szkola _austriacka 30.09.2010.

Szkoła austriacka – Ład rynkowy, wolna wymiana i przedsiębiorczość

chat-dymki
14
  • Autor: Jesus Huerta de Soto
  • Tłumaczenie: Krzysztof Śledziński
  • ISBN: 978-83-89812-71-1
  • Strony: 190
  • Cena: 30 zł (cena hurtowa)
Zamów

Jest to znakomity podręcznik ekonomii austriackiej, napisany przez jednego z kilku najwybitniejszych, żyjących jej przedstawicieli. Autor porównuje paradygmat Austriaków z  mainstreamowym paradygmatem neoklasycznym.

Dla osób chcących się zorientować w podstawach szkoły austriackiej (ekonomii wolnego rynku) jest to fundament, na którym można stawiać budowle klasyków – Misesa, Rothbarda, Hoppego, de Soto i innych. Niezwykle pożyteczna zwłaszcza w dobie kryzysów ekonomicznych, na które szkoła neoklasyczna nie potrafi znaleźć rzetelnego wyjaśnienia czy tym bardziej antidotum.  Za autorem nie mamy wątpliwości, że wiek XXI to wiek powrotu ekonomii wolnorynkowej. Znajomość podstaw szkoły austriackiej będzie w tym nieodzowna.

Co ważne, autor dokonuje tu porównania między szkołami austriacką i chicagowską.

Polecamy!

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. amkreusz pisze:

    czy dobrze słyszałem w Pana ostatniej audycji, że skrytykował Pan Misesa I Rothbarda?

  2. Jan M Fijor pisze:

    No, wie pan! Nigdy w życiu! Ja krytykuje tych, ktorzy krytykuja Misesa i Rothbarda. Audcycje sa do odsluchania. Mozna sprawdzic. Mowilem natomiast, ze niektorzy sluchacze wysmiewaja moje zauroczenie oboma postaciami,

    Pozdrawiam

  3. amkreusz pisze:

    to przepraszam, właśnie się zdziwiłem że pan tak powiedział, a widocznie audycję urwało na chwilę i różne wypowiedzi się połączyły – to na pewno WSI sabotowało audycję ;).

    A o jakiej książce Pan mówił że ktoś do Pana napisał „zaczynam się uczyć austriackiej ekonomii, już kupiłem książkę”?

    Również pozdrawiam

  4. Jan M Fijor pisze:

    Sprawiedliwość a efektywnośc – de Soto.

    pozdr
    jmf

  5. Łukasz S. pisze:

    Czy można liczyć w bliższej lub dalszej przyszłości na „Ekonomię wolnego rynku” Rothbarda w twardej oprawie na podobieństwo „Ludzkiego działania”. Może nawet przy współpracy Instytutu Misesa? Zdaję sobie sprawę, że cena takiego wydania mogłaby wielu zniechęcić.

  6. amkreusz pisze:

    Popieram pomysł Łukasz, rzeczywiście takie oficjalne, ładne wydanie by się przydało

  7. Jan M Fijor pisze:

    Narazie mamy problemy ze sprzedaza okladki miekkiej. Wydalismy te ksiazke w sytuacji braku na rynku podręczniku do ekonomii, ale w dalszym ciągu naucza się w Polsce ekonomii z książek socjalistów. Nie ma kto nauczać Rothbarda, musimy więc zaczekać aż znajdą się kadry. Lduzkie działanie to raczej traktat, niż podręcznik, więc łatwiej o wydanie w formie monumentalnej. my narazie zaspokajamy potrzebę wiedzy i informacji. Ma to niestety swoją cenę. W każdym razie dziękuję za zainteresowanie.

    Pozdrawiam

  8. Zbychowiec pisze:

    to ja powiem, że jest promyk nadziei, bo u mnie (Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu) na zajęciach z polityki pieniężnej często prowadzący nawiązuje do szkoły austriackiej, a wykładowca polecił przeczytanie książki De Soto „Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne”, wprawdzie jako lekturę dodatkową, ale to zawsze już coś 🙂

  9. Jan M. Fijor pisze:

    Wrocław jest chlubnym wyjątkiem, trochę jeszcze Kraków, ale generalnie świat akademicki tkwi nadal w marksizmie (mniej więcej 25 proc.) i keynesizmie (74,9 proc.).

    Górą Wrocław!

  10. amkreusz pisze:

    Czyli mówisz Janku że jak na ekonomię to tylko do Wrocławia?
    A może w ogóle sobie odpuścić ekonomię i zająć się czym innym?
    Co właściwie można robić po tym kierunku prócz bankowości?

  11. Jan M Fijor pisze:

    Jeśli ekonomia, to tylko Wrocław, ale ekonomii można sie nauczyć samemu z austriakow. Studia są zbyteczne. Może lepiej wziąć się do pracy, albo zająć jakimś ubocznym tematem np. psychologia albo prawo?

    Ukłony

  12. Ja popieram Janka! Nie trzeba, nie wolno się uczyć ekonomii na studiach! Sam skończyłem dwie szkoły ekonomiczne, gdzie nauczono mnie różnych bzdur, przynajmniej o ekonomii.
    OK, poznałem marketing, negocjacje, elementy finansów i księgowości itp., ale nie ekonomię! Mikroekonomia, makroekonomia, finanse publiczne… to są bzdury, kit wciskany, nie mogłem tego pojąć wcale! Potem, jak zacząłem czytać Austriaków, zrozumiałem: bo to nielogiczne wywody były pełne frazesów.

  13. amkreusz pisze:

    Żądam niezwłocznej poprawy wpisu!!!
    Mises został napisany z małej litery!

  14. TK pisze:

    Można prosić o spis treści?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *