Alternatywa

chat-dymki
14

      To wstyd, że w kraju europejskim, liczącym 38 milionów mieszkańców, spośród których znakomita większość doświadczyła rządów socjalizmu, ze wszystkimi jego konsekwencjami – nędzą, zamordyzmem, lekceważeniem praw człowieka – nie ma autorytetu, który by w trakcie dyskusji o przyszłości polskiego systemu emerytalnego domagał się jego zasadniczej zmiany, czyli prywatyzacji i demonopolizacji.

 

Polak potrafi

        Dogasająca właśnie dyskusja między zwolennikami likwidacji OFE, a jej przeciwnikami przypomina spór dwóch brutali, z których jeden utrzymuje, że kobiety należy bić pięścią, a drugi, że wystarczy robić to otwartą ręką. Obaj, rzecz jasna, uważają bicie kobiet za swój obowiązek. W przypadku systemu emerytalnego sprowadza się to do odpowiedzi na pytanie, czy należy pieniądze Polakom zabrać  dzisiaj, czy może za jakiś czas; w całości, czy może tylko część; czy należy się z tego faktu przed podatnikami tłumaczyć, czy może wystarczy wykpić się rzekomą wyższą użytecznością. Zarówno najgorętsi szermierze wolnego rynku, jak np. prof. prof. Leszek Balcerowicz, Krzysztof Rybiński, Jan Winiecki czy Jerzy Hausner, jak i instytucje znane z promocji liberalizmu, jak choćby BCC czy Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową nie są w stanie zaproponować likwidacji anachronicznej zasady, której sprzeciwiali się w czasach  pruskich nawet związkowcy, gdy ich Bismarck przekonywał Bismarck, że system emerytalny musi być paid „as-you-go”, a równocześnie ma być przymusowy, i państwowy. Etatyzm ten opiera się na milczącym założeniu, że Polacy to zgraja jaskiniowców, którzy nie wiedzą o tym, że kiedyś się zestarzeją i przestaną pracować, a w związku z czym powinni odpowiednio wcześnie zadbać o jesień i zimę swego życia; ograniczyć konsumpcję dzisiaj i oszczędzać, by na stare lata zgromadzić trochę grosza. Elity tego kraju ignorują fakt, że Polacy są narodem wysoce przedsiębiorczym, zapobiegliwym, a także gospodarnym, stąd więc bez ingerencji wszechwiedzących polityków, pseudointelektualistów i miłośników władzy państwa sami zadbają o swoją przyszłość. Pod warunkiem, że państwo czy jak kto woli rząd nie będą im s tym przeszkadzać.

        Ale nawet wbrew rządowi radzimy sobie całkiem nieźle. Najlepszy dowód, że pomimo 45 lat najbardziej nieludzkiej i marnotrawnej dyktatury, jaką zna świat, pokolenie dzisiejszych emerytów to ludzie stosunkowo dobrze sytuowani, czego dowodem jest status materialny osób w wieku powyżej 55 roku życia. Wbrew doniesieniom mediów, które starość kojarzą wyłącznie z biedą, wspomniana  grupa obejmująca ok. 25 procent obywateli, posiada – konserwatywnie licząc – ponad 55 procent majątku wszystkich Polaków.

Święte krowy

      Jeśli ktoś z Polaków jest dzisiaj biedny, znaczy to najczęściej, że sam tak wybrał. Bieda jest dziś niemal wyłącznie pochodną stylu życia, w którym dominuje lenistwo, niewiedza, lekceważenie bliskich, brak inicjatywy, ignorancja,  nieuczciwość czy nadużywanie alkoholu, narkotyków, hazard itp. Nie obrażę nikogo jeśli stwierdzę, że w istniejących warunkach trzeba chcieć być biednym. Ludzi, którzy nie byliby w stanie o siebie zadbać, albo nie mają rodzin (np. dzieci, rodzeństwa), które by się nimi zaopiekowały jest niespełna 2 procent populacji. Żaden polski etatysta tego głośno nie powie, staje za to na głowie, aby dowieść, że biednych i potrzebujących pomocy jest więcej niż się nam wydaje. Bo nad potrzebującymi pomocy trzeba się pochylać, a z tego jest niezły dochód. Dlatego bieda ma w Polsce dobrą prasę, a biednych traktuje się jak święte krowy.

       To właśnie oni (politycy, ekonomiści na etatach państwa, urzędnicy i media), a więc prawdziwi beneficjenci pieniędzy publicznych i tzw. państwa opiekuńczego wmawiają Polakom, że bez pomocy państwa nie przetrwają. Stąd bierze się aprobata dla „darmowej” służby zdrowia, darmowej edukacji, czy „państwowego” systemu emerytalnego, za które to dobrodziejstwa płacimy krocie i to z własnej kieszeni. Wpojono Polakom lęk przed samodzielnym życiem.

Farsa

– To się dzieje za pieniądze podatników, czyli nasze, za pieniądze państwowe –grzmi prof. Leszek Balcerowicz – (…) Państwo próbuje otumanić ludzi (…)

       Szkoda, że profesor Balcerowicz nie dodał, iż proponowana przez rząd zmiana formuły OFE nie jest wcale największym złem. Że jest nim sam przymusowy system ubezpieczeń emerytalnych, w którym Kowalski funduje emeryturę Nowakowi, którego nie zna i znać nie chce, zaś obu usiłuje się przekonać, że żaden z nich nie mógłby tego uczynić sam dla siebie.

        Kto nie pracuje ten nie je, a kto pracuje, ten odkłada na emeryturę. Będzie miał tyle, ile odłoży, ile w siebie zainwestuje. Będzie więc liczyć na siebie, a nie na świętych Mikołajów.  Jeśli nie ma zaufania do prywatnych funduszy emerytalnych, może oddać swoje pieniądze komu zechce: firmie ubezpieczeniowej, bankowi, dzieciom, a nawet ministrowi finansów, ale musi mieć wolny wybór. Przymus jest szkodliwy; przymus niszczy, marnotrawi, jest zaprzeczeniem wolnego społeczeństwa. Co prawda, Polska nie jest tu wyjątkiem, bo chory system emerytalny dominuje dziś w świecie, ale fakt istnienia zła gdzie indziej nie uzasadnia tego zła u nas. Odważyliśmy się w 1999 na reformę i OFE, co świadczy, że mamy swój własny rozum, chociaż tu akurat zabrakło nam odwagi, by pójść krok dalej i uczynić OFE indywidualnymi kontami emerytalnymi. Tymczasem bez prywatyzacji obecny system emerytur zbankrutuje, a w końcu upadnie, i to bez względu na to, ile procent składki pójdzie na OFE, a ile na ZUS. Istniejący system to iluzja troski państwa o obywatela, a ściślej, oszustwo, dzięki któremu rządzący mają pewną kasę, za którą mogą kupować głosy przyszłych (przedwczesnych, mundurowych, ale i normalnych emerytów), którym odebrano wiarę w rozsądek, czyli możliwość zgromadzenia majątku pozwalającego się samemu utrzymać na starość. Obywatela pozbawionego części owoców własnej pracy łatwiej zniewolić, tym bardziej, że nie każdy ma na tyle czasu i ochoty, by samemu system rozgryzać, kalkulować, by dojść do wniosku, że jest tumaniony na własne życzenie.

         Rzekomo w trosce o bezpieczeństwo pozostawiono ludzi bezbronnymi, bowiem monopol na opiekuńczość zawłaszczony przez państwo zniszczył filantropię, która była naturalnym mechanizmem zabezpieczającym ludzi przed niekorzystnym zwrotem w ich życiu. Co prawda nie zakazano działalności charytatywnej, ale czym mamy się dzielić z bliźnimi w potrzebie, jeśli połowę dochodu płacimy państwu?

        Tocząca się od kilku tygodni dyskusja o OFE to farsa. Odwraca ona uwagę od prawdziwego problemu, jakim jest przymusowy i zmonopolizowany państwowy system emerytalny, starając się go za wszelką cenę ratować. Tak, jakby nie było lepszej alternatywy.  Tymczasem taka alternatywa istnieje. Jeśli nawet system emerytalny musi być przymusowy, bo rząd czy nawet większość Polaków obawia się, że niektórzy rodacy staną się dla nich kiedyś ciężarem, to niech przynajmniej istnieje prawo wyboru instytucji zarządzającej tymi przymusowo odkładanymi pieniędzmi. Monopol w tym zakresie doprowadzi nas do ruiny.

       Już dziś wiadomo, że gdyby nawet nie było OFE, czy transferów do ZUS, obecny system nie jest w stanie zebrać ze składek wystarczająco dużo pieniędzy, by osoby pracujące mogły utrzymać tych, którzy przebywają aktualnie na emeryturze. Tłumaczenie, że prywatyzacja systemu emerytalnego jest trudna i kosztowna, nie jest rozwiązaniem. Utrzymanie obecnego systemu będzie nie tylko droższe, ale wręcz niemożliwe. Nie ma sensu udawać, że jest inaczej?

Jan M Fijor

www.fijor.com

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. WhiteT pisze:

    Amen.

  2. ktos pisze:

    Tłumaczenie, że prywatyzacja systemu emerytalnego jest trudna i kosztowna, nie jest rozwiązaniem.

    dobra dobra prosze podac jakikolwiek plus prywatyzacji (oprocz chwilowego zastrzyku pieniedzy)…

    problem jest o wiele glebszy, prosze poczytac o systemach emerytalnych na zachodzie, o finansowaniu bezposrednio z budzetu…, oraz o tym ze musi byc co najmniej zastepowalnosc pokolen, mlodzi musza sie rodzic i potem pracowac zeby starych utrzymac

    same Balcerowiczowo – Korwinowskie podejscie nie wystarczy, praca jest ale w Chinach, dzieci sa ale w Afryce, u Arabów, w Chinach itp…

    sama prywatyzacja ZUS nic nie da, chociaz zgadzam sie ze w obecnej formie jest karygodnie prowadzone zarzadzanie skladkami…

  3. marcinach pisze:

    Witam,

    Panie „ktos” – twierdzenie, ze praca jest w Chinach itd., to bzdura. Praca jest wszedzie, i zalezy od ludzkiej inicjatywy, przedsibiorczosci, otwartosci, determinacji itp. Afrykanskie i arabskie dzieci sa ale juz w Europie, a duza czesc ich rodzicow siedzi na socjalu w krajach Starej Europy. Gospodarka to nie kran, gdzie odkreca sie kurek. Brak zasobow, rak itd, to bzdury serwowane przez polityko. Niektore zasoby nie bylyby zasobami bez ludzkiej pomyslowowsci. O pomyslnosci decyduja – jak przekonuje prof. Winiecki – polityka i instytucje. To proste – jak najmniej poltyki, rzad ograniczony a instytucje oprate na regulach kaptalistycznej gospodarki rynkowej. Nie publiczne instytujce, tylko prywatne, aby nie bylo nieporozumien. Rynek ma swoje wlasne reguly i tylko prywatne przedsiewziecia sa wstanie z nimi wspolgrac..

    Moje spojrzenie jest z perspektywy zycia na Zachodzie. Nawet nie wiecie ile tu sie kasy przelewa przez panstwo. Ile marnotrastwa. Ile jest zdolnych do pracy leniwcow (jak lewniec nic nie robi na swoj koszt to jest ok!). Ile jest zasilkow, doplat do wszystkiego, dodatkow, emerytur, pomocy finanoswej i innych tworow. Np w UK sa benefity typu child benefit, working tax credit, child tax credit, housing benefit, income support, jobseeker allowance itd. Czasami sa to male kwoty, ale razem daja potezny zastrzyk gotowki dla roznych ludzi i tych pracujacych, i tych – powiedzmy wprost – leniwych. Na Zachodzie ktos jest bezdomny lub biedny (nie przrmierajacy glodem, bo o takich nie slyszalem) tylko z wlasnej winy lub glupoty… Czy mozna temu zapobiec? Tylko prywatyzacja. Darmozjady pojda do roboty, a obcokrajowcy beneficiarze – bo takich tez jest duzo – albo pojda do pracy albo … to ich problem.
    Dlaczego prywatyzacja jest mozliwa. Dam prosty przyklad. Jak to mozliwe, ze przyjezdajacy na Wyspy Polacy wciaz bez trudu znajduja prace? Oszczedzaja pieniadze i splacaja stare kredyty w Polsce, zyjac w UK na calkiem przywoitym poziomie. I to bez benefitow, zapomog itd! No jak?

    A w Polsce? Ile jest tam mozliwosci, ktore sa obecnie przez panstwo czynione nieoplacalnymi i nielegalnymi. Panstwo zniecheca do wlasnego wysilku i demoralizuje. A politycy przekonuja, ze to dla dobra obywateli. Bzdura.

    pozdrawiam,
    Marcin nie liczacy na polska panstwowa emeryture

  4. candida pisze:

    Heh, no większość doświadczyła socjalizmu, ale tej większości raczej się podobało bardziej.
    Po pierwsze dysproporcje nei były aż tak widoczne – bieda była dość solidarna.. i niestety wciąż mnóstwo ludzi twierdzi jak to było fajnie za PRL – zwłaszcza Ci którzy mieli jakieś stanowisko które pozwalało kraść.

  5. Jan M Fijor pisze:

    Właśnie, praca jest wszędzie.bezrobocie jest dziełem rządu, a nie szatana. Co to znaczy zastępowalno0ść? Jeśli ja sobie odkładam na emeryturę, tyo korzystam z tego, co zebrałem plus co urosło. Nie liczę na nikogo innego. Z jakiej racji ja mam panu ktos, albo pan komuś ma zastępować dobrego Samarytanina i fundować utrzymanie na stare lata, bo akurat przepiłem swoje oszczędności? trudność polega na tym, że utrzymanie obecnego systemu przy prywatyzacji wymaga zastrzyku pieniędzy na podtrzymanie strumienia w momencie powstania luki. te pieniądze są z prywatzacji mienia państwa. Niech rząd sprzeda wszystko co ma, al;bo niech odda tym, którym zabrał, wystarczy także dla emerytów.

    Ukłony

  6. karpat pisze:

    Jakieś przykłady państw gdzie to prawidłowo funkcjonuje?

  7. uri_brodsky pisze:

    @karpat
    A czy jak funkcjonuje w mikroskali, albo w jakimś okresie historycznym to też się liczy, czy żadne argumenty nie przemawiają?

  8. marcinach pisze:

    Witam,

    Wiem, ze to co funkcjonuje obecnie w Chile (zob. J. Pinera, Bez obawy o przyszlosc) nie do wszystkich przemawia. Zreszta atrapy systemu chilijskiego probowaly stoswac inne latynowskie kraje, ale juz bez takich fenomenalnych sukcesow, jak swego czasu w Chile. Ale Chile to za malo, i to nie dlatego, ze tak sobie pisze. Urynkowienie, prywatyzacja jednej dziedziny zycia jest za slabym impulsem, aby byc zbawieniem na wszelkie bolaczki. Tak to nie dziala.

    Co do historii to mozna powiedziec, ze z powodzeniem istnialo to w XIX w. w Anglii, Zanim rozpowszechnily sie tekst J.S. Milla i polityczne podboje Bismarcka. Jak dobrze pamietam to pisal o tym Alvin Rabushka w „Od Adama Smitha do bogactwa Ameryki”. W pracy tej bylo tez o XX-wiecznym Hong Kongu. Natomiast zestawienie roznych systemow emerytalnych widzialem m.in. w ksiazce Kazmierza Tarchalskiego „Fiskalizm w dobrych czasach albo ekspansja gospodarcza”.

    Pytanie jakie zadal „karpat” jest dosyc zabawne. Prosze mi podac gdzie prawidlowo funkcjonuje panstwowy system finansowy. Czy nie jest on tzw. piramida finansowa? Wiem, ze jest to odbicie pilki, ale nie ma nic za darmo, wiec odpowiedz nie dotyczy tylko efektywnosci. A co z wolnoscia? Co z wolnoscia do decydownia o swoim losie? A moze to poltycy maja wciaz traktowa obywateli jak dzieci, a obywatele przez takie traktowanie sa bardziej nieodpowiedzialni (zob. m.in. ostatni rozdzial Kenneth Minogue „Polityka”).

    No i ostatnia rzecz. Siegnijcie Panstwo po bajnowsza ksiazke wydana przez Fijorr Publ. – „Redystrybucja”.

    pozdrawiam,
    Marcin

    PS. Zapytajcie ile Polakow liczy na panstwowa emeryture. Ja juz dawno na nia nie licze. Zreszta caly ogrom emigracji w pewnym sensie zadecydowal nogami i powiedzial co o tym sadzi. A panstwowe emerytury np. w UK sa Emigrantow tez to czeka, a wiekszosc juz od dawna oszczedza, od tak na czarna godzine.

  9. Jan M Fijor pisze:

    Dopóki rząd nie tykał się emerytur, system w Chile dzialał bez zarzutu. Kiedy zaczęły się usprawnienia (czytaj: rząd zaczął krąść) postały problemy. Mam nadziej, że sebastian Pińera, brat twórcy systemu chilijskiegoi, Josego, wróci od oryginalnych zasad. w Argentynie system od początku był bardziej socjalistccyzny, podobnie jak w Brazylii. na efekty nie trzeba było czekać. Choć akurat w Brazylii boom w gospodarce przyniósł niebywałe wzrosty.
    Nadal trzymam się tezy, że konieczna jest prywatyzacja na maksa; czyli na tyle, na ile da się. Ale od razu, za jednym zamachem.

    Pozdrawiam

  10. marcinach pisze:

    Co do mojego ostatniego komentarza to scielo tekst. Mialo byc: „PS. Zapytajcie ile Polakow liczy na panstwowa emeryture. Ja juz dawno na nia nie licze. Zreszta caly ogrom emigracji w pewnym sensie zadecydowal nogami i powiedzial co o tym sadzi. A panstwowe emerytury np. w UK sa smiesznie niskie i Brytyjczycy jak tylko moga to kombinuja i dorabiaja. Emigrantow tez to czeka, a wiekszosc juz od dawna oszczedza, od tak na czarna godzine”.

    Pan Jan ma racje. Tylko pelna prywatyzacja, a regulatorem powinien byc rynek, a nie panstwo. Kto jeszcze szczerze wierzy w przedsiebiorstwa panstwowe, sektory startegiczne, polityke przemyslowa lub dziwny twor partnerstwo prywatno-publiczne? Oczywiscie nawoluja do tego tylko ci co maja w tym wlasny interes. Lepiej aby ich interes wlasny korzystal z wlasnych, prywatnych zasobow niz na koszt podatnikow.

    Czy to nie zabawne jak ludzie czesto pytaja: „ale co z budzetem panstwa? Bo budet panstwa ucierpi, itd.” Odpowiadam: „A co mnie obchodzi budzet panstwa”. I pytam szczerze: „co jest wazniejsze dla ciebie, twoj budzet domowy czy budzet panstwa?”. Odpowiedz jest oczywsita, tylko propanstwowe odruchy zostaly. Czym mniejszy budzet panstwa, i max. ograniczone kompetencje rzadu tym lepiej. Oczywiscie nienajlepiej, ale lepiej niz to co jest teraz. Ograniczmy max. budzet, to przestanie byc problemem.

    pozdrawiam,
    Marcin

    PS. Czasami sni mi sie wolnorynkowy anarchizm. I nie jest to wcale koszmar. 🙂

  11. Stanislaw pisze:

    Ja tam uważam , że w Polsce jest dobrze, a bedzie jeszcze lepiej.
    Emeryci, urzednicy, biznesmani , a nawet bezrobotni i bezdomni są zadowoleni, uśmiechnieci.
    A dlaczego tak jest ?
    Proste.
    Mamay mądrą władzę , która wyjatkowo dobrze zarządza naszym krajem.
    Ta władza to najlepsi z najlepszych. Ludzi wybrani przez większą , madrzejszą część narodu.
    System emerytalny jest wzorcowy, dlatego nie rozumiem te ujadanie , że to niby nie tak jak być powinno.
    Tylko dywersanci doszukują sie błędów i czarno widzą.
    Myślę ,że władza z nimi się rozprawi.
    Przecież nie można sypać pisku w tryby !
    Precz z reakcją !
    P.S.
    Dlaczego Polacy chodzą kupować do Biedronki ?
    Proste.
    To piekna polska nazwa.
    Kupować w obcojęzycznych , a tudzież w obcokrajowych sieciach Lerła Merła, czy Teco , to chodzą reakcjoniści , którzy nie kochaja Polski , ino wrogi , obcy, kapitał.

  12. marcinach pisze:

    Hehhehehehehe, lzy mi polecialy ze smiechu.

  13. ZQW pisze:

    @ Stanisław ! Dobry dowcip ! Szczerze to sytuacja Polski jest mniej więcej taka jak za późnego Gierka. Zadłużenie zagraniczne przekracza dwukrotność wpływów z eksportu , dokładnie tak jak w 1976 roku i szybko rośnie . Co gorsza budżet jest w chronicznym deficycie tzn. wydatki stałe budżetu są wyższe niż wpływy podatkowe. Tak jak Gierek zafundował w 1976 roku podwyżki cen i „manewr gospodarczy” , tak Tusk zafundował podwyżki podatków i manewr z OFE. Tak jak pod koniec lat 70. na całym świecie zaczęły rosnąć stopy procentowe , tak i teraz nas to czeka. Za 2-3 lata nastąpi w Polsce implozja gospodarcza , na co czekamy z niecierpliwością , bo w polskich warunkach leczenie może nastąpić tylko poprzez kryzys i galopującą inflację , która wyrówna wiele spraw postawionych obecnie na głowie.

  14. Jan M Fijor pisze:

    Liberalizm Gierka to taka sama legenda, jak liberalizm Tuska. Obiecanki cacanki. A wszystko tylko po to, zeby dobrze wypasc w oczach ludzi, ktorzy dla obu to jedynie zbedny balast i obowiazki. Bardzo jestem zawiedziony. Liczylem na skok cywilizacyjny, a mamy stagnacje w prowincjonalnym bagienku. Jedyne co nas ratuje to szara strefa.Mam nadzieje, ze sie będzie poszerzać.

    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *