Parytet kobiecości

chat-dymki
7

Po monopolizacji rynku renty politycznej przez mężczyzn sięgają po nią kobiety. Wojna o parytet płci jest zwykłym skokiem na kasę, który nie tylko nie przyniesie kobietom poprawy losu, lecz – jak każde działanie regulowane politycznie – pogorszy sytuację nas wszystkich.

 Kobiecość

     W zamyśle zwolenników priorytetów leży słuszne przekonanie, że większa część kobiet stroni od życia publicznego i podciągnięcie ich do mainstreamu pozwoli uświadomić społeczeństwu, że mają one wiele do powiedzenia na kilku ważnych polach takich, jak rodzina, dzieci, edukacja, małżeństwo, wolność, miłość, które określić można terminem: kobiecość. Ich głos powinien być wzięty pod uwagę, gdyż dotyka spraw i wartości newralgicznych dla funkcjonowania naszej kultury i cywilizacji.
 I częściowo jest brany pod uwagę za pośrednictwem mężów, ojców i braci tych kobiet, którzy są w dużym stopniu przez nie kształtowani. Jeśli coś należałoby w tej sprawie zmienić, to być może nauczyć te kobiety większej asertywności, aby skuteczniej na mężczyzn oddziaływały, komunikując im problemy, z którymi sobie nie radzą. Nie jest to jednak jakieś zasadnicze wyzwanie. W naszej cywilizacji wpływ kobiet na życie ogółu jest i tak duży; one przeważnie rządzą rodzinną kasą, one dziedziczą jako pierwsze, one mają preferencje przy wychowaniu dzieci, nie mówiąc o innych aspektach relacji mężczyzna – kobieta, jak choćby kształtowanie ogniska domowego i troska o nie, szacunek, jakim się w społeczeństwie cieszą etc. Jeśli w tych relacjach występuje patologia, to jest ona marginesem, którego regulacjami politycznymi i parytetem płci się nie załatwi. Najwyższy udział w rządzeniu mają kobiety w Rwandzie, o tym co z tego wynika poczytać można na temat ludobójstwa, jakie miało miejsce w tym kraju.
       Kobiety, które mają w kwestii kobiecości coś do powiedzenia zajęte są sprawami, o których mogłyby nam powiedzieć, gdyby nie były nimi zajęte. Innymi słowy, one robią to, o czym inni tylko mówią, a ostatnio także walczą. Bojowniczki, które angażują się w ruch na rzecz priorytetu ani kobiet, ani tym bardziej ich kobiecości nie reprezentują.
 
Cui bono
 
       Komu potrzebny jest priorytet? Albo inaczej, kto na nim skorzysta?
       Z przebiegu dyskusji nad tzw. równością płci wynika, że będą to głównie kobiety samotne, bezdzietne, feministki, antymaskulinistki, feminazistki, zwolenniczki równości płci, aborcji, osoby, dla których los karpia wigilijnego droższy jest od losu nienarodzonego dziecka, odwołujące się chętnie do odmiennych preferencji seksualnych, a także emerytki, rencistki i starsze panny. Tylko one mają czas i ochotę na politykę. Widać to chociażby po składzie aktywistek promujących ideę ustawodawstwa parytetowego. Nie chcę być złośliwy, ale tym paniom bliżej do mężczyzn i przemocy, niż do kobiecości i powabu płci pięknej. Im nie chodzi o kwestie rodziny, szacunku mężczyzn w stosunku do kobiet, dyskryminacji kobiet, która nb. istnieje wyłącznie wolnorynkowych świecie polityki, czy szacunek ze strony rządzących. Dla nich są to hasła, które pomogą zdobyć kasę i wpływy, które też sprowadzają się do kasy, której dostarczymy my. Podobnie jak kiedyś nędza i wyzysk były pretekstem do zdobycia dominacji przez  polityków płci męskiej.        
 
Podatek kobiet
 
      Zamiast więc zabierać rodzinom pieniądze na kolejne renty polityczne tym razem z grupy fanatyczek, darmozjadek czy utopijnych dobroczyńczyń ludzkości, obniżmy podatki, zwalniając kobiety z przykrego obowiązku (sic!) pracy zawodowej, pozostawiając im więcej wolności wyboru i prawa do kobiecości. Wszak od dawna wiadomo, że gros trudności życiowych kobiet, z ich pracą zawodową na czele wiąże się z przymusem ekonomicznym służącym głównie odpracowaniu podatku zabieranego ich mężczyznom po to, aby budować żłobki i przedszkola, w których państwo – pod nieobecność matek, które muszą iść do pracy, żeby na te żłobki i przedszkola zarobić – wychowują nasze dzieci. Ustawowo regulowany parytet doprowadzi do tego, że kobiety będą tym razem musiały pracować więcej i ciężej, żeby zarobić na dostatnie życie reprezentujących je rzekomo aktywistek do spraw parytetu płci.
Jan M Fijor
Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Brazil pisze:

    chodzi o to, że teraz baby strasznie chcą być medialne, jak już nie ma miejsca dla nich w kolorowych pisemkach to włażą do polityki…

    …a mi się to jakoś przyjęło, że jak widzę babkę o pełnych kształtach, to mówię sobie – ta to ma parytety 😉

  2. Stanisław pisze:

    Ja tam myślłem , że kobiety są do prac domowych i do dupcenia, a tu się okazuje ,że som tudzież do Parytetów ……..
    Czy ktoś byłby w stanie mi objaśnić , kto to zaś ten Parytet, i gdzie un mieszka …. ???

  3. Brazil pisze:

    żarty żartami, ale one też nas traktują jak chodzące wibratory, które przynoszą kasę do domu, ile to razy na jakimś forum w internecie widziałem wpisy, że mój facet nie chce robić tego codziennie, same robią z nas zwierzęta a potem jeszcze bezczelnie odwracają kota ogonem

  4. nocóż pisze:

    To co trzeba przyznać to, to że pierwsi trzej komentujący nie grzeszą intelektem.

  5. nocóż pisze:

    Teraz to chyba i czterej …

  6. mario pisze:

    Dlatego. ze sam problem parytetow jest idiotyczny i szkoda na niego generalnie czasu. Mozna co najwyzej sie ponasmiewac. Podobno jesli wejdzie wiecej kobiet to sie podniesie poziom dyskursu publicznego 🙂 no ale skoro tak to chyba powinno sie wprowadzic 100% kobiet na listy.

  7. Szczepcio pisze:

    podobno niebawem, polskie feminazistki, mają zorganizować coś co się będzie nazywało ” DNIEM CIPKI”, ja to popieram i mam nadzieję, że to będzie MAXYMALNIE nagłośnione i po tej manifestacji już nikt nigdy nie potraktuje ich poważnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *