Milionerzy i ich pieniądze

chat-dymki
1

      Za sprawą badań socjologa z Atlanty, Thomasa J. Stanleya[1] stereotyp ludzi bogatych ulega zmianie.  Badania Stanley’a dowodzą, że aż 82 procent milionerów dorobiło się pieniędzy od zera. Sami tymi pieniędzmi zarządzają, są przy tym skromni, gospodarni, inwestują głównie we własny biznes i w rodzinę, unikając raczej zawodowych doradców i konsultantów.          

 

      To już nie są rentierzy, utracjusze, czy aroganccy finansiści z pierwszych stron gazet, jak choćby Dominik Strauss-Kahn, lecz ciężko pracujący, skromni i bogobojni obywatele, którzy swoje bogactwo zawdzięczają zaspokajaniu ludzkich potrzeb i ciężkiej pracy. Ponad 82 procent zamożnych ludzi Ameryki dorobiło się majątku samemu. Pokrywa się to z obserwacją milionerów  w Australii, Indiach, Czechach czy w Polsce.
        Nie ma wśród nich absolwentów Harvardu czy innych renomowanych uniwersytetów, są za to zwykli ludzie po lokalnych college’ach, często bez studiów wyższych, żyjący znacznie skromniej niż pozwalają im na to zasoby. Najbogatsi z nich, Warren Buffett czy Bill Gates (obaj nie ukończyli studiów wyższych) wydają na utrzymanie poniżej 1 procent swoich dochodów, przeznaczając na cele charytatywne do 50 razy więcej niż wydają na siebie. Resztę reinwestują. Krezusi są dobrymi ojcami, rozwody w małżeństwach milionerskich, podobnie zresztą jak pospolite przestępstwa, oszustwa czy inne brzydkie czyny zdarzają się od 7- 10 razy rzadziej niż ludziom „normalnym”. Bernie Madoff, Dennis Kozlowski to absolutne wyjątki. Prawdziwi milionerzy nie rozbijają się maybachami, nie noszą rolexów, garniturów od armaniego i nie piją drogich „chateu”. Są ludźmi zajętymi, pracują w stresie od 80 – 100 godzin tygodniowo. Mimo to są szczęśliwsi od żyjących od wypłaty do wypłaty tzw. ludzi wolnych.

        Wśród prominentnych adwokatów, lekarzy, architektów, a nawet ludzi show biznesu, z grupy zarabiających rocznie ponad 1 milion dolarów, tylko 8 procent to milionerzy. Natomiast zarobki przeciętnego milionera wynoszą…140 tysięcy dolarów rocznie. Kim są ci szczęśliwcy? To najczęściej właściciele zakładów rzemieślniczych, tartaków, niewielkich sieci gastronomicznych, firm meblowych, budowlanych, zakładów pogrzebowych, składnic złomu i setek innych, mało spektakularnych biznesów. W grupie 400 najbogatszych Amerykanów tylko garstka dorobiła się na giełdzie (Warren Buffett, Carl Icahn, Kirk Kerkorian i in.). U nas jest podobnie, zresztą Leszek Czarnecki, Roman Karkosik, czy Michał Sołowiow, to bardziej przedsiębiorcy niż giełdowi gracze.

       Są powściągliwi w wydatkach na konsumpcję, gospodarni, żeby nie powiedzieć oszczędni. Na nowe inwestycje, opiekę prawną, wykształcenie dzieci, zdrowie rodziny nie żałują. Znakomita większość lokuje pieniądze we własnych biznesach. Decyzje w zakresie zarządzania swoimi pieniędzmi podejmują samodzielne, w zaciszu rodziny, rzadko kiedy poszukując pomocy profesjonalistów od wealth management. Powód? Niewielu ekspertów wie na temat inwestowania więcej niż oni sami.     

     Dlaczego zatem ci zacni, ciężko pracujący i tworzący miejsca pracy ludzie nie cieszą się należytą sympatią? Przyczyn jest wiele, głównie jednak zawiść, która zwykłym ludziom pomaga usprawiedliwić własną niemoc. Tymczasem zostanie milionerem nie jest wcale trudne. Wystarczy dobrze służyć konsumentom, być człowiekiem oszczędnym, gospodarnym, porządnym, ciężko pracować i rozglądać się za sposobnościami.

Jan M Fijor

Autor jest członkiem Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich, założycielem i redaktorem naczelnym wydawnictwa ekonomicznego, Fijorr Publishing.


[1] Thomas J. Stanley, Przestań zgrywać milionera, Fijorr Publishing Warszawa 2010.

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. fuks pisze:

    Sama prawda.

    Mam milionera w rodzinie i może służyć za przykład do Twojego, Janku, tekstu. Jeździe starą laguną, mieszka w domu z pierwszej dekady XX wieku w niewielkiej wsi. Dorobił się od zera. Dorobił się majątku, ale i szacunku w całej okolicy.
    Dopiero znając jego przypadek, potrafię uwierzyć w to zdania na końcu (…) Tymczasem zostanie milionerem nie jest wcale trudne. (…). Ale potrafię też zrozumieć ludzi, którzy uwierzyć nie mogą. Tutaj również radę dostaliśmy od Ciebie, troszku wcześniej – służyć ludziom. Proste.

    Pewnie zgodzisz się, że z tą zawiścią mały Polak się nie rodzi, niestety takim kształtuje go dopiero społeczeństwo.

    Ale z Twoją i Kontestacji pomocą może coś tu zmienimy 🙂

    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *