Pastwa (globtroterskiego) losu

chat-dymki
2

     Poznański podróżnik i miłośnik przygód, Maciej Pastwa, wyjechał do Republiki Środkowej Afryki, gdzie zamierzał budować studnie dla biednych mieszkańców. O mały włos, a dobroczynność Polaka skończyłaby się tragicznie. Został fałszywie oskarżony i osadzony w areszcie.  Miał jednak dużo szczęścia, gdyż trzeba wiedzieć, że z więzień w krajach, jak Republika środowoafrykańska biali ludzie wychodzą raczej nogami do przodu.

       Obserwowałem perypetie Pastwy na blogach i w doniesieniach prasy. Przy całej mojej sympatii dla tego odważnego i dzielnego człowieka (Republika środkowoafrykańska to jeden z najbardziej przeklętych przez Boga i niebezpiecznych krajów świata), uważam, że wpadł w tarapaty – zwłaszcza w początkowej fazie – wyłącznie z własnej winy. Niejako na własne życzenie. Jako wytrawny globtroter powinien wiedzieć, że – gdzie jak gdzie, ale na pewno w Afryce subsaharyjskiej – trzeba iść na kompromisy. Zwłaszcza gdy chodzi o kontakt z policją i innymi przedstawicielami lokalnej władzy  

       Policjant afrykański zarabia statystycznie równowartość 60 dolarów miesięcznie; Rwandyjczyk – 150 dolarów, Kongijczyk – 60 dolarów, a glina z Bangi (stolica Republiki środkowoafrykańskiej) najwyżej 30 dolarów. Wszyscy wiedzą, zarówno funkcjonariusze policji, jak i ich ofiary, czyli obywatele, że w związku z lichymi dochodami gros swej aktywności przeznaczają policjanci na zdobycie brakujących im do życia pieniędzy. Jeśli bangijskim policjant zażądał od p. Pastwy 8 euro, to ten wytrawny podróżnik, powinien bez zmrużenia oka wyciągnąć 2-3 euro i dać mu z uśmiechem tłumacząc, że nie ma więcej. Sprawa byłaby załatwiona. Daje się ile się chce. Byle dać. Redaktor Dariusz Rosiak, od którego policjant w podobnej sytuacji w Goma (DR Kongo) zażądał za rzekomo nielegalne zdjęcie 300 dolarów nie dał i musiał wiać. Ja w takiej samej sytuacji zapłaciłem gome’ańskiemu tajniakowi 1,80 dolara i mogłem zostać.

       Policjanci na całym świecie, nawet w USA, nawet w Japonii, nawet w Watykanie uważają, że zarabiają zbyt mało i dlatego biorą. Nie można z tego robić problemu, gdyż policja działa w sferze przemocy i cieszy się sympatią rządzących, dlatego dużo może. Pomijam fakt, że jako instytucja państwowa, policja wszędzie ma problemy finansowe. Łapówka, jak w każdym zdewiowanym systemie władzy, jest rozwiązaniem węzła gordyjskiego biurokracji i niedowładu organizacyjnego. Dzięki łapówce możemy czuć się lepiej zadbani w szpitalu, szybciej zbudować dom, a także zredukować liczbę punktów karnych za wykroczenie drogowe.

        Niestety, pan Pastwa dał się ponieść arogancji białego człowieka, którego dodatkowo oburzył brak wdzięczności afrykańskiego policjanta za t, że p. Maciej buduje w jego kraju studnie. Woda w Afryce jest problemem numer jeden, ale policjanta to wiele nie obchodzi. Jego ciału bliższe jest kilka euro za które on i jego liczna rodzina może mieć placki kukurydziane i rum, niż woda dla afrykańskich wieśniaków. Każdy człowiek woli własny interes, niż interes innych. To wie każdy dziecko.

       Jest jeszcze jeden element tej sprawy. Pan Maciej wyrażając swoje słuszne acz irracjonalne oburzenie pozwolił sobie na podniesiony głos i okazanie wyższości. Takie zachowanie w Trzecim Świecie no pasara. Wystarczy zniecierpliwiony i lekko podniesiony ton głosu, aby pasażer z ważnym biletem i potwierdzoną rezerwacją nie został wpuszczony na pokład samolotu Lufthansy, lecącego akurat z La Paz do Frankfurtu. Latynosi są wyczuleni na złe traktowanie, zaś jeśli chodzi o wrażliwość, Afrykanie to Latynosi do trzeciej potęgi. Widziałem na granicy rwandyjsko – kongijskiej rozpacz grupki niemieckich antropologów, którzy swym wyniosłym tonem głosem podpadli lokalnemu pogranicznikowi. Ten zamknął okienko, wziął ich paszporty i…poszedł do domu. Następną zmianę miał za 3 dni. I Niemcy czekali. A Kongo to nie są żarty.

      Współczuję panu Pastwie pobytu w afrykańskim więzieniu, o którym mówi się, że jest gorsze od śmierci. Jest dzielnym facetem, że to przeżył, że nie dał się i walczył o swoje. Gdyby w tym momencie przestał domagać się swoich praw, to by stamtąd już nie wrócił. Swoim uporem ostatecznie zyskał szacunek i wzbudził strach. Ktoś, kto tak uparcie domaga się swego – uważają Afrykanie – musi mieć wpływy. Gdyby się poddał mógłby już stamtąd nie wrócić. Jakiż problem złagodzić karę śmierci jednemu z licznych  pensjonariuszy więzienia w Bangi na dożywocia, w zamian za uciszenie dokuczliwego białasa.

       Cała afera skończyła się dość szczęśliwie; raz, że Maciej Pastwa ma również obywatelstwo kanadyjskie, a Kanada hojnie łoży na utrzymanie afrykańskich polityków, co nazywa się oficjalnie „pomocą dla krajów Trzeciego Świata”; dwa, że Kazimierz Nowak, który przed II wojną światową przemierzył Afrykę w poprzek z zachodu na wschód, czy odwrotnie , jest pod równikiem postacią znaną i wspominaną. Gdyby Pastwę wyciągali z więzienia polscy dyplomaci, efekt byłby znacznie bardziej żałosny. Wiem co mówię. Kilkanaście lat temu zostałem skazany w Peru na kilka lat za niewinność. Polska ambasada się na mnie wypięła, na szczęście minister sprawiedliwości był słabo opłacany i kilka godzin po wyroku wyszedłem na wolność.        

Jan M Fijor

www.fijor.com

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Michał pisze:

    Nowak przejechał Afrykę z północy na południe *i* z powrotem. Ale to były inne czasy. Co wioskę witali go schłodzonym winem, modlili się do niego bo myśleli, że jest jakimś bóstwem, biały człowiek, bwana kubwa itp. Odkąd wmówiono Afrykańczykom, że są tacy sami jak biali to już się tak nie zachowują.

  2. Jan M Fijor pisze:

    W Rwandzie 3 lata temu poznałem miejscowego nauczyciela, który dowiedziqwszy się, że jest z Polski powiedział: Och, Nowak!
    Wstyd mi się zrobiło, bo nie wiedziałem wtedy nic o tym rowerzyście, który przemierzył Afrykę wzdłuż, wte i we wte.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *