Nie tędy droga

chat-dymki
6

Ostatnia interwencja na rynku walutowym, której celem było podniesienie „szkodliwie  niskiego” kursu złotego to nie tylko błąd,
ale wręcz zagrożenie stanu posiadania wielu Polaków.  Jak każda interwencja rządu jest ona lekarstwem
znacznie szkodliwszym od samej choroby.

Interwencja na rynku walutowym polega na tym, że rząd (NBP jest jego reprezentantem)  wyprzedaje walory bardziej wartościowe po to, by otrzymać za nie walory mniej wartościowe. W tym przypadku sprzedał (tak się
tylko domyślam, bo detali nie znam) euro i dolary, i kupił za nie złote
polskie.  Gdyby coś takiego było opłacalne, przed polskimi kantorami stałyby kolejki chętnych do sprzedaży euro
czy dolara. Nie stoją, bowiem Polacy nie są wcale przekonani, że taki krok
przyniósł by im korzyść.  Na rozrzutność może sobie pozwolić wyłącznie rząd, w tym przypadku prezes NBP,  który ryzykuje pieniądze nie swoje. Wątpię, czy prezes Marek Belka, równocześnie z interwencją NBP, spieniężył swoje własne
zasoby walutowe. Dlaczego wątpię? Bo chociaż prezes Narodowego Banku Polskiego wierzy
pewnie w to, że „Nie ma fundamentalnych przyczyn dla występującej w ostatnim
czasie zmienności kursu złotego i tempa jego osłabienia”, gdyż „Fundamenty naszej gospodarki są zdrowsze niż wielu krajów,
w których waluta nie osłabiała się ostatnio tak jak złoty”, jako doświadczony interwencjonista powinien
wiedzieć, że przynajmniej na krótką metę rynek finansowy podąża inną drogą niż fundamenty gospodarcze, których ów rynek dotyczy. A poza tym ludzie głupi nie są; nie kupują polskich złotych bo nie jest to dla nich akurat teraz korzystne.

Każda interwencja w celu tzw. obrony kursu waluty, w tym przypadku złotego, jest natomiast niebezpieczna,
gdyż daje sygnał (ukryty czy wręcz jawny) spekulantom, że oto jest okazja; oto państwo
wyprzedaje (nie) swoje walory, jeśli nie za pół darmo, to na pewno za mniej niż wycenia je rynek. W ten właśnie sposób w 1992 roku amerykański spekulant, George Soros, w kilkanaście godzin zarobił 6 miliardów funtów, które mu „podarował”
Bank of England, ratujący „z poświęceniem” pozycji funta szterlinga. Soros chętnie zarobiłby kolejne 6 miliardów na ratowaniu deutschmarki, ale nie zarobił, bo rząd niemiecki głupi nie był, a poza tym marki nie trzeba było ratować. Właśnie dlatego, że takie pomysły Niemcom do głowy nie przychodziły.

Załóżmy jednak, że niski kurs złotego wobec innych walut jest dla polskiej gospodarki niekorzystny, co
zresztą wcale nie musi być prawdą, a na pewno nie odnosi się ona do każdego z nas. Więc jeśli już rząd musi ratować siłę nabywczą pieniądza, czy to funta czy złotego powinien wiedzieć, że wartość danej waluty zależy od relacji podaży i
popytu na nią. Jak tę relację poprawić? Tak jak to robią chociażby Szwajcarzy, którzy nie zrzucają winy na Greków i inne „czynniki zewnętrzne”, lecz konsekwentnie wydają tylko tyle, ile posiadają; stronią od polityki
proinflacyjnej; ograniczyli biurokrację i administrację państwową do minimum, a przede wszystkim tną wydatki i podatki ile się da. Tylko w taki sposób można zapewnić siłę waluty. Zrozumieli to Czesi, skutkiem czego korona czeska (mimo
niekorzystnych czynników zewnętrznych) staje się czołową, jak chodzi o wiarygodność, walutą Europy, po franku szwajcarskim, koronie szwedzkiej i norweskiej. I dlatego, jeśli nad Wełtawą muszą czegoś bronić, to jedynie zdrowego rozsądku,
który mówi, że rząd interweniuje tylko wtedy, gdy się to nikomu innemu nie opłaca.

Jan M Fijor

www.fijor.com

 

 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Sebo pisze:

    Witam. Czyli można założyć, że wszędzie tam gdzie Państwo interweniuje, czy to w finanse, zasiłki etc. jest ostrzeżeniem dla uważnych, że przyniesie to więcej złego niż dobrego. Gdyż każda interwencja w przepisy, ustawy jest okazją aby ten przepis obejść. To trochę tak jak na wojnie. Oni (rząd) kładą Nam kłody pod nogi a My staramy się iść dalej. Wet za wet. Przedsiębiorczy ludzie na coś wpadną co fiskusowi się nie podoba bęc i jakiś przepis. Co bardziej nieuczciwi i nie bojący się złapania, kary mogą na tym lepiej wyjść.
    Gdzie będzie można zobaczyć Pański ostatni wywiad w Superstacji? pozdrawiam boldon

  2. Jan M Fijor pisze:

    Dokładnie jest tak, jak pan napisał.
    Każda decyzja państwa, uchwała, ustawa tworzą koszt, który muszą ponieść obywatele. I to przeeważnie ci najbardziej produktywni obywatele, gdyż nieproduktywni na regulacji krozystają. to dla nich robi się te wszystkie prawa.
    Dlatego, im więcej regulacji, tym uboższy naród.
    Co do wywiadu, to nie wiem nawet czy Superstacja ma jakąś platforme interenetową. Jeśli ma, to pewnie tam ten wywiad można będzie znaleźć.

    Ukłony

  3. St. pisze:

    Witam, generalnie się zgadzam z treścią wpisu, z jednym małym ale, które jednak robi „pewną”różnicę. Jak rozumiem motywacje (chociaż może są zgoła inne?!) NBP (i rządu/BGK) do interwencji na rynku walutowym to jej celem było raczej danie „pstryczka w nos” spekulantom i zasianie pewnej niepewności wśród spekulantów odnośnie możliwych zachowań NBP w przyszłości. Na marginesie czas interwencji też nie został najgorzej wybrany, gdyż zbiegło się to z uspokajaniem (zapewne przejściowym) na rynkach. Podsumowując, gdyby celem NBP była walka z trendem zmiany kursu złotego, to zapewne tę interwencję należałoby oceniać negatywnie, ale tak raczej nie było i stąd jej ocena nie musi być jednoznacznie negatywna

  4. Barrett pisze:

    Ludziom, którzy sprowadzają z Chin i USA opłaca się taka inwerwencja. Jaką wartość logiczną ma to zdanie?

    Ostatnio znalazłem 150 koron szwedzkich, chyba ich nie wymienię w kantorze ;). Swoją drogą zastanawia mnie jak to jest, że tak socjalistyczny kraj jak Szwecja ma tak stabilną walutę. Czy to przykład „dobrego socjalizmu”?

  5. Przemek pisze:

    Panie Janie, pytanie odnośnie innego tematu. Czy w sieci można znaleźć informacje gdzie krajowe banki inwestują depozyty klientów? Chodzi przede wszystkim o obligacje państwowe. Jakie banki i ile mają w swych portfelach obligacji?

    pozdrawiam

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Nie wiem, gdzie w Internecie znaleźćinformacje na temat polityki inwestycyjnej banku, ale myślę, że wystarczy kupić 1 akcję banku, żeby – już jako akcjonariusz – taką informacj zdobyć. Na pewno źródłem mogą być raporty kwartalne a zwłaszcza raport roczny.

    Ukłony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *