Elity

chat-dymki
11

      W jednej z tysięcy dyskusji z udziałem „klasy politycznej”, jakie odbywają się każdego dnia na łamach polskich mediów, pewien znany (z tego że jest znany) polityk powoływał się ochoczo na artykuł w Financial Times, którego autor chwalił Polskę za to, że tak gładko przeszła przez rzekomy kryzys wywołany katastrofą smoleńską. Mimo iż naród pozbawiony został swych elit – nadymał się polityk – dał sobie radę i przeżył tragedię bezboleśnie.

Arogancja   

        Trzeba mieć nie lada tupet, żeby polityków nazywać elitą narodu. Ta grupa outsiderów, składająca się z ludzi, którzy albo nie skalali się w swoim życiu normalną pracą, albo słabo im w pracy zawodowej poszło, to zbędny ciężar na barkach narodu. Nie dość, że nas masę pieniędzy kosztują, to na dodatek utrudniają nam życie jak tylko mogą, czyniąc że gros naszego wysiłku marnujemy na pokonywanie barier stawianych przez elity. Katastrofę smoleńską i wszystkie inne, zafundowane nam przez tę, pożal się Boże, elitę przeżyliśmy wyłącznie dzięki ciężkiej pracy i odporności, jakiej nauczyły nas elity z poprzedniego systemu.

          Gdybym uczestniczył w tej dyskusji to bym polityka skorygował, zwracając uwagę, że to ludzie sprawujący władzę powinni być wdzięczni narodowi, że zagryza zęby i nadal łoży na politykujących darmozjadów i marnotrawców. Nie chcę pisać źle o zmarłych, ale przypomnę tylko, że wśród elity politycznej, która straciła życie w Smoleńsku znaleźć można licznych zwolenników wysokich podatków, stronników rządów silnej ręki, cenzury, wrogów przedsiębiorców i nieudaczników, ludzi małostkowych, mściwych, którzy swoim głupi, beztroskim czy nieodpowiedzialnym postępowaniem  narazili społeczeństwo na ogromne wydatki, że wymienię tylko ostatni: pokrycie strat wywołanych katastrofą i odszkodowań dla rodzin zmarłych. To przecież te elity, o których pisze Financial Times, swoją arogancją i brakiem profesjonalizmu zignorowały ubezpieczenie lotu – narażając na ogromny wydatek masy ciężko pracujących ludzi. Ale, jak napisałem powyżej, Polacy zacisną zęby i zobowiązania spłacą. Niech jednak elity polityczne nie myślą, że będą nam bezkarnie sięgać do kieszeni, kiedy tylko przyjdzie im na to ochota.     

Rankingi

      Oburzyła się elita rządząca gospodarką, że nas Bank Światowy,  a ściślej, magazyn Doing Business poniża, a ściślej zaniża. Ich zdaniem pozycja Polski w rankingu „prowadzenia działalności gospodarczej” powinna być znacznie wyżej. Ekspertyza opracowana na zlecenie Konfederacji Przedsiębiorstw Finansowych (w niezależnym instytucie badawczym BIEC) ujawniła, że w podrankingu (łącznie jest 9 podrankingów) zwanym „łatwość otrzymania kredytu”, Polska zajmuje 15 pozycję na 183 oceniane gospodarki, a gdyby uzupełnić brakujące informacje na temat polskich rejestrów kredytowych,  to by Polska zajmowała 2 pozycję, ex-aequo z Hongkongiem i Wielką Brytanią, dzięki czemu poprawie uległaby ogólna ocena Polski jako przyjaznego  miejsca do robienia biznesu, z obecnego 70., na 66. miejsce.

        Autorzy raportu dodają, że zjawiskami najbardziej ciążącymi negatywnie na pozycji Polski w rankingu 2011 roku są: system podatkowy (113 pozycja), uzyskiwanie zezwoleń budowlanych (163 pozycja), rejestracja biznesu (druga setka), prowadzenie handlu zagranicznego (druga setka), ochrona wierzycieli (koniec drugiej setki), nieistniejąca w większości krajów świata uciążliwa u nas procedura wyrejestrowania biznesu (druga setka). Zapomnieli jednak zwrócić uwagi, że wszystkie te dziedziny, które rzucają cień na wiarygodność polskich przedsiębiorców i utrudniają im życie to dorobek naszych elit. Przecież wydawanie zezwoleń na budowę czy wyrejestrowanie firm to właśnie domena elit. To one sobie nie radzą. Tam gdzie biznes jest naprawdę prywatny i w miarę niezależny (kredyty i inwestycje) jesteśmy w czołówce, tam zaś gdzie dominują elity nieudaczników i mścicieli, chronimy szary koniec.

Latyfundia

        Prezes partii opozycyjnej ubolewa, że jak sprzedamy Grupę Lotos SA, to już nic nam nie zostanie. Zostanie, zostanie – panie prezesie. Zostaną pieniądze po prywatyzacji, za które elita będzie mogła kupować kolejne głosy naiwnych wyborców. Opozycja to też władza, to też elity. Rządzący dobrze o tym wiedzą i wam też coś dla świętego spokoju dadzą. Kiedy oni będą w opozycji, wy nie zapomnicie o nich.

       Czy to nie dziwne, że prywatyzacje w Polsce odbywają się przeważnie poprzez „elity”. Każdy początkujący przedsiębiorca chce sprzedać swoją firmę na giełdę, gdy tymczasem ministrowie od „zniekształceń własnościowych”’ stają na głowie, że zamiast rzucić pakiet na giełdę dla gawiedzi, znaleźć „inwestora strategicznego”. Mówi się, że to ze względu na bezpieczeństwo narodowe, żeby nas nie wykupili Rosjanie. Ale to tylko zasłona dymna dla korupcyjnej swawoli. Zwłaszcza, że Rosjan można łatwo i legalnie z gry wykluczyć. Nie dlatego, że podmienili tablice w Smoleńsku, lecz z powodu braku poszanowania w Rosji prywatnej własności. Wystarczy złożyć wniosek do Brukseli, czy jeszcze wyżej, żeby podobnie uczynili inni. Od dawna przecież wiadomo, że prywatny inwestor rosyjski, który kupi akcje Grupy Lotos, może w każdej chwili zostać „skłoniony” do odsprzedaży ich na rzecz Kremla, w zamian za gwarancje wolności osobistej. Nie po to prywatyzujemy Lotosa, likwidując kolejne latyfundium elit politycznych, żeby wpadł w ręce innych, na dodatek obcych i znacznie groźniejszych, bo bardziej od naszych bezkarnych, elit.  

         Skoro cały świat może bojkotować Zimbabwe, unikając interesów z tym krajem, gdyż jego premier, Robert Mugabe nie szanuje praw własności prywatnej mniejszości białych farmerów, anektując im w majestacie prawa gospodarstwa rolne, to niech ten sam świat zastosuje jeden standard do wszystkich i bojkotuje także rząd rosyjski za to, że nie szanuje takich samych praw własności prywatnej p. Michaiła Chorkowskiego i paru innych niepokornych bogaczy, w majestacie prawa je konfiskując. Zresztą dlaczego mamy bojkotować tylko rząd rosyjski? Czyż inne elity nie postępują podobnie?

        Rzetelna prywatyzacja doprowadzi do redukcji wpływów elit, którym się przestanie opłacać bycie elitarnymi. I o to właściwie chodzi. Dopiero po ograniczeniu elit wpływów, kiedy już przestaną nam one dokuczać i marnotrawić nasz wysiłek pokażemy, jak dobrze sobie umiemy radzić sami. A co mediów i do Financial Times, trzeba pamiętać, że media żyją z łaski elit. Trudno więc, żeby nie przypisywały im zasług, i to nawet wbrew faktom.  

Jan M Fijor

www.fijor.com

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Arek pisze:

    Też niezmiernie mnie drażni kiedy słyszę że w Smoleńsku zginęła elita naszego narodu. Może jednak nie był bym tak radykalny jak Pan, na przykład nie nazwał bym ‚elit’ outsiderami bo jednak osiągnęli dość wysoki poziom w tym co robią, inna sprawa że to co robią to są rzeczy w większości szkodliwe dla mieszkańców kraju.

  2. Darek pisze:

    Konkurencja nie zawsze jest dobra np. konkurencja – kto więcej ukradnie jest szkodliwa. Więc twierdzenie, iż osiągnęli wysoki poziom w tym co robią raczej powinno mieć negatywny wydźwięk. Rzeczywistość w jakiej żyjemy powoduje, iż życie 38 mln Polaków uległo radykalnej zmianie nie można wywróżyć jakby się potoczyły losy każdego z nas. Z pewnością można powiedzieć, iż w systemie mniej opresyjnym z brakiem regulacji, przestrzeganiem własności prywatnej, niskimi bądź żadnymi podatkami, prywatnymi drogami, służbą zdrowia, szkolnictwem etc. życie milionów ludzi byłoby inne. Można także powiedzieć, iż poziom życia z całą pewnością byłby wyższy. Jakie byłoby życie 110 000 osób które w ciągu 17 lat zginęły na polskich drogach, jakie byłoby życie tych którzy zginęli w wyniku wadliwego systemu zdrowia, jakie życie byłoby tych którzy teraz klepią biedę i młodych którzy wpadli w pułapkę wadliwego systemu szkolnictwa promującego marazm, bezrobocie, brak koncepcji w życiu. Politycy, którzy zginęli w tej katastrofie byli z całą pewnością na szczycie drabinki politycznej – to oni decydowali o kształcie obecnego systemu. W jakim stopniu przyczynili się do zmiany biegu życia i śmierci tysięcy ludzi każdy powinien odpowiedzieć sobie sam.

  3. Jan M Fijor pisze:

    Jak można osiągnąc wysoki poziom ws tym co się robi, nie robiąc nic produktywnego? A jeśli nawet, to na czym polega robienie w polityce. Na doskonaleniu się w przymusie i wazeliniarstwie.
    To czyrak na ciele społeceństwa.

    Pozdrawiam

  4. Marek pisze:

    Strasznie zły przykład z tym Chodorkowskim. Zrobił naprawdę duże pieniądze na przejęciu za grosze (tzn. ok. 300 mln USD) złóż ropy od państwa. Jelcyn tak wynagradzał posłusznych mu biznesmenów, którzy chcieli go finansować. Władza się zmieniła, a CHodorkowski zaczął pyskować, więc dostał po łapkach. To tak jakby u nas za wzór biznesmena postawić Krauzego lub Kulczyka, którzy swoje majątki zbudowali tylko dzięki koneksjom u polityków i na majątku państwowym przejmowanym albo za grosze (Kulczyk) albo na przetargach dla państwa (Krauze – warto wspomnieć o tym, że grupka naukowców z Politechniki Gdańskiej zrobiła program podobny do Płatnika ZA DARMO, a ZUS go nie chciał).

  5. Jan M Fijor pisze:

    Ja wiem, ale wiem też, że jego szwindel został zalegalizowany. Czyli to co zawlaszczył, było już jego własnością. Udowodnienie insider trading po tylu latach jest niemożliwe. Proces był dęty, wyrok to zemsta, a nie uznanie dla prawa.
    Co do Krauzego, to bill gates też nie jest autorem Dos, ale on go zagospodarował i skomercjalizował

    pozdrawiam

  6. uri_brodsky pisze:

    Podobnie też do Krauzego zapewne przekupił urzędników, żeby jego produkt kupili.

  7. SWid pisze:

    Uważam że generalna teza – jakby domyślna – textu jest myląca. Jeżeli będziemy kierować uwagę na krytykę naszych elit, wytykając/wyliczając im „wady” a nie zastanawiając się dlaczego te nasze elity są takie jakie są – to tylko walczymy z wiatrakami. Rzeczwistej poprawie może służyć tylko likwidacja przyczyn a nie neutralizacja/łagodzenie skutków. Skoro są to wybrani dobrowolnie przez Polaków nasi przedstawiciele to ich „poziom” reprezentuje/odzwierciedla i świadczy o poziomie moralnym/umysłowym ich wyborców – nas wszystkich. Możliwości są dwie: 1. nie ma wśród nas mądrzejszych/uczciwszych i wybraliśmy tych najlepszych spośród nas, 2. jesteśmy za głupi w swojej masie na to, żeby wiedzieć co jest dla nas dobre, a tym bardziej żeby ocenić/wybrać reprezentantów wcielających to w życie… Co robić w celu poprawy „poziomu” wyborców ? Krytyka „elit” temu nie służy raczej i jest myląca – głupi wyborcy mają usprawiedliwienie że to „wszystko przez polityków”…

  8. Jan M Fijor pisze:

    Politycy nie są żadną elitą. To mało ambitna grupa obywateli, składająca się przeważnie z osoób, którym w normalnym życiu nie idzie, albo nie chce się ciężko pracować. tego nie da się zmienić. tak jest wszędzie, ale u nas szczególni źle na brak tradycji obywatelskich. Prawziwy mąż stanu zdarza się raz na 100 lat. Teza tego tekstu nie dotyczy elit, tylko nas, żeby nie traktować polityków jako kogoś wyjątkowego i brać życie w swoje ręce na tyle, na ile to jest możliwe. Następnie sferę tę poszerzać prywatyzując państwo, ograniczając jego zasięg.

    Ukłony

  9. Patryk Bochenek pisze:

    Nie zgadzam się zupełnie z Pana opinią o ubezpieczeniu lotu. W skali budżetu państwa wszystkie koszty związane z katastrofą są drobną sprawą. To tak jak prywatnie ubezpieczamy się od zniszczenia domu, kradzieży drogiego samochodu, a nie od kradzieży roweru, która nas zaboli ale z łatwością kupimy sobie następny, więc po co go ubezpieczać.

  10. Jan M. Fijor pisze:

    W skali kraju wszystko jest drobną sprawą, ale takich drobnych spraw jest tyle, że już nie wystarcza kredytu i trzeba ludzi okradać przy pomocy inflacji. poza tym, nie zapfzeczy pan, że ubezpieczenie czegokolwiek od wypadku jest tańsze niż koszt ewentualnego odszkodowania za straty poniesione z powodu tego wypadku. Wrezcie, proszę mi powiedzieć, dlaczego każdy posiadaćz samolotu musi obowiązkowo płaci za ubezpieczenie maszyny, a politycy nie muszą/

    ukłony

  11. ZQW pisze:

    Dobry choć walący po oczach tekst ! Ostatni tak mocny tekst czytałem na Pana blogu bodajże w roku 2005 , czy coś koło tego , gdy podsumowywał Pan działalność Lecha Kaczyńskiego w roli ministra sprawiedliwości , punktując go , jako absolutnego szkodnika na tym polu , mającego za nic własność , wolność i prawa człowieka , w tym przedsiębiorców ponoszących ryzyko działalności gospodarczej , którzy mogą w każdej chwili stać się oskarżonymi o „działanie na szkodę własnej firmy” . W sprawie katastrofy smoleńskiej najbardziej szkoda mi pilotów , personelu pokładowego , BOR-owców i starych , doświadczonych życiem ludzi z Rodzin Katyńskich . Było też kilku polityków , których mi szkoda , którzy nie mieli specjalnej ochoty lecieć z Kaczyńskim samolotem , ale nie wypadało im odmówić , gdy prezydent ich zaprosił. Z całej organizacji lotu biła polska absolutna nieodpowiedzialność – typu ” na konie się wsiędzie (…) i jakoś to będzie”. Te „elity” tak zorganizowały lot , jak i nam zorganizowały państwo. Szkoda tylko , że skutki ich działalności muszą ponosić zwykli ludzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *