Pinocheta, prezydentem tego pięknego i mądrego narodu został  kandydat konserwatystów, Sebastian Pinera. Wkrótce przybliżymy jego sylwetkę. Pińera jest absolwentem Harvardu, miliarderem, głównym udziałowcem chilijskich linii lotniczych LAN Chile, które dzięki swym umiejętnościom podniósł z niebytu. Do pieniędzy i teraz do władzy doszedł cieżką pracą. Pochodzi z rodziny niegdyś wpływowej, ale zubożałej. W przegranym polu znalazł się b. prezydent kraju, Eduardo Frei.

untitled

 

Przypominamy, że dzięki odważnym reformom znienawidzonego przez siły postępu chilijskiego dyktatora, Augusto Pinocheta, a zwłaszcza zgnieceniu przezeń lewicy, która w początku lat 1970. próbowała na drodze militarnej zrobić z Chile drugą Kubę, kraj ten stał się niekwestionowanym liderem gospodarczym Ameryki Łacińskiej. Dziś – po 20 latach rządów centro-lewicy, która na szczęście nie popsuła tego, co Pinochet stworzył, Chile jest w znacznie lepszym stanie niż reszta kontynentu, jednym z najlepiej prosperujących państw świata.

 

  

Podobną niespodziankę zgotowali wyborcy najbardziej antykapitalistycznego, jak dotąd stanu USA, Massachusetts, otóż na fotel senatora zwolniony przez zmarłego niedawno populisty Edwarda „Tada” Kennedy’ego, który przez 47 lat prowadził w Massachusetts lewicową agendę, wybrano właśnie Scotta Browna, republikanina i konserwatystę. Przegrana kandydatki demokratycznej, Marthy Coakley, popieranej przez klan Kennedych i gros stanowego establishmentu zdominowanego przez ciężki socliberalizm jest nie tylko ogromną niespodzianką, ale i poważną porażką rezydującego prezydenta, Barracka Obamy i jego polityki populizmu. Najprawdopodobniej także, Brown wbije gwóźdź w trumnę prezydenckiego programu nacjonalizacji amerykańskiej służby zdrowia, której przyszlość wisi na jednym głosie republikańskiej przewagi w senacie. Przerażeni ogromnymi wydatkami budżetowymi, złamaniem obietnicy zakończenia wojny, a zwłaszcza rozrostem administracji politycznej ze strony prezydenta, massachusettczanie  przełknęli różnice ideowe, pokazując w roczninę od objęcia władzy przez prezydenta  Obamę, że wolność i stare dobre wartości są w Ameryce nadal w cenie. Otuchy dodaje także wiadomość z Wall Street. Na wiadomość o zwycięstwie Browna, w górę poszły wszystkie ważne indeksy rynku papierów wartościowych, a także dolar. Nie oznacza to jeszcze, że w gospodarce amerykańskiej nastąpił jakiś zasadniczy przełom, ale przynajmniej nadzieja na lepsze wraca.

Massachusetts Senate BrownNie chcę zapeszać, ale ten przystojny facet o fizjonomii Gary Coopera czy Gregory Pecka, siedzący w pick-upie forda, to przyszły (już za 3 lata) prezydent USA.

 P.S.  Tylko u nas wraca stare; po niepowodzeniach ze zniesieniem abonamentu radiowo-telewizyjnego, likwidacją pozwoleń na budowę, okazuje się, że nie da się także zlikwidować obowiązku meldunkowego, wprowadzić odpowiedzialność urzędników za krzywdy wyrządzone obywatelom, czy zreformować antybiznesowych ustaw. Za to udaje się stara dobra korupcja i wspieranie swoich (kasyna) kosztem naszych (jednoręcy bandyci). Wierzę jednak, że jeśli udało się w Massachusetts, to uda się i nad Wisłą!

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Darek Damski pisze:

    Ja mam nadzieję na świętowanie za 3 lata zwycięstwa Rona Paula !! Tutaj trzeba Libertarianina a nie republikanina konserwatysty !!
    Pozdrawiam

  2. Jan M. Fijor pisze:

    No pewnie, że ron paul, ale…za cztery lata będzie już dość wiekowy, a poza tym, Amerykanie nie są jezcze gotowi na pełny obrót w prawo. Narazie Brown, po Obamie jest to pozytywna zmiana barwy.

    ukłony
    JM Fijor
    ps. pogadamy o tym dzisiaj w radio, więc może proszę posłuchać i włączyć się na linię.

  3. Darek Damski pisze:

    A gdzie dokładnie bedzie można posłuchać ?

    PS. Kadencja trwa 4 lata więc wybory będą za jakieś 2,5 roku. Obama jest już rok na swoim stanowisku.

  4. radel pisze:

    Posłuchać można w radiu kontestacja.com
    dzis Środa 20 stycznia godzina 20:00

  5. Darek Damski pisze:

    Na stronie jest informacja o 21. W takim razie, która jest prawdziwa?

  6. Maciej Czernielewski pisze:

    Nigdy wcześniej o nim nie słyszałem. Przypomina mi Ronalda Reagana. Widać, że facet ma jaja i na biurokratę nie wygląda. God bless America!

  7. Jan M Fijor pisze:

    Stacja nazywa sie Kontestacja i jej banner jest na froncie naszej strony http://www.fijor.com
    Do usłyszenia o 21.00!

  8. Damian pisze:

    Gratuluję Panie Janie udanej audycji na stacji Kontestacja i muszę przyznać że poradził Pan sobie z tremą , o lie wogóle takową Pan posiadał, w sposób godny profesjonalisty. Z niecierpliwością oczekuję kolejnych audycji i jedyne czego żałuję to godziny w jakiej są nadawane, gdyż od godziny 20:00 do godz 24:00 codziennie jestem zajęty i przebywam poza zasięgiem internetu. A w tych godzinach zajmuje mnie mój mały biznes ,który otworzyłem m.in. po zapoznaniu się z działalnością Pana Cebulskiego i po spotkaniu organizoswanym przez Niego pod nazwą Myśleć jak Milionerzy. Mam zatem nadzieję ,że np raz w miesiącu będzie jakiś wyjątek i nagranie rozpocznie się w okolicach godziny 18-19, wtedy z nie małą chęcią włączę się do dyskusji. Tymczasem pozdrawiam i życzę kolejnych,jeszcze lepszych audycji !

  9. Radek pisze:

    Ja także słuchałem audycji i gratuluje. Jak na pierwszy raz było dobrze. Troche tylko nie rozumiem pretensji niektórych słuchaczy do Pana Fijora. Kamil był zajęty obługą tej maszynerii do odbierania rozmów ,to ktoś musiał mówić,A Pan Fijor robił to doskonale , jak zawsze zresztą.Mówił ciekawie i merytorycznie. Może poprostu słuchacze muszą się przyzwyczaić do nowych prowadzących. Każdy ma swój styl a Martin i Hugo może prowadzą inaczej audycję. Dobrze by było jakby też Kamil np miał kogoś do pomocy w odbieraniu tych rozmów i żeby robił to w odpowiedniej chwili- wtedy kiedy już nikt się wypowiada w studiu :).

  10. Maciej Czernielewski pisze:

    Też nie rozmumiem pretensji do zbyt szybkiego wypowiadania myśli przez Jana M Fijora. To nie Jan M Fijor mówi za szybko, tylko ty myślisz za wolno szanowny słuchaczu. Trzeba ćwiczyć, czytać, słuchać, myśleć, mózg jest jak mięsień, można go rozwijać. Ja robię tak, że ściągam mp3 i odsłuchuję kilka razy jak czegoś nie rozumiem. To samo z książkami, pierwszy raz czytam szybko, żeby poznać zarys całości, a drugi raz już wolniej z ołówkiem i notesem. Potem trzeci raz itd. Książki wydawnictwa Fijorr Publishing wymagają uwagi wręcz nieharlekinowskiej. Polecam.

  11. Gratulacje audycji. Co do sugestii „KOTA” w audycji, to nie rozumiem co było za szybko. To tak jakby powiedzieć, że w radiu powinni powtarzać wiadomości, bo nie wszystko się dosłyszało. Informacje to informacje. Mnie osobiście podoba się forma aby zaczynać od takiego wstępu a później przechodzić do dyskusji ze słuchaczami

  12. Jan M Fijor pisze:

    No to do następnej środy, 27 stycznia 2010!

    Pozdrawiam

  13. Struś pisze:

    Sporo literowkek w tekście. Nie tylko w tym jednym. Korekta śpI?

  14. Jan M. Fijor pisze:

    Poprawilismy błędy, za które goraco przepraszamy. Dziękujemy za wytknięcie nam wszelkich potknięć, głupot i beznadziejności. Aż dziw bierze, że nikt wczesniej przed panem Strusiem tego nie uczynił. No, coż, widać większość czytających skupia się na treści, a przecież bedz formy – jak mawiał Witkacy – i to czystej, trudno mówić o wartościach.

    Ukłony
    Jan M Fijor

    P.S. Korekta nie śpi. Po prostu nic nie robi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *