Dlaczego boimy się Rosji?

chat-dymki
16

      Z powodu panującego w Rosji braku szacunku dla prawa własności prywatnej Rosjanie powinni mieć embargo na zakup Grupy Lotos. Samowola rządu, korupcja i panujące bezprawie grożą w każdej chwili przejęciem własności przez Kreml i szantażem politycznym.

 Bojarzy się boją  

        Trzeci co do wielkości koncern paliwowy w Rosji, TNK-BP, złożył wstępną ofertę na zakup akcji polskiej Grupy Lotos, którą rząd chce sprywatyzować – poinformował dziennik „Kommiersant”. Wprawdzie TNK-BP to spółka rosyjsko – brytyjska, British Petroleum ma w niej niewiele do gadania, firma jest rosyjska i będzie zarządzana po rosyjsku. I to przejmuje mnie strachem. Nie rozumiem bowiem, dlaczego Donald Tusk uważa, że „nie ma żadnej ideologicznej przesłanki, by mówić kategorycznie „nie” inwestorom z jakiegokolwiek kraju, także z Rosji”. Otóż jest takie niebezpieczeństwo. Na imię mu właśnie brak poszanowania dla własności prywatnej w Rosji i nadmiar własności państwowej.

       To zresztą tradycja panująca w Rosji od kilkuset lat. Nawet najwierniejsi bojarzy nie byli pewni dnia ani godziny, gdy popadną w niełaskę cara, który zabierze im wszystkie włości i wypędzi na Sybir. Wprawdzie od tamtych czasów wiele się w Rosji zmieniło, ta akurat tradycja ma się stosunkowo dobrze. O czym świadczy chociażby determinacja, z jaką obecny car Rosji wziął się za krnąbrnego poddanego, Michaiła Chodorkowskiego, Telmana Ismaiłowa, czym grozi kolejnemu bojarowi, Borisowi Berezowskiemu i trzyma w szachu parudziesięciu innych. To już nie chodzi o zagrożenie prywatnej własności rosyjskich oligarchów, bo to jest ich sprawa, ale o przejęcie przez rosyjski rząd firmy polskiej, która ma być sprywatyzowana!

      Dla nikogo nie jest tajemnicą, że gospodarką w Rosji, a zwłaszcza surowcami, które są kluczową gałęzią tamtejszej gospodarki rządzi Kreml. Każda, nawet najbardziej prywatna własność surowcowa (i nie tylko) może z dnia na dzień stać się własnością rządu, a ściślej własnością kamaryli Władimira Putina. O ile prywatni właściciele działają w Rosji, z grubsza, na tych samych zasadach, co ich prywatni koledzy z Australii, Holandii czy Tajwanu, a więc ryzykują własnymi pieniędzmi i kierują się wyłącznie rachunkiem zysków i strat, który gwarantują własnym majątkiem, o tyle Kreml czyli państwo takich problemów nie ma. Jukos za Chodorkowskiego kwitł, za Kremla kompletnie podupadł. To samo może być z Lotosem. Co prawda, car może przy pomocy podatku zmusić swoich podwładnych do łatania niedociągnięć swego imperium, może też firmę zamknąć pod byle pretekstem i nic go przed tym nie powstrzyma, tym bardziej, że to nie on, lecz poddani poniosą koszty takiego zamknięcia.

Los Lotosu

         Z tego właśnie powodu brak szacunku do własności prywatnej jest zagrożeniem naszego bezpieczeństwa. Wystarczy, że oligarchowie z TNK-BP wpadną w niełaskę Kremla, który z kolei wpadnie z gniew i zamknie Lotos na kilka czy kilkanaście tygodni, bo mu wolno, a wtedy grożą nam długie kolejki przed stacjami benzynowymi, panika, wyższe ceny i inne niedogodności. To jest groźba realna. Już nieraz Kreml demonstrował szantaż w majestacie legalnej działalności gospodarczej. Przypomnijmy chociaż wymuszanie cen gazu na Białorusi czy Ukrainie. Nie ma znaczenia to, że akurat te dwa kraje zalegały z płatnościami. Pretekst znajdzie się zawsze, tak jak znalazł się 5 lat temu, kiedy nałożono embargo na wwóz polskiego mięsa i jego przetworów do Rosji, rzekomo dla dobra tamtejszych obywateli. Dlatego, przynajmniej w sektorze surowcowo – energetycznym, proponuję embargo do czasu dostosowania się Rosji do standardów Zachodu. Takie działanie jest jak najbardziej zgodne z zasadami wolnego handlu, wolnego rynku, co więcej chroni owe zasady przed pogwałceniem.

      Polska jednak sama nie potrafi stawić czoło Rosji, ale już wespół z innymi krajami Unii mogłaby zmusić Rosję (i inne kraje, w których własności prywatnej się nie szanuje), do trzymania się zasad. Skoro Unia Europejska mogła nałożyć embargo na handel z Zimbabwe tylko dlatego, że kraj ten nie respektuje prawa ludności białej do posiadanej przez nią ziemi, dlaczego nie można nałożyć go na Rosję? Zwłaszcza, że ofiarą prezydenta Mugabe padło 20 tysięcy osób, rodziny wypędzonych z Zimbabwe farmerów, podczas gdy z powodu szantażu politycznego, czy nawet zwykłego niedołęstwa Kremla, ucierpieć mogą miliony, nie tylko zresztą Polaków.

         I takie jest realne niebezpieczeństwo robienia interesów z Rosją. Nie brutalność służb, nie siła militarna Armii Czerwonej, nie odwieczna nienawiść Kremla do Polaczków, nie pamięć rozbiorów, lecz samowola rzeczywistych władców tego kraju, którzy nie liczą się z prywatnym majątkiem  własnych obywateli, nie będą więc liczyć się z interesem polskich konsumentów. Kreml w każdej chwili może się odwołać do swej doktryny bezpieczeństwa narodowego czy energetycznego, zwłaszcza że jej kryteria są tajne, w najlepszym razie mocno arbitralne. Tym bardziej, że mają „dobre” przykłady. Stalin potrafił zagłodzić na śmierć 20 milionów własnych obywateli tylko dlatego, że chciał dowieść słuszności własnej koncepcji rolnictwa.

Jeden standard

       Problem w tym, że zmuszenie rządu Rosji, aby zrezygnował z totalnej kontroli nad swoją energetyką, skoro taką właśnie kontrolę zachowują nad nią Niemcy, Polska, Hiszpania, UK, Francja itd. nie będzie łatwe. Co prawda, w krajach UE panują odmienne obyczaje biznesowe i rzekomo wrogie nastawienie do nacjonalizacji, to przecież prób wyłamywania się z zasady poszanowania własności prywatnej nie brakuje: w Polsce znacjonalizowano np. Bank Ochrony Środowiska, w Irlandii dziesiątki banków, na Węgrzech znacjonalizowana prywatne konta emerytalne a Dania mówi o wyjściu z układu w Schoengen i nacjonalizacji obrotów handlu międzynarodowego. Etatyzacji gospodarki służą też nadmierne podatki i regulacje, które ograniczają prawo własności obywateli do owoców ich pracy. Nie jest to dla Rosjan dobry przykład. Tym bardziej, że nie ma żadnego powodu do tego, by brytyjska, polska czy francuska energetyka znajdowały się w rękach urzędników, którzy za nią nie zapłacili i nie ryzykują własnymi pieniędzmi. Zmuszanie Rosji do konsekwentnej prywatyzacji tamtejszej gospodarki wymaga, aby Europa także sprywatyzowała swoje gospodarki. Z faktu, iż jakaś firma jest zagraniczna – a nie krajowa – nie wynika wcale, że tylko ona może być groźna. Źle zarządzana firma państwowa, jak choćby PLL LOT, Poczta Polska czy wszechwładne Lasy Państwowe, może przynieść swoim obywatelom więcej szkód i krzywd niż Lotos w rękach rosyjskich.

       Pozostawienie w rękach rządu sektora paliwowego czy jakiegokolwiek innego jest nie tylko działaniem wrogim fiskalnie wobec konsumentów, ale i grozi kryzysem, który beztroska urzędnicza może w każdej chwili wywołać. Mechanizm strat i zysków, to w działaniach przedsiębiorców bardzo silny motyw do racjonalnego i skutecznego działania, nieobecny z firmie państwowej. Oto co na ten temat pisze Ludwig von Mises:  

       Biznes prywatny jest skazany na porażkę , jeśli jego funkcjonowanie przynosi tylko straty i nie można znaleźć sposobu, by zarazić tej sytuacji. Jego nierentowność to dowód, iż konsumenci go nie akceptują. W przedsiębiorstwie państwowym nie ma sposobu, by unieważnić taki wyrok społeczeństwa.

      Pamiętajmy też, że przedsiębiorca – bez którego biznes nie może się rozwijać – to człowiek z natury swojej prywatny. Państwo, które działa przy pomocy siły nie zatrudnia przedsiębiorców. Oni zatrudniają się sami. Zasady tej nie można złamać nawet przy pomocy demokratycznego porządku, gwarantującego rację większości. Prawo własności jest jedynym realnym prawem ludzkim, dlatego nie może być przegłosowane.

      Korzystając z okazji zagrożenia energetycznego ze strony Rosji starajmy się wymusić nowe, korzystniejsze i bezpieczniejsze reguły gry na rządach wszystkich innych krajów. Prywatyzacja majątku państwowego zmniejsza korupcję, zwiększa efektywność gospodarczą, daje ponadto obywatelom więcej wolności i satysfakcji. Dla dobra tych ostatnich należy bojkotować te kraje, które nie szanują prawa własności. Bo prawo własności prywatnej, to prawo do życia.

Jan M Fijor

www.fijor.com

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. boniek pisze:

    Ja rowniez nie rozumiem strachu przed sprzedaniem akcji panstwu rosyjskiemu. Uzywajac tego strachu mozna w ogole wstrzymac prywatyzacje, bo przeciez gdyby byl zakaz sprzedawania akcji rosjanom, lub innym panstwom w ogole to panstwa te by akcje kupily na gieldzie po ich poczatkowej emisji. Tego zabronic nie mozna bo to by godzilo we wlasnosc prywatna ludzi ktorzy zakupili te akcje od panstwa polskiego. Z mojego punktu widzenia nie ma znaczenia kto to kupi, ani nawet za jaka cene to zrobi – to nie jest moja wlasnosc prywatna.

  2. Jan M Fijor pisze:

    Wydaje mi sie, ze trzeba trzymac się zasady, a ta mówi, że własność prywatna to rzecz święta. .W Rosji kto inny kupuje, kto inny włada, a właściwie jeszcze ktoś inny odnosi korzyści. Ponieważ ten rozdział wiąże sięz używaniem przemocy, mam prawo do samoobrony, czyli do uniemożliwienia Rosjanom kupna.
    Nieprawdą jest, że każdy może kupić na giełdzie. Są częśte zapisy na świadectwach udziałowyhc odmawiającej prawa kupna akcji jakiejś grupie krajów. Właściciel ma prawo dyskryminować wspólników. Ja bym nie chciał mieć za wspólnika oficera NKWD.

    Pozdrawiam

  3. Sebastian Bigos pisze:

    Do mnie zabranianie komuś kupowania akcji lotosu jest raczej złą drogą na osiągnięcie celu. Kontrola kto co posiada i przez co kupuje akcje Lotosu może być po prostu technicznie trudna a prawo takie raczej mętne.
    Skłaniałbym się raczej do uwolnienia jednak rynku paliwowego. Szczerze mówiąc nie orientuje się w tym momencie jakie są główne bariery wejścia na ten rynek. Czy są to problemy prawne? Czy raczej kłopoty z powiedzmy jakimś limitem zaopatrzenia ? Czy zwyczajna kapitałochłonność?
    Deregulacja tego rynku w mojej ocenie przyniosłaby więcej pożytku jak tego rodzaju merkantylizm.
    Pozdrawiam

  4. marcinach pisze:

    Czy prywatyzacja przez odsprzedanie panstwowej firmy innemu panstwu to jest wciaz prywatyzacja? Oporcz latania pieniedzmy finansowej przepasci ma jakis to sens? Ano ma, tylko dla budzetu, jesli polski rynek jest przeregulowany. A dla nas? A niech odsprzedaja, byleby rzadowi medrcy uwolnili rynek w Polsce. Oddolna prywatyzacja moglaby uczynic wiecej dobrego dla Polski. Odgorna prywatyzacje skonczyc jak najszybciej. Reszte dokona rynek.

  5. Jan M Fijor pisze:

    Prywatyzacja polega na uwolnieniu dobra spod własności państwowej, a nie na sprzedaży dobra komukolwiek. W Polsce znaczna część prywatyzacji miała charakter komercjalizacji; państwo przestawało być właścicielem, a zaczynał mnim być Skarb Państwa. Nie o to chodzi. Prywatyzacja to sprzedaż majątku w ręce przedsiębiorców. Tego nie gwarantuje praktyka rosyjska.

    Ukłony

  6. Sebastian Bigos pisze:

    No to spróbuje podejść do tego jeszcze raz. Zgadzam się absolutnie że własność prywatna jest po prostu lepsza i bardziej efektywna od jakiejkolwiek (nie)własności wspólnej. Tu nie trzeba mnie w żaden sposób przekonywać.
    Natomiast główną wadą przedsiębiorstw państwowych jest to że aby zapewnić mu możliwość walki konkurowania na wolnym rynku jest potrzeba ciągłego dopłacania do niego :-). Tu jest przykładem właśnie PKP poczta polska etc.
    Czyli Lotos kontrolowany przez nasz rząd kosztuje nas w ten czy inny sposób brak optymalnej alokacji środków które są pod przymusem zabierane nam i lokowane w miejscu w którym są mniej efektywnie wykorzystywane.

    Jednak co w właśnie takim przypadku gospodarki otwartej? Rozumiem że zakupienie przez rosjan i ewentualne przejęcie Lotosu przez rząd rosyjski daje nam kilka możliwości.

    1) Lotos będzie starał się wciąż konkurować z lepszym lub gorszym skutkiem z konkurencją. Ewentualne zyski po prostu spadną jeżeli będzie tego robił dobrze.

    2) Lotos będzie bardzo słaby przez to powiedzmy rosyjski rząd musiałby do niego dopłacać. Oznacza to wykorzystanie nieoptymalne środków ale hmmm byłyby to raczej rosyjskie środki. Czyli dopłacaliby do nas podatnicy rosyjscy. Jeżeli nie zniszczyłoby to konkurencji to problem nie jest znów taki wielki 😛

    3) Lotos będzie próbował uzyskać lepsze ceny surowców (ropy) rosyjskiej? To też chyba nie najgorzej. Jednak Rosja nie ma tu monopolu, może doprowadzić to więc do jakiegoś spadku cen?

    Podsumowując. Rozumiem że taki kapitał mógłby zostać częściowo zmarnowany w ten czy inny sposób. Jednak nie widzę jakiś strasznych konsekwencji :-). Jeżeli jakieś są (bardzo prawdopodobne :D) to ich niestety nie dostrzegam

    Pozdrawiam
    Sebastian

  7. marcinach pisze:

    Rosja to ciezki przypadek i trudno powiedziec, kiedy w Rosji choc troche bedzie lepiej. Co do wlasnosci prywatnej i jej historii to ciekawe jest zestawienie Anglia a Rosja dokonane przez prof. Pipesa w ksiazce „Wlasnosc a wolnosc”. Co do Rosji jestem pesymista, a moj poprzedni komentarz to tylko takie retoryczne pytania. Oczywiscie, ze prywatyzacja to tylko kierunek od panstwowego do prywatnego. Polska prywatyacja to kiepski przyklad dla kogokolwiek – przetargi (nie wolne dostepne dla wszystkich aukcje), no i ta nieszczesna komercjalizacja. A co z oddolna prywatyzacja? Ta wynikajaca z woli zakladania nowych firm przez ludzi? Zahamowano ja szybko jeszcze w latach 90-tych, a pozniej jako zachete do zakladania firm zaczeto stosowac preferencyjnt ZUS i dotcje na rozruch dla wybranych. Toc to faszym, moze nietotalitarny, ale faszym. Jak powiedzial Robert Conquest to „rozowy faszyzm” naszych czasow. Panstwo przeszlo droge od planu do fiskalizmu i regulacji. Od komunizmu do faszymu w wersji light. Chyba sie nie zakreilem?

  8. Jan M Fijor pisze:

    Sebastianie, nie ma różnicy między Lotosem w rękach rządu polskiego czy roosyjskiego. z tym, że w przypadku rosyjskiego dochodzi jeszcze ryzyko szantażu politycznego. konkluzja tego tesktu jest taka: jakakolwiek własność państwowa jest zła, rosyjska jeszcze gorsza. Zobacz co się dzieje z TP SA, która jest w rękach rządu Francji.

    Ukłony

  9. marcinach pisze:

    A ja czepne sie Francji.

    Fakt Panie Janie. Francuski rzad to wciaz rzad. Rosja rosja, ale Francja to tez ma skrzywienie i to ostre w kierunku socjalizmu. Jak spotykalem „oczytanych” (intelektualistow, znalem dwie osoby z Sorbony) Francuzow to zazwyczaj dumnie stwierdzali, ze najpiekniejsze slowo to „egalite”. Stawalem jak wryty. Wiadomo w jakim znaczeniu uzywali tego slowa. A jak usyszeli, ze Polak, to na sile ze mna po rosyjsku chcieli gadac. A ja nie znam rosyjskiego. Angielski to obraza. Ojej, coz za ludzie (ubolewali nad tym, ze w Polsce socjalizm nie wypalil. A gdziekolwiek wypalil?). Ale jedzenie maja dobre, zwlaszcza z poludnia Francji. A ich policja, to zachowuje sie jak, no wlasnie.. brakuje mi slow. Jak ktos narzeka na polska policje to niech pojedzie do Francji i zrobi wykroczenie. To nie bedzie taka mila policja jak w Holadnii lub w UK.

    PS1. Pewnien XIX-wieczny niemiecki filozof, ulubienic Ayn Rand, napisal, ze Polacy sa „FRANCUZAMI SLOWIAN”. Nie wiem czy to byla pochwala czy obelga.

    PS2. Milton Friedman sie dziwil, ze Francja to jednyny kraj w Europie co nie chce wymemitowac jego filmiku o „Wolnosci wyboru”. Ja sie nie dziwie.

  10. Jan M Fijor pisze:

    Francja to zaraza. nie dość, żę chamstwo to na dodatek dobrze się trzyma.
    jest to kraj faszystiowski, w którym elita dała się podporządkować władzy mas w zamian za to, że nikt im nie zabierze majątków. We francji tylko 30 proc. ludzi bogatych dorobiło się za swego życia (sport, moda, show biznes). Reszta to rentierzy. W USA tych pierwszych jest 82 proc. w Polsce 100 proc.

    Pozdrawiam

  11. uri_brodsky pisze:

    w Polsce 100 proc. czy 10? Nie wydaje mi się, że wszyscy w Polsce dorobili się za swego życia, więc pewnie musi być błąd?

  12. Jan M Fijor pisze:

    Nie ma błędu. komuna wyczyściła majątki rodziców do zera. Na palcach można policzyć tych, którzy pozostawili po sobie jakąś znaczącą wartość. Dopiero teraz, powoli zaczyna się tworzyć pokolenie rentierów.

    Ukłony
    Jan M Fijor

  13. Łukasz pisze:

    Mały off topic z mojej strony. Na kiedy planowane jest wydanie książki „Giełda, kredyt, kapitał” Machlupa?

  14. Jan M Fijor pisze:

    Deprymują mnie takie pytania.
    Jest takie amerykańskie powiedzenie; NA PRODUKT, KTÓREGO NIE MA ISTNIEJE NIEKOŃCZENIE WIELKI POPYT. i to mnie zwykle martwi.

    Ukłony

  15. Michał Januszczak pisze:

    Czytając artykuł oraz komentarze zastanawia mnie kilka spraw:
    1. Czy jest jakiś obszar geograficzny, bezpieczny z punktu widzenia polskiej racji stanu, który spełniałby wszelkie warunki „bezpiecznej” prywatyzacji w naszym kraju?
    2. Czy jeżeli nawet takie miejsce na świecie istnieje, to czy prywatne firmy tam działające będą zainteresowane zakupem naszych państwowych dóbr narodowych?
    3. I czy w efekcie takiej transakcji państwo polskie będzie miało wpływ na zablokowanie odsprzedaży takowej firmy „prywatnej” firmie rosyjskiej?

    Idąc tym tropem można popaść w pewien rodzaj paranoi: ten garbaty, ten kulawy, ten za biedny, tamten za bogaty, ten miał być spełnieniem marzeń ale okazał się zwykłym naciągaczem… Czego byśmy nie wybrali zawsze będzie źle.

    Pozdrawiam

    P.S. Gdy Niemiec nazywa Polaka Francuzem Słowian, to znaczy to ni mniej ni więcej, iż traktuje go z góry:) Pozdrowienia dla marcinach

  16. Jan M Fijor pisze:

    @Michal J. Takich niebezpiecznych „nabywcow” jest tylko kilku: Rosja, Korea Pn, perwnie też Izrael glownie te, ktore nie szanują własności prywatnej na swoim własnym terenie. UE powinna zablokować wszelkie prawa tych krajow, tak jak kiedys blokowala interesy z RPA czy dzisiaj zimbabwe.
    Nie można porównywać prawa własności czy prawa do własnego ciala z fanaberiami rasistowskimi, faszystowskimi czy nacjonalistycznymi.
    Można zrezygnować z bojkotu i pójśc na całość, ale wtedy należy się liczyć z konsekwencjami.

    Ukłony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *