Kazanie o powołaniu do przedsiębiorczości

chat-dymki
2

Jacek Gniadek SVD

 

POWOŁANIE DO
PRZEDSIĘBIORCZOŚCI

Ludwig von Mises, austriacki ekonomista i dwudziestowieczny filozof twierdził, że ludzie nie traktują danej ilości
dobra dzisiaj i równej ilości dobra za kilka lat jako tego samego dobra. Musimy zgodzić się z nim, że każdy kto chciałby znieść p procent, musiałby przekonać ludzi, żeby jabłku dostępnemu za sto lat przypisywali taką samą wartość, jaką
jabłku dostępnemu dzisiaj.

Zjawisko procentu pierwotnego występuje w każdej ocenie wartości dotyczącej obiektów świata zewnętrznego i nie może nigdy przestać istnieć. Jest ono istotnym składnikiem ludzkiego działania, bez którego nie można wyobrazić sobie świata, gdyż ludzie w naturalny sposób dbają o zaspokojenie swoich potrzeb w przyszłości. Z tego powodu pan sług z dzisiejszej przypowieści o talentach, który wrócił z podróży po długiej nieobecności, odebrał leniwemu słudze jeden talent, który on ze strachu zakopał w ziemi. Ku zaskoczeniu wszystkich został on przekazany tym sługom, którzy dowiedli swoim działaniem, że dobrze i wiernie zarządzali powierzonym im majątkiem. Właściciel sług nie mógł znieść widoku niewykorzystanego kapitału, który nieużywany wraz z upływem czasu stracił na swojej wartości.

Boża ekonomia zbawienia

Przypowieścią o tal entach Jezus z pewnością zaskoczył swoich słuchaczy, gdyż całkowicie odwrócił rabinistyczny
sposób myślenia. Zdziwienie Żydów było podwójne. Po pierwsze, zakopywanie pieniędzy było powszechnym zwyczajem i tradycja rabinistyczna uważała to jako najlepszy sposób zabezpieczenia ich przed kradzieżą. Dla Jezusa
niewykorzystanie talentu, a więc transakcja o wyniku zerowym pod względem korzyści, była niedopuszczalną stratą. Po drugie, żądanie procentu od depozytu było sprzeczne z żydowskim prawem, które dopuszczało domaganie się procentów
jedynie od pogan. Jezus o tym nie wspomina. Mówi jasno i stanowczo, że nawet najmniejsza inwestycja polegająca na złożeniu depozytu na procent bankowy nie naraziłaby sługi na ryzyko utraty pieniędzy[1].

Przypowieść o talentach, podobnie jak każda inna biblijna parabola, ma kilka warstw znaczeniowych. Talenty, o których
mowa w dzisiejszej Ewangelii, w węższym znaczeniu oznaczały środek płatniczy, który według biblistów odpowiadał 15-letniemu wynagrodzeniu przeciętnego pracownika. W szerszym znaczeniu pojęcie talentu odnosi się do wszystkich darów
naturalnych, duchowych i materialnych, które otrzymaliśmy od Boga. Jezus uczy  nas, w jaki sposób powinniśmy korzystać z Bożych łask i dokonuje tego na przykładzie zaczerpniętym z ekonomii. Mówi o kapitale, przedsiębiorczości,
inwestycjach i o właściwym używaniu bogactwa. Według Jezusa między przykładnym życiem chrześcijanina a przedsiębiorcą nastawionym na odniesienie sukcesu w interesach nie ma sprzeczności, gdyż człowiek nie funkcjonuje raz jako homo religiosus
(człowiek religijny), a innym razem jako homo oeconomicus (człowiek ekonomiczny).

Zysk i strata

Jezus zachęca nas dzisiaj do zakasania rękawów i właściwego korzystania z powierzonych nam talentów. Życie jest
nieustanną podróżą w nieznane. Mówi nam o tym św. Paweł w drugim czytaniu: „Dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy” (1 Tes 5, 2). Ważna jest więc dla nas każda chwila, która sama w sobie jest niepowtarzalna i jest równocześnie
darem. Oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa musi przemienić się w czuwanie, które jest aktywnym pomnażaniem darów, otrzymanych od Boga. Dzisiejsza przypowieść mówi nam, że człowiek jest powołany do wolnej przedsiębiorczości. Sama wolność jest już jednym z Bożych darów. Twórcze korzystanie z talentów przejawia się w umiejętnym planowaniu nieznanej przyszłości. Takie rozumowanie zakłada, że człowiek myśli w kategoriach zysku i strat. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której ludzie mogliby funkcjonować inaczej. W podobny sposób twierdzi bł. Jan Paweł II, który w encyklice Centesimus annus (1991) uznaje słuszność zysku jako pierwszego wskaźnika rozwoju przedsiębiorstwa, gdyż jest on znakiem tego, że czynniki produkcyjne zostały właściwie zastosowane, a ludzkie potrzeby zaspokojone (CA, 35). Takie rozumienie ludzkiego działania pozwala dostrzec w człowieku obraz Boga Stwórcy, który aktywnie włącza się w dzieło zbawienia. Człowiek jest twórcą i chyba nigdzie nie jest nim w tak dużym stopniu, jak w realizowaniu codziennych gospodarczych zajęć.

Element niepewności

Człowiek jest powołany do przedsiębiorczości, gdyż musi się zmagać z ograniczeniami nałożonymi na niego
przez naturę i skończonością czasu. Czas jest Bożym darem, choć nie wiemy, jak dużo go jeszcze przed nami. I nie chodzi tylko o nagłe nadejście Dnia Pańskiego, ale również o kres naszego ziemskiego życia. W ludzkim istnieniu występuje więc
element niepewności, który od samego początku jest wpisany przez Boga w nasze losy. Każde ludzkie działanie ma charakter spekulatywny i wymaga podejmowania ryzyka. Nie można od niego uciec. Nie potrafił tego zrozumieć trzeci sługa.
Jego brak odwagi do podjęcia ryzyka przyniósł straty i został za to ukarany przez pana. Nie są w stanie od tego uciec również ci, którzy próbują dzisiaj budować systemy gospodarcze nie uwzględniające elementu niepewności w ludzkim
działaniu. Zastąpienie ryzyka centralnym planowaniem kończy się zawsze niepowodzeniem, gdyż nie bierze ono pod uwagę ludzkiej wolności. Przykładem realistycznego podejścia do życia jest wzór idealnej żony z dzisiejszego
fragmentu z Księgi Przysłów. Jest ona obrazem spersonifikowanej Mądrości, która potrafi przewidywać, zapobiegać i wybierać to, co najlepsze dla jej rodziny i prowadzić sprawnie własne gospodarstwo domowe.

Zakopanie talentu w ziemi przyniosło straty nie tylko jego właścicielowi. Każde działanie człowieka jest z
formalnego punktu widzenia egoistyczne, gdyż zawsze ma na celu zwiększenie jego osobistej korzyści. Jest tylko pozorny egoizm, gdyż w systemie wolnorynkowym sam fakt posiadania środków produkcji zmusza właściciela do podporządkowania
się życzeniom klientów, ponieważ ostatecznym celem każdej produkcji jest konsumpcja. Bycie bogatym jest więc wynikiem sukcesu odniesionego w zaspokajaniu potrzeb konsumentów, a uzyskane bogactwo można utrzymać tylko przez
ciągłą obsługę klientów w najbardziej skuteczny sposób. Przedsiębiorca jest właścicielem środków produkcji, ale w istocie jest tylko tymczasowym ich szafarzem, gdyż musi produkować zgodnie z popytem i życzeniami konsumentów.
Jest nam teraz łatwiej zrozumieć głębszy sens dzisiejszej przypowieści. Zakopanie talentu w ziemi było odmową włączenia się w społeczny podział pracy, a przez to zablokowaniem dostępu do powszechnego używania i uniwersalnego
przeznaczenia wszystkich dóbr i talentów, danych nam przez Boga.

Własna inwestycja

Dzisiejsza przypowieść pokazuje nam, że wysiłki ucznia Chrystusa są nagradzane zgodnie z jego wartością uzależnioną od
otrzymanych talentów i umiejętności. Ilość bogactw i dochodów każdego człowieka w społeczeństwie zależy od jego sukcesu w służbie innym w społecznym systemie podziału pracy. Ta nierówność stanowi zasadniczy element rynkowej ekonomii, ale
wynika ona z harmonijnej nierówności ustanowionej przez Boga. Ludzie stworzeni przez Boga są nierówni i zróżnicowani. Papież Leon XIII trafnie zauważa w encyklice Rerum novarum (1891), że życie zbiorowe wymaga różnych uzdolnień i talentów, a do podjęcia się określonych zadań w społeczeństwie skłaniają ludzi przede wszystkim właściwe im
osobiste różnice (RN 14). Dobry przedsiębiorca wie, jak właściwie używać kapitału z punktu widzenia potrzeb konsumenta i dlatego jest w stanie utrzymać i równocześnie powiększyć swoją własność. Jego wartość wyraża się w
wiedzy, kreatywności i przedsiębiorczości. Ale przypowieść o talentach mówi nam coś więcej. Dobry przedsiębiorca wie również, że on sam jest „podstawowym kapitałem”, który musi dobrze zainwestować, by osiągnąć swój cel, a jest nim
życie wieczne. Nie ma to nic wspólnego z biernym czekaniem na cud, ale polega na wypełnianiu podstawowych codziennych obowiązków. Bardzo trafnie wyraża to łacińskie przysłowie: „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i wypatruj końca!” (Quidquid agis, prudenter agas et respice finem!). Ów koniec, który nadejdzie niespodziewanie z powtórnym przyjściem
Chrystusa, w dużym stopniu zależy od naszych codziennych zmagań i wyborów.


[1] Nie jest to równoznaczne z akceptacją przez autora współczesnej bankowości opartej na rezerwie cząstkowej, gdzie prawo własności depozytów bankowych na żądanie przestało być chronione i jest źródłem sztucznej kreacji pieniądza. Por. J.H.
de Soto, Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne, przeł. G. Łuczkiewicz, Warszawa 2009.

Animator, Biuletyn
Misyjno-Pastoralny, 4/2011, s. 24-26

13.11.2011 r. – XXXIII
Niedziela Zwykła A

Prz 31, 10-13.19-20.30-31; 1
Tes 5, 1-6; Mt 25, 14-30

 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Barrett pisze:

    Mimo, iż nie jestem chrześcijaninem, to popieram niektóre wartości, w tym zdanie, że każdy człowiek ma talent do przedsiębiorczości. Ludzie mówią, że nie mają talentu, a tak naprawdę czują strach przed systemem, bankructwem albo pokusę bycia pijawką społeczną lub pokusę uniknięcia odpowiedzialności.

  2. Jan M Fijor pisze:

    Ja myślę, że to lekka przesada pisać, iż każdy ma talent do przedsiebiorczości. ludzi przedsiębiorczych jest niewielu i dlatego tak trzeba o nich dbać. Ja bym natomiast napisał, że każdy ma otwartą drogę do tego, aby być przedsiębiorczym, próbować znaleźć w sobie ten talent, uczyć się tej umiejętności.

    Ukłony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *