300_250_productGfx_33a915cf08702a825573e4062b1bcc43[1]

Struktura produkcji. Gielda, kapitał, konsumpcja

chat-dymki
23
  • Autor: Mark Skousen
  • Tłumaczenie: Krzysztof Śledziński
  • ISBN: 978-83-89812-71-1
  • Strony: 442
  • Cena: 47 zł (cena hurtowa)
Zamów

Zapamiętajcie tego autora. Profesor uniwersytetu, a jednocześnie makler giełdowy, wydawca czasopism giełdowych i finansowych, a przede wszystkim praktyk, który pokazuje jak zastosować teorię (ekonomię) austriacką we własnym biznesie,  w produkcji, a także – co jest specjalnością Skousena – w obrocie papierami wartościowymi. Dzięki unikalnej wiedzy, którą wykłada na 448 stronach Struktury produkcji w czasach największego kryzysu na Wall Street osiągał trzycyfrowe zwroty. Peter Drucker nazwał Skousena „guru nowej ekonomii”.

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. marcinach pisze:

    Brawo! Niesamowite. Czyzby Mark Skousen byl kolejnym obok Rothbarda i Sowella ulubience wydawcy? Przeczytalem niedawno „The Making of Modern Economics” prof. Skousena. Troche plotkarska, ale jakze niesamowita. Zapewne „Struktura produkcji” to rowniez znakomita ksiazka.

    pozdrawiam,
    Marcin

  2. Jan M Fijor pisze:

    Bardzo bym chcial, choc widze, ze ostatnio zainteresowanie szkola austriacka gasnie.
    Skousen to jedyny jak dotad milosnik Austriakow, ktory laczy teorie z praktyka. W Strukturze produkcji jest wiele wskazowek mogacych pomoc przedsiebiorcow, a zwlaszcza inwestorom gieldowym. Podobny charakter posiada, sluzaca juz wybitnie dla inwestorow gieldowych ksiazka „Inwestycje w jednej lekcji”, ktora powinna sie ukazac u nas za ok. 2 miesiace. Jesli ktos narzekal, ze Austriacy sa zbyt teoretyczni, znajdzie u Skousena dowod na, ze sie mylil.

    Polecam!

  3. Stan Rog pisze:

    Super pan wybral. Ja od trzech lat jestem asystentem menadzera w mutual fund i opieramy sie na Skousenie, jak na Biblii. Facet ma styl, system, konsekwencje i ogromna wiedze. Investing in One Lesson – perelka na rynku tego typu podrecznikow.
    Ja uwazam akurat, ze szkola austriacka staje sie coraz bardziej fancy (modna). W ten sposob do was trafilem.

    z serdecznosciami
    Staszek R.

  4. Dawid pisze:

    Witam Panie Janku,

    z zakupem indywidualnym jest pewien kłopot, ponieważ sklep capitalbook nie proponuje tej pozycji na swojej stronie, a zapytany o dostępność niestety nie odpowiada. ( jak dotąd zaledwie przez dobę, więc jest szansa że niedługo wszystko się dobrze ułoży, ale już bym chciał zamówić : )
    Pozdrawiam Serdecznie
    Dawid G.

  5. Stan Rog pisze:

    Pozycja ta dostepna jest dopiero od dzisiaj. Ja wyszedlem przed szereg. Sjlep Capital book jest na konferencji i pewnie wkrotce sie odezwie. Przepraszam, poczatki sa zawsze trudne. ja niestety mam za slabe zdrowie na VAT, wiec zrezygnowalem z przesylek detalicznych.
    mam nadzieje, ze sie ulozy
    Pozdrawiam
    SR
    Edytował: Jan M Fijor

  6. marcinach pisze:

    Nie chce sie czepiac, ale „Stan Rog” to Pan Jan M Fijor a nie Staszek R.? Tak wynika z ostatniego komentarza.

  7. marcinach pisze:

    A moze to tylko dywersja? :))))
    W kazdy badz co badz razie, dobrze ze ksiazka sie ukazala. Czekam na kolejne.

  8. Jan M. Fijor pisze:

    W postingu Stana bylo sporo bledow wiec musialem go edytowac Z rozpedu podpisalem sie pod cudzym komentarzem
    pozdr jmf

  9. Wojciech Czarniecki pisze:

    Kolejna zakupiona w tym wydawnictwie książka, zaskakuje oryginalnością treści i sposobu traktownia przedmiotu. Niestety trafiają się oczywiste błędy np. na stronie 14 „prawo Saya: popyt tworzy swoją własną podaż” należy zamienić miejscami popyt z podaż. Say oparł je na spostrzeżeniu że suma wyłaconych przy produkcji dowolnego dobra pieniędzy wystarcza na jego zakup.
    Niemniej gratuluję wyboru pozycji, są perełkami w zalewie pseudo-naukowego bełkotu
    Pozdrawiam

  10. Jan M Fijor pisze:

    Oczywiscie, zasluguja Say’a jest wlasnie prawo mowiace, ze podaz kreuje popyt, a nie jak chcial Keynes, zeby bylo odwrotnie. Ale nie jest.
    Przepraszam za blad. Korekta tego nie wychwycila, co mozna tlumaczyc ignorowaniem prawa Say’a nawet przez 99 proc. swiata nauki.

    Pozdrawiam
    JM Fijor

  11. Dawid pisze:

    Witam, chciałbym zapyta jak mogę zamówic tą książkę ??

  12. Jan M Fijor pisze:

    O zamowieniach jest wszystko pod zakladka Zamowienia.

    Ukłony

  13. Ciekawski pisze:

    ‚Oczywiscie, zasluguja Say’a jest wlasnie prawo mowiace, ze podaz kreuje popyt, a nie jak chcial Keynes, zeby bylo odwrotnie. Ale nie jest’.

    A w przypadku żywności? Przecież nawet jakby nikt nie zbierał,polował, hodował, produkował żywności, to popyt na nią był, jest i będzie. Człowiek coś jeść musi.

  14. Jan M. Fijor pisze:

    Nie rozumiem pytania. Na wszystkie dobra, które są rzadkie istnieje popyt, ktory jest ograniczony ich podażą. I właśnie o tym pisał Say.
    Polecam panu świetną książkę Marka Skousena Narodziny współczesnej ekonomii, jest też praca Thomasa Sowella Prawo Say’a – i tam jest to przedstawione dogłębnie i uczciwie.

    Ukłony

  15. Ciekawski pisze:

    Czy interpretacja Prawa Say’a Sowella jest wydana w języku polskim, a może to rozdział, którejś z jego książek?

    Jeszcze jedno pytanie, jeśli można. Czy Austriacy mają własną teorię oczekiwań, czy może uznają za słuszną teorię racjonalnych oczekiwań albo teorię adaptacyjną. W których książkach jest coś na ten temat?

    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

  16. Ciekawski pisze:

    Jeszcze uściślając pytanie dotyczące prawa Say’a. Wcześniej napisał Pan, że podaż kreuje popyt, a potem że go tylko ogranicza, więc jak to jest? Żeby kupić np. chleb najpierw muszę na niego zarobić, czyli dopiero, kiedy będę miał środki na jego zakup wykreuje na niego popyt? Bo z tego co wyczytałem, to tacy Keynesiści traktują popyt jako: „ilość towarów i usług, które przy danej cenie pragnie nabyć kupujący” nie zastanawiając się, czy ktoś ma na to środki, czy też nie. Tak samo mogę marzyć o drogim samochodzie, ale dopóki mnie na niego nie stać, to nie tworzę popytu. Dobrze rozumuje teraz?

  17. Proszę pomyśleć, by cokolwiek kupić najpierw musi Pan sprzedać coś na co jest popyt w więc podaż Pana produktu (usługi) stworzy dopiero realne warunki na zgłaszanie przez Pana popytu na produkty o wartości sprzedanego wyrobu (usługi).

  18. Jan M. Fijor pisze:

    Najpierw musi pan wyprodukować, żeby sprzedać. w sp[orze co było pierwsze, kura czy jajko, wygrywa jednak produkcja, czyli podaż.
    Ukłony

  19. Jan M. Fijor pisze:

    Proszę nie zapominać, że każda podaż ma swój popyt. Wszystko można sprzedać. Nie ma takiego produktu, którego nie dałoby się sprzedać.
    Ukłony

  20. Leon Orlikowski pisze:

    Czytając książkę Mark Skousena: Struktura produkcji. Giełda, kapitał, konsumpcja (Fijorr Publishing, Warszawa 2011) szczególną moją uwagę zwrócił następujący fragment z jej tekstu: „Teoretyczne uzasadnienie systemu pieniądza fiducjarnego, nieopartego na żadnym towarze, jest takie, że pozwala on tworzyć zasób pieniądza przy minimalnym zużyciu rzeczywistych zasobów. Jest to rzekoma przewaga nad standardem złota, który wymagałby 4 do 5 proc. światowej rocznej produkcji, żeby wyprodukować złoto. Jednakże są pewne ukryte koszty wprowadzenia elementów fiducjarnych, które uwidoczniły się dopiero w tym rozdziale. Papierowy pieniądz fiducjarny umożliwia systemowi monetarnemu ekspansję rezerw inwestycyjnych bez wymogu jednoczesnego wzrostu autonomicznych oszczędności. Gdy ekspansja pieniądza fiducjarnego następuje poprzez rynki kredytowe, zasiewa ziarna cyklu boom-bust, inflacyjnej bańki, która ewentualnie pęknie, powodując depresję (podkreślenie – LO). Taki brak stabilności marnotrawi cenne zasoby, których nie można całkowicie zastąpić z powodu specyficznej natury dóbr kapitałowych. W skrócie doszliśmy do wniosku, że rzekoma największa wartość pieniądza fiducjarnego, niski koszt jego produkcji, staje się jego największą wadą (?! – LO)” (str. 362). Niestety, autor we wcześniejszych passusach swej książki nie poddał wymienionego problemu pogłębionemu badaniu, dlatego czytelnik odnosi wrażenie, że podrozdział „Wniosek: ukryte koszty systemu pieniądza fiducjarnego” jest po prostu intuicyjnie sformułowaną uwagą na marginesie przeprowadzonej w książce analizy.
    Należy przypomnieć, że problem oszczędności, jakie daje zastąpienie pieniądza kruszcowego pieniądzem papierowym dostrzegł już twórca nauki ekonomii Adam Smith. W swym Bogactwie narodów pisze na ten temat: „Gdy pieniądz papierowy zastępuje pieniądz złoty i srebrny, to wówczas ilość materiałów, narzędzi i środków utrzymania, jaką dać może cały kapitał obrotowy, można powiększyć o całą wartość złota i srebra, którego używano zazwyczaj do tego, by te rzeczy zakupić. Całkowita wartość wielkiego koła obiegu i podziału zostaje dodana do dóbr, które koło to wprowadzało w obieg i rozdzielało” (Adam Smith; Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, Tom I, PWN Warszawa 1954, s. 368) oraz dalej: „Gdy więc zastępując je (pieniądze złote i srebrne – LO) pieniądzem papierowym zmniejsza się ilość złota i srebra potrzebnego do tego, by obieg mógł się odbywać np. do jednej piątej ilości poprzedniej, to jeśli nawet tylko większa część wartości pozostałych czterech piątych będzie dołączona do funduszów przeznaczonych na utrzymanie pracowników, musi to spowodować bardzo znaczny wzrost ilości pracy, a w następstwie i wartości rocznego produktu ziemi i pracy” (s. 369). Następnie na przykładzie Szkocji dowodzi, że na przestrzeni XVIII wieku „mimo, iż ilość złota i srebra w obiegu tak bardzo się w tym okresie zmniejszyła (do 1/4 wartości obiegu w stosunku do 3/4 wartości pieniądza papierowego – LO), nie widać, aby ucierpiało na tym rzeczywiste bogactwo Szkocji. Wprost przeciwnie, rozwinęło się w sposób wyraźny jej rolnictwo, przemysł i handel i wzrósł roczny produkt ziemi i pracy” (s.371). Do problemu oszczędności, jakie daje gospodarce zastąpienie pieniądza kruszcowego, czyli towarowego pieniądzem papierowym Adam Smith w dalszych częściach Bogactwa narodów już nie powracał. A szkoda, bo problem ten wymaga pogłębionej analizy pod kątem zbadania, czy i jaki wpływ na zachowanie równowagi rozwoju gospodarczego ma dodatkowa podaż oszczędności, jakie daje zastępowanie obiegu pieniądza towarowego czyli kruszcowego pieniądzem nietowarowym, fiducjarnym.
    Wbrew temu, co sugeruje i twierdzi Mark Skousen, przyczyną zaburzeń koniunktury nie jest pieniądz fiducjarny, a sposób kreacji i wtłaczania go do obiegu oraz ściśle z tym związany sposób wykorzystywania i zagospodarowywania powstających z tego tytułu dodatkowych oszczędności, które poprzez udzielanie kredytów są inwestowane w produkcję i w ten sposób pobudzają nadmierny rozwój koniunktury. Natomiast oszczędności te poprzez finansowanie nimi wydatków budżetowych powinne być wydawane, absorbowane na cele nieprodukcyjne i konsumpcyjne. Ale nie poprzez zaciągania pożyczek na rynku pieniężnym, bo to tworzy bezpodstawny dług publiczny, a poprzez finansowanie wydatków budżetowych nowo kreowanym pieniądzem obiegowym wprost przez bank centralny i to bez obciążania skarby państwa jakimkolwiek z tego tytułu oprocentowaniem, albowiem dochody banku centralnego z mocy prawa podlegają wpłacie do budżetu. W ten sposób oszczędności uzyskiwane z zastępowania pieniądza towarowego pieniądzem fiducjarnym nie będą inwestowane i nie będą pobudzać dodatkowego wzrostu koniunktury gospodarczej, która zawsze kończy się nadprodukcją i kryzysem. LO

  21. Laik pisze:

    „Proszę nie zapominać, że każda podaż ma swój popyt. Wszystko można sprzedać. Nie ma takiego produktu, którego nie dałoby się sprzedać.
    Ukłony”. Oj, są. Wystarczy sobie wyobrazić jakiś absurdalny, nieestetyczny, niemożliwy do przetworzenia produkt, który trafia na śmietnik albo nawet trzeba zapłacić za jego utylizacje.

  22. Jan M. Fijor pisze:

    No własnie. Sprzedaż to wymiana. czasami trzeba zapłacić za to, że się w niej bierze udział. Zardzewiały dziurawy garnek można sprzedać za opłatą ze strony sprzedajacego. Tak też można.

    Ukłony

  23. […] 7. Mark Sko­usen, Struk­tura pro­duk­cji: Giełda, kapi­tał, konsumpcja: […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *