Kto tu gorszy?

chat-dymki
10

     Większość zarzutów kierowanych przeciwko właścicielowi firmy Amber Gold blednie w porównaniu z legalnymi praktykami stosowanymi w majestacie prawa przez polski rząd i wspierane przezeń instytucje.

Piramidka

      Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów jest oskarżenie Amber Gold o to, iż spółka była  „zwykłą piramidką finansową”. Bycie zwykłą piramidką jest w oczach rządu czymś złym. W polskim prawie istnieje bowiem zakaz prowadzenia piramidki.

       Dla mniej zorientowanych spieszę z wyjaśnieniem. Piramidka finansowa polega na tym, że osoby wchodzące do gry opłacają zyski czy zobowiązania na rzecz osób, które weszły do gry wcześniej.

        Nie wiem z jakiego powodu państwo polskie zakazało piramidki swoim obywatelom, samo jednak w najlepsze piramidkę stosuje chociaż w ZUS-ie. Ta czcigodna instytucja nagminnie wypłaca emerytury, korzystając w tym celu ze składek pracujących Polaków. Różnica polega na tym, że o ile państwo – pod groźbą uwięzienia – każe nam obywatelom w nielegalnym procederze piramidki ZUS uczestniczyć, o tyle prezes Amber Gold co najwyżej apelował do rozsądku swoich potencjalnych klientów.

      Drugą, znacznie bardziej niebezpieczna piramidkę stosują na co dzień banki, ale o tym przy okazji kolejnego zarzutu, jakim jest fakt działania Amber Gold w roli parabanku.

 Parabank

        Parabankowość, to także w Polsce przestępstwo. Polega ono na tym, że nasze prawo nadało bankom przywilej monopolu kredytowego.  Tylko banki mogą pożyczać pieniądze. Dlaczego tylko one cieszą się takim monopolem? Nie wiadomo. Tym bardziej, że przecież w Polsce obowiązuje zakaz tworzenia monopoli. Istnieje Urząd (UOKiK) strzegący na przed nimi, którego zadaniem jest obrona konkurencji. Zamiast więc chronić nas przed monopolem, państwo chroni monopolistów, którzy bez tej ochrony, podobnie jak prezes P. byliby skazani na ostrą walkę konkurencyjną.

       Dlaczego rząd chroni naród przed instytucjami kredytowymi? Jeśli już, powinno nas ono chronić przed bankami i instytucjami, które – jak banki – zajmują się trzymaniem ludzkich depozytów. A może państwo chroni w ten sposób kredytodawców? Wszak  kredyt jest znacznie bardziej ryzykowny dla kredytodawcy niż dla kredytobiorcy. Dlaczego jednak rząd nie chroni parabanków? Przecież one też mogą stracić swoje pieniądze, pożyczając je osobom nierzetelnym i niewypłacalnym.
        Bycie parabankiem to mały pikuś w porównaniu do oszustwa dokonywanego na co dzień – i to absolutnie legalnie – przez banki. Nie tylko zresztą polskie. Szwindel spopularyzowany ponad 300 lat temu przez Bank Anglii rozprzestrzenił się po świecie jak pandemia. Polega on na prawie banków do kreowania pieniądza z powietrza. Nie jest to klasyczna piramidka w stylu argentyńskim (czyli tzw. schematu Ponziego), de facto jest znacznie groźniejsza i bezczelniejsza.

       Przykładowo, powierzasz bankowi 10000 złotych, licząc na to, że bank twoje 10000 zł  trzyma w sejfie na wypadek, gdybyś zmienił zdanie i chciał swoje pieniądze z konta zabrać. Nic z tego. Bank całych tych pieniędzy nie ma.

      Gdyby 10 procent klientów polskich banków wycofało równocześnie z banku swoje oszczędności, nasz system bankowy by upadł. Nie pomogłyby nawet gwarancje bankowe, rządowe, NBP i Bruksela. Polskie banki mają w swoich sejfach ułamek tego, co wykazują ich księgi. Rezerwa obowiązkowa banku – mówi polskie prawo z 2010 roku – a więc ilość gotówki a vista, musi stanowić co najmniej 3,5 procent wartości depozytów. Jeśli zatem wpłaciliśmy do banku 10000 złotych, od banku wymaga się, aby depozyt ten zabezpieczony był rezerwą w wysokości 350 złotych. Resztę, czyli 9650 zł bank pożycza „ludziom” w zamian za odsetki. Co prawda, dzieli się tymi odsetkami z posiadaczem konta depozytowego, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. On te 9650 zł pożycza nie jednemu, nie dwóm,  ale 28 różnym kredytobiorcom. Depozyt w wysokości 10000 zł, przy rezerwie obowiązkowej  w wysokości 3,5 procent pozwala bankowi pożyczyć niekiedy 250 (i więcej) tysięcy złotych, których ten bank nie posiada. Jak więc pożycza? Wypisuje czek, robi przelew licząc na to, że tylko niewielki ułamek klientów wycofa równocześnie swe pieniądze z banku. Jest to jawny szwindel, gdyż bank pożycza pieniądze, które stworzył z powietrza, podczas gdy adresaci tych pożyczek muszą spłacić pieniądzem prawdziwym (zarobionym w pocie czoła) plus odsetki.

      Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rewidując lokale spółki AG oraz domostwo jej prezesa szukała 80 milionów złotych i 110 kilogramów złota, bo na tyle opiewały księgowe zobowiązania spółki. Dziennikarze śledczy i eksperci TVN rwali włosy z głowy, gdy odkryli że złota jest tylko 57 kg, a gotówki 30 milionów.  Gdyby jednak ABW zrobiła przeszukanie w przeciętnym polskim banku, to przy w/w ilościach księgowych zaleźliby, co najwyżej, 4 kg złota i 4 miliony złotych. Reszty by nie było. Reszta zarabiałaby pieniądze dla banku.

       Parabanki, w tym także Amber Gold, nie mając prawa kreacji pieniądza  z powietrza,  są znacznie uczciwsze i bezpieczniejsze niż legalne banki.

  Państwo zawiodło

          Kolejnym oskarżeniem wymierzonym w AG jest zarzut łamania umów, że podobno spółka nie wywiązała się z zobowiązań, jakie podpisała z klientami. Gdyby tak było, ci ostatni już dawno poszliby w tej sprawie do sądu. To oni wszczęliby rwetes, a nie media czy rząd. Tym bardziej, że przecież AG znajdowała się na czarnej liście Komisji  Nadzoru Finansowego ( i słusznie). O ile, jedni ludzie z lokat w AG wycofywali się, inni przynosili do firmy nowe pieniądze. Aferę rozdmuchały dopiero instytucje państwowe, którym media zarzucają bezczynność, a zrobiły to z chwilą, gdy okazało się, że jednym z popleczników  Amber Gold i prezesa P. jest (był?) syn przywódcy rządu.

      Z dotychczas przedstawionych faktów nie wynika bowiem jakakolwiek inna wina Amber Gold i jej ludzi. Co gorsza, wygląda na to, że  to władze zrobiły wszystko, aby firmę zniszczyć w myśl z góry założonej tezy, że „tak młody człowiek nie może mieć tylu milionów” oraz, że jak ktoś ma dużo pieniędzy, to albo „dostał je od mafii, albo z pralni pieniędzy”. Bill Gates, Paul Allen, Steven Jobs, czy Michael Dell którzy swoje miliardy zarobili na inwestycji raptem 2000 dolarów, mogą mówić o ogromnym szczęściu, że nie są Polakami.    

Posłowie

         Dlatego, nie zdziwię się jeśli za 5-6 lat poczytamy złożoną drobnym druczkiem informację, że Skarb Państwa – wskutek nieuzasadnionej nagonki, fali oszczerstw i pomówień, które doprowadził spółkę AG do paraliżuj i upadłości – zapłaci na rzecz prezesa Plichty kilkaset milionów złotych odszkodowania za nieuzasadnione działania, które doprowadziły spółkę i jej udziałowców do ruiny. 

       Państwo ma gwarantować obywatelowi ochronę przed łobuzami, oszustami i innymi złoczyńcami. Taką ochroną ma być sprawny system wymiaru sprawiedliwości i penitencjarny.  U nas takiego systemu nie ma. I tu państwo zawodzi. Demokracja bez wymiaru sprawiedliwości – powiedział Mario Llosa Vargas – jest gorsza od dyktatury.

       Sam fakt skazania prezesa P. przez polski sąd nie jest żadnym dowodem popełnienia przestępstwa, o czym może zaświadczyć tysiące niesłusznie uwięzionych i skazanych bohaterów Polsatowskiego serialu p.t. Państwo w państwie.

Jan M Fijor

www.fijor.com

 P.S. Największą ofiarą afery Amber Gold są podatnicy, którzy poniosą koszty histerycznej akcji politycznej rządu i mediów, nowych regulacji i odszkodowań na rzecz AG i jej klientów.

 

 

 

 

 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Seba pisze:

    Witaj Janku.
    Fantastyczny wpis.
    Fajnie, że piszesz (szkoda, że nie tak często jak wcześniej), bo czytanie Twoich spostrzeżeń zawsze jest ciekawe.
    Wysłałem paru znajomym linka z tym tekstem i wszyscy są w lekkim szoku, w jaki ciekawy sposób można przedstawić tą sytuację.
    Aż chce się inwestować w tym dzikim kraju. Pozdrowienia 🙂

  2. Jaroslaw pisze:

    Jan Marian Fijor udowadnia , że tylko frajerzy ciężko pracują, a cwani idą w spekulacje finansowe. Wszak światem rządzą niewidzialne piramidy, Zeusy, i rynki.
    
Darowanemu pieniądzu w rodowód się nie zagląda. Może być kradziony. Na sztos rzucamy los i śmierć frajerom!

    
Takie są skutki braku lekcji etyki w szkole.

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Jest dokładnie odwrotnie. ja jestem za tym, żeby ktoś tak, jak Jrosław, który nie ma cienia dowodu, a jedynie mroczne podejrzenia nie mógł zatruwać życia drugiemu człowiekowi, co do którego ma jedynie złe intuicje i śladu dowodu. Innymi słowy, Jarosławie, napisz w którym miejscu doszło do przestępstwa, które z taką pasją chcesz zwalczać. Na jakiej podstawie uważasz, że w sprawie AG chodzi o pieniądze kradzione, brudne i kto komu cokolwiek darował? Popełniasz taki sam błąd, jak ci, których ja napiętnuję. Poza tym nie czytasz dokładnie. ale to już inna sprawa.
    Co do spekulacji, to ja w nich nie widzę niczego złego. Gdyby spekulanci byli szkodnikami, już dawno by ich nie było. tymczasem działają na wolnym rynku i przynoszą korzyści innym.

    Ukłony

  4. Jaroslaw pisze:

    Bardzo przepraszam jesli objawilem sie na tym blogu jako natretna mloda mucha. Mysle ze przymilne machanie ogonem nie jest ozywcze.

    A tak powaznie, to dowodu nie mam. Zebranie i rozwazenie dowodow nalezy do Prokuratury. Jak moge posluzyc sie dedukcja albo zdrowym rozsadkiem.
    Jest oczywiste, ze rdzeniem tej sprawy jest wyludzenie srodkow pienieznych od pierwszego dnia istnienia AG. Do wykazania oszustwa potrzeba zamiaru umyslnego oraz powstania szkody. Elementy te wystapily w sprawie.

    Spekulacja nie jest bynajmniej akcja, która ma polepszyc zycie obywateli. Wręcz przeciwnie – jej istotą jest lichwa i likwidowanie standardów: prawnych, finansowych, etycznych.

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Jesli zatem nie ma pan dowodów, to może poczekać do czasu aż prokuratura je zgromadzi i dopiero potem się wypowiadać.
    Można dedukować i indukować jeśli zna sie przesłanki i fakty. A pan, jak sam pisze, ich nie zna.
    Z pańskiego wpisu wnoszę, że ma pan niewielką wiedzę nt. finansów i ryzyka, stąd to co dla pana oczywiste niekoniecznie oczywiste jest.
    O spekulacji wie pan jeszcze mniej. Równie dobrze można by oskarżyć o brak etyki logikę, bo prowadzi niekiedy do okropnych wniosków. istotą spekulacji, jeśli już, i proponuję nieco wysiłku, to znaczy poczytać na ten temat, jest niwelowanie niedopasowania cenowego, popytowego, podażowego etc. na rynku. Spekulacja to forma przedsiębiorczego ubezpieczenia. Chyba nie przeszkadzają panu ubezpieczania? Trzeba też wiedzieć, że dociekania naukowe nie mają charajteru etycznego, bo w ten sposób łatwo stracić naukową obiektywność.

    ukłony

  6. Jaroslaw pisze:

    Ciesze sie ze wreszcie doszlismy do umilowanej prawdy. Nie mam dowodow na Plichte ale to nie znaczy ze on jest niewinny. Jedyne co jest prawdziwe w zyciorysie tego Pana to chyba data urodzenia. Gdyby Prokuratura zastosowala srodek zapobiegawczy w postaci zatrzymania Prezesa AG i zafundowala 3 godzinne przesluchanie co drugi dzien, facet sypal by jak z nut.
    Nie chce byc tutaj moralizatorem. Z doświadczeń cudzych i wlasnych wynioslem jednak te nauke, że klamstwo musi być madre, a nie glupie. Lansowanie tezy ze AmberGold to uczciwy geszeft, nie zas piramida czy tez parabank ma krotkie nozki i jest naiwne.

    Jesteśmy widzami klamstwa nieudolnego mających oslonic rzeczy mniej naganne od samego mijania się z prawda. Przestepcy przewracaja się na klamstewkach majacych krotkie nogi. Tuczna swinia biega na nozkach biedronki.

    W normalnym kraju Prezes AG by siedzial bez prawa kaucji.

    Co do mojej wiedzy ekonomicznej, to nie mam takiego wyksztalcenia. Mam na nadzieje ze po lekturze pism ekonomicznych nie bede widzial korupcji jako udroznienia rynku i spekulacji jako przedsiebiorczego ubezpieczenia.

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Nie znaczy, że jest niewinny, ale i nie znaczy, że nie jest niewinny. Stara zasada rzymskiego prawa mówi, że wątpliwości należy rozstrzygać na rzecz oskarżonego. Chce pan to zmienić po 2500 latach? Obawiam się, że może się znaleźć nie jeden czlowiek, który i pana oskarży. Łobuzów nie brakuje. Sam mam jak najgorsze zdanie o panu Plichcie i jego biznesie. Ale co innego moje uczucia czy sądy etyczne, a co innego prawda.
    Gdyby pana wziąć na tortury to by sie pan przyznał do zabójstwa generała Papały i Sikorskiego. Gwarantuję! Kłamstwo jest tylko głupie, jest bowiem fałszem. Nie może być mądre. Może co prawda służyć dobremu celowi, ale to co innego. Pan wyklucza kłamstwo w dobrej intencji? Ja wykluczam, choć nie jestem aniołem. W normalnym kraju nie aresztuje się ludzi bez kaucji. W Polsce aresztuje się. U nas siedziało bez prawa kaucji, w oparciu o takie oskarżenia, jak pańskie (na pewno oszukiwał, więc do więzienia z nim!) w jednym momencie kilkanaście tysięcy ludzi. Tylko kilkunastu z nich udało się skazać, i to przeważnie za jakieś drobiazgi.
    Koruopcja, o niej pan wspomina, jest działaniem kreowanym przez rząd, przez państwo. W prywatnym biznesie korupcja jest rzadkością. Przyznał pan, że nie zna się na ekonomii, więc niechże pan odżałuje i kupi jakąś książkę i poczyta. A może pan sam weźmie się za działalność gospodarczą. To bardzo szybko leczy człowieka z pychy, nieprzemyślanych sądów i pochopnych oskarżeń.

    Ukłony

    P.S. A propos, na jakim kanale TV ogląda pan nieudolne kłamstwa (zeznania) złoczyńców? Chętnie sam posłucham. Ja jak dotąd nie miałwem okazji słyszeć jakiegokolwiek oświadczenia p. Plichty czy tp. Wypowiadają się natomiast tysiące ignorantówe i zawistników.

  8. Jaroslaw pisze:

    Jestem rozczarowany i zmeczony. Tym razem broni Pan prawdy a potepia Prezesa AG. Dowodzi do slabosci i niestalosci przekonan, martnego rozumu,a takze jest moralnie podejrzane.

    W ogole martwi mnie ze ten dyskurs zboczyl na manowce argumentow ad personam. Skad tyle agresji, sklonnosci do skrajnej przekory, niekiedy okrucienstwa. Gdzie jest milosci do drugiego czlowieka ?

    Pozdrawiam

  9. Jan M. Fijor pisze:

    Jest pan zmęczony, bo nie wie co napisać. Bo pana nie obchodzą moje argumenty, tylko chce pan pokazać, jaki jest wrażliwy i 
    jak dba o innych. To jest typowo lewackie zagranie. Nie podoba mi się coś, więc zmuszę innych, żeby za to zapłacili.
    Jeśli chce pan pomóc poszkodowanym, proszę bardzo, kto panu broni. Może pan wziąć kredyt z banku i dać ludziom oszukanym (pana zdaniem) przez AG. Co tu do rzeczy ma moja miłość do drugiego człowieka? Co pan wie o mnie? Okrucieństwo? To właśnie przymus, zakazy, nakazy którymi pan się posługuje są okrutne. Wolność wyboru jest błogosławieństwem. Z tym, że tzeba wziąć za tę wolność odpowiedzialność, a nie llczyć, że za czyjąś głupotę zapłacą inni.

    Ukłony

  10. Martin Kasper pisze:

    A ja kompletnie nie rozumiem postepowania rzadzacych i rozumowania samych polakow, mentalnosc zawisci I szkodzenia drugiemu w kazdej warstwie spolecznej to codziennosc.
    Co przyjdzie tym biednym polakom z tego ze posadzili czlowieka I zrujnowali jego przedsiebiorstwo? Nawet gorzej niz nic bo poniosa koszty swojej glupoty.
    Czy nie kazdy powinien miec prawo do naprawy swoich bledow jesli popelnil takowe, czy nie lepiej dac mu kuratora, pomoc doradcy, nakazac cotygodniowe sprawozdania itd. Okazalo by sie ze ten interes przyniosl jednak dochody, ludzie mieli prace, podatki zostaly odprowadzone, wierzyciele splaceni itd.
    Daleko nam jeszcze do talkiej kultury.
    A kto jej nas nauczy?
    Obawiam sie ze moze jest juz za pozno:(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *