Samozagłada polskiego katolicyzmu

chat-dymki
1

Dla każdego katolika, który zastanawia się nad przyszłością Kościoła w Polsce, ostatnie wypadki muszę być bolesne. Wiele wskazuje na to, że Kościół dokonuje właśnie samounicestwienia, dając się sprowadzić do roli satelity dla partii politycznych.

Od dłuższego czasu polski Kościół nie ma przywódcy. Wiąże się to zarówno z fatalnymi zmianami strukturalnymi (posoborowa formuła „kolegialności”), jak i z brakiem autentycznego lidera. Kandydat na takiego przywódcę – mam tu na myśli abpa Wielgusa – został zniszczony przez koalicję polityków PiS-u, liberalnych mediów i tzw. katolickich dziennikarzy. W tej sytuacji Kościołem kierują ludzie, osobiście uczciwi i cnotliwi, kompletnie nie dorastają do historycznej potrzeby. Kościół traci swoją podmiotowość. Z podmiotu politycznego i społecznego przekształca się w „przystawkę” dla partii politycznych.

Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu wydawało się, że Kościół stanie się przybudówką do partii demoliberalnych. W mediach eksponowano abpa Życińskiego i bpa Pieronka czy też tabun liberalno-heretyckich duchownych, dla których Marcin Luter był „prekursorem ducha soborowego”. Grupka ta najpierw jawnie sympatyzowała ze środowiskiem UD-UW-PD, a obecnie z PO, konstytuując grupkę chrześcijańskich postępowców, która absolutnie nie chce aby Kościół nadal stanowił „skandal” dla świata. Jednak uważna obserwacja episkopatu i duchowieństwa parafialnego sugerowała, że grupka ta jest krzykliwa i medialnie wyeksponowana, ale nie stanowi absolutnie nurtu „większościowego” w polskim duchowieństwie. Obecnie kierunek ten jest w jawnym odwrocie na korzyść „nurtu toruńskiego”, co szczególnie ujawniło zachowanie duchowieństwa po wypadku lotniczym z 10 kwietnia w którym zginął Lech Kaczyński.

Zachowanie większości duchowieństwa po 10 kwietnia wstrząsnęło mną. Słyszało się głosy, że samolot mógł się przecież rozbić kilka dni wcześniej, gdy leciał nim do Katynia Donald Tusk; inni duchowni popadli w nastroje swojego rodzaju politycznej mistyki w której wykreowano Lecha Kaczyńskiego i jego Małżonkę na świętych, zupełnie zapominając o tym, że para prezydencka miała heterodoksyjne poglądy w sprawach In vitro czy aborcji. Zupełnie nie rozumiem tego zaślepienia, tego przekonania, że Kaczyński (a także i PiS) to ostatnia nadzieja polskiego katolicyzmu. Wbrew wszystkim faktom, głosowaniom wielu posłów PiS, wbrew temu, że Kluzik-Rostkowska została szefową kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego uczyniono z PiS sztandar polskiego katolicyzmu – tak jakby wolnomularska i socjalistyczna tradycja PPS i KOR miała cokolwiek wspólnego z katolicyzmem.  Po śmierci Lecha Kaczyńskiego pojawiła się cała fala nastrojów mistycznych i ekstatycznych, chiliastycznych i apokaliptycznych pośród całych mas ludzkich. Ludzie ci są katolikami i chodzą do Kościoła. I duchowni nic nie zrobili aby tych ludzi uspokoić. Przeciwnie, wielu z nich podsycało tę polityczną mistykę, jakby nie zauważając, że nie ma to nic wspólnego z katolicyzmem, gdyż bardziej przypomina jakąś chiliastyczną sektę: anabaptystów Adama Munzera czy szkockich purytanów Johna Knoxa.

Obydwie choroby polskiego katolicyzmu – mam tu na myśli zarówno liberalizm „łagiewnicki” jak i „toruński” polityczny mistycyzm – stanowią wyrazy religijnego modernizmu i ducha posoborowego. Teologicznego liberalizmu omawiać nie będę, gdyż czyniłem to wielokrotnie. Warty rzucenia okiem jest ten polityczny mistycyzm, który sam przedstawia się jako nurt tradycyjny w Kościele. Jest to nieprawda. Tradycyjna filozofia chrześcijańska – tomistyczna i posttomistyczna scholastyka – jest nurtem na wskroś racjonalistycznym, opartym o rozumową metafizykę. Proszę zobaczyć jak Kościół przedsoborowy grupował i definiował dogmaty; jak przedstawiał źródła teologiczne; dzielił prawdy wiary na dogmatyczne, pewne i prawdopodobne; jak tworzył racjonalne prawo kanoniczne; racjonalne formuły eklezjologiczne. Jedynym elementem przyjmowanym „na wiarę” było Objawienie, gdyż nawet istnienie Boga było dowodzone (5 dowodów Akwinaty). Każdy scholastyczny traktat czy dokument soborowy był prawdziwą perełką logiki i racjonalności.

Scholastyka została podważona przez modernizm na początku XX wieku, który zaatakował ją argumentami „racjonalnymi” w postaci archeologii i filologii biblijnej czy teologicznej. Jednak za grupką modernistycznych racjonalistów i naturalistów szła cała falanga romantyków, zwolenników intuicji, fideistów. Dziś nie racjonalistyczni krytycy scholastyki są mistrzami dla „ducha posoborowego”. Nie wymienia się tu Loisy’ego czy Tyrrella, lecz przeciwników racjonalności w poznaniu, szczególnie Bergsona i jego „élan”. To w intuicyzmie i romantyzmie kryje się klucz do zrozumienia największego mistrza teologii posoborowej, czyli Pierre’a Teilharda de Chardina. Bóg i teologia przestały oto być domeną rozumu, stając się domeną intuicji. Boga już się nie bada, nie dochodzi się Jego natury, lecz się go odczuwa.

Katolicyzm posoborowy, wyjąwszy grupę liberałów-racjonalistów rekrutujących się z kręgów akademickich, wcale nie jest racjonalistyczny, lecz uczuciowy i romantyczny. Pokazuje to dobrze afera z „objawieniami” w Medjugorie, gdzie objawiła się ludziom jakaś „Gospa”. Walą tam całe tłumy, nie zwracając kompletnie uwagi, że Gospa „wygłasza” rozmaite herezje, raz po raz zaprzeczając dogmatyce katolickiej. Posoborowy tłum tam wali, gdyż w Medjugorie można doznać obecności sacrum za pomocą intuicyjną. Nie jest istotne, że duch wygłasza bzdury, ważne, że „coś” się tam objawiło i można tam „coś” poczuć. Taki duch stanowi znakomity podkład pod mistykę „kaczyzmu” i powstanie sekty katolicko-pisowskiej broniącej krzyża przez Pałacem Prezydenckim wbrew hierarchom katolickim.

Polski Kościół nie ma lidera; przestał kierować się rozumem i zakochał się w uczuciu. W tej sytuacji stał się łatwym łupem dla populistycznych polityków, którzy umieją odwoływać się do uczuć. Gdy hierarchowie milczą, wtedy politycy stają się „pasterzami”.

Adam Wielomski

źródło: www.konserwatyzm.pl

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Agata pisze:

    Świetna analiza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *