OFE – o co tu naprawdę chodzi?

chat-dymki
12

      Nieprawdą jest utrzymywanie przez ministra finansów, że na nacjonalizacji OFE emeryci nie stracą. Nieprawdą jest też twierdzenie powtarzane przez Krzysztofa Rybińskiego, że stracą. Prawdą natomiast jest to, co powtarza profesor Leszek Balcerowicz, że zamach na OFE ma znamiona zamachu stanu; godzi w wolność obywateli i elementarną odpowiedzialność państwa.

 

Rostowski czy Rybiński?

     Fundamentalną cechą świata, w którym żyjemy jest niepewność przyszłości. Nikt z nas nie wie, co przyniesie jutro, czy nawet następna godzina. Minister Jacek Rostowski i profesor Krzysztof Rybiński nie mogą więc wiedzieć, czy okrojone (znacjonalizowane) OFE zarobią więcej czy mniej. To zależeć będzie od wielu skomplikowanych i nieprzewidywalnych okoliczności. Można w tej sprawie co najwyżej domniemywać.  Każdy dealer czy menadżer funduszy inwestycyjnych wie, że prawdopodobieństwo iż zwrot na kapitale zainwestowanym w fundusze akcyjne, czy inne ryzykowne papiery wartościowe – w długiej perspektywie, a za taką uważa się co najmniej 20-25 lat i więcej – jest wyższy ( 9 proc.) niż zwrot na kapitale ulokowanym bezpieczniej, to jest na lokatach bankowych (ok. 4 proc.) czy w funduszach inwestujących w obligacje skarbu państwa (ok. 6 proc.). Utrzymywanie przez ministra finansów, że jest odwrotnie  jest równoznaczne z wprowadzaniem opinii w błąd; rentowność funduszy „bezpiecznych” może być wyższa od rentowności „narzędzi ryzykownych”, ale raczej nie będzie.

       Chyba, że w krótszej perspektywie lub w warunkach dotkliwego kryzysu finansowego (czy monetarnego) bądź inflacji.  Takie warunki trwają nieprzerwanie od połowy 2008 roku.

       Jeśli nawet indeksy giełdowe od kilku miesięcy rosną, to dzieje się tak nie z powodu wzrostu gospodarczego, lecz inflacji, która doprowadza do spadku siły nabywczej pieniądza, a tym samym wzrostu cen aktywów giełdowych. Widać to szczególnie dobitnie w odniesieniu do indeksów Dow Jones Industrial Average (NYSE) czy Nikkei (giełda tokijska), które rosną, mimo że gospodarki, które wskaźniki te opisują, znajdują się w stagnacji (stagflacja) czy nawet się kurczą. Zjawisko takie – począwszy od 2000 roku i kryzysu dot.com – nazywane jest „bańką mydlaną”.  Sądząc po zapatrywaniach obecnych elit rządzących w Stanach Zjednoczonych, Japonii czy Unii Europejskiej,  traktują one politykę ekspansji kredytowej, a więc główną przyczynę inflacji i dekoniunktury, jako podstawowy mechanizm państwa opiekuńczego. Zresztą dopóki paradygmat państwa opiekuńczego (czyli interwencjonizm) nie zostanie zastąpiony innym paradygmatem, na przykład, standardem złota czy zakazem mieszania się państwa do gospodarki, dopóty bańki mydlane będą wzbierać i co jakiś czas pękać, pozbawiając  szarych zjadaczy chleba  oszczędności, w tym także emerytur.

       I to wyjaśnia dlaczego pomyłka profesora Rybińskiego jest równie prawdopodobna, co teza ministra Rostowskiego.    

Racja Balcerowicza

       Na jakiej podstawie zatem twierdzę, że profesor Leszek Balcerowicz – który, podobnie jak profesor Rybiński, opowiada się za pozostawieniem emerytur w OFE – ma rację? A no na takiej, że były prezes NBP nie skupia się na wydajności (rentowności) poszczególnych rozwiązań, lecz na samej nacjonalizacji, która z natury jest zdarzeniem szkodliwym. Nie po to robiliśmy transformację, nie po to odwoływali się do rynku, jako ostatecznego arbitra, żeby rząd wracał do retoryki z czasów PRL, że państwo – czyli politycy – wie lepiej, jak uszczęśliwić obywateli.  Tymczasem wszyscy dobrze wiemy, że państwo wie gorzej, a jeśli nawet wie lepiej, to i tak wszystko sknoci. Nie ma dziedziny gospodarki, czy nawet życia społecznego, która w wykonaniu państwowym byłaby bardziej wydajna  niż w wydaniu prywatnym. Tak jest w Polsce, w Zambii czy w Stanach Zjednoczonych. Jesus Huerta de Soto[1] idzie nawet dalej, twierdząc, że tylko to co sprawiedliwie jest efektywne (i odwrotnie). Podobnego zdania jest noblista Friedrich von Hayek[2], piszący, że do polityki idą najmniej ambitne elementy, czy inny wybitny ekonomista amerykański, Israel Kirzner[3], utrzymujący, że przy podejmowaniu prawidłowych decyzji gospodarczych potrzebna jest  czujność przedsiębiorcza, a jak wiadomo, dobry czyli prawdziwy przedsiębiorca do polityki nie idzie. Eufemistycznie mówiąc, to nie jest dziedzina potrzebująca jego wiedzy i odpowiadająca jego temperamentowi.

       Profesor Leszek Balcerowicz, który spędził w polityce kilka lat dobrze o tym wie. Dlatego gotów jest zawrzeć pakt z szatanem, by wespół z tym ostatnim wydrzeć z rąk rządu prywatne pieniądze Polaków. Rzetelnością naukowca i poczuciem przyzwoitości tłumaczę sobie koalicję profesora Balcerowicza z lewicowym (a więc programowo opowiadającym się za nacjonalizacją?) profesorem Jerzym Hausnerem. Obaj panowie dobrze wiedzą, że pieniądze obywateli w rękach rządu to recepta na kolejny kryzys.

O co więc chodzi naprawdę?

       W kwestii wysokości emerytur postuluję pozostawienie pieniędzy poza zasięgiem polityków, a więc w rękach ich prawowitych właścicieli. Gwarancje państwa, na które powołuje się minister Rostowski są iluzją. Państwo pieniędzy nie zarabia. Wszystko co posiada pochodzi z konfiskaty mienia obywateli. Koszty gwarancji również zostaną pokryte z podatków, które siłą rzeczy uszczuplą zasoby przyszłych emerytów. Niech więc przyszli emeryci sami o losie swoich pieniędzy zdecydują. Pod warunkiem, że jeśli już prywatna część emerytury musi być złożona w OFE, bo durne lex sed lex, rynek otwartych funduszy emerytalnych zostanie uwolniony od paraliżujących go (i obniżających rentowność składki emerytalnej) regulacji rządowych, kontroli cen i opłat oraz arbitralnie (uznaniowo) przyznawanych licencji, które powinny zostać zastąpione bezcenną, wolną konkurencją. Nawet za cenę pomyłki w alokacji czy straty na rentowności.
        Wolność człowieka, jego prawo do decydowania o własnym losie, i ponoszenia konsekwencji tych decyzji, jest warta więcej niż kilkaset złotych miesięcznie na stare lata. Dlatego idealnie by było, gdyby sprawą emerytur zajmowali się przyszli polscy emeryci w zaciszu swoich domostw, a nie fałszywi święci Mikołajowie w świetle jupiterów.  I tylko o wolność i prawo dysponowania owocami własnej pracy, a nie o żadne emerytury Polaków toczy się naprawdę walka „w temacie OFE”.

Jan M Fijor

www.fijor.com


[1] Jesus H. de Soto Sprawiedliwość a efektywność, tłum. K. Śledziński, Fijorr Publishing, Warszawa 2010.

[2] Friedrich A. von Hayek, Droga do zniewolenia, tłum. K.Gurba,L.Klyszcz,J.Margański,D.Rodziewicz, Arcana, Kraków 2000.  

[3] Israel Kirzner, Konkurencja i przedsiębiorczość, tłum. K. Śledziński, Fijorr Publishing, warszawa, 2010.

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Stanisław pisze:

    To w końcu , Balcerowicz musi odejśc czy przyjść …..?

  2. Jan Fijor pisze:

    Balcerowicz niech robi co chce. Musi to na Rusi.
    czółko Stanisławie

  3. OFE pisze:

    Naczytałem się tysięcy artykułów nt. OFE i sam spłodziłem kilkaset w tym temacie, jednak powyższy wpis jest jednym z niewielu, gdzie czuć prawdę, bez populizmu, czy chęci przypodobania się komukolwiek.

    Prawda jest taka, że pokolenie dzisiejszych trzydziesto- i dwudziestolatków otrzyma na emeryturze marne ochłapy (o ile cokolwiek otrzyma). Nie wykluczone, że przy stopie zastąpienia ostatniej pensji emeryturą na poziomie 20-30% będziemy musieli pracować w jakiś sposób do końca życia. Im wcześniej to zrozumiemy i im wcześniej rząd przestanie okłamywać, tym lepiej dla całej gospodarki.

    p.s.
    Rostocki, to oczywiście Rostowski, warto poprawić wpis.

  4. Olo pisze:

    Problem polega na tym, że w świetle prawa środki zgromadzone w OFE to środki publiczne.
    Ciekaw jestem jak teraz czuje się Balcerowicz, który gdy wdrażano reformę zapewniał na, że jest inaczej, że to pieniądze prywatne?

  5. balcerescujuztrupescu pisze:

    Balcerowicz ten zbrodniarz wojenny kat narodu polskiego musi wisieć.
    OFE to wielki przekręt a ci bronią OFE biorą od nich kase.
    A pozatym uważam że Balcerowicz ten zbrodniarz wojenny kat narodu polskiego musi wisieć…

  6. abc pisze:

    „Rzetelnością naukowca i poczuciem przyzwoitości tłumaczę sobie koalicję profesora Balcerowicza z lewicowym (a więc programowo opowiadającym się za nacjonalizacją?) profesorem Jerzym Hausnerem” – mam na ten temat inne zdanie. Jesli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kase. Obaj panowie prawdopodobnie sa jakos powiazani z OFE odnoszac z tego tytulu jakies finansowe korzysci. Albo dzialaja po prostu na zlecenie WSI, ktoremu zawdzieczaja swoje kariery.

  7. Jan Fijor pisze:

    Nie wiem, co w człowieku siedzi naprawdę, nie przypuszczam jednak, żeby prof. LB był aż tak naiwny i cyniczny. Dlaczego tylko on odważył się na tę walkę? Nawet kierownictwo OFE siedzi cicho potulnie starając się uratować resztki swoich apanaży. Faktem jest, że dla OFE stworzono warunki cieplarniane, że reforma emerytalna z 1999 roku miała zasadnicze błędy, że sam system pay-as-you-go to piramidka zakazana p;rzez prawo, ale też dzisiaj, w wielkiej narodowej dyskusji nikt nie podniósł podstawowego mankamentu systemu, jakim jest etatyzm i nacjonalizacja emerytur. Widać skazani jesteśmy na eurokomunę. Trudno mieć o to pretensje do jednego człowieka. ja tam prof. Balcerowiczowi wierzę, mam do niego zauafanie. A że nie walczy na całość? Może nie umie? Może nie chce?

    Ukłony

  8. futszaK pisze:

    kierownictwo OFE wolało wynając Balcerowicza bo ich zdanie w dyskusji byłoby traktowane jak zdanie strony sporu,zaś Balcerowicz wydaje się bezstronnym ekspertem

  9. staś pytalski pisze:

    Proszę Państwa, Panie Janie!
    1. Prof Balcerowicz nie jest bezstronnym ekspertem bowiem jego fundacja FOR otrzymuje wsparcie od jednego z właścicieli OFE.
    2. Jeśli Prof Balcerowicz traktuje środki na kontach OFE jako własność płatnika to dlaczego milczy w temacie wyroku TK , który uznał, że środki na kontach OFE nie są WŁASNOŚCIĄ płatnika?
    3. Prof Rybiński chce pozwać rząd za utratę przyszłych emerytur ( co celnie skomentował dr hab. Gwiazdowski na swoim blogu) jednocześnie prof Rybiński w wywiadzie dla Rz u red. Wildsteina stwierdził, że obligacje kupione przez OFE na warunkach prawa międzynarodowego…Czy to oznacza że dla nas są one BEZPIECZNIEJSZE ( w obliczu niewypłacalności rządu)?
    Jesli są bezpieczniejsze ,to może jednak zgodzić się na prowizje (za zakup obligacji ) wzamian za to BEZPIECZEŃSTWO?
    4. Jeśli prof Rybińskiemu uda się rozpocząć proces , to może ci, którzy NIE CHCĄ PRZYMUSU „oszczędzania ” w OFE powinni złożyć POZEW O URATĘ PRZYSZŁYCH ZYSKÓW Z TYTUŁU NIEWYPRACOWANIA ICH PRZEZ SAMYCH SIEBIE! Jak to mówi JKM ” kto siłą lub podstępem doprowadza do niewłaściwego rozporządzania (swoim)mieniem… podlega karze”?

  10. Jan M Fijor pisze:

    To, ze srodki w OFE nie sa wlasnoscia prywatna platnika, ale nie sa tez wlasnoscia rzadu. Bezpieczenstwo zwykle kosztuje. Na moim koncie ofe ja moge decydowac w co pieniadze lokowac(w ramach tego, co mi pozwolila ustawa). Jakas tam suwerennosc jest. I tak zabraknie pieniedzy na emerytury. Juz brakuje. Watpie, zeby Balcerowicz byl skorumpowany. To przyzwoity czlowiek, dbajacy o swoja reputacje.

    Pozdrawiam

  11. staś pytalski pisze:

    No tak szukając, dowodów na brak bezstronności LB znalazłem Pana, Panie Janie w Radzie Programowej Fundacji Obywatelskiego Rozwoju. Jest tam Pan pośród Wielkich Autorytetów:
    Ewa Lewicka -prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych ( współtwórczyni OFE-Dziś na dobrze płatnej posadzie

    Ale najważniejesze FOR wspiera finansowo ING NN !

    Co do OFE
    Balcerowicz jednak w debacie uparcie twierdził, że środki są prywatne… :)))
    W celach FOR stoi:
    OFE to na prawdę świetny pomysł:
    Zmusić płatnika do przekazania środków do prywatnej firmy , która pobiera prowizję za samo tylko otrzymanie tych pienędzy i bez względu na wyniki, które ma wypracować, mając do tego gawarancje skarbu państwa.
    Proszę zwrócić uwagę , że środki łatwo wytransferować np do Właściciela OFE, a zakusy są na to by właśnie OFE mogły inwestwoać zagranicą( ratując np Właściciela OFE)

  12. Jan M Fijor pisze:

    Nie będę zaprzeczać, że jest mi bliskie myslenie Stasia Pytalskiego. Napisałem na blogu „Alternatywe” i to sa moje wnioski. Jestem w Radzie Programowej FOR od kilku lat. Kiedy jeszcze rządził PiS.

    pozdr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *