Teologia polityczna kaczyzmu spod Pałacu Prezydenckiego

chat-dymki
14

Właśnie oglądałem w telewizji coś absolutnie szokującego: fanatyczny tłumek sekciarzy nie dopuścił księży katolickich do krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Działo się to przy bierności straży miejskiej, policji i BOR. Na koniec rząd i Kancelaria Prezydenta ustąpiły sekciarzom i pisowski krzyż nadal stoi.

Krzyż postawili harcerze w odruchu szlachetnym: chcieli oddać cześć ofiarom wypadku lotniczego z 10 kwietnia. Wkrótce jednak krzyż stał się „własnością” radykalnej polityczno-religijnej sekty, na czele której stoi nieznana mi z imienia i nazwiska pani z długim warkoczem, która w wieczór wyborczy stała obok Jarosława Kaczyńskiego.

Absolutnie nie jest prawdą, że krzyża bronią katolicy i mamy tutaj do czynienia ze sporem zwolenników i przeciwników obecności krzyża w życiu publicznym. Jest to zupełnie błędne postawienie sprawy. Ten krzyż przestał być symbolem chrześcijańskim, przeistaczając się w symbol Prawa i Sprawiedliwości. Ci ludzie z krzyża zrobili symbol partyjny, co ja uważam za obrzydliwe.

Dlaczego ta grupka fanatyków broni krzyża? Dlaczego nie chcą aby stał on kilkaset metrów dalej w kościele św. Anny? Ten krzyż – w ich oczach – nie jest już krzyżem symbolizującą męczeńską śmierć Jezusa Chrystusa, naszego Króla. Ten krzyż symbolizuje, że Bronisław Komorowski nie jest legitymistycznym Prezydentem RP; ten krzyż to znak, że jedynym prawowitym prezydentem był Lech Kaczyński, a po jego śmierci (oczywiście w zamachu zorganizowanym przez Putina i Tuska, którzy zestrzelili samolot za pomocą wielkiego magnesu lub sztucznej mgły) jedynym legitymistycznym i prawowitym Prezydentem RP może być tylko Jarosław Kaczyński. Ten krzyż stoi tam po to, aby pokazać światu, że wybrany zgodnie z obowiązującym prawem Prezydent nie jest „prawdziwym prezydentem”.

Sekta broniąca krzyża to polityczni anarchiści.

Sekciarze broniący krzyża nie są także katolikami. Przecież ci ludzie nie dopuścili do krzyża trzech katolickich duchownych. Jeden z nich lżył tych duchownych wyzywając ich od „ubeków”. Ci ludzie nie uznają jurysdykcji Biskupa nakazującego przenieść krzyż, nie uznają też księży. To oni są „ludem Bożym”, to oni są autentycznym „Kościołem”, którzy występują przeciwko hierarchom i nie uznaje ich jurysdykcji. Ich „papieżem” jest Jarosław Kaczyński, a „biskupami” politycy PiS.

To nic innego jak tylko zwykła sekta religijno-polityczna.

Zapewne to ci sami ludzie protestowali przeciwko arcybiskupowi Wielgusowi, gdyż także wtedy „lud Boży” również uzurpował sobie prawo do decydowania kto będzie biskupem czy metropolitą, odbierając uprawnienie Biskupowi Rzymu do mianowania poszczególnych osób na wysokie stanowiska kościelne. Inspirująca ten tłumek partia polityczna też nie jest katolicka, gdyż jej przywódcy najpierw storpedowali konstytucyjny zapis absolutnej ochrony życia od momentu poczęcia; teraz popierają projekty w sprawie in vitro, które są sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Prezydent pochodzący z tej partii najpierw próbował zablokować nominację abpa Wielgusa w Watykanie, a potem klaskał gdy pomówiony hierarcha rezygnował z nominacji. To były pierwsze sygnały, że w łonie polskiego Kościoła pojawiły się ruchy kontestujące istnienie hierarchii w Kościele.

Sekta ta stanowi oddolny bunt wiernych przeciwko hierarchii eklezjalnej.

Członkowie tej samej sekty narobili dziś w Sądzie Najwyższym „oborę” przerywając posiedzenie Sądu Najwyższego, który rozpatrywał sprawę ważności wyboru Bronisława Komorowskiego na Prezydenta RP.

Sekta nie uznaje więc nawet sądów.

Oto powstała w Polsce sekta religijno-polityczna, która nie uznaje ani legalnych władz RP, ani orzeczeń Sądu Najwyższego, ani władzy biskupiej, ani władzy papieża. Sekta ta żyje mitami „agentów” i zestrzelenia samolotu prezydenckiego, oskarżając o to swoich przeciwników: Donalda Tuska, PO i Rosję.

Ci ludzie nie posługuje się ani racjonalnymi argumentami, ani nie uznają żadnych praw, autorytetów. Ożywia ją sekciarski duch fanatyzmu, nawiedzenia religijno-politycznego. Przypominają jako żywo ruch anabaptystów z XVI wiecznych Niemiec – tamci też nie uznawali ani autorytetów politycznych, ani kościelnych – i mordowali panów i biskupów deklamując przy tym cytaty ewangeliczne.

Wszystko to dzieje się przy porażającej bierności państwa, które negocjuje i ustępuje. Dziś negocjowano z osobami, które wtargnęły na posiedzenie Sądu Najwyższego i ostatecznie „uproszono” je aby opuściły salę; potem negocjowano z sekciarzami broniącymi krzyża. W końcu sekta wygrała i – nabrawszy ufności w swoje siły – już nie odpuści, póki nie przejmie Pałacu Prezydenckiego i nie wyrzuci z niego Bronisława Komorowskiego, który zostanie „Prezydentem na wygnaniu”.

Polska staje na krawędzi anarchii i wojny domowej. Kierowane przez demoliberałów z PO państwo wykazało dziś swoją słabość. Lepper zaczynał swoją karierę korzystając ze słabości państwa; dziś fanatyczny tłum „kaczystów” idzie jego śladami ogłaszając swoją teologię polityczną.

Liberałowie umieją dyskutować, deliberować, ale nie umieją podejmować decyzji. Jak mawia Carl Schmitt, „nie ma polityki liberalnej, jest tylko liberalna krytyka polityki”. Nie umieli dziś użyć siły i nie będą umieli w przyszłości. Ich cechą esencjalną jest SŁABOŚĆ.

Wzywam więc Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego do natychmiastowego ustąpienia i przekazania władzy w ręce osób mogących zahamować wybuch tej rewolucji współczesnych anabaptystów. Jako rządzący nie sprawdziliście się – nie umiejąc zahamować tej sekciarskiej rewolucji. Idźcie sobie chłopcy pograć w piłkę, bowiem ciężar doczesnego miecza władzy jest dla was chyba nazbyt ciężki.

Adam Wielomski

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. MK pisze:

    Ależ Pan Wielomski przesadza! Najpierw trafnie rozpoznaje, że ten krzyż ma mało wspólnego z kościołem i religią („jest symbolem PiS”), by następnie bić na alarm, że obrońcy nie uznają decyzji księży.
    Bije na alarm, że państwo nie jest w stanie poradzić sobie z kilkoma osobami uniemożliwiającymi przeniesienie krzyża i ani słowa o tym, że być może państwo (czyli obecnie PO) wcale tego nie chcą.
    A w sądzie nie takie rzeczy się dzieją, żeby jego wyroki uznawać za hańbę. Sądy to jeden wielki rozkład – i nie jest to wina ludzi „broniących krzyża”.
    W końcu – rewolucja! Panie!! Wyjrzyj Pan przez okno – gdzie ty widzisz rewolucję!?!

  2. Maciej Cz. pisze:

    @MK: Nie widzę nic przesadzonego w wypowiedzi Pana Adama. Słusznie spostrzeżenie, że krzyż przed pałacem prezydenckim stał się symbolem PiS nie zaprzecza jednoczesnemu oburzeniu, że ludzie spod krzyża nie słuchają księży. Pan Adam wykazuje tutaj czym naprawdę jest krzyż i jacy z nich prawdziwi katolicy. To oni siebie nazywają katolikami, ale wcale nie postępują w sposób, który by wskazywał na to, że naprawdę nimi są.

    To, że w sądzie dochodzi do różnych „rzeczy” to nie znaczy, że tak ma być. Osoby stojące pod krzyżem poszły w ślad Jarosława Kaczyńskiego, który to już nie raz w swojej wypowiedzi podważył decyzję sądu najwyższego. Jak polityk na takim stanowisku może mówić takie rzeczy? „Sąd, sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.”

    Pozdrawiam

  3. nd pisze:

    Pan Wielomski bardzo obniżył loty. Te ostatnie wpisy są na bardzo niskim poziomie, dość dużo w nich błędów.

    Co do ogólnego wniosku trzeba się bezwarunkowo zgodzić : nie będzie w Polsce prawicy, dopóki Jarosław Kaczyński będzie miał coś do powiedzenia. Temu Panu trzeba już podziękować.

  4. Jan M Fijor pisze:

    Jesli zarzuca pan komuś błędy, powinien pan powiedzieć, jakie. W przeciwnym razie jest to czcza pyskówka, nie warta dyskusji.

    Ukłony

  5. nd pisze:

    „Absolutnie nie jest prawdą, że krzyża bronią katolicy i mamy tutaj do czynienia ze sporem zwolenników i przeciwników obecności krzyża w życiu publicznym.”

    Na jakiej podstawie Pan Wielomski to stwierdził? O ile zgadzam się, że ten krzyż to nie problem/sprawa Kościoła o tyle to stwierdzenie sugeruje, że „obrońcy krzyża” nie są katolikami, a ich przeciwnicy nie są zwolennikami usunięcia krzyży z miejsc publicznych. Otóż jak wiemy, dość szybko okazało się, że jednak tym osobom przeszkadza zarówno krzyż pod Pałacem Namiestnikowskim, jak i każdy inny krzyż, który znajduje się w szkołach, urzędach etc. etc.
    Wiemy już, że sprawę można było załatwić inaczej, ale takie zachowanie pisowczyków jest na rękę obozowi rządzącemu, więc żadnej ze stron tak naprawdę nie zależy na zakończeniu tego konfliktu. To jest oczywiste. Opowiadanie się za którąkolwiek ze stron mija się z celem, bo obie strony są bezideowe, ich jedynym celem jest dojście do władzy i obsadzanie jak największej liczby państwowych swoimi ludźmi. Żadna ze stron nie pragnie zreformować tego socjaldemokratycznego ustroju.

    „Sekciarze broniący krzyża nie są także katolikami.”
    Proszę podać przyczynę, co tych ludzi wykluczyło z Kościoła? Czy Prezydent Komorowski jest katolikiem? Przecież głosi poglądy sprzeczne ze społeczną nauką Kościoła.

    „Zapewne to ci sami ludzie protestowali przeciwko arcybiskupowi Wielgusowi, gdyż także wtedy „lud Boży” również uzurpował sobie prawo do decydowania kto będzie biskupem czy metropolitą, odbierając uprawnienie Biskupowi Rzymu do mianowania poszczególnych osób na wysokie stanowiska kościelne.”

    To kompletne nieporozumienie, jak dla mnie największa wpadka jaką zaliczył Pan Wielomski. Otóż ci ludzie (w dużej mierze związani z RM) stawali w obronie abp. Wielgusa. Całe „imperium o. Rydzyka” stanęło w jego obronie.

    Tyle po przejrzeniu tylko części jednego z tekstów. Mam kontynuować?

  6. Jan M Fijor pisze:

    Zgadzam się z diagnozą p. Wielomskiego. katolik nie zachowuje się tak agresywnie i wrogo, jak czynią to tzw. obrońcy krzyża. Katolik wybacza, szanuje wrogów, miłuje i modli się, ale nie tylko klepie zdrowaśki, bez jakiegokolwiek uczucia czy refleksji. Katolik nie ma w sobie tyle goryczy. Katolik nosi krzyż, a nie walczy o to, by inni go nosili.

    Pozdrawiam

  7. nd pisze:

    No dobrze, ale idąc tym sposobem myślenia można dojść do wniosku, że katolików w Polsce mamy jakieś 0.2% ?

    Pan Wielomski właśnie bawi się w tę samą grę, co ci ludzie. Chce wskazywać palcem, kto jest katolikiem, a kto nie. Nie wiem co chce przez to osiągnąć. Wygląda to tak, jakby dzięki tej sprawie chciałby się wypromować.

    Wcześniej czytałem wiele tekstów p. Wielomskiego, słuchałem również wykładów i muszę powiedzieć, że bardzo martwi mnie tak drastyczne obniżenie lotów. Mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do formy.

    Również pozdrawiam

  8. Jan M Fijor pisze:

    Dlaczego ciągle chce mu pan dokopać. Przecież mnie wolno pisać o złych polskich piłkarzach, mimo iż sam gram od nich gorzej. On pisze o ludziach, którzy uzurpują sobie rolę Mesjaszów i to nie tylko jego drażni. Kierunkowskaz nie musi podążać drogą , którą wsk,azuje.
    Obniżenie lotów, to pan sobie sam wmówił. uważa pan, że trzeba nieustannie rozwiązywać całki, eby być wybitnym matematykiem?

    pozdrawiam

  9. nd pisze:

    Nikomu nie chcę dokopywać. Po prostu uważam, że wcześniejsze teksty autorstwa p. Wielomskiego stały na wyższym poziomie. Teraz moim zdaniem zajął się tematem, któremu komentatorzy nie powinni poświęcać zbyt wiele czasu, bo jest zwykła zadyma polityczna, stworzona przez POPiS. Kościół, katolicyzm i wszystkie sprawy związane z religią nie mają tu wiele do rzeczy.(Pomijając fakt, że przeciwnicy obecności krzyża w miejscach publicznych mają teraz doskonały pretekst to przedstawiania swoich żądań)

    Pisze o tych ludziach, ale naprawdę te teksty zawierają masę błędów merytorycznych. Jak choćby postawa „obrońców” w sprawie abp. Wielgusa.

    Nie wiem po co miesza Pan te sprawy z piłką nożną czy matematyką. Przyznam, że na tej drugiej specjalnie się nie znam, ale skoro poszedł Pan tą drogę to powiem tylko, że jeśli ktoś umie rozwiązywać całki, to chyba nie zajmuje się już rozwiązywaniem prostych równań, dla sportu.

    A tego porównania z krytykowaniem piłkarzy niestety nie zrozumiałem. Moim zdaniem p. Wielomski, dokładnie tak jak „obrońcy” uzurpuje sobie prawo do wskazywania, kto jest „prawdziwym” a kto nie.

    Pozdrawiam

  10. nd pisze:

    Oczywiście każdy ma prawo komentować dowolne wydarzenia i nikomu tego prawa nie zamierzam odbierać.

    To tyle ode mnie w tym temacie, bo chyba zgodzi się Pan, że nie ma tu tak naprawdę nad czym dyskutować. Kaczyzm umiera, śmiercią „tragicznie naturalną” 🙂 i myślę, że nie ma co się tym dłużej przejmować.

    Pozdrawiam i czekam na kolejne teksty Pańskiego autorstwa

  11. Teofil pisze:

    Symbolem chrześcijaństwa jest ryba a nie krzyż. Krzyz nigdy nie był symbolem chrześcujaństwa. To pan A. Wielomski powinien wiedzieć jako dr historii.Krzyz jest symbolem zbrodni tak samo jak pistolet, armata itp. Arcybiskup Stanisław Wielgus najpierw przyznał sie że podpisywał coś SB a później sie wyparł swoich słów. Wszystko jest nagrane. Postąpił jak Judasz.. Prawdziwi liberałowie umieja podejmowac decyzje ale w PO prawdziwi liberałowie sa w mniejszości i nie maja wpływu na podejmowanie decyzji

  12. Jan M Fijor pisze:

    P. Adam jest konserwatystą, a nie liberałem!

    pozdr

  13. Teofil pisze:

    Panie Janie. Nie rozumem pańskiego komentarza dotyczącego że Pan Adam jest konserwatystą. Jest historykiem i powinien znać fakty. Nie ma znaczenia konserwatysta, liberał, socjalista, socjaldemokrata, monarchista, demokrata itp. Liczą się fakty.
    Pozdrawiam.

  14. Jan M Fijor pisze:

    Panie Teofilu,
    p. Wielomski nie pisze, że krzyż jest symbolem chrześcijaństwa, lecz że jest symbolem c h r z e ś c i j a ń s k i m, a to jest jak najbardziej poprawne.

    ukłony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *