Szkodliwy system

chat-dymki
6

Dziennikarz onetowego portalu Biznes.pl zwrócił się do mnie z prośbą o krótką wypowiedź w kwestii: Co by to oznaczało dla polskiej gospodarki, dla firm, dla rynku pracy, dla samych zainteresowanych, czyli osób studiujących – gdyby studia w Polsce były płatne?

Zacznijmy od tego, że studia wyższe w Polsce zawsze były, są i będą płatne. Bezpłatne jest w Polsce wyłącznie powietrze oraz słona woda w Bałtyku. Wszystko inne, w tym także edukacja wyższa, znajduje się w niedoborze, trzeba ją reglamentować. Problem nie polega wiec na tym, czy studia są w Polsce płatne czy nie płatne, lecz na sposobie ich opłacania (reglamentacji), który jest: absurdalnie skomplikowany, marnotrawny i niesprawiedliwy.

Zamiast, żeby za naukę małych Nowaków płacili Nowakowie-rodzice, koszty edukacji małych Nowaków reguluje pośrednik, którym jest rząd. A ponieważ rząd własnych pieniędzy nie posiada, rachunek za naukę dzieci Nowaków płaci z pieniędzy Malinowskiego, niekiedy też i Pawlikowskiego, który sam akurat dzieci nie posiada. Primo, koszty tego zbędnego pośrednictwa zamiast na naukę przeznacza się na biurokrację (pośrednik). Secundo,  system jest z definicji skorumpowany, gdyż od decyzji urzędnika zależy, czyje dzieci za studia zapłacą z własnej kieszeni, a za czyje zapłaci urzędnik (pieniędzmi Malinowskiego lub Pawlikowskiego). Tertio, taki system jest potwornie marnotrawny; Nowak traci motywację do pracy i oszczędzania, Malinowski zaś dbałość o jakość nabywanego produktu. Dzieci Nowaka uczą się w byle jakiej szkole, która Bogu ducha winnego Malinowskiego kosztuje krocie. Prawdziwym beneficjentem systemu jest urzędnik (polityk), który ma zatrudnienie, wykonując nikomu niepotrzebną pracę. Wyobrźmy sobie teraz, że sytuacja ulega zmianie o 180 stopni; Nowak kocha dzieci, ciężko pracuje, żeby odłożyć na ich edukację. Malinowski  działa w fundacji Mądre Dzieci, która finansuje i nadzoruje program studiów wyższych dla zdolnych dzieci z ubogich rodzin. A urzędnicy? Są zbędni. Biorą się więc do pracy, co doprowadza do znacznej redukacji wydatków budżetowych, a tym samym do obniżenia podaków.

W ubogiej Afryce – mimo iż szkoły państwowe są „bezpłatne” – rodzice chętnie płacą czesne swoich dzieci. Dlaczego? Bo zależy im na poziomie ich edukacji. 

Jan M Fijor

fijorr@fijorr.com

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. wojtek pisze:

    zwiezle i na temat – brawo

  2. Zbigniew L. pisze:

    Jeżeli chodzi o edukację, to nie mogę się zgodzić z postulatem płatnej edukacji na wszystkich szczeblach. Szkoła pełni ogromną rolę kulturotwórczą, integracyjną i społeczną dla środowisk lokalnych. Od czasu, gdy moje dziecko zaczęło chodzić do szkoły, okazało się, że znam przynajmniej z widzenia, setki osób w mojej okolicy, gdyż spotykamy się w szkole. Podobną rolę pełnią instytucje sportowe, na prowincji także ochotnicze straże pożarne lub koła gospodyń wiejskich. Gdyby nie obowiązek szkolny, to wiele dzieci z rodzin patologicznych, zeszłoby w młodym wieku na przysłowiowe „psy”. Społeczna rola szkoły jest wartością samą w sobie, dla której, jak sądzę warto płacić podatki.

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Z tego wniosek, że skoro ludzie bez jedzenia umrą po 3-4m tygodniach, należy wprowadzić darmowe jedzenie.
    Żywność jest znacznie ważniejsza od edukacji. Bez edukacji można przeżyć kilkadziesiąt lat, a bez zywności daje się maksimum 40 dni. Ja nie twierdzę, żeby wprowqadzono zakaz edukacji, lecz żeby edukacja dla dobra edukowanego i wzystkich obywateli była płatna. W rodzinach patologicznych, m mimo obowiązku edukacji, dochodzi do patologii, tak jkak dochodzi do patologii w rodzinach niepatologicznych. Znam także dzieci z rodzin patologicznych, ktote pokończyły uniwersytety. Wreszcie, znam ludzi, którzy uczyli się sami, bez szkoły i nie zeszli na psy. Chyba jednak nie ma pan racji.

    Ukłony
    jmf

  4. Zbigniew L. pisze:

    @ Jan Fijor
    Mówimy tutaj o dzieciach. Jeżeli są dzieci głodne, to jak najbardziej należy je nakarmić, nawet gdy zostanie obciążony tymi kosztami podatnik. To samo dotyczy edukacji na podstawowym poziomie. Nie twierdzę, że musi się tym zajmować urząd państwowy. Równie dobrze może to robić gmina lub lokalne stowarzyszenie oświatowe. Koszt wyedukowania i nakarmienia np. w ramach szkolnej stołówki dzieci z biednych rodzin jest znacznie mniejszy niż straty jakie powstaną, gdy się tego nie będzie czynić. W takim Pakistanie, gdzie brak państwowych, świeckich szkół, rodzice posyłają dzieci do szkół koranicznych, prowadzonych przez talibów. Z wiadomym skutkiem. pzdr

  5. Jan M. Fijor pisze:

    A dlaczego domaga się pan, aby karmieniem głodnych dzieci zajmowali się inni podatnicy. Jeśli chce pan karmić cudze dzieci, proszę zacząć od siebie, a nie zmuszać do tego innych. Nie wiem, co panu przeszkadzają szkoły koraniczne. Ciekawe, co by pan sądził o człowieku, który krytykuje szkolnictwo katolickie, czy judaistyczne. W islamie aurat odruch pomocy jest silniejsy niż w większości krajów rozwiniętych. Obowiązek pomagania biednym jest zawarty w jednym a właściwie w dwóch z pięciu przykazań islamu. Żadna religia nie kładzie takiego nacisku na jałmuznę, jak właśnie islam. i to jest – mlim skromnym zdaniem – powód, dla którego gros państw muzułmańskich boryka się z nędzą i niedorozwojem gospodarczym.

    Ukłony

  6. Tomasz Z. pisze:

    zgadzam się calkowicie. Tylko żeby nie było tak,że podatki zostaną na obecnym poziomie a płatność za studia będzie polegała na tym ,że „państwowe” szkoły będą pobierały dodatkowe opłaty. A takiej gwarancji niestety nie ma, a raczej jest pewnośc ,że tak będzie. Nie będzie więc ani niższego podatku, ani lepszego poziomu nauczania, a jedynie więcej kasy odprowadzanej do państwowej kasy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *