Strachy na Lachy

chat-dymki
22

Straszy profesor Gomułka, straszy profesor Orłowski, już nawet premier Donald Tusk straszy. Grozi nam tragedia, inflacja, upadek gospodarczy, PKB spadnie do zera, będzie głód, chłód, zgrzytanie zębów. Niemcy się załamią, a jak Niemcy są załamane, to my wszyscy będziemy załamani. Staną fabryki, staną trolejbusy, krowy przestaną dawać mleko. Straszą przywódcy, straszą autorytety i straszą media. Jedni powtarzają te strachy bezmyślnie za drugimi.

Powód? Upadek euro!

Trzeba więc twardych męskich decyzji. Jakich? Poświęcenia, determinacji, a nade wszystko władzy i pieniędzy, dla wybranych. Jak już  przekażemy nasze oszczędności politykom i pozwolimy im na działanie, wówczas… Czy wtedy euro nie upadnie? Tego nie wiadomo, ale na pewno „rynki się uspokoją” .

A ja się nie boję. Co więcej, uważam, że tzw. normalnym ludziom nie stanie się nic, albo prawie nic. No, bo spójrzmy uczciwie
na  sytuację. Upadek euro nie oznacza konfiskaty majątku, lecz jedynie wymianę przelicznika istniejących walorów na nowe. Tak, jak to się dzieje podczas wymiany pieniędzy czy chociażby w czasie denominacji. Nowe pieniądze, to jest wydatek, trudność, ale żeby aż miała z tego powodu upaść gospodarka europejska? Euro to indeks wymiany, kawałek papieru, który jest wart mniej więcej tyle, ile warte są zasoby gospodarcze danego kraju czy regionu. Upadek euro nie doprowadzi do zamknięcia BMW, BP, AXA czy KGHM. Jeśli nawet nastąpi deflacja tych zasobów, to dotyczyć ona będzie proporcjonalnie całej gospodarki. Możemy mieć mniej pieniędzy, które będą warte tyle ile obecnie, albo nawet więcej. Ktoś miał na koncie w banku 10000 euro, po upadku będzie miał na koncie 180 tys. szylingów austriackich, 20 tysięcy dojczmarek, czy 90 tys. złotych..
Jeśli nowy kurs drachmy będzie – jak piszą w raporcie ING straszaki z Holandii – o 80 procent niższy niż w chwili, gdy
Grecja przechodziła na euro, to dlatego, że euro greckie jest już obecnie warte 20 procent tego, co było warte niegdyś. W kilku krajach z euro zrobiono strzępek pieniądza i pod tym względem nic się nie zmieni. Jeśli ktoś coś straci,
to nie dlatego, że upadnie euro, ale dlatego, że machinacje polityków z pieniądzem i z samą gospodarką doprowadziły do takiej deprecjacji zasobów, że nie są one już warte tyle, ile były warte niegdyś. Europa, przy pomocy Stanów Zjednoczonych,
z powodu ręcznego sterowania ludzką pracą, manipulacji monetarnych, wskutek miriad zakazów, nakazów i innych absurdalnych regulacji, z powodu gigantycznych podatków i coraz większego aparatu państwowego przestała być potęgą gospodarczą. Straciła swoją konkurencyjność i dlatego jej majątek wyrażony w pieniądzu – bez względu na to, czy będzie to euro, peso czy jakaś inna drachma jest mniej wart. Ta deprecjacja jest faktem i oznacza stratę bez względu na to, w jakiej walucie ją wyrazimy. Upadek euro niewiele zmieni.

Skąd więc to całe larum? A no właśnie, otóż ludzie, którzy nas najgłośniej straszą mają powody do niepokoju. Etatystyczni
profesorowie ekonomii, z państwowych szkół wyższych, premierzy żyjący z łaski hojnych ofiarodawców unijnych instytucji  – ci na pewno upadek odczują. Boją się, bo czują pod skórą, że te ponure wizje zagrażające Europie z powodu upadku euro w końcu
się sprawdzą. Milcząca większość wyjdzie na ulice i wyrzuci ich z pracy. Stracą nie tylko kasę, ale i reputację. Z tego lęku straszą i nas. Może liczą, że w ten sposób rzucimy im się do kolan błagając o pomoc. Ale my tego nie zrobimy, bo nam – normalnym, tworzącym majątek narodowy ludziom  – nie grozi żadna katastrofa. My już swoje straciliśmy; lata pracy, nadziei, odejmowania sobie od ust. To właśnie ONI, ci którzy straszą tak nas urządzili. Więc ja teraz satysfakcją obserwuję, jak się boją. Palcem
nie kiwnę, żeby im było łatwiej, nawet za cenę zapomóg unijnych. Bo, że niby co? nie damy sobie rady o własnych siłach? Bez jałmużny?

Jan M Fijor

www.fijor.com

 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Stanisław pisze:

    Witaj Jasiu !
    Nareszcie jakiś porządny artykuł.
    Zgadzam się z Tobą w 100%.
    Taka jest dokładnie prawda.
    Nie ma co drzeć marynarek, koszul czy majtek z powodu zagrożenie upadku ojro.
    Jeszcze raz powtarzam – Bardzo dobry artykuł.
    Pozdrawiam

  2. SEKAi pisze:

    Witam Panie Janku, dziękuje że wydaje pan tyle książek Skousena, ja przez przypadek na niego trafiłem jak wpadła mi książka Wielkie Drzewo Ekonomi ale nie myślałem że napisał również tak ciekawe publikacje – wielkie dzięki ze dzięki Pana uporowi można czytać je po Polsku – chce zapytać czy myślał pan o wydaniu książek Benjamina Grahama „security analysis” czy Philipa Fishera, w sumie zastanawiam się czemu jeszcze nikt w polsce nie wydał Art of the deal – Trumpa, ale pan chyba nie lubi Trumpa za jego przesadny styl bycia

    Pozdrawiam

    Krystian

  3. Jan M Fijor pisze:

    Dzieki. Myślę o wydawaniu książęk pomagających w inwestowaniu, ale pozycje, które wymieniasz są zbyt amerykański8e, i zbyt passe żeby się nimi teraz zajmować. Za 2 miesiące będzie Machlup, za kilka dn wychodzi nowy Skousen. Wbrew pozorom nie ma tak wiele wartościowych książek.

    pozdrawiam

  4. Jan pisze:

    Jeszcze nigdy w historii tak nie było by wymiana pieniedzy była 100 procentowa. Jest Pan naiwny jak dziecko

  5. Jan M Fijor pisze:

    A czy ja napisałem, że wymiana będzie stuprocentowa. zarabianie na wymianie to kolejny grzech monetarny Zachodu.

    Ukłony

  6. SEKAi pisze:

    No Panie Janku ja z jednym się nie zgodzę, w ludzkich umysłach króluje podejście że aby być przedsiębiorczym trzeba grać na internetowym kasynie lub stosować systemy totka, króluje nabijanie w piramidy finansowe, jak – http://edziennik24.pl/l/zarabianie/zarabianie-z-domu.php – kiedyś dałem się zaciągnąć na kurs inwestowania na Forexie (dla mnie osobiście to hazard a nie mający nic wspólnego z inwestowaniem) mniejsza z tym że nikt tam nie wiedział kim jest Graham – jeden oświadczył mi że przyszedł na ten kurs bo ma zamiar nauczyć się cyt. logować na swoje konto inwestycyjne na parę minut, zarobić 10-20 tys. od razu i tyle mu wystarczy – dla mnie to brzmiało jakby dziecko oświadczyło że nie ma zamiaru chodzić do szkoły, tylko raz dziennie zajrzeć przez uchylone drzwi do klasy bo to mu wystarczy by zdobyć doktorat zanim skończy 11 lat…

    Dlatego sądzę że jak najbardziej należało by wydawać te książki

  7. Jan M Fijor pisze:

    No to będziemy wydawać. Przygotowuję własnie całą serię.

    dzięki i pozdr

  8. SEKAi pisze:

    Witam ma pan na myśli całą serię książek Skousena, on w sumie napisał oraz współnapisał z 30-40 książek, kiedyś Pan wspominał że myśli o pomaganiu osobom które chciały by wprowadzić jakiś tytuł na rynek, czy to aktualne i czy mógłby dać mi pan kilka rad w tej sprawie, pan ma już zaplecze albo ma pan własną drukarnię albo współpracuje ze sprawdzoną ma pan już renomę na rynku oraz sprawdzone kanały dystrybucji, – największy problem to skutecznie zbadać rynek czy dana książka się w ogóle sprzeda, na nieznany tytuł czy autora, dobrze byłoby zrobić jakąś promocję popartą sponsorami z zewnątrz – w celach promocji oczywiście oraz pewniejszego zwrócenia się kosztów samego wydania, jestem również ciekaw czy kiedy wykupuje pan prawa autorskie to na jakich zasadach czy to na ograniczoną ilość egzemplarzy, czy właściciel praw z reguły żąda również prowizji od każdego sprzedanego egzemplarza ????

  9. SEKAi pisze:

    Rad byłbym wielce gdyby w którejś audycji poruszyłby Pan Januszu kwestie prowadzenia wydawnictwa, zwłaszcza na polskim rynku, np. co pan myśli o zrzeszeniu wydawców polskich oraz ich walce przeciwko ebookom

    Pozdrawiam

    Krystian

  10. Jan M Fijor pisze:

    @sekai To dobry pomysl, pogadamy o tym. pozdr jmf

  11. SEKAi pisze:

    Dziękuje mogę przygotować skrypt który pomoże poruszyć najważniejsze kwestie, miałem również kontakt z kimś kto wydawał książki o sztuka walk, jeszcze za komuny…

  12. Janek pisze:

    co za mierny artykuł.
    Przecież w upadku euro nie chodzi o spadek wartości przelicznika w stosunku do wartości majątku realnego tylko o załamanie się płynności polityki kredytowej, na której z kolei opiera się bieżąca konsumpcja, inwestycje, płynność prywatnych czy państwowych firm.
    Szczerze wątpię by autor nie był tego świadom.

    Zwyczajnie w ramach niekontrolowanego wolnego rynku kapitał został przeniesiony w lepsze do inwestowania i zakupów miejsca (warto dodać przy zachowanych kosztach) stąd jego brak w Europie. Koszty muszą odzwierciedlać ilość krążącego kapitału więc jeżeli tego jest mniej to ekspansja gospodarcza zatrzyma się i cofnie aż do powrotu do równowagi.
    Gdyby ilość kapitału posiadała bariery i nie mogła sobie z rynku dowolnie odpłynąć nie byłoby tego problemu bo krążyła by nadal w krwioobiegu niosąc przedsiębiorcom potrzebną ilość tlenu.

    Rozumiem, że za odpływ kapitału skumulowanego w prywatnych rękach winne jest „państwo” albo profesorowie „państwowych” uczelni. To permanentne straszenie wszędzie czającym się państwem byłoby nawet śmieszne gdyby nie nudne. Akurat charakterystyka działania mechanizmu rynkowego w zależności od własności się nie zmienia i za ten stan nie są odpowiedzialne państwa tylko prywatni właściciele skumulowanego kapitału.

  13. jedrek pisze:

    @Janek
    Oczywiście, że Państwo(a) i cała ta biurokracja UE jest winna, bo ogranicza przedsiebioczość produkując coraz więcej bzdurnych przepisów – zamiast je likwidować (w Polsce to samo). I zamiast przestać się wtrącać w gospodarki, to przeszkadzają coraz bardziej. A skutki już widać: grecja, Włochy, Hiszpania, Francja… I nie pomoże pożyczanie pieniędzy Państwom, od których wczesniej sami pożyczyliśmy (przez MFW). Od tego gospodarka się nie uzdrowi, a jedynie bankowcy się jeszcze bardziej wzbogacą.

  14. Janek pisze:

    co to znaczy przestać się wtrącać do gospodarki? A co to gospodarka święta krowa na wywczasach? Jak najbardziej trzeba się wtrącać tylko tak by gospodarkę kreować, rozwijać i korygować w perspektywie by była bezpieczna i zachowywała równowagę.

  15. Janek pisze:

    biurokracja UE tworzy przepisy na zlecenie skumulowanego kapitału. Można to łatwo dostrzec np. w przypadkach wirusowej paniki. Dlaczego tak się dzieje? Bo nie ma ludzi odpornych na milionowe przekupstwo kiedy kapitałowe koncerny gwarantują sobie w ten sposób przychody miliardowe.
    Proponowanie rozwiązania typu: więcej wolnego rynku w wolnym rynku jest dolewaniem benzyny do ognia. Wolny rynek nie istnieje, jest opanowany przez skumulowany kapitał i to w tej drużynie grają politycy a nie że są nieudolni. Oni dokładnie wiedzą co robią bo jeżeli potrafią ograniczyć dochody najmniejszych to i w tych milionowych też się nie pomylą – spokojna głowa.
    A zwalanie winy na „państwo” to hasło klucz, które działa podobnie jak „socjalizm” ma robić zasłonę dymną, znaleźć rzekomego kozła ofiarnego i pobudzić emocje u mas by te nie myślały, nie analizowały. Pan Fijor nie jest tu żadnym wyjątkiem w końcu przyjechał do nas z USA więc jego poglądy są logiczne dziwię się tylko wam, że wierzycie w te brednie. Przykro mi, nie chcę nikogo urazić ale łagodniej się zwyczajniej nie da.
    Poza tym jak moja ocena sytuacji jest błędna to można ją łatwo obalić – argumentami do czego zachęcam. Pozdrawiam

  16. Jan M Fijor pisze:

    Wolny rynek nie realizuje niczego dla nimkogo, nawet za cieżkie łapówki,. Wolny rynek to wolne, niewymuszone wybory wolnych ludzi. Tp, że panstwo jest skorumpowane, a bisnes to wykorzystuje, ma niewiele wspólnego z kapitalizmem, a tym bardziej z wolny rynkiem. Korupcja to porządek siłowy, państwowy. Kapitalizm to dobrowolny wybór, wolny, niewymuszony siłą rynek.
    Sam kapitał nie korumpuje, bo i kogo mógłby przekupić? Konsumenta? kto zapłaci 200 zł za buty, które kosztuja 100 zl, otrzymawszy w zamian za swój wybór gorszego łapówkę w wysokości 10 zł.? Tylko urzędnik państwowy. Te 10 zł będzie wtedy jego, bez pracy, bez wysiłku, bez ryzyka.

    Uklony

  17. Janek pisze:

    Cóż za bełkot, z którego nijak sformułować nawet jedno logiczne zdanie.

    W zakresie finansów nie istnieją już żadne wolne wybory a tylko te konieczne, z góry ustanowione. Konieczności są to wypadkowe działania wielu krzyżujących się działań na których końcach znajdują się przedsiębiorstwa lub inne podmioty ale zawsze nastawione na zysk. Co to znaczy, że państwo jest skorumpowane? Państwo czyli kto? Może Naród a może obszar na jakim ten żyje? Otóż nie. Skorumpowani są politycy, tych nawet nie trzeba korumpować bo oni dokładnie wiedzą do jakiej pracy idą. Tam uczciwych ludzi zwyczajnie nie ma przynajmniej w rządzie III RP ostatnich lat. Skorumpowany może być jedynie rząd a nie państwo. Biznes niczego nie wykorzystuje, biznes=skumulowany kapitał nastawiony na ekspansję i zysk jest GENERATOREM korupcji. Korupcja to zwyczajnie rządy silniejszego=bogatszego=zdolnego do większych niegodziwości. Oczywiście robią to zgodnie z „prawem” przez siebie opłaconym za pomocą biegłych i w białych rękawiczkach – nie przeczę. Na pozór tego nie widać ale niestety widać skutki.

    Kapitał nie korumpuje konsumenta tylko ustawodawcę myślałem, że to jasne. Taka jest zasada owej „wolnorynkowej” ekspansji, która w zakresie generowania zysku jest niczym nie ograniczona. Może na tym polega jej „wolność”, że siłą skumulowanego kapitału nie jest ograniczona konkurencją podmiotów mniejszych. Im większy kapitał tym wyższe łapówki. W 2006r. firma Siemens uczestniczyła w czymś o czym mowa a w to był podobno zamieszany nawet kanclerz.

    A jeżeli chodzi o przykład z butami to muszę przyznać, że jest on poza zakresem moich zdolności poznawczych. Także z rozważaniami nad tym problemem muszę Pana pozostawić.

  18. Andre pisze:

    Więc co proponujesz mistrzu? Ratuj Polskę i Europarlament! 😉

    Może kontrolę urzędników państwowych nad każdą dziedziną życia?
    Może zwiększenie koncesji i korporacji zawodowych (mamy ich już z 200) Może wprowadzenie dziedziczenia zawodów prawniczych, lekarskich itp? Może zakaz zarabiania za granicą, zakładania firm tam gdzie są niższe podatki, podróżowania, przelewów kapitału z kraju do kraju?
    Wtedy przecież kapitał byłby na miejscu i dawałby potrzebny ci tlen.

    Jest jeszcze kilka krajów które spełniają twoje marzenia o kontroli ludzi i kapitału. Min. Kuba, Korea. Na szczęście podobny eksperyment zakończył się u nas 20 lat temu.

    Zgadza się że skumulowany kapitał ma większy potencjał/siłę przebicia do dawania łapówek. Jednak na pewno rozwiązaniem tego problemu nie jest dodawanie tam kolejnych łapowników czyli polityków i biurokratów.

  19. Janek pisze:

    Pytanie nie brzmi CO tylko komu.
    Tobie proponuję wyzbycia się zaszczepionych stereotypów, słów kluczy, strachów i innych fobii. Dopiero wtedy będzie można zacząć chłodno analizować, myśleć i liczyć. Od tego co działa lepiej są dane statystyczne w zestawieniu w geopolitycznymi zależnościami.
    Pewnych spraw się niestety nie da uratować. Natomiast można jeszcze uratować siebie lub paru znajomych zanim zajmą się pogonią za czymś czego nie da się dogonić a przespać życie jak najbardziej.
    Sam pracowałem w wielu miejscach i wydajność pracy (zresztą zbędna) nie zależy od własności (społeczna, rządowa, publiczna, państwowa czy prywatna) tylko od NADZORU.

    Kapitał daje potrzebny tlen bo pęknę ze śmiechu.
    Jakoś od 2 lat zagospodarowuje działkę i nie potrzebuje żadnego kapitału bo ziemię, drzewka wszystko to zwyczajnie jest i tylko się poprawia (do czasu oczywiście bo już prywaciarze bawią się w korygowanie pogody stąd brak zimy, ptaków, pszczół, susze, powodzie więc i drzewa też umrą a na końcu my).
    Kuba i Korea o dziwo nie zbankrutowały a USA i EUROPĘ dzieli od tego sami nie wiedzą ile, w każdym razie niewiele. Zastanów się dlaczego w i czym tak naprawdę tkwi siła zarówno w przypadku tych 2 państw jak i tej działki.

    Pieniądz miał kiedyś ułatwiać wymianę ale jakiś chciwiec zaczął w nim lokować wartość w oparciu o wybrany metal (co już było oszustwem) a potem na dodatek tę wirtualnie wytworzoną wartość zaczął pomnażać bez opamiętania i mamy to co mamy. Kto ma drukarkę rządzi światem (póki co).

    Pieniądz ma za zadanie mierzyć realną wartość i na tym kończy się jego rola. Sposób emisji pieniądza ma za zadanie społeczeństwu zasobnemu w dane zasoby naturalne ułatwić życie na tej planecie czyli w oparciu o pieniężny system wymiany z innymi społeczeństwami produkować dobra i usługi. Tyle.
    Samo traktowanie swoich dóbr jako kapitału już jest spojrzeniem w błędną stronę bo powoduje chęć zachwiania równowagi w społeczeństwie kosztem wypartych podmiotów. To nie jest zdrowe i powoduje pozorne sukcesy (rozłożone najdalej na dziesięciolecia może stulecie) a skutkiem tego jest degradacja społeczeństwa w każdym wymiarze. Człowiek jest indywidualnością ale równocześnie jest częścią społeczności. Jeżeli społeczność podporządkuje celom indywidualnym to zwyczajnie podetnie gałąź na której siedzi. Zginie społeczność a na końcu zginie on sam.
    A postrzeganie zysków poprzez kapitał, nieustanne zwiększanie stanu posiadania (najlepiej więcej niż sąsiad ignorując realne potrzeby) lub komfort życia jest zwyczajnie PRYMITYWNE dlatego cała cywilizacja zachodu pomimo wysokiej technologi i komfortu życia jest prymitywna w funkcjonowaniu. To już feudalizm był mniej szkodliwy niż to co się dzieje obecnie, ten festiwal pozorów i próżności.

    Planeta prędzej czy później za ten komfort wystawi nam rachunek. Oczywiście można być ignorantem i o tym nie myśleć ale to nie znaczy, że problem ten zniknie. Nie zniknie a tylko się pogłębi.

  20. Jan M Fijor pisze:

    Panie Janek,
    odnoszę wrażenie, że nie wie pan o czym psize. Na to jednak nic nie poradzę, poza tym, żeby pan poczytał trochę lektuiry ekonomicznych.

    Ukłony

  21. Jan M Fijor pisze:

    @Janek
    Ziemia, drzewka, praca ludzka, czas – to też kapitał. Więcej na ten temat mozna znaleźć w Ekonomii wolnego rynku Rothbarda. Gorąco polecam. Po przeczytaniu proszę napsiać o swoich wrażeniach.
    Ukłony

  22. Andre pisze:

    Nie dość nie wie o czym pisze to w dodatku nie wie nawet co napisał. Jest to jakiś zlepk lewackich cytatów i bzdur.

    Przykład…
    – Janek: Gdyby ilość kapi­tału posia­dała bariery i nie mogła sobie z rynku dowol­nie odpły­nąć nie byłoby tego pro­blemu bo krą­żyła by nadal w krwio­obiegu nio­sąc przed­się­bior­com potrzebną ilość tlenu.

    – Ja: Może zakaz zara­bia­nia za gra­nicą, zakła­da­nia firm tam gdzie są niż­sze podatki, podró­żo­wa­nia, prze­le­wów kapi­tału z kraju do kraju?
    Wtedy prze­cież kapi­tał byłby na miej­scu i dawałby potrzebny ci tlen.

    – Janek: Kapi­tał daje potrzebny tlen bo pęknę ze śmie­chu.
    Jakoś od 2 lat zago­spo­da­ro­wuje działkę i nie potrze­buje żad­nego kapi­tału bo zie­mię, drzewka wszystko to zwy­czaj­nie jest …

    Jak dodamy do tego jeszcze pochwałę Kuby i Koreii to słów szkoda i czasu.
    Bez odbioru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *