Kto jest najważniejszy?

chat-dymki
3

Polska jest najważniejsza.

Osoba deklarująca, że Polska jest dla niej najważniejsza chce wzbudzać zaufanie. Chce wypaść dobrze, pokazać, że jest dobrym człowiekiem i szlachetnym patriotą. Trudno jednak wyobrazić sobie, żeby ktoś deklarował coś przeciwnego. Gdyby nawet tak myślał, to by się przecież z tym nie afiszował. Dlatego tego typu slogany więcej o deklarującym je człowieku mają ukryć niż powiedzieć.

         Dla mnie hasło jest mało odkrywcze i mało ambitne. To już lepszy był slogan Gierka, „żeby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli”. Dlaczego lepszy? Bo mówił o ludziach, o Polakach. Pan Jarosław Kaczyński, który chce aby mu wierzyć, że Polska jest dla niego najważniejsza, mówi o jakimś abstrakcyjnym tworze, któremu trudno przypisać realne byty. Zapomina o tym, że dla każdego człowieka, to on i jemu najbliżsi są najważniejsi. Działanie w interesie kraju, jeśli nawet jest nim Polska, to puste słowa, abstrakcja. Człowiek działa w interesie innych ludzi!

         Bo, co to znaczy Polska? Kto jest tą Polską? Konsument czy producent? Przełożony czy podwładny? Państwo czy może obywatel? Pan Kaczyński, czy ja? Czy Polską jest polityk, który z dumą podkreśla, że nie ma konta bankowego, który nigdy nie pracował na swoim, i całe życie utrzymuje się z pieniędzy podatnika, czy może Polską jest Kowalski, który ma konto, i to nie jedno, jest z tego dumny, który z pracy na swoim, z własnej przedsiębiorczości utrzymuje siebie i rodzinę, i nikt mu niczego nie daje. Co więcej, musi ciężar ambicji politycznych pana Kaczyńskiego i innych polityków utrzymywać. Musi ponosić konsekwencje ich błędnych wyborów, preferencji, fanaberii, jak choćby płacić za bilety klasą biznes do Brukseli za pana europosła Adama Bielana, który brzydzi się latać z motłochem. Dlatego ważne jest, aby wiedzieć, czy Polską jest pan Kaczyński i jego zwolennicy, czy może tysiące ciężko pracujących Polaków, którzy ich utrzymują ze swojej pracy, płacąc wysokie podatki i walcząc z barierami, jakie ci pierwsi – w walce o iluzoryczne ideały i cyniczne cele – stawiają im na drodze.

           Czy na pewno Polska jest najważniejsza? A może jednak najważniejsza jest matka, ojciec, dzieci, żona – słowem rodzina. Znamy z historii postaci, które stawiały najwyżej swoje ojczyzny, wysławiając je „uber alles”, i do czego doszlo. A czy dla Polaka – katolika najważniejszy nie jest Bóg? Czy pan Kaczyński gotów jest umieścić na plakacie slogan, że „Polska jest ważniejsza od Boga?” A dlaczego nie wolność jest najważniejsza? Jeśli obóz pana Kaczyńskiego tak ostentacyjnie hołubi patriotyzm i zbrojne czyny Polaków, jeśli mieni się, jak powiedział jeden z uczestników procesji z relikwiami św. Jerzego Popiełuszki, spadkobiercą heroizmu zamordowanego księdza, dlaczego pomniejsza znaczenie ludzkiej wolności? Polski patriotyzm, dramat, heroiczna działalność księdza Jerzego to nic innego, jak pasmo walk o wolność, o człowieka, który musiał przeciwstawiać się politykom. Polska i patriotyzm to nie zmurszały dąb, władza, czy kartka z kalendarza, to wolny człowiek z krwi i kości.

           Chyba wiem, dlaczego dla p. Kaczyńskiego Polska jest najważniejsza? Bo dla niego Polska to on. Dlatego nie zadał sobie nawet trudu, by poznać słowa hymnu narodowego. Wystarczy, że Polska to państwo, któremu on chce przewodzić, wedle swoich wyobrażeń i złudzeń, w których mało jest miejsca dla ludzi myślących odmiennie, mających inne cele, inny styl życia. Gdyby tego nie chciał, nie byłby politykiem. Celem polityka jest rządzić wszystkim i wszystkimi. On, pan Polska, będzie rządzić nami, Polakami. I dlatego nie pisze na swoim sztandarze, że Polacy są najważniejsi. Ma za dużo pychy i za mało pokory na to, by przyznać, że Polska to nie on, to nie dąb Bartek, lecz my, ciężko pracujący, tworzący bogactwo narodu, starający się, rywalizujący z innymi i kochający Polacy. Nie robi tego, więc nie wie, jak ogromny wysiłek trzeba włożyć w to, by być w Polsce człowiekiem produktywnym, pożytecznym, człowiekiem budującym to bogactwo narodu. Jest dumny ze swej siermiężności zapominając o tym, że dostatek, prosperita jest nagrodą za to, że służy się innym. Dlatego tak chętnie dołuje Polaków, kwestionując nasze osiągnięcia, pomniejszając wysiłek, robiąc z nas nieudaczników, którzy nie wiedzą, jak żyć, jak działać, gdzie i za co pojechać na wakacje, którzy niewiele w życiu osiągnęli i dlatego potrzebują pana Polska, który im pokaże jak to zrobić. Zapomina jednak, że radzimy sobie całkiem nieźle, budując kraj, w którym Polską jesteśmy my.

Jan M Fijor

www.fijor.com

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. aquamarine pisze:

    Święte słowa!

  2. kRZYSIEK pisze:

    Mam mały komentarz co do wyborów , Otóż nie jestem fanem demokracji ale rozumiem,że wiekszość dziennikarzy szanuje ustrój demokratyczny i rządy prawa dlatego nie rozumiem pewnej dwoistości z jednej strony wychwalają demokrację a z drugiej uważają za bezsensowne debaty wszystkich kandydatów, którzy spełnili formalne wymagania, które określa ustawa. Jakim prawem wybierają sobie kandydatów do dyskusji bo co sondaże pokazują to a to, co to ma do rzeczy to co jakiś dziennikarz z TVN mówi ,że tylko dwóch się liczy a inni niech sobie idą. Proszę mi wierzyć po analizie tego co widzę w mediach i co robią politycy nie widzę uzasadnienia dla twierdzeń ,iż Pan Komorowski jest kandydatem poważnym a np Pan Korwin-Mikke jest niepoważny, który moim zdaniem bije na głowę wszystkich kandydatów. Jaką logiką się kieruje dziennikarz , który mówi ,iż debata kandydatów parytjnych ma sens a debata 10 kandydatów sensu nie ma w sytuacji gdy nie wybieramy partii politycznych tylko 1 kandydata na prezydenta .
    Myślę ,że media i politycy zawłaszczyli sobie debatę publiczną. Poziom dziennikarzy , którzy nie chcą dokrywać prawdy , którzy wciąż zagłuszają ich rozmówców mnie przeraża ale cóż głos w puszczy ….

  3. Jan M Fijor pisze:

    W kazdych zawodach wylania sie finalowa grupke (dwoch, czterech czy osmiu), ktorzy wystepuja w finale i niejako reprezentuja wszystkich startujacych. W polityce wygrywaja najgorsi, wiec nie ma co sie przejmowac, ze sie jest na szarym koncu. co innnego w biznesie, gdzie obowiazuje dobor pozytywny. Ci najgorsi wiedz, ze by przegrali merytorycznie, ale nie chca pozwolic narodowi, zeby przejrzal ich gre.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *